Wybrany tag

kosmetyki

KOLORÓWKA KOSMETYKI

MAKEUP REVOLUTION | PRZEGLĄD KOSMETYKÓW KOLOROWYCH

4 września 2017
Cześć!
Choćbym nie wiem, jak się starała, zawsze będą mnie interesowały kosmetyczne nowości. Kiedyś wystarczyła mi ich garstka, teraz samo testowanie potrafi sprawić mi ogromną przyjemność. Jeśli chodzi o kolorówkę – pozwalam sobie czasem zaszaleć – nowa szminka czy cienie dają okazję do kolejnych eksperymentów i rozwijania umiejętności. Niejednokrotnie bywa tak, że dzięki zabawie znajduję kosmetyk, który jest perełką – zawsze żałuję wtedy, że wcześniej na niego nie wpadłam. Dziś chciałabym pokazać Wam zawartość paczki od Makeup Revolution – będzie kolorowo i błyszcząco – musicie uwierzyć mi na słowo! Zapraszam!

Czytaj dalej

Uncategorized

PODSUMOWANIE LIPCA | ULUBIEŃCY | ALTERRA | HOLIKA HOLIKA | WIBO | SERIAL | WYDARZENIE

14 sierpnia 2017
ALTERRA, MASKA DO WŁOSÓW GRANAT I ALOES HOLIKA HOLIKA,  99 % ALOE VERA SOOTHING GEL ŻEL ALOESOWY WIBO, EYEBROW POMADE, POMADA DO BRWI W ODCIENIU 2
Hej!
Jeśli miałabym w tym półroczu wskazać miesiąc, który minął mi najszybciej byłby to zdecydowanie lipiec. Zaczęłam go sesją, rozwinęłam tygodniem wolnego, a zakończyłam praktykami w szpitalu. Tak jak wspominałam w którymś z poprzednich wpisów miałam sporo problemów z cerą, ale też z włosami. Po kilkunastu dniach żmudnej walki udało mi się załagodzić sprawę i dziś pokażę Wam między innymi te kosmetyki, które pomogły mi zniwelować nieprzyjemne dolegliwości.
Jesteście ciekawi, jakich kosmetycznych i niekosmetycznych ulubieńców przygotowałam tym razem? Będzie trochę o produktach Alterry, Holika Holika, Wibo, a także o serialu, który zawładnął moimi poniedziałkowymi wieczorami i wydarzeniu, które sprawiło, że zaczęłam wakacje z dobrym humorem! Zapraszam!

ALTERRA, MASKA DO WŁOSÓW GRANAT I ALOES

ALTERRA, MASKA DO WŁOSÓW GRANAT I ALOES

Dawno nie stosowałam kosmetyków Alterry, ponieważ moja skóra głowy źle zaczęła reagować na ich szampony. Odżywek i masek miałam w zapasie naprawdę sporo, ale większość z nich dostałam, więc niekoniecznie były dostosowane do typu i potrzeb moich włosów. Kiedy pojawił się u mnie okropny przesusz po zmianie wody przypomniałam sobie, jak maska z granatem i aloesem świetnie nawilżała i wygładzała moje kosmyki. I tym razem mnie nie zawiodła. Po tak długiej przerwie uświadomiłam sobie, dlaczego lubię po nią sięgać. Jest przede wszystkim tania i łatwo dostępna, a poza tym świetnie nawilża, ale jednocześnie dociąża włosy i ich nie puszy. Sprawia, że pięknie błyszczą, są miękkie, lejące i łatwo się rozczesują. Bez wątpienia to jedna z moich ulubionych masek. Jej skład jest całkiem naturalny i dobry. Szczerze polecam!

HOLIKA HOLIKA,  99 % ALOE VERA SOOTHING GEL ŻEL ALOESOWY

HOLIKA HOLIKA,  99 % ALOE VERA SOOTHING GEL ŻEL ALOESOWY

Po żele aloesowe sięgam regularnie od dłuższego już czasu. W ostatniej aktualizacji trądzikowej wspomniałam, że każdy krem nawilżający, jaki nakładałam na twarz przyczynił się do powstawania nowych wyprysków i zaskórników oraz kaszki. Najprościej mówiąc zaczęły mnie zapychać. Żel aloesowy pomógł mi ukoić podrażnioną skórę i nawilżyć ją bez ryzyka powstania kolejnych niespodzianek. Dodatkowo przyspieszał proces gojenia tych, które już się na powierzchni pojawiły. To mój drugi żel alosowy i bez wahania stwierdzam, że Holika Holika spisuje się u mnie znacznie lepiej, niż wcześniej używany aloes Gorvita.
  • LIPCOWĄ AKTUALIZACJĘ TRĄDZIKOWĄ ZNAJDZIECIE tutaj.

WIBO, EYEBROW POMADE, POMADA DO BRWI W ODCIENIU 2

WIBO, EYEBROW POMADE, POMADA DO BRWI W ODCIENIU 2 

To już ostatni kosmetyczny ulubieniec. Jak zawsze staram się mieszać pielęgnację z kolorówką, dlatego nie mogło zabraknąć w tym wpisie drugiego elementu układanki. Pomadę tę kupiłam na promocji w Rossmannie i zapłaciłam za nią mniej więcej 13 złotych. Pomada jest miękka i bardzo dobrze napigmentowana, dlatego trzeba uważać, by nie przesadzić z ilością i nie skończyć z instagramowymi brwiami. Ma neutralny, może lekko chłodny kolor, który zależnie od tego, jaki mamy kolor naturalnych brwi będzie wyglądał jaśniej lub ciemniej.  U mnie wypada dość ciemno, ale na szczęście daleko mu do czarnego, który w moim przypadku wyglądałby nienaturalnie. Musiałam na początku nauczyć się pracować z tym kosmetykiem, ale po czasie stwierdzam, że to naprawdę godny wypróbowania produkt.

WIBO, EYEBROW POMADE, POMADA DO BRWI W ODCIENIU 2 swatch jak wygląda na skórze
 ZDJĘCIE BEZ FILTRA, POMADA W SŁOŃCU I W CIENIU
gra o tron

SERIAL – GRA O TRON

W te wakacje możemy cieszyć się pojawieniem kolejnego sezonu tego popularnego serialu. Z niecierpliwością czekam na każdy kolejny odcinek, ponieważ im dalej jesteśmy, tym robi się coraz ciekawiej. Myślę, że większości z Was Gra o Tron jest znana, a jeśli nie – proponuję obejrzeć kilka pierwszych odcinków – albo stwierdzicie, że to nie dla Was, albo wciągniecie się tak samo, jak ja 😀 Jeśli krótko miałabym opisać fabułę – władza, intrygi, seks (a nie miłość! :P), ciekawe postacie, a to wszystko dodatkowo okraszone nutą fantazji – miłośnicy smoków też znajdą tu coś dla siebie 🙂

WYDARZENIE – ZALICZENIE ROKU!

Co jak co, ale w taki zestawieniu czy podsumowaniu nie mogło zabraknąć tego, że bez większych przeszkód udało mi się zaliczyć pierwszy rok lekarskiego. Myślałam, że będzie dużo gorzej i gdyby trochę więcej szczęścia, to i anatomia byłaby zaliczona w pierwszym terminie. Najważniejsze jednak, że ominęła mnie kampania wrześniowa, której tak nie lubię – całe wakacje myśli się o poprawkach, przez co się ani nie odpoczywa, ani nie uczy 😛 Przerabiałam to raz i mam nadzieję, że często nie będzie mnie to spotykać 😛
  • O PODSUMOWANIU PIERWSZEGO ROKU NA MEDYCYNIE PRZECZYTACIE tutaj.
Znacie moich ulubieńców? Co ciekawego Wy możecie mi polecić? Jak podsumowalibyście swój lipiec?
Pozdrawiam :*
Uncategorized

TRĄDZIK | AKTUALIZACJA LIPIEC 2017 | CZARNE CHMURY ZWANE SESJĄ

10 sierpnia 2017
trądzik aktualizacja, trądzik hormonalny, blizny potrądzikowe, pielęgnacja skóry trądzikowej

 Cześć!
Dawno nie wspominałam Wam nic na temat mojej skóry – może oprócz kilku Instastories w lipcu i czerwcu. Wypadałoby opisać moją aktualną pielęgnację i to, co zamierzam robić w niedalekiej przyszłości.
Jak widzicie po tytule – kolorowo w ciągu ostatnich kilku tygodni nie było, ale nie załamałam się i ostatecznie stwierdzam, że nie jest aż tak źle – w końcu zawsze mogło być gorzej (mówi to ja, realistko-pesymistka :P). Jeśli ciekawi Was, czym uraczyła mnie ostatnio moja skóra – przejdźcie niżej 🙂 

Korzystając z wehikułu czasu cofnęłam się do ostatniej aktualizacji. Obiecywałam sobie, że kolejna pojawi się za trzy miesiące, ale przez sesję nie byłam jej w stanie dobrze przygotować. Może to i dobrze – wtedy nie miałabym Wam do pokazania nic ciekawego 😛

Do końca maja moja skóra miała się naprawdę dobrze. Wszystkie krostki zniknęły, zostały po nich jakieś blade pozostałości, z którymi powoli zaczynałabym walczyć, by wrócić ze zdwojoną siłą jesienią, kiedy słońce nie będzie już tak mocno grzało.
To, co podziało się w czerwcu przeszło moje najśmielsze oczekiwania. I nie, nie w tą dobrą stronę. Zaczęła się sesja, a z nią przyszedł stresujący, siedzący tryb życia, mało wody, dużo kawy i słodycze. Gotować, gotowałam przeważnie sama, ale często były to szybkie i niepełnowartościowe posiłki. O ile dietę bym przeżyła, bo starałam się unikać tego, co mi szkodzi, czyli mleka i wszystkiego, co je zawiera, tak brak nawodnienia i stres zrobiły swoje.
Niespodzianki pojawiały się jeszcze długo, po zakończeniu tegorocznej edukacji, do tego doszło niesamowite podrażnienie i przesuszenie, spowodowane zmianą miejsca pobytu – z Białegostoku wróciłam do domu. Każdy krem nawilżający, nawet te, których używałam wcześniej zaczęły mnie zapychać, a ja, bezradna, nie wiedziałam, co mam ze sobą zrobić. Taki stan spowodował, że byłam kłębkiem nerwów – tym bardziej, że kiedy nastąpił ten najgorszy okres, apogeum, musiałam wychodzić do ludzi – pacjentów, lekarzy, pielęgniarek. Bardzo się krępowałam, choć nikt nie zwracał na to większej uwagi – tkwiłam w tym sama, jeszcze bardziej się nakręcając.
Na szczęście w drugiej połowie lipca zauważyłam pierwsze pozytywne zmiany – skóra była miększa, a suche skórki nie były już codziennym gościem, z którym miałam problemy podczas makijażu. Wypryski powoli zaczynały się goić, choć tym największym podskórnym, zajęło to kilkanaście dni. 
Na dzień dzisiejszy, czyli początek sierpnia, moja buzia wygląda tak, jak na zdjęciu wyżej – znów jest usiana przebarwieniami i lekko zaczerwieniona, ale nie ma na niej ani jednej aktywnej zmiany – coś rodzi mi się na brodzie, ale mam nadzieję, że szybko zniknie. 

Co zmieniłam w swojej pielęgnacji?

  • Maksymalnie ją uprościłam, a przynajmniej tak mi się wydaje. Nie kombinuję z częstymi zmianami kosmetyków, używam tego, co aktualnie się u mnie sprawdza. 
  • Do tonizowania skóry używam niejałowych gazików, a nie płatków kosmetycznych. Mają one lekkie właściwości ścierne, dlatego suche skórki znikają w zastraszającym tempie (wągry też), a skóra jest lepiej ukrwiona i po kilku dniach takiego delikatnego masażu ma ładniejszy kolor w ciągu dnia.
  • Nie używam kremów nawilżających – moja bariera hydrolipidowa sama się odbudowała, używam tylko humeknantu w postaci żelu aloesowego.
  • Nie drapię buzi! Zdarzyło mi się może raz czy dwa zerwać strupka, a to spore osiągnięcie.


Co zamierzam zrobić?

W czwartek idę do ginekologa – mam nadzieję, że dostrzeże u mnie problem z trądzikiem i po mojej prośbie skieruje mnie na badania hormonalne.


Jak wygląda moja aktualna pielęgnacja?

RANO:

  • myję twarz micelarno-fizjologiczną pianką La Roche Posay w zastępstwie po ich żelu Lipikar Surgras, który już mi się kończy
  • przecieram twarz tonikiem Ziaja Oczyszczanie Liście Manuka z kwasem migdałowym.
  • nakładam krem  La Roche Posay Effaclar Duo [+]
  • nakładam filtr UV La Roche Posay Cicaplast Baume B5 SPF 50+ 
  • opcjonalnie nakładam makijaż

WIECZOREM:

  • zwilżoną wodą twarz masuję olejkiem Alverde z arniką górską 
  • zmywam olej z zanieczyszczeniami płynem micelarnym – obecnie kończę Balneokosmetyki, później będę używać Biolaven (oba kroki wykonuję wtedy, kiedy mam makijaż lub sporo filtru)

 

    • RECENZJĘ PŁYNU MICELARNEGO BALNEOKOSMETYKI ZNAJDZIECIE tutaj.

 

  • myję twarz żelem Avene Cleanace 
  • przecieram twarz tonikiem Ziaja Oczyszczanie Liście Manuka z kwasem migdałowym
  • nakładam żel aloesowy lub Izotziają (retinoid raz, dwa razy w tygodniu)
  • punktowo na wypryski ląduje mieszanka olei z olejkiem z drzewa herbacianego, maść cynkowa lub, wtedy kiedy retinoid, maść z antybiotykiem

SPORADYCZNIE DO KILKU RAZY W TYGODNIU:

  • maski oczyszczające i nawilżające
  • woda termalna 
  • peeling z korundem
Ogólnie – nie jest źle, ale chciałabym, żeby było jeszcze lepiej. Chciałabym wypróbować jakieś typowo azjatyckie kosmetyki w mojej pielęgnacji, a jeśli chodzi o nie, to moim guru jest kherblog.com 😀
W tym miesiącu upoluję też coś w Lushu, a przynajmniej mam taką nadzieję. Możecie polecić coś od nich do skóry z wypryskami?
Niżej możecie podejrzeć zdjęcia mojej skóry z początku tego roku.
trądzik aktualizacja, trądzik hormonalny, blizny potrądzikowe, pielęgnacja skóry trądzikowej 2
Jest lepiej, czy gorzej? Was też dopada czasem dół jeśli chodzi o Wasz wygląd? Jak sobie z tym radzicie?
Pozdrawiam!
Uncategorized

PROJEKT DENKO | LIPIEC 2017

7 sierpnia 2017
projekt denko lipiec 2017 elfnaczi

Cześć!
Wakacje to czas, w którym dni mijają mi tak szybko, że ciężko mi stwierdzić, który mamy dzisiaj 😛 Lipiec przeleciał mi przez palce – końcówka sesji, chwila oddechu i praktyki – było intensywnie, ale jakże produktywnie – nauczyłam się wielu nowych rzeczy, poznałam inspirujących ludzi – cenię takie momenty i staram się stwarzać ku nim jak najwięcej okazji.
Dziś na blogu poopowiadam Wam o kilku zużytych w lipcu kosmetykach. Nie było tego dużo, ale znalazło się tu kilka perełek, a także kosmetyków, do których lubię wracać. Jesteście ciekawi, co dobiło dna? Czy warto zaopatrzyć się w jakiś kosmetyk z tej listy? Zapraszam!

ISANA, OLEJEK POD PRYSZNIC Z NATURALNYMI OLEJAMI I WITAMINĄ E GARNIER, ANTYPERSPIRANT NEO FRESH BLOSSOM ALVERDE, RELAX PFLEGEOL WILDROSE SANDDORN | RELAKSUJĄCY OLEJEK Z DZIKIEJ RÓŻY I ROKITNIKA  NIVEA, ŻEL POD PRYSZNIC CARE & STARFRUIT O ZAPACHU KARAMBOLI
  • CIAŁO

ISANA, OLEJEK POD PRYSZNIC Z NATURALNYMI OLEJAMI I WITAMINĄ E

Kiedyś używałam tego olejku tak, jak zaleca producent, czyli pod prysznic, ale wolę jednak rozwiązania, które raczę mnie pięknymi zapachami – nawet kosztem tego, że muszę po nich nabalsamować ciało. Po produkt ten sięgam jednak regularnie – służy mi od dłuższego czasu jako produkt do mycia pędzli. Szybko i dokładnie usuwa wszelkie zanieczyszczania w postaci podkładu, pudru, szminek czy cieni do powiek. Domywa pędzle zarówno z włosia syntetycznego, jak i naturalnego. Brud na gąbeczkach typu Beauty Blender też nie jest mu straszny 😀 Nie powoduje, że włosie robi się sztywne, czy zaczyna się kruszyć, a to dla mnie ważny aspekt. Jest tani i na pewno jeszcze do niego wrócę ♥ To mój ulubiony kosmetyk do czyszczenia przyrządów do makijażu.

GARNIER, ANTYPERSPIRANT NEO FRESH BLOSSOM

Jeden z moich ulubionych antyperspirantów. Co nie raz do nich wracam – lubię ten aplikator i intensywne, owocowe zapachy, które długo się utrzymują, ale nie wchodzą w kooperację z perfumami, które aktualnie noszę. Minusem dla niektórych z Was będzie to, że zawiera sól aluminium. Niewątpliwą zaletą jest fakt, że wysoko w składzie występuje olej kokosowy, który działa antybakteryjnie i neutralizuje podrażnienia. Nie pocę się mocno, a są dni, kiedy ten antyperspirant niestety nie daje rady. Wydaje mi się, że wersja w kremie ma lepsze działanie i jest po prostu skuteczniejsza. Zużyłam dwa czy trzy opakowania i nie wiem, czy jeszcze po niego sięgnę.

ALVERDE, RELAX PFLEGEOL WILDROSE SANDDORN | RELAKSUJĄCY OLEJEK Z DZIKIEJ RÓŻY I ROKITNIKA

Alverde to marka często porównywana do Alterry, która jest dostępna w polskich Rossmannach. Olejek stał u mnie już półtorej roku i w końcu postanowiłam wziąć się za jego zużywanie. Jest to produkt odpowiedni dla wegan, ma przyjazny dla skory skład. Używałam go na kilka sposobów – służył mi do rozpuszczania makijażu jako pierwszy etap wieczornego oczyszczania twarzy, stosowałam go do ciała i olejowania włosów. W każdym z tych trzech sposobów dobrze się sprawdził i nie mogłam na niego narzekać. 100 mililitrową buteleczkę zużyłam z przyjemnością, teraz testuję inną wersję, której nazwy teraz nie pamiętam 😛 Podoba mi się opakowanie z pompką, która może nie działa idealnie (wylewa się wokół niej trochę oleju), ale pozwala zaoszczędzić sporą ilość produktu. Zapach był dość mocny, ale szybko się ulatniał, w ogóle nie przypominał mi róży. Dobrze się wchłaniał, nie zapychał i nie powodował szybszego przetłuszczania się włosów. Do tego nie był drogi. Polecam. Niżej wstawiam skład 🙂
Helianthus Annuus Seed Oil*, Glycine Soja Oil*, Vitis Vinifera Seed Oil,
Olea Europaea Fruit Oil*, Parfum**, Prunus Amygdalus Dulcis Oil,
Simmondsia Chinensis Seed Oil*, Rosa Canina Fruit Oil*, Hippophae
Rhamnoides Oil*, Tocopherol, Helianthus Annuus Seed Oil, Geraniol**,
Citronellol**, Limonene**, Linalool**, Citral**.

NIVEA, ŻEL POD PRYSZNIC CARE & STARFRUIT O ZAPACHU KARAMBOLI

Jeśli chodzi o drogeryjne żele pod prysznic to jestem fanką tych z Isany, Alterry oraz Dove. Reszta ma całkiem ładne zapachy, ale wysuszają mnie tak samo, jak najtańsze z Isany, więc rzadko po nie sięgam. Temu nie mogłam się jednak oprzeć – uwielbiam zapach karamboli w kosmetykach. Ten żel był bardziej kremowy od standardowych, nazwałabym go bardziej mleczkiem, niż żelem. Pięknie pachniał – orzeźwiająco, owocowo, to aromat idealny na lato – pobudzający zmysły. Żel pod koniec stosowania trochę mnie wysuszał, głównie przez fakt, iż zawierał SLS. To jedyna wersja zapachowa z Nivei, do której lubię wracać. Może nie jest to ideał, ale żele mają przede wszystkim myć i ładnie pachnieć – ten oba założenia spełnia 😛 Pewnie wrócę ponownie.

NATURALIS, WIESIOŁKOWY TONIK DO TWARZY SELFIE PROJECT, PŁYN MICELARNY DO SKÓRY MŁODEJ Z NIEDOSKONAŁOŚCIAMI BIELENDA, MASKA DO TWARZY BLUE DETOX DETOX & NAWILŻANIE  NACOMI, ARGANOWY KREM POD OCZY Z OLEJEM Z PESTEK WINOGRON

  • TWARZ

NATURALIS, WIESIOŁKOWY TONIK DO TWARZY

To tonik, który znalazłam kilka miesięcy temu w pudełku Liferia. Sceptycznie do niego podeszłam – szata graficzna nie zachęca, więc moje pierwsze wrażenie było takie sobie. Ostatecznie okazało się, że to dobry kosmetyk, który nie podrażnia skóry twarzy i rzeczywiście dobrze ją tonizuje. Po użyciu moja twarz zawsze była ukojona i mniej reaktywna, a także ściągnięta, a głównie na tym zależy mi kiedy sięgam po tonik. Miał przyjemny zapach, skład również należał do tych lepszych, ale nadal nie można nazwać go naturalnym hitem. To średniak, miło mi się go używało, ale raczej do niego nie wrócę. Lubię testować nowe toniki i rzadko w mojej kosmetyczce ląduje po raz drugi taka sama sztuka.

SELFIE PROJECT, PŁYN MICELARNY DO SKÓRY MŁODEJ Z NIEDOSKONAŁOŚCIAMI

W kwestii demakijażu mam już kilka ulubionych produktów, ale lubię szukać nowych hitów, dlatego nie zamykam się na nowości, które do mnie trafiają. Płyn z Selfie Project dostałam na spotkaniu blogerek, które odbyło się w lutym. Miał dłużej poczekać na swoją kolej, ale niestety upuściłam go i pękła plastikowa zatyczka – nie chciałam zostawiać kosmetyku, który ma kontakt z powietrzem w zapasach, więc postanowiłam jak najszybciej go zużyć. To, co jest niewątpliwym jego plusem to fakt, że zawiera sok z aloesu oraz cynk, które pozytywnie wpływają na skórę trądzikową. Podsuszają zmiany, przyspieszają ich gojenie i normalizują wydzielanie sebum. Płyn miał miły, świeży zapach, który dobrze mi się kojarzył. Ze zmywaniem makijażu twarzy radził sobie dobrze, natomiast oczy były dla niego problemem. Niestety potrafił mnie podrażnić o podszczypywać, dlatego już do niego nie wrócę. Może dla osób z mniej wrażliwą skórą, szczególnie powiek, się sprawdzi. A może po prostu jestem na niego za stara? 😛

BIELENDA, MASKA DO TWARZY BLUE DETOX DETOX & NAWILŻANIE

Maskę tę opisywałam Wam pokrótce na Instagramie. U mnie ta seria metaliczna jak na razie średnio się sprawdza. Owszem, maska wygląda super, ale samo działanie jest średnie i nie zaskakuje niczym pozytywnym. Mam skórę mieszaną i odwodnioną, więc od masek wymagam dobrego nawilżania bez zapychania skóry. Ta maska niestety nie nawilżała w znaczącym stopniu, choć było ono lekko widoczne. Po jej zmyciu skóra była ściągnięta  i lekko zaczerwieniona, co niestety często mi się zdarza. Znam lepsze maski i do tej raczej nie wrócę. Mam jeszcze dwie w zapasie – złotą i srebrną i najpewniej na tym moja przygoda z tą serią się skończy.

NACOMI, ARGANOWY KREM POD OCZY Z OLEJEM Z PESTEK WINOGRON

Ten krem to mój ulubieniec na noc. Ma treściwą, dość tłustą konsystencję, a nałożony grubszą warstwą sprawia, że skóra w tej delikatnej i wrażliwej okolicy jest nawilżona i ukojona. Nie podrażnia i nie powoduje łzawienia, jest praktycznie bezzapachowy. Skład określiłabym mianem bardzo naturalnego i przyjaznego dla skóry, co w stosunku do ceny tego produktu jest świetnym osiągnięciem.  Dość dobrze się wchłania. Nie zauważyłam spektakularnego działania na cienie pod oczami. Może słoiczek nie jest najbardziej higieniczną i wygodną formą opakowania dla kremu pod oczy, ale ja się  już do niego przyzwyczaiłam. Szukam dla niego godnego zamiennika. Kiedyś na pewno wrócę.

  • RECENZJĘ ARGANOWEGO KREMU POD OCZY ZNAJDZIECIE tutaj.

ECO LABORATORIE, SZAMPON NORMALIZUJĄCY DO WŁOSÓW PRZETŁUSZCZAJĄCYCH SIĘ

  • WŁOSY

ECO LABORATORIE, SZAMPON NORMALIZUJĄCY DO WŁOSÓW PRZETŁUSZCZAJĄCYCH SIĘ

To jeden z moich pierwszych szamponów bez SLS/SLES i ich pochodnych. Na początku sceptycznie do niego podeszłam, myślałam, że delikatny szampon nie poradzi sobie z moimi przetłuszczającymi się włosami. Ostatecznie bardzo go polubiłam. Dobrze się pienił, świetnie oczyszczał, mogłam myć włosy co dwa dni, czyli tak jak normalnie i nie były one nieświeże. Nie wysuszał kosmyków ani skóry głowy, domywał oleje. Przy dłuższym, regularnym stosowaniu rzeczywiście wykazywał lekkie działanie regulujące. Zawiera w składzie oleje i ekstrakty m.in z pigwy, oczaru wirginijskiego i imbiru, które normalizują przetłuszczanie się i podnoszą witalność włosa na długości. Szampon nie był drogi, do tego jest w ponad 97% złożony z substancji pochodzenia naturalnego, dlatego na pewno jeszcze do niego wrócę.
Wpadło Wam coś w oko? Używałyście któregoś z tych kosmetyków?
Pozdrawiam!
Uncategorized

PŁYN MICELARNY BALNEOKOSMETYKI | LOVE – HATE RELATIONSHIP

5 sierpnia 2017
balneokosmetyki malinowy zdrój płyn micelarny do skóry normalnej i wrażliwej 1

Hej!

Nigdy nie przepadałam za mleczkami, a mycie twarzy samym żelem było okej, kiedy się nie malowałam – gorzej sprawa miała się wtedy, kiedy regularnie zaczęłam sięgać po makijaż. Kiedy na rynku pojawiły się płyny micelarne byłam wdzięczna producentom, że poszli krok dalej i spełnili moje oczekiwania.
Ten typ kosmetyku jest moim ulubionym, jeśli chodzi o pozbywanie się z twarzy resztek make upu i innych zanieczyszczeń. Płyny micelarne są lekkie, mają wodnistą konsystencję i zazwyczaj nie pozostawiają na skórze tłustej warstwy, za którą nie przepadam. Czy płyn Balneokosmetyki z wyciągiem z kaktusa, oczaru i d-pantenolem do skóry wrażliwej i normalnej stał się moim ulubieńcem? Czy mogę powiedzieć, że się sprawdził? Zapraszam na szczegółową recenzję na jego temat 🙂

balneokosmetyki malinowy zdrój płyn micelarny do skóry normalnej i wrażliwej 2

Obietnice producenta

Balneokosmetyk na bazie naturalnych składników aktywnych, m.in. wyciągu z kaktusa, d-pantenolu i wody oczarowej polecany dla cery wrażliwej i normalnej.

Działanie produktu:      

  • skutecznie oczyszcza i tonizuje skórę     
  • usuwa makijaż i zanieczyszczenia     
  • odświeża i rozświetla cerę     
  • wygładza i głęboko nawilża     
  • łagodzi podrażnienia i zaczerwienienia
Płyn dzięki zastosowanym, delikatnym składnikom idealnie nadaje się do codziennego oczyszczania i pielęgnacji skóry twarzy. Zawarty w nim wyciąg z kaktusa daje uczucie świeżości. Doskonale sprawdza się dla skóry wrażliwej, odwodnionej i skłonnej do alergii.  Produkt przyjazny dla skóry. Testowany na skórze wrażliwej ze skłonnościami do podrażnień.  Sposób użycia: Nanieść płyn na bawełniany wacik. Zmyć makijaż. Stosować rano i wieczorem.

Opakowanie


Opakowanie tego płynu jest tradycyjne, minimalistyczne i proste. Wysoka buteleczka wykonana jest z dość twardego, mlecznobiałego, półprzeźroczystego plastiku. Korek zamykany jest na klik, a otwór ma niewielkie rozmiary – pomaga to dozować odpowiednią ilość płynu na wacik. Na opakowaniu znajdują się obietnice producenta, skład, PAO i data ważności oraz sposób użycia. 
Buteleczka zawiera w sobie 250 mililitrów kosmetyku.

balneokosmetyki malinowy zdrój płyn micelarny do skóry normalnej i wrażliwej 3

Skład

Aqua, Propylene Glycol, Glycerin, Hamamelis Virginiana (Witch Hazel) Water, Sodium Cocoamphoacetate, Poloxamer 184, Diazolidinyl Urea, Panthenol, Lactic Acid, Allantoin, Opuntia Ficus-Indica Extract, Iodopropynyl Butylcarbamate, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Disodium EDTA, Parfum, BHT. 
Jak widzicie skład jest dość krótki, ale treściwy. Na początku znajduje się kilka ciekawych ekstraktów, ale mam wrażenie, że im dalej w las, tym ciemniej (czyli gorzej). Dość wysoko znajduje się donor formaldehydu (tu akurat pochodna mocznika – diazolidinyl urea), później kontrowersyjne Disodium EDTA, które mi akurat nie szkodzi, ale lepiej nie stosować zbyt wielu kosmetyków z tym składnikiem. Disodium EDTA wiąże metale, więc jeśli korzystacie np. z srebra koloidalnego i nakładacie je bezpośrednio na ten micel – nie zadziała, albo będzie to działanie niezbyt widoczne. BHT również budzi niechęć fanów naturalnych kosmetyków. Jest to konserwant silnie alergizujący, może powodować duszności, wysypki, świąd, podrażnienie. Negatywnie wpływa też na nerki.

Z pozytywnych aspektów mamy tu hydrolat oczarowy, który normalizuje pracę gruczołów łojowych i ściąga skórę oraz ekstrakt z opuncji, która jest rodzajem kaktusa. Najprawdopodobniej to składnik bogaty w antyoksydanty, wykazujący działanie anti-aging.

Skład początkowo wydawał mi się fajny, ale kiedy dokładnie mu się przyjrzałam pozostawia wiele do życzenia. Na pewno nie jest to kosmetyk naturalny, dla wrażliwej skóry też bym go raczej nie polecała.

  • DOKŁADNY OPIS SKŁADNIKÓW ZAWARTYCH W TYM PŁYNIE ZNAJDZIECIE tutaj.

balneokosmetyki malinowy zdrój płyn micelarny do skóry normalnej i wrażliwej 4

Wydajność

Kosmetyk określam mianem naprawdę wydajnego. Nie trzeba używać go zbyt wiele, ponieważ dobrze przyciąga zanieczyszczenia – zarówno tłuste, jak i na bazie wody. Używam go mniej więcej miesiąc, a jeszcze dobra połowa przede mną. 

Dostępność

Produkt Balneokosmetyki znajdziecie w wielu sklepach i aptekach internetowych. Stacjonarnie jeszcze go nie widziałam, ale raczej nie zwracałam uwagi na te kosmetyki, więc nie wiem, czy przypadkiem czegoś nie przeoczyłam. W każdym razie nie jest to marka drogeryjna.

Cena

Za buteleczkę o pojemności 250 mililitrów zapłacimy w tym przypadku około 30 złotych. Patrząc na wydajność to całkiem rozsądna cena, ale znam tańsze a lepsze płyny micelarne, które mają też bardziej przyjazny skórze skład. Cena to kwestia sporna, jak dla mnie, patrząc na całokształt, trochę za wysoka.

balneokosmetyki malinowy zdrój płyn micelarny do skóry normalnej i wrażliwej 5

Moja opinia

Jeśli chodzi o płyny micelarne – mam już swojego ulubieńca, ale lubię testować nowości. Do najważniejszych właściwości takiego kosmetyku należy według mnie jego skuteczność oraz fakt, czy podrażnia skórę i oczy, czy też nie. Następnie zwracam uwagę na inne aspekty, takie jak skład, wydajność w stosunku do ceny czy zapach.
Płyn Balneokosmetyki znalazłam w jednym z pudełek Liferia. Na początku bardzo się ucieszyłam – słyszałam kiedyś kilka opinii na temat tej marki i były raczej dobre, więc nie spodziewałam się, że mogę trafić na taki koszmarek. 
Zacznę od składu, bo to on jest największym minusem tego kosmetyku. O ile Disodium EDTA przeżyłabym i nawet nie komentowałabym tego składnika, tak BHT jest jednym z najbardziej kontrowersyjnych konserwantów. Nie dość, że jest niebezpieczny dla środowiska, to udowodniono jego kancerogenne działanie u zwierząt. Może podrażniać, powodować świąd i pieczenie skóry, przyczyniać się do alergii kontaktowej. Wdychany u niektórych osób powoduje duszności. Przez ten składnik kosmetyk jest u mnie skreślony.
Co do działania – jest w porządku. Micel jak magnes przyciąga wszystkie zanieczyszczenia, na pewno działa lepiej niż Selfie Project, który miałam okazję niedawno testować. Nie wiem, czy nie jest skuteczniejszy od mojego faworyta – różowego Garniera. Nawet So Couture, która uchodzi za trudną do usunięcia maskarę nie jest mu straszna. Nie pozostawia na oczach „mgły”, a na skórze lepkiej warstwy, której po aplikacji płynów micelarnych nie toleruję. Plusem jest również fakt, że nie ma tendencji do pienienia się. Ładnie i delikatnie pachnie – za każdym razem nieco inaczej ten aromat odbieram, ale ogólnie jest przyjemny.
Czy jest stworzony dla wrażliwców? NIE! Nie mam nadwrażliwej skóry twarzy, a potrafił mnie podrażnić i to dość często. Moje oczy reagowały na niego silnym pieczeniem, nie zawsze, ale przy większości demakijaży. To dyskwalifikuje u mnie ten kosmetyk – zużyję go do końca, ale nawet nie pomyśle o ponownym zakupie.

balneokosmetyki malinowy zdrój płyn micelarny do skóry normalnej i wrażliwej 6

Czy kupię ponownie?

Nie. Buble rzadko trafiają do mojej kolekcji, sama ich raczej nie kupuję, bo dokładnie sprawdzam większość rzeczy, które wrzucam do koszyka. Płyn ten znalazłam w pudełku subskrypcyjnym i mimo początkowego zachwytu nie przypadł mi do gustu. Nie podoba mi się jego skład oraz to, że nie mocno mnie podrażnia. Na pewno nie sięgnę po drugą butelkę.
Co sądzicie o tym kosmetyku? Używałybyście, czy nie? Jaki jest Wasz ulubiony micel?
Pozdrawiam!