Browsing Tag

kolorówka

Uncategorized

DR IRENA ERIS | PROVOKE | 3 PRODUKTY DO UST | MAT CZY BŁYSK?

30 sierpnia 2017
Dr Irena Eris pomadka matująca Real Matt Lipstick - Pink Nuance N°607, matowa pomadka w płynie Liquid Matt Lip Tint - Vanguard Red N°706, błyszczyk do ust - Shiny Lip Gloss N°11 Candy Pink,1

Hej!
Regulaność pisania sierpniowych wpisów właśnie legła w gruzach 😛 Nadal nie mogę do siebie dojść po podróży, więc odpuściłam poniedziałkowe przygotowania i zapraszam Was na kolejny post właśnie dziś!
Pomadki kocham całym sercem i gdybym miała do wyboru malować przez całe życie tylko usta lub tylko oczy – zdecydowanie wybrałabym te pierwsze. Dziś chciałabym zaprezentować Wam trzy kosmetyki z tej kategorii od Dr Ireny Eris. Wszystkie pochodzą z serii Provoke i są to – pomadka matująca Real Matt Lipstick – Pink Nuance N°607, matowa pomadka w płynie Liquid Matt Lip Tint – Vanguard Red N°706 i błyszczyk do ust – Shiny Lip Gloss N°11 Candy Pink. Jesteście ciekawi, jaka jest moja opinia na ich temat? Przejdźcie dalej. 
Dr Irena Eris pomadka matująca Real Matt Lipstick - Pink Nuance N°607, matowa pomadka w płynie Liquid Matt Lip Tint - Vanguard Red N°706, błyszczyk do ust - Shiny Lip Gloss N°11 Candy Pink,2

Dr Irena Eris pomadka matująca Real Matt Lipstick - Pink Nuance N°607, matowa pomadka w płynie Liquid Matt Lip Tint - Vanguard Red N°706, błyszczyk do ust - Shiny Lip Gloss N°11 Candy Pink,3

Opakowania jak zawsze wykonane są z dbałością o każdy szczegół. Minimalistyczne, utrzymane w srebrnym, lustrzanym kolorze wyglądają niezwykle elegancko i klasycznie i na pewno będą ozdobą niejednej toaletki, czy miejsca, przy którym się malujemy. 
Błyszczyk ma zdecydowanie najwyższe i najcieńsze opakowanie, tradycyjne, jego aplikator jest dość długi i wąski, ale pozwala na precyzyjne nałożenie produktu. Klasyczna pomadka zamykana jest na magnes, słychać wtedy charakterystyczny odgłos kliknięcia, który upewnia nas, że produkt nie otworzy się w kosmetyczce czy torebce. Opakowanie matowej, ale płynnej pomadki jest już Wam znane, bo recenzowałam je kilkakrotnie na blogu. Jest kwadratowe, na spodzie ujawnia się skawek koloru. Aplikator bardzo przypomina ten, który znajduje się przy błyszczyku, ale jest nieco krótszy. Każdy z tych kosmetyków przychodzi do nas zapakowany w lustrzany kartonik. W środku znajduje się karteczka z kodem, który możemy wykorzystać na stronie Klubu Dr Ireny Eris Holistic Club, a zdobyte punkty wymieniać na nagrody w postaci firmowych gadżetów czy kosmetyków. 

Dr Irena Eris pomadka matująca Real Matt Lipstick - Pink Nuance N°607, matowa pomadka w płynie Liquid Matt Lip Tint - Vanguard Red N°706, błyszczyk do ust - Shiny Lip Gloss N°11 Candy Pink,4

Zacznę może od pomadki, z której siostrami miałam już kontakt i stały się one moimi ulubieńcami 🙂 Mowa tu o matowej, płynnej pomadce. W zasadzie ma ona konsystencję przyjemnego musu, który gładko rozprowadza się na ustach i nie zastyga. Mimo tego pomadka dobrze utrzymuje się na ustach, bo nawet do 5-6 godzin. Formuły zastygające często tworzą u mnie skorupkę, nawet wtedy, kiedy nałożone są w minimalnej ilości. Ta nie migruje poza kontur i nie wysusza ust. Do tego przez swoją ciekawą konsystencję nie podkreśla niedoskonałości, a suche skórki nie wybijają się na pierwsz plan. Daje przyjemne uczucie na ustach, nie klei się i samoistnie nie znika. Ma przyjemny, owocowy zapach.
Kolor Vanguard Red N°706 to klasyczna, krwista czerwień, którą zaliczyłabym do neutralnego grona lekko w stronę tych chłodniejszych odcieni. Nie zażółca zębów, ożywia makijaż i przyciąga wzrok. Idealnie wygląda zarówno przy wieczorowej kreacji, jak i jeansach, białym T-shircie i trampkach 😀
  • Moją opinię na temat pomadek Liquid Matt Lipstick od Dr Ireny Provoke w odcieniach 702,703 i 705 znajdziecie tutaj i tutaj
Dr Irena Eris pomadka matująca Real Matt Lipstick - Pink Nuance N°607, matowa pomadka w płynie Liquid Matt Lip Tint - Vanguard Red N°706, błyszczyk do ust - Shiny Lip Gloss N°11 Candy Pink,5

Druga pomadka to również matowa propozycja. Pink Nuance N°607 to opcja bardziej kremowa i mniej wysuszająca od tej, którą opisywałam wyżej. Ma nieco bardziej masełkowatą konsystencję, na ustach przypomina wosk, który zabezpiecza je przed nadmierną utratą wody. Dzięki tym właściwościom pomadka nie wpływa negatywnie na nawilżenie ust. Utrzymuje się na nich krócej, bo około 4 godzin, ale jest to dla mnie satysfakcjonujący czas. Tak jak poprzedniczka nie wychodzi poza kontur ust. Pigmentacja jest naprawdę świetna, mam intensywnie zabarwioną czerwień wargową, ale dla tej pomadki nie jest to przeszkodą Kolor to neutralny, różowy nude określany przez niektórych jako mauve. Raz jest bardziej różowy, raz fioletowy z domieszką brązu – ewoluuje i w różnych makijażach i przy różnym oświetleniu wygląda inaczej. Uwielbiam takie kolory na co dzień i na pewno będę chętnie po nią sięgać, kiedy wrócę na zajecia. Ma kremowy, nienachalny,  kosmetyczny zapach. 

Dr Irena Eris pomadka matująca Real Matt Lipstick - Pink Nuance N°607, matowa pomadka w płynie Liquid Matt Lip Tint - Vanguard Red N°706, błyszczyk do ust - Shiny Lip Gloss N°11 Candy Pink,6
Błyszczyk dostałam w ramach prezentu zamiast cienia, którego niestety nie było na stanie. Odcień, jaki dostałam był wybrany losowo – mi trafił się N°11 Candy Pink, czyli o prostu cukierkowy róż. W opakowaniu jego kolor jest naprawdę intensywny, natomiast na swatchu i na ustach nie rzuca sie już tak mocno w oczy, chociaż barwi je, a kolor jest widoczny. Ma średnio gęstą konsystencję – znajduje się gdzieś pomiędzy wodnistymi, a tymi klejącymi  wargi błyszczykami. Nie lepi się, a kiedy już zapląta się w niego jakiś włos nie jest ciężko go usunąć. Daje wrażenie nawilżonych ust, nie wysusza ich i dobrze zabezpiecza przed niekorzystnymi warunkami środkowiskowymi. Myślę, że utrzymuje się około 2-2,5 godziny i w tym czasie nie wymaga poprawek. Nie jestem fanką błyszczyków, więc po testach trafił do mojej mamy, która jest z niego bardzo zadowolona. 

Dr Irena Eris pomadka matująca Real Matt Lipstick - Pink Nuance N°607, matowa pomadka w płynie Liquid Matt Lip Tint - Vanguard Red N°706, błyszczyk do ust - Shiny Lip Gloss N°11 Candy Pink swatche, na żywo, jak wyglądają

Matowa pomadka w płynie i błyszczyk kosztują 55 złotych, a kremowo-matowa szminka – 65 złotych. Można znaleźć je w sklepach internetowych, np. firmowym Dr Ireny Eris lub stacjonarnie – między innymi w Rossmannie. Polecam polować na nie na promocji -49% – ich jakość jest wysoka, a kolory ciekawe i bardzo twarzowe, więc każdy znajdzie dla siebie coś odpowiedniego. Niżej znajdziecie zdjęcia, na których prezentuję wszystkie te produkty na ustach. Kolory są trochę cieplejsze, niż w rzeczywistości, bo zdjęcia robiłam przy świetle zachodzącego słońca. Swatche lepiej oddają ich faktyczne odcienie. 

błyszczyk do ust - Shiny Lip Gloss N°11 Candy Pink jak wygląda na ustach
Błyszczyk do ust – Shiny Lip Gloss N°11 Candy Pink

Dr Irena Eris pomadka matująca Real Matt Lipstick - Pink Nuance N°607 na ustach
Dr Irena Eris pomadka matująca Real Matt Lipstick – Pink Nuance N°607

matowa pomadka w płynie Liquid Matt Lip Tint - Vanguard Red N°706 na ustach
Matowa pomadka w płynie Liquid Matt Lip Tint – Vanguard Red N°706
Który z tych trzech kosmetyków najbardzieju przypadł Wam do gustu? Po jakie formuły sięgacie najczęściej?
Pozdrawiam :*
Uncategorized

PODSUMOWANIE LIPCA | ULUBIEŃCY | ALTERRA | HOLIKA HOLIKA | WIBO | SERIAL | WYDARZENIE

14 sierpnia 2017
ALTERRA, MASKA DO WŁOSÓW GRANAT I ALOES HOLIKA HOLIKA,  99 % ALOE VERA SOOTHING GEL ŻEL ALOESOWY WIBO, EYEBROW POMADE, POMADA DO BRWI W ODCIENIU 2
Hej!
Jeśli miałabym w tym półroczu wskazać miesiąc, który minął mi najszybciej byłby to zdecydowanie lipiec. Zaczęłam go sesją, rozwinęłam tygodniem wolnego, a zakończyłam praktykami w szpitalu. Tak jak wspominałam w którymś z poprzednich wpisów miałam sporo problemów z cerą, ale też z włosami. Po kilkunastu dniach żmudnej walki udało mi się załagodzić sprawę i dziś pokażę Wam między innymi te kosmetyki, które pomogły mi zniwelować nieprzyjemne dolegliwości.
Jesteście ciekawi, jakich kosmetycznych i niekosmetycznych ulubieńców przygotowałam tym razem? Będzie trochę o produktach Alterry, Holika Holika, Wibo, a także o serialu, który zawładnął moimi poniedziałkowymi wieczorami i wydarzeniu, które sprawiło, że zaczęłam wakacje z dobrym humorem! Zapraszam!

ALTERRA, MASKA DO WŁOSÓW GRANAT I ALOES

ALTERRA, MASKA DO WŁOSÓW GRANAT I ALOES

Dawno nie stosowałam kosmetyków Alterry, ponieważ moja skóra głowy źle zaczęła reagować na ich szampony. Odżywek i masek miałam w zapasie naprawdę sporo, ale większość z nich dostałam, więc niekoniecznie były dostosowane do typu i potrzeb moich włosów. Kiedy pojawił się u mnie okropny przesusz po zmianie wody przypomniałam sobie, jak maska z granatem i aloesem świetnie nawilżała i wygładzała moje kosmyki. I tym razem mnie nie zawiodła. Po tak długiej przerwie uświadomiłam sobie, dlaczego lubię po nią sięgać. Jest przede wszystkim tania i łatwo dostępna, a poza tym świetnie nawilża, ale jednocześnie dociąża włosy i ich nie puszy. Sprawia, że pięknie błyszczą, są miękkie, lejące i łatwo się rozczesują. Bez wątpienia to jedna z moich ulubionych masek. Jej skład jest całkiem naturalny i dobry. Szczerze polecam!

HOLIKA HOLIKA,  99 % ALOE VERA SOOTHING GEL ŻEL ALOESOWY

HOLIKA HOLIKA,  99 % ALOE VERA SOOTHING GEL ŻEL ALOESOWY

Po żele aloesowe sięgam regularnie od dłuższego już czasu. W ostatniej aktualizacji trądzikowej wspomniałam, że każdy krem nawilżający, jaki nakładałam na twarz przyczynił się do powstawania nowych wyprysków i zaskórników oraz kaszki. Najprościej mówiąc zaczęły mnie zapychać. Żel aloesowy pomógł mi ukoić podrażnioną skórę i nawilżyć ją bez ryzyka powstania kolejnych niespodzianek. Dodatkowo przyspieszał proces gojenia tych, które już się na powierzchni pojawiły. To mój drugi żel alosowy i bez wahania stwierdzam, że Holika Holika spisuje się u mnie znacznie lepiej, niż wcześniej używany aloes Gorvita.
  • LIPCOWĄ AKTUALIZACJĘ TRĄDZIKOWĄ ZNAJDZIECIE tutaj.

WIBO, EYEBROW POMADE, POMADA DO BRWI W ODCIENIU 2

WIBO, EYEBROW POMADE, POMADA DO BRWI W ODCIENIU 2 

To już ostatni kosmetyczny ulubieniec. Jak zawsze staram się mieszać pielęgnację z kolorówką, dlatego nie mogło zabraknąć w tym wpisie drugiego elementu układanki. Pomadę tę kupiłam na promocji w Rossmannie i zapłaciłam za nią mniej więcej 13 złotych. Pomada jest miękka i bardzo dobrze napigmentowana, dlatego trzeba uważać, by nie przesadzić z ilością i nie skończyć z instagramowymi brwiami. Ma neutralny, może lekko chłodny kolor, który zależnie od tego, jaki mamy kolor naturalnych brwi będzie wyglądał jaśniej lub ciemniej.  U mnie wypada dość ciemno, ale na szczęście daleko mu do czarnego, który w moim przypadku wyglądałby nienaturalnie. Musiałam na początku nauczyć się pracować z tym kosmetykiem, ale po czasie stwierdzam, że to naprawdę godny wypróbowania produkt.

WIBO, EYEBROW POMADE, POMADA DO BRWI W ODCIENIU 2 swatch jak wygląda na skórze
 ZDJĘCIE BEZ FILTRA, POMADA W SŁOŃCU I W CIENIU
gra o tron

SERIAL – GRA O TRON

W te wakacje możemy cieszyć się pojawieniem kolejnego sezonu tego popularnego serialu. Z niecierpliwością czekam na każdy kolejny odcinek, ponieważ im dalej jesteśmy, tym robi się coraz ciekawiej. Myślę, że większości z Was Gra o Tron jest znana, a jeśli nie – proponuję obejrzeć kilka pierwszych odcinków – albo stwierdzicie, że to nie dla Was, albo wciągniecie się tak samo, jak ja 😀 Jeśli krótko miałabym opisać fabułę – władza, intrygi, seks (a nie miłość! :P), ciekawe postacie, a to wszystko dodatkowo okraszone nutą fantazji – miłośnicy smoków też znajdą tu coś dla siebie 🙂

WYDARZENIE – ZALICZENIE ROKU!

Co jak co, ale w taki zestawieniu czy podsumowaniu nie mogło zabraknąć tego, że bez większych przeszkód udało mi się zaliczyć pierwszy rok lekarskiego. Myślałam, że będzie dużo gorzej i gdyby trochę więcej szczęścia, to i anatomia byłaby zaliczona w pierwszym terminie. Najważniejsze jednak, że ominęła mnie kampania wrześniowa, której tak nie lubię – całe wakacje myśli się o poprawkach, przez co się ani nie odpoczywa, ani nie uczy 😛 Przerabiałam to raz i mam nadzieję, że często nie będzie mnie to spotykać 😛
  • O PODSUMOWANIU PIERWSZEGO ROKU NA MEDYCYNIE PRZECZYTACIE tutaj.
Znacie moich ulubieńców? Co ciekawego Wy możecie mi polecić? Jak podsumowalibyście swój lipiec?
Pozdrawiam :*
Uncategorized

OPENBOX LIFERIA | CZERWIEC | SUMMER VIBES | OCHY I ACHY?

12 lipca 2017
NABLA | MATOWA SZMINKA DIVA CRIME ODCIEŃ OMBRE ROSE |  4,2 G | 55 ZŁ IDEA TOSCANA | NATURALNY SZAMPON DO WŁOSÓW | WŁOCHY | 50 ML | 30 ZŁ DERMO PHARMA, HYDROŻELOWE PŁATKI 4D POD OCZY | POLSKA | 2 SZTUKI | 7 ZŁ SKIN DRENCH | KREM NA NOC | ANGLIA | 50 ML | 120 ZŁ LAB 5033 | PEELING DO CIAŁA | ANGLIA | 200 ML | 40 ZŁ openbox liferia czerwiec 2017 summer vibes 1

 Hej!
Pogoda u Was dopisuje? Ja wczoraj w końcu wróciłam na Mazury i niestety nie mogłam liczyć na słoneczne chwile – jedyne, co czekało mnie za oknem to deszcz i ciemne chmury :C Mam nadzieję, że jeszcze nadejdą ciepłe dni, bo potrzebuję wypoczynku na świeżym powietrzu – spacerów po lesie, wypadów nad jeziora – to kwintesencja moich wakacji.
Zapraszam Was dziś na openbox najnowszej Liferii, która, zdradzę Wam to już na wstępie, pozytywnie mnie zaskoczyła! Czy edycja Summer Vibes jest warta zakupu? Prezentuję wszystkie produkty i wydaję werdykt – tym razem narzekań nie będzie 😛
 
NABLA | MATOWA SZMINKA DIVA CRIME ODCIEŃ OMBRE ROSE |  4,2 G | 55 ZŁ IDEA TOSCANA | NATURALNY SZAMPON DO WŁOSÓW | WŁOCHY | 50 ML | 30 ZŁ DERMO PHARMA, HYDROŻELOWE PŁATKI 4D POD OCZY | POLSKA | 2 SZTUKI | 7 ZŁ SKIN DRENCH | KREM NA NOC | ANGLIA | 50 ML | 120 ZŁ LAB 5033 | PEELING DO CIAŁA | ANGLIA | 200 ML | 40 ZŁ openbox liferia czerwiec 2017 summer vibes 2

LAB 5033 | PEELING DO CIAŁA | ANGLIA | 200 ML | 40 ZŁ

Peelingi do ciała to u mnie kosmetyk niezbędny, chociaż kiedyś niedoceniany. Zużywam ich sporo, staram się sięgać po nie regularnie, minimum raz w tygodniu i mam co do nich spore oczekiwania. Ten tutaj ma postać bardzo gęstej pasty z mikrodrobinkami w kolorze miętowym. Pachnie przyjemnie, nieco aptecznie, mi ten zapach bardzo się podoba. Zawiera minerały z Morza Martwego i witaminę C, dodatkowo ma chłodzić nasze ciało (to wina mentolu), więc powinien być idealny na okres letni. Jestem go ciekawa, lubię mocne zdzieraki i mam nadzieję, że ten się taki okaże.  Zawiera parafinę, ale w peelingach nie podchodzę do tego składnika aż tak restrykcyjnie – nie stosuję go codziennie, więc negatywne efekty nie mają jak się kumulować.

SKIN DRENCH | KREM NA NOC | ANGLIA | 50 ML | 120 ZŁ

SKIN DRENCH | KREM NA NOC | ANGLIA | 50 ML | 120 ZŁ

Kremy nawilżające to dla mnie trudny temat. Nie znalazłam jeszcze ideału i moja skóra nadal sprawia wrażenie niezbyt dobrze nawilżonej, z czego nie jestem zadowolona. Lekkie kremy na dzień, które mogę stosować pod makijaż są super, ale nie przynoszą mi ukojenia i ulgi, a bogate formuły powodują zapychanie i powstawanie wyprysków. Ten krem ma wysoką cenę, a skład, na moje oko, jest średni. Przeznaczony jest do wszystkich typów skóry, ale intuicja podpowiada mi, że bardziej przypadnie do gustu posiadaczkom cer suchych i normalnych. Jestem go ciekawa i dam mu szansę, może rzeczywiście nawilży i natłuści moją skórę, co sprawi, że będzie wyglądała na zdrowszą i młodszą. Cieszę się, że taki kosmetyk znalazł się w pudełku, bo nigdy nie kupiłabym w ciemno kremu za taką cenę. 

DERMO PHARMA, HYDROŻELOWE PŁATKI 4D POD OCZY | POLSKA | 2 SZTUKI | 7 ZŁ

DERMO PHARMA, HYDROŻELOWE PŁATKI 4D POD OCZY | POLSKA | 2 SZTUKI | 7 ZŁ

Płatki pod oczy stosuję niezwykle rzadko, bo zazwyczaj nie zauważam po ich użyciu spektakularnej zmiany. Jestem genetycznie obarczona cieniami pod oczami (dzięki tato :*), więc takie płatki niezbyt je zmniejszają. Stosuję je więc w innym celu – wkładam je do lodówki i wyciągam wtedy, kiedy brak snu czy zmęczenie dają mi się we znaki. Po sesji mam straszne worki pod oczami, więc takie płatki mogą być wybawieniem. Nigdy nie miałam takich cieniutkich, zawsze sięgałam po te z żelowej galaretki. Zabrałam je w podróż do domu, więc pewnie na IG dam Wam znać, czy się sprawdziły. Zawierają kwas hialuronowy, ekstrakt z miłorzębu i fitokolagen, mają się sprawdzić na skórze poszarzałej i matowej. Jeśli mnie tam nie obserwujecie – nie martwcie się, jest jeszcze projekt denko 😛

IDEA TOSCANA | NATURALNY SZAMPON DO WŁOSÓW | WŁOCHY | 50 ML | 30 ZŁ

IDEA TOSCANA | NATURALNY SZAMPON DO WŁOSÓW | WŁOCHY | 50 ML | 30 ZŁ

Ostatnio mój skalp znów przechodzi kryzys – udało mi się pokonać łupież, ale przetłuszczanie pozostało. Do akcji wkroczył wczoraj cerkożel, mam nadzieję, że pomoże mi pozbyć się martwych komórek naskórka i tak zwalczę problem nieświeżej skóry głowy. Cieszę się, że w pudełku znalazłam delikatny szampon bez silnych detergentów, który ma delikatnie oczyszczać włosy i nie powodować ich przesuszenia, a o to często na moich końcach łatwo.  Taka miniaturka fajnie sprawdzi się na wyjazdach, ale tym razem jej nie zabrałam – mam kilka innych szamponów do zużycia i nie chciałam zaczynać kolejnego. Mateusz mi go niestety otworzył – udało mi się zarejestrować, że ma on ziołowy, ale miły dla nosa zapach.

   NABLA | MATOWA SZMINKA DIVA CRIME ODCIEŃ OMBRE ROSE |  4,2 G | 55 ZŁ

NABLA | MATOWA SZMINKA DIVA CRIME ODCIEŃ OMBRE ROSE |  4,2 G | 55 ZŁ

Kiedy szminkomaniaczka odnajduje w subskrypcyjnym pudełku szminkę to wiedz, że coś się dzieje 😀 Tym razem Liferia trafiła w mój gust – od dawna myślałam nad zakupem jakiegoś kosmetyku Nabli – ta firma podbija ostatnio rynek i zasłynęła pięknymi cieniami, różami, a także bronzerem. Szminka na początku wydawała mi się malutka, ale sam wkład jest spory – ma ponad gramy. Opakowanie jest eleganckie, wykonane z ciemnego, srebrnego materiału, na którym wcale nie tak łatwo jest zostawić odcisk palca. Odcień, który otrzymała każda z nas to Ombre Rose – przyjemny, dzienny nude wpadający w brudnoróżowe tony. Na moich ustach wypada dość ciemno i jest to bardziej jesienna barwa, niż letnia, ale i tak przypadła mi do gustu. Na swatchach w internecie widziałam jej porównania do Mehr z MAC i rzeczywiście jest bardzo podobna. Gładko sunie po ustach, sprawia wrażenie nawilżającej i nie wchodzi w załamania. Jestem ciekawa jak sprawdzi się na dłuższą metę. 

   NABLA | MATOWA SZMINKA DIVA CRIME ODCIEŃ OMBRE ROSE |  4,2 G | 55 ZŁ 2

Tak jak wspominałam na początku – naprawdę nie mogę narzekać. To już moje czwarte pudełko Liferii i jest jednym z lepszych – każdy z tych kosmetyków przetestuję z przyjemnością. Nie jestem pewna tylko co do kremu – ciężko mi powiedzieć, jak zareaguje na niego moja skóra – potrzebuje ona mocnego nawilżenia, ale nie lubi ciężkich konsystencji, a na razie nie wiem, jakie tajemnice kryje ten słoiczek. Peeling będzie fajną opcją na lato, bo zawiera odświeżający mentol a szampon może okazać się hitem w pielęgnacji moich kapryśnych włosów. Szampon zostawiam na wyjazdy – taka miniaturka może mi się przydać, mam nadzieję, że będzie delikatny dla moich cienkich włosów. Po płatki po oczy sięgnę niebawem – mają teraz pole do popisu i jestem ciekawa, jak wypadną. Szminka to hit tego pudełka – nie dość, że pięknie wygląda na ustach, ma ciekawe opakowanie to jeszcze pracownicy trafili z kolorem – jest uniwersalny i będzie pasował wielu osobom. Dodatkowo Nabla do marka cruelty free – osoby ceniące sobie marki nietestujące na zwierzętach powinny być zadowolone. 

Spójrzcie też na to, jak prezentowały się poprzednie edycje:

  • O marcowej Liferii So Pretty możecie poczytać tutaj
  • O kwietniowej Liferii Hello Sunshine możecie poczytać tutaj
  • O majowej Liferii Fantastic Mood możecie poczytać tutaj

   NABLA | MATOWA SZMINKA DIVA CRIME ODCIEŃ OMBRE ROSE |  4,2 G | 55 ZŁ swatch swatche

Jak podoba Wam się zawartość tego pudełka? Co sądzicie o tych kosmetykach? Jest lepiej, czy gorzej niż ostatnio?
Pozdrawiam, mam nadzieję, że niedługo nadrobię zaległości 😛
Pozdrawiam!
POST POWSTAŁ W RAMACH WSPÓŁPRACY, ALE NIE MIAŁO TO WPŁYWU NA MOJĄ OPINIĘ.
Uncategorized

DR IRENA ERIS PROVOKE | PUDER PRASOWANY TRANSPARENT | KOREKTOR ROZŚWIETLAJĄCY N1 I MATOWA POMADKA 702 | TRIO DO ZADAŃ SPECJALNYCH?

10 lipca 2017
Matowa pomadka w płynie LIQUID MATT LIP TINT - boho rouge N° 702 Korektor rozświetlający ILLUMINATING CONCEALER N° 1  Puder w kompakcie COMPACT POWDER - translucent touch N°100 dr irena eris

Hej!
Mimo tego, że na blogu poruszam głównie tematy pielęgnacyjne i takich kosmetyków zużywam najwięcej, to kolorówka również jest mi bliska. Nie wyobrażam sobie większego wyjścia bez makijażu, staram się też bardziej świadomie wybierać produkty, które służą mi do jego wykonania. 
Pod koniec maja w moje łapki wpadły trzy kosmetyki Dr Ireny Eris z serii Provoke. Od razu zabrałam się do testów, ponieważ byłam ich niezmiernie ciekawa. Miałam wobec nich wysokie oczekiwania – w końcu to jedna z najdroższych szaf znajdujących się w drogeriach (jest również dostępna w perfumeriach Douglas).
Czy korektor rozświetlający Illumniating Concealer  N° 1, puder w kompakcie Compact Powder – Translucent Touch N°100 i kolejna już płynna pomadka Liquid Matt Lip Tint Boho Rouge N° 702 wywarły na mnie pozytywne wrażenie? Czy może się na nich zawiodłam? Jak myślicie? Zapraszam Was na dalszą część wpisu 🙂

Matowa pomadka w płynie LIQUID MATT LIP TINT - boho rouge N° 702 Korektor rozświetlający ILLUMINATING CONCEALER N° 1  Puder w kompakcie COMPACT POWDER - translucent touch N°100 dr irena eris 2

Matowa pomadka w płynie LIQUID MATT LIP TINT - boho rouge N° 702 Korektor rozświetlający ILLUMINATING CONCEALER N° 1  Puder w kompakcie COMPACT POWDER - translucent touch N°100  dr irena eris 3

Nie jest to moje pierwsze spotkanie z kosmetykami tej firmy. Swoją przygodę z produktami Provoke rozpoczęłam od zapoznania się z matowymi pomadkami, których recenzję możecie znaleźć na blogu. Już wtedy bardzo spodobał mi się design opakowań i fakt, że są one wykonane z dbałością o każdy szczegół.
Poprzeczka jest postawiona naprawdę wysoko. Pomadkami byłam zachwycona i do dziś regularnie po nie sięgam. Towarzyszą mi zarówno w podróży, jak i w domu. Kiedy nadarzyła się okazja do przetestowania kolejnych perełek tej marki – nie wahałam się. Wybrałam zestaw, którego mogłabym używać codziennie – szminkę w dziennym kolorze, transparentny, prasowany puder i rozświetlający korektor pod oczy o dobry kryciu. 

  • Recenzję pomadek Dr Irena Eris Liquid Matt Lip Tint w kolorach 703 i 705 znajdziecie tutaj.
Matowa pomadka w płynie LIQUID MATT LIP TINT - boho rouge N° 702 Korektor rozświetlający ILLUMINATING CONCEALER N° 1  Puder w kompakcie COMPACT POWDER - translucent touch N°100  dr irena eris provoke 4

Każdy z nich zaczęłam testować na początku czerwca, mam więc za sobą kilka tygodni działań. Zacznę od tego, że pierwszym, co wywołało we mnie pozytywne wrażenie były oczywiście opakowania. Kosmetyki znajdują się w srebrnych kartonikach, szata graficzna reszty opakowań również jest podobna – przeważa tu klasyczne srebro i ponadczasowa biel. Owszem, taki lustrzany blask ma swoje wady – widać to szczególnie przy robieniu zdjęć  trzeba się czasem nieźle natrudzić, by nie były widoczne na nim odciski czy drobinki kurzu.
Jeśli chodzi o szminkę to ma ona klasyczne opakowanie w formie buteleczki z aplikatorem (pacynką). W środku znajduje się aż 6 mililitrów matowego musu. Na spodzie znajduje się mini pojemniczek z kolorem, co ułatwia poszukiwanie odpowiedniego odcienia bez konieczności otwierania pomadki.
Kwadratowa, biała kasetka mieści w sobie 9 gramów pudru i otwiera się dopiero po naciśnięciu przycisku i podważeniu klapki, dlatego dobrze sprawdzi się w trakcie podróży. W środku znajduje się pięknie wytłoczony kosmetyk, a także lusterko i gąbeczka, którą możemy go zaaplikować.
Korektor ma formę srebrnego pisaka, nie wykręcanego, a wyciskanego. Przycisk znajduje się po przeciwnej stronie aplikatora, na samym końcu podłużnego opakowania. Ciężko jest go otworzyć, co jest dla mnie plusem, ponieważ nie spotkam się z przykrą niespodzianką po otwarciu kosmetyczki. Jego pojemność to 1,7 mililitra, czyli raczej standardowa, jeśli chodzi o taki typ kamuflażu.

Matowa pomadka w płynie LIQUID MATT LIP TINT - boho rouge N° 702 Korektor rozświetlający ILLUMINATING CONCEALER N° 1  Puder w kompakcie COMPACT POWDER - translucent touch N°100 dr irena eris 5

Puder w kompakcie COMPACT POWDER – translucent touch N°100

Zaczniemy od pudru, bo to on jest jednym z najważniejszych kosmetyków kolorowych jeśli chodzi o makijaż skóry mieszanej lub tłustej. Od pudru wymagam kilku rzeczy – ma dobrze utrwalać produkty kremowe i płynne i nie przyspieszać ich warzenia się. Puder z serii Provoke ma ładny, bardzo jasny kolor, który raczej nie zmienia wyglądu całego makijażu i dobrze dopasowuje się do odcienia skóry. Rzeczywiście jest transparentny, niestety nie równa się to ze stwierdzeniem „niewidoczny”. W moim przypadku, nawet kiedy mam dobrze wypielęgnowaną skórę ten puder widać. Efekt nie rzuca się tak mocno w oczy, kiedy użyję pędzla, gorzej jest natomiast wtedy, kiedy w ciągu dnia próbuję poprawić co nieco puszkiem dołączonym do zestawu. Na szczęście po godzinie czy dwóch ten efekt znika i całość prezentuje się dobrze.

Puder w kompakcie COMPACT POWDER - translucent touch N°100 dr irena eris
Skład: Talc,
Aluminum Starch Octenylsuccinate, Boron Nitride, Magnesium Stearate,
Ethylhexyl Palmitate, Caprylic/Capric Triglyceride, Bis-Diglyceryl
Polyacyladipate-1, Caprylyl Glycol, Phenoxyethanol, Tocopheryl Acetate,
Hexylene Glycol, Isopropyl Myristate, Parfum, Hydrolyzed Sericin,
Glycine Soja Oil, Linalool, Hexyl Cinnamal, Butylphenyl Methylpropional,
Linoleic Acid, Carthamus Tinctorius Seed Oil, Limonene, Hydroxyisohexyl
3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Benzyl Salicylate, Hydroxycitronellal,
Retinyl Palmitate, +/- CI 77492, CI 77491, CI 77499, CI 75470,
Maltodextrin.

Puder nie zapycha, chociaż zawiera w składzie talk, który może zaszkodzić niektórym skórom. Daje matowe wykończenie, nie działa jednak tak długo, jak puder bambusowy czy ryżowy i wymaga choć jednej czy dwóch poprawek w ciągu dnia. Nie dodaje podkładom krycia ani go nie odejmuje. Nie ma tendencji do wysuszania skóry, nawet pod oczami. Kiedy moja skóra ma gorszy dzień potrafi zebrać się w załamaniach, ale na szczęście nie zdarza mu się to nagminnie.

Puder w kompakcie COMPACT POWDER - translucent touch N°100 dr irena eris provoke swatch

Jeśli miałabym go podsumować i ocenić – w moim przypadku nie jest to kosmetyk do stosowania na co dzień. Wymagam od pudru większego utrwalenia – przyzwyczaiłam się do tych sypkich, które nie są widoczne na twarzy, a zapewniają zdrowy mat. Pudrów w kompakcie używam, kiedy gdzieś wyjeżdżam i ten będzie moim pewniakiem. Ogromnym plusem jest dla mnie fakt, że mimo regularnego stosowania mnie nie zapchał, a często mi się to przytrafia. Podoba mi się jego opakowanie i delikatny, ale przyjemny zapach, oraz uczucie jakie pozostawia na skórze – wydaje się ona gładka i jedwabista. Nie jest ideałem, ale mogę powiedzieć, że jestem umiarkowanie zadowolona z jego działania. Jeśli chodzi o pudrowy efekt – wystarczy spryskać makijaż mgiełką by przyspieszyć proces jego znikania. Kończąc – nie jest hitem, ale ciężko mi znaleźć puder prasowany, który sprostałby moim wymaganiom. Jest okej i raczej zużyję go do końca.

Matowa pomadka w płynie LIQUID MATT LIP TINT - boho rouge N° 702 dr irena eris 1

Matowa pomadka w płynie LIQUID MATT LIP TINT – boho rouge N° 702

Drugim kosmetykiem, który znalazłam w paczce była szminka. Może pamiętacie moją recenzję dwóch innych kolorów, którą opublikowałam na blogu kilka miesięcy temu – pomadki spodobały się nie tylko mi, ale także Wam. Postanowiłam sięgnąć po kolejny dzienny kolor z kolekcji – Boho Rouge. To kolor ciemniejszy od 703, którą pokazywałam, ale nadal jasny i niezbyt rzucający się w oczy. To odcień brudnego różu, który uważam za idealny nude – przynajmniej w moim przypadku. Nie jest zbyt jasny przez co nie sprawia, że moja twarz wygląda na jeszcze bledszą niż jest w rzeczywistości. Podkreśla naturalny kolor ust i jest na tyle neutralny, że będzie pasował wielu osobom o różnych typach karnacji.  Nie zażółca zębów, nie podkreśla też zaczerwienień, które pojawiają się czasem na mojej twarzy. To niezbyt rażąca, dzienna propozycja.

Matowa pomadka w płynie LIQUID MATT LIP TINT - boho rouge N° 702 dr irena eris provoke 2

Przechodząc do bardziej technicznej strony recenzji – pomadka zachowuje się tak, jak siostry. Długo utrzymuje się na ustach mimo tego, że na nich nie zastyga. Ma konsystencję musu i od razu po nałożeniu na usta jest matowa. Nie jest to jednak kredowy efekt – ładnie osiada na ustach, wypełnia zmarszczki i nierówności bez zbędnego ich podkreślania. Nie migruje poza kontur ust bez względu na to, czy nałożymy konturówkę, czy też nie. Nie wysusza moich ust, nie sprawia, że wyglądają nieestetycznie. Szminka utrzymuje się na nich około 4-5 godzin bez poprawek. Moim zdaniem to dobry efekt, jak na pomadkę o kremowej konsystencji. Odbija się na szklance czy chusteczce, nie jest to jednak uciążliwe.

Matowa pomadka w płynie LIQUID MATT LIP TINT - boho rouge N° 702 dr irena eris provoke swatch swatche
 Skład: Ethylhexyl
Palmitate, Talc, Pentaerythrityl Tetraisostearate, Dimethicone, Cera
Alba, Caprylic/Capric Triglyceride, Caprylyl Methicone, C30-45
Alkyldimethylsilyl Polypropylsilsesquioxane, Silica Silylate, C30-45
Alkyl Dimethicone, Hydrohenated Polyisobutene, Vinyldimethyl/
Trimethylsiloxysilicate/ Dimethicone Crosspolymer, Stearlkonium
Hectorite, Polymethyl Methacrylate, Propylene Carbonate, Silica, Parfum,
Hexyl Cinnamal, Linalool, +/- CI 15850, CI 77891, CI 77492, CI 77491,
CI 77499.

Moim zdaniem jest to pomadka idealna na dzień. Ma przyjemny, neutralny odcień, który nie zwraca na siebie uwagi, a jej właściwości pozwalają cieszyć się pięknym uśmiechem bez ich wysuszenia. Jest łatwa w aplikacji i dobrze się utrzymuje. Na początku nie byłam przekonana co do odcienia, bo przyzwyczaiłam się do jaśniejszej, bardziej różowej 703, na dzień dzisiejszy stwierdzam jednak, że takie kolory również bardzo mi pasują. Polubiłam te pomadki na tyle, że inne (przynajmniej na razie :P) mogłyby nie istnieć w mojej kosmetyczce. Mają jeden minus – występują tylko w 6 odcieniach 😀

Korektor rozświetlający ILLUMINATING CONCEALER N° 1 dr irena eris provoke 1

Korektor rozświetlający ILLUMINATING CONCEALER N° 1

Ostatnim już kosmetykiem, który chciałabym Wam dziś opisać jest rozświetlający korektor pod oczy
Illuminating Concealer N° 1. Jeśli mnie znacie wiecie, że często sięgam po mocno kryjące korektory – zarówno do stosowania na skórę twarzy, jak i pod oczy. Odziedziczyłam po tacie piękne, fioletowo żółtawe sińce, które niezbyt ciekawie się prezentują, a do tego sprawiają, że non stop wyglądam na zmęczoną. Zawsze myślałam, że do ich przykrycia sprawdzą się tylko propozycje o bogatej, gęstej formule, które niestety przy regularnym stosowaniu mogą wysuszać.

Korektor rozświetlający ILLUMINATING CONCEALER N° 1  dr irena eris provoke 2

Mając możliwość dowolnego skomponowania zestawu wrzuciłam do niego mój pierwszy rozświetlający korektor. Przeczytałam na kilku blogach pozytywne opinie na jego temat, dlatego miałam wobec niego spore oczekiwania. Jestem zdanie, że moje niedoskonałości nie muszą być w 100% przykryte, ale powinnam się prezentować świeżo i schludnie, bo właśnie po to sięgam po makijaż.
Korektor, jak na taki w pisaku ma dość gęstą konsystencję. W żadnym wypadku nie jest to produkt lejący, spływający z dłoni. Mimo tego nie obciąża skóry pod oczami i na powiekach i nie przyczynia się do powstawania suchych miejsc w tych okolicach. Odcień N1 jest naprawdę jasny, nawet na tak bladej skórze jak moja w ogóle się nie odznacza, co możecie zobaczyć na zdjęcia na końcu tego wpisu.

Korektor rozświetlający ILLUMINATING CONCEALER N° 1  dr irena eris provoke swatch swatche

Czy jestem zadowolona? Owszem. Poziom krycia jest okej, może w rzeczywistości co nieco się pokazuje, ale na zdjęciach ten korektor wygląda super. Jak możecie zauważyć, mam naturalnie dość widoczną „dolinę łez”, a po pokryciu jej korektorem i lekkim przypudrowaniu nie rzuca się w oczy. Produkt ma wygodny aplikator, którym możemy bezpośrednio na skórę aplikować konkretną ilość kosmetyku. Najlepsze krycia uzyskuję nim podczas wklepywania palcami, pędzel również dobrze się do tego sprawdza, natomiast po użyciu wilgotnej gąbki efekt jest najdelikatniejszy. Wadą tego kosmetyku jest niestety wydajność – raczej niewiele mi go pozostało, ale taki już urok korektorów w pisaku – mają małą pojemność i łatwo je szybko wykorzystać. Chyba nie da się tego przeskoczyć, dlatego nadal ciężko mi się jest na nie przestawić.
Korektor rozświetlający ILLUMINATING CONCEALER N° 1  dr irena eris provoke swatch, swatche, jak wygląda na oku
ZDJĘCIE BEZ FILRA, JEDNA WARSTWA KOREKTORA, BEZ PRZYPUDROWANIA.
Skład: Aqua,
Isononyl Isonoanoate, Isododecane, Propylene Glycol, Dimethicone,
Hydrogenated Tetradecenyl/ Methylpentadecene, Talc, Glycerin, Aluminium
Starch Octenylsuccinate, Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone, Sodium
Chloride, Disteardimonium Hectorite, Squalane, Polymethyl Methacrylate,
Polyglyceryl-4 Isostearate, Hexyl Laurate, Caprylyl Glycol, Laureth-7,
Alumina, Phenoxyethanol, Cellulose Gum, Methicone,
Trimethylsiloxysilicate, Hexylene Glycol, Disodium EDTA,+/- CI 77891, CI
77492, CI 77491, CI 77499.

Matowa pomadka w płynie LIQUID MATT LIP TINT - boho rouge N° 702 Korektor rozświetlający ILLUMINATING CONCEALER N° 1  Puder w kompakcie COMPACT POWDER - translucent touch N°100  dr irena eris 6
Czy polubiłam się z kolorówką Ireny Eris? Raczej tak. Po pomadkę i korektor sięgam naprawdę często, są to kosmetyki, które dobrze się u mnie sprawdzają. Do korektora raczej ponownie nie wrócę, pomimo tego, że nie mogę mu nic zarzucić – zużywam sporo kamuflaży, jeśli chodzi o moją okolicę oczu, a ten nie należy do najwydajniejszych – jego cena jest w tym stosunku zbyt wysoka. Puder zabieram na wyjazdy, ponieważ na co dzień wolę sięgać po te sypkie które dają mi większy komfort i nie wymagają poprawek, na które zazwyczaj nie mam ani głowy, ani czasu. Nie do końca podoba mi się fakt, że widać go na skórze, a czasem potrafi zebrać się w naturalnych zagłębieniach – szczególnie pod oczami, gdzie mam charakterystyczne bruzdy, czy wokół skrzydełek nosa. Szminka, tak jak pozostałe dwie, które posiadam, ląduje w gronie ulubieńców. To najlepszy kosmetyk z tej trójki, który byłaby skłonna kupić nawet w regularnej cenie. Odcień 702 jest neutralny i będzie pasował wielu osobom, podkreśli usta, uwydatni je, ale nie będzie grał pierwszych skrzypiec.

Matowa pomadka w płynie LIQUID MATT LIP TINT - boho rouge N° 702 Korektor rozświetlający ILLUMINATING CONCEALER N° 1  Puder w kompakcie COMPACT POWDER - translucent touch N°100  dr irena eris 7 makijaż, jak wyglądają na twarzy, swatch swatche

Matowa pomadka w płynie LIQUID MATT LIP TINT - boho rouge N° 702 Korektor rozświetlający ILLUMINATING CONCEALER N° 1  Puder w kompakcie COMPACT POWDER - translucent touch N°100  dr irena eris 8 makijaż, jak wyglądają na twarzy, swatch swatche

Co sądzicie na temat tych kosmetyków? Mi do gustu najbardziej przypadła szminka, chociaż reszta też zasługuje na pochwałę – jedynie puder nazwę średniakiem – nie jest to moje odkrycie w tej kategorii. 
PS Musicie mi wybaczyć. Dzisiejszy post jest chaotyczny, ale jakoś ciężko mi się zabrać po tej przerwie do pisania – jeszcze trochę i znów nabiorę wprawy 😛
Pozdrawiam :*
KOSMETYKI OTRZYMAŁAM W RAMACH WSPÓŁPRACY, ALE NIE WPŁYNĘŁO TO NA MOJĄ OPINIĘ.
Uncategorized

ULUBIEŃCY CZERWCA 2017 | VIANEK | LILY LOLO | BIELENDA

5 lipca 2017
VIANEK, ODŻYWCZY KREM POD OCZY LILY LOLO, ROZŚWIETLACZ DO TWARZY CHAMPAGNE ILLUMINATOR BIELENDA, OCZYSZCZAJĄCY ŻEL WĘGLOWY DO MYCIA TWARZY CARBO DETOX ulubieńcy czerwca

Cześć!

Kiedy to czytacie piszę ostatni egzamin – mam nadzieję, że nie będę musiała już wracać na uczelnię i zacznę w końcu upragnione wakacje – trzymajcie kciuki – to biochemia, na dodatek opisówka, więc nie wiem, czego mam się spodziewać 😛

W związku z tym, że miałam sporo nauki zapraszam Was dziś na okrojonych ulubieńców – będę pisać tylko o kosmetykach – w ulubieńcach znalazły się dwie pielęgnacyjne i jedna makijażowa perełka. Jesteście ciekawi, jakie produkty z oferty Vianka, Lily Lolo i Bielendy przypadły mi ostatnio do gustu? W takim razie zapraszam! 😀

VIANEK, ODŻYWCZY KREM POD OCZY LILY LOLO, ROZŚWIETLACZ DO TWARZY CHAMPAGNE ILLUMINATOR BIELENDA, OCZYSZCZAJĄCY ŻEL WĘGLOWY DO MYCIA TWARZY CARBO DETOX ulubieńcy czerwca

VIANEK, ODŻYWCZY KREM POD OCZY

VIANEK, ODŻYWCZY KREM POD OCZY

Jeśli chodzi o kremy pod oczy jestem wymagająca i raczej ciężko jest mi dogodzić. Mam jednego ulubieńca, ale sprawdza się on w moim przypadku tylko na noc, do tego stosowanie ciągle tego samego produktu może się znudzić – i nam, i skórze. Postanowiłam ponownie zwrócić się ku bardziej naturalnym opcjom i tak w moje ręce wpadł krem od Vianka. Jest lekki, szybko się wchłania i nie zostawia praktycznie żadnej wyczuwalnej warstwy na skórze. Widocznie ją napina i dobrze nawilża – nawet przy regularnym stosowaniu ciężkich korektorów moje powieki i skóra pod oczami jest dobrze odżywiona. Niestety nie wpływa znacząco na cienie pod oczami. Nie podrażnia i nie w powoduje łzawienia. Ma wygodne opakowanie, bardzo smukłe i wysokie, które dobrze leży w dłoni, a także nie zajmuje zbyt wiele miejsca w kosmetyczce. Krem ma lekko słodki, kokosowy zapach, który szybko się ulatnia. Używam go dopiero od trzech tygodni, ale śmiało mogę stwierdzić, że to jeden z lepszych kremów na dzień, które miałam.  

LILY LOLO, ROZŚWIETLACZ DO TWARZY CHAMPAGNE ILLUMINATOR

LILY LOLO, ROZŚWIETLACZ DO TWARZY CHAMPAGNE ILLUMINATOR

To niedoceniony rozświetlacz, który mam w kosmetycznej kolekcji już od kilku miesięcy. Na początku myślałam, że będzie dawał subtelny, lekki blask, a można nakładać go w nieco większej ilości i wtedy daje naprawdę mocny efekt. Ma naturalny skład i nie zapycha mojej skóry. W opakowaniu kolor może wyglądać na tradycyjne złoto, ale na skórze wypada szampańsko – nie jest ani chłodny, ani ciepły, dlatego będzie pasował wielu typom urody. Nie zawiera drobinek brokatu. Łatwo się go nakłada, w opakowaniu znajduje się spore lusterko, więc jest też idealny na podróże. Ostatnio sięgam po niego często i to miła odmiana od wszystkich złotek, które są najszerzej dostępne na drogeryjnym rynku.

  • Recenzję rozświetlacza Champagne Iluminator od Lily Lolo znajdziecie tutaj

BIELENDA, OCZYSZCZAJĄCY ŻEL WĘGLOWY DO MYCIA TWARZY CARBO DETOX

BIELENDA, OCZYSZCZAJĄCY ŻEL WĘGLOWY DO MYCIA TWARZY CARBO DETOX

Niedawno recenzowałam Wam na IG maskę w saszetce z tej serii, dziś przyszedł czas na żel, który także bardzo przypadł mi do gustu. Dostałam go w paczce od Meet Beauty i pierwotnie miał być przeznaczony dla mojego chłopaka, ale skład pozytywnie mnie zaskoczył i sama postanowiłam wypróbować go na własnej skórze. Nie zawiera SLS/SLES ani pochodnych, na drugim miejscu występuje gliceryna, a aktywowany węgiel, z tego co pamiętam, na szóstym. Jak na drogeryjną propozycję to naprawdę ciekawa opcja. Nie wysusza skóry, dobrze oczyszcza, pozostawia ją miękką w dotyku jednocześnie nie pokrywając jej tłustym czy lepiącym filmem. Niezbyt dobrze się pieni, to raczej emulsja niż żel, ale mi taka forma odpowiada na równi z tą bardziej tradycyjną. Kosmetyk ma mocny zapach, który przypomina mi aromat melona, ale jest nieco sztuczny – na szczęście nie czuć go po spłukaniu wodą. To jeden z lepszych żeli drogeryjnych, z jakimi miałam ostatnio kontakt – możecie się za nim rozejrzeć 🙂

Postanowiłam rozruszać mój Instagram i wstawiać tu krótkie opinie, na których nie mam jak wstawiać na blogu. Spodobał Wam się mój post o żelu Avene, dziś przyszedł czas na maskę Bielendy. Tak spodobał mi się żel z serii z aktywnym węglem, że postanowiłam wrzucić też do koszyka maseczkę. Użyłam ją wczoraj wieczorem, ma gęstą konsystencję, nie spływa, nie zachowuje się jak typowa glinka. Nie zasycha aż tak i nie powoduje ściągnięcia skóry. ➡️➡️➡️Jakie są efekty? Pory są oczyszczone a skóra miękka w dotyku. Krostki, które miałam na brodzie dziś są podsuszone i znacznie mniejsze. Skład nie jest zły, zawiera glinkę, aktywowany węgiel, nie ma zbyt wielu parabenów czy skodliwych związków. Na promocji kosztowała 1,60 zł. ⬇️⬇️⬇️Minusy? Za mała pojemność i to, że ciężko się zmywa, ale gąbki celulozowe pomagają. Miałyście okazję stosować tę maskę, albo inne kosmetyki z tej serii? #elfnaczi #bielenda #maska #mask #kosmetyki #cosmetics #recenzje #blogger #polishblogger #polskablogerka #blogerka #beauty #beautylogger #instatags #instaphoto #skincare #acne #tradzik #pielegnacja
Post udostępniony przez Natalia (@elfnaczi) 24 Cze, 2017 o 3:57 PDT


Znacie moich ulubieńców? Który z tych trzech kosmetyków najbardziej przypadłby Wam do gustu?
Pozdrawiam!