Browsing Tag

Dermofuture

TRĄDZIK

AKTUALIZACJA TRĄDZIK | LUTY 2018

8 lutego 2018

Hej!

Obiecałam sobie regularnie wstawiać na bloga wpisy dotyczące mojego trądziku. Tak najłatwiej jest mi porównywać efekty mojej pielęgnacji i leczenia i sprawdzać, czy nie powinnam czegoś zmienić. Zastanawiałam się też nad tym, co ostatnio zaproponowałam we wpisie – czy powinnam zmienić formę tego podsumowania? Tym razem przygotowałam dla Was inny opis aktualnej pielęgnacji. Dajcie mi znać, czy to, jak teraz wygląda ten wpis Wam odpowiada, a jeśli nie – co powinnam dodać, lub zmienić 🙂 Będę wdzięczna! Zapraszam 🙂

TRĄDZIK

AKTUALIZACJA TRĄDZIK | LISTOPAD 2017 | NOWE KROKI W LECZENIU!

18 listopada 2017
Hej!
Dawno nie podsumowywałam Wam aktualnej pielęgnacji mojej twarzy. Jeśli chodzi o trądzik zaszło u mnie ostatnio sporo zmian i mam o czym opowiadać. Będzie to ostatni wpis z tej serii w takiej formule – za 2, 3 miesiące chciałabym coś zmodernizować, dodać, rozwinąć, bo wydaje mi się zbyt surowy i mało przystępny – co o tym myślicie? Zapraszam do czytania!

Czytaj dalej

Uncategorized

GADŻETY KOBIETY | AMAZON KINDLE | DERMOFUTURE | IPHONE | SUDIO SWEDEN

14 kwietnia 2017
gadżety kobiety
Cześć!
Mimo wolnego mam niewiele czasu
na bloga – mam w domu remont, niedługo święta, więc pomagam mamie znosić
wszystkie rzeczy i sprzątać to, czego fachowcy nie zdążą ogarnąć 😝
W sumie we czwórkę z bratem i tata staramy się wprowadzić do niedzieli jak
najwięcej porządku i zmian, mam nadzieję, że uda nam się to wszystko dopiąć na
ostatni guzik i że poradzimy sobie ze zrobieniem świątecznego śniadania bez
mebli 😝
Nie przedłużając jednak zapraszam
Was na post dotyczący gadżetów, bez których nie wyobrażam sobie normalnego
funkcjonowania i których brak najbardziej dałby mi się we znaki.
Jeśli
jesteście ciekawi, co podciągnęłam pod tę kategorię – zapraszam do dalszej
części wpisu 😊

gadżety idealne dla kobiet

iphone 6s złoty gold apple

APPLE, IPHONE 6S

Zawsze myślałam, że iPhony do telefony, które kosztują tak dużo tylko i wyłącznie dlatego, że mają z tyłu obudowy jabłuszko. Byłam do nich sceptycznie nastawiona, twierdziłam, że nie jest mi potrzebny tak drogi telefon, dodatkowo z inny systemem, który czasem utrudnia połączenie z innymi sprzętami. Mateusz namówił mnie jednak na zakup (a raczej moich rodziców :P) i tak, praktycznie od roku, jestem szczęśliwą posiadaczką tego modelu.
iPhone to telefon, który nigdy mnie nie zawodzi. Mimo zainstalowania sporej liczby aplikacji, wielu procesów działających w tle i ogólnym trudnym warunkom jeszcze nigdy się nie zaciął, co często miało miejsce w przypadku telefonów bazujących na androidzie. Robi piękne zdjęcia, jest świetnie wykonany, czuć, że ma się w ręku luksusowy sprzęt. Ma jedną wadę – ściąga wszelkie zło 😛 
Nigdy nie zepsułam ani nie pobiłam żadnego telefonu, nigdy żaden z nich mi nie spadł. Ten też… Tylko że to ja upadłam, a telefon przy tym ucierpiał i uszczerbał się na jednym z rogów. Na szczęście nie ma to wpływu na jego działanie, po prostu nie wygląda już tak estetycznie jak kiedyś.

amazon kindle paperwhite czytnik ebooków

AMAZON KINDLE PAPERWHITE

Jestem fanką książek w wersji papierowej. Nigdy nie lubiłam
czytać PDF-ów na tablecie – moje oczy szybciej się wtedy męczyły, a ja nie
mogłam przyzwyczaić się do tych elektronicznych stronnic. Na święta Bożego
Narodzenia dostałam od Mateusza Kindle Paperwhite i myślałam, że do niego też
się nie przyzwyczają, a umówmy się – nie jest to tani gadżet. Okazało się, że
czytanie na czytniku, a czytanie na tablecie to dwie różne sprawy.
Czytnik jest
przyjazny dla oczu, do tego czcionka i „e-tusz” łudząco przypominają drukowaną,
bardziej tradycyjną wersję.
Lubię mój czytnik ze względu na to, że jest mały, poręczny i
nie zajmuje zbyt wiele miejsca.
Mogę wgrać na niego setki książek i nadal
wszystko zmieści mi się do torebki. Polubiłam go za podświetlany ekran i bardzo
długi czas pracy na baterii – kilkudniowe podróże nie są mu straszne.
W niektórych wypadkach nadal sięgam po tradycyjne, papierowe
wydania książek, ale Kindle bardzo lubię i na pewno będzie mi towarzyszył przez
kilka najbliższych lat.
To jeden z najlepszych zakupów ostatniego czasu, cieszę
się, że mój chłopak tak dobrze zna moje gusta i preferencje – trafił w mój
słaby punkt – czytanie 😃

szczoteczka soniczna dermofuture do twarzy zamiennik foreo luna

DERMOFUTIRE, SONICZNA SZCZOTECZKA DO OCZYSZCZANIA TWARZY

Przed jej zakupem dużo myślałam o Foreo Lunie, ale jej cena mocno mnie odstraszała. Nie wiedziałam, czy te szczotki się u mnie sprawdzą, a wydanie 700 złotych na coś, co miałoby leżeć w kącie nie jest w moim stylu. Kiedy znalazłam odpowiednik drogiego egzemplarza, do tego oferowany przez polską firmę nie mogłam się mu oprzeć. Do tego 150 zł to kilkakrotnie mniejsza suma i serce nie bolało mnie tak mocno przy wrzucaniu tego gadżetu do koszyka.
Dzięki tej szczotce pozbyłam się z twarzy wielu zanieczyszczeń. Pojawia się na niej o wiele mniej zaskórników, zarówno otwartych i zamkniętych, a moje problemy z suchymi skórkami nie są już tak mocno nasilone. Kiedyś używałam jej dwa razy dziennie, teraz sięgam po czyścik tylko raz, rano. Pobudza ona przepływ limfy, przez co skóra wygląda zdrowiej, a kosmetyki lepiej się w nią wchłaniają. Kiedy ją odstawiam moja twarz wygląda o wiele gorzej. Nie zamienię jej na żadną inną.

słodki power bank dla siostry, dziewczyny, koleżanki, przyjaciółki

POWERBANK O DUŻEJ POJEMNOŚCI

Smartfony są super, ale ich minusem jest to, że szybko się rozładowują i to w najmniej odpowiednim momencie. Na co dzień raczej nie mam z tym problemów, bo nie siedzę na okrągło w telefonie (na zajęciach trzeba się jednak skupiać :P), inna sytuacja ma miejsce, kiedy jestem w podróży. Wiecie jak to jest w dzisiejszych czasach – jak to mówią – „bez telefonu jak bez ręki”.
Mój powerbank pochodzi z Media Marktu, ale nie jest to chyba żadna znana firma, a przynajmniej nie na tyle, żebym o niej słyszała, dlatego też tak trudno jest mi przypomnieć sobie jej nazwą. Ma pojemność 10 000 mAh, co daje mi możliwość kilkakrotnego naładowania telefonu w pełni. Świetnie sprawdza się na wyjazdach, mogą z niego korzystać jednocześnie dwie osoby, ponieważ dostępne są dwa porty USB – jeden szybszy, drugi nieco wolniejszy. Na pewno zabiorę go na Meet Beauty – zobaczcie jak się cieszy z tego powodu 😛

sudio sweden vasa bla słuchawki bezprzewodowe białe

VASA BLA – SŁUCHAWKI BEZPRZEOWODOWE SUDIO SWEDEN

Kolejny gadżet, bez którego nie wyruszam ostatnio w
pozadomowe eskapady.
Najczęściej towarzyszą mi podczas powrotów z uczelni do
domu, ale korzystam z nich też podczas pobytu w mieszkaniu – szczególnie
przydają się wtedy, kiedy zabieram się za sprzątanie.  Nie myślałam, że bezprzewodowe słuchawki to
taka wygoda – jak większość z nas uważałam je za zbędny gadżet, a teraz wiem,
co traciłam – swobodę!
Teraz nie muszę mieć telefonu pod ręką żeby porozmawiać z
mamą, zrelaksować się przy ulubionej muzyce czy nawet posłuchać jakiejś audycji
albo wystąpienia, w które nie musi być zaangażowany zmysł wzroku.
Są też modnym dodatkiem, który świetnie prezentuje się
szczególnie wtedy, kiedy mam na sobie sportowe ciuchy. Biały kolor w połączeniu
z elementami rose gold przyciąga uwagę i wygląda niezwykle stylowo. No i…
pasuje do białego fartucha, który z roku na rok będzie mi towarzyszył coraz
częściej 😝
Pamiętajcie, że mam dla Was niespodziankę w postaci kodu
rabatowego. Słuchawki Sudio Sweden (przewodowe i bez-) możecie kupić aż 15% taniej, wystarczy tylko, że
przy zamówieniu wpiszecie elfnaczi 15.

A Wy bez czego nie wyobrażacie sobie codziennego funkcjonowania? Macie gadżety, z których ciężko byłoby Wam zrezygnować?
Pozdrawiam :*
Uncategorized

ULUBIEŃCY MAJA | INDIGO | DERMOFUTURE | MAYBELLINE | LOVELY

2 czerwca 2016
Hej!
Jak już pisałam na Facebooku, post nie pojawił się wczoraj przez wzgląd na Dzień Dziecka 😀 Zaplanowaliśmy z rodzicami spontaniczny wyjazd na weekend, więc mieliśmy ostatnio kilka rzeczy do zorganizowania. 
Matura już dawno za mną, a ja mam na Was mniej czasu i jest mi przez to przykro – często odwiedzam blogi tylko tych osób, które się odzywają – mam nadzieję, że niedługo ulegnie to zmianie.
Jeśli chcecie przeczytać kilka słów o moich pielęgnacyjnych i kolorówkowych ulubieńcach – zapraszam dalej 🙂 Na pewno nie będziecie się nudzić, bo znalazłam w swojej kosmetyczce naprawdę ciekawe produkty i gadżety 😀

INDIGO, OLEJEK DO CIAŁA

Kilkakrotnie, na łamach bloga, wspominałam Wam, że wróciłam do regularnego olejowania moich włosów. Aktualnie są w tak dobrym stanie, że nie muszę robić tego częściej niż raz w tygodniu na całą noc – w innym wypadku zaczynają się szybciej przetłuszczać i obciążać – wysokie temeratury i wilgotność powietrza widocznie nie służą mojemu skalpowi.
Olejek Indigo otrzymałam w paczce na Meet Beauty i miałam zużyć go do masażu ciała. Ma przepiękny zapach i funkcjonalne opakowanie – produkt znajduje się w przeźroczystej, pomarańczowej butelce z atomizerem.  Wygodnie aplikuje się go właśnie na włosy – raczej nie zdarza mi się dzięki temu przedobrzyć z jego ilością, a mam do tego skłonności. 
Moje włosy po zastosowaniu tego olejku są miękkie, lśniące i dociążone. Nie mam problemów z ich rozczesywaniem, plączą się zdecydowanie mniej. Olejek stosuję od ucha ku dołowi, aby zapobiegać szybszemu przetłuszczaniu się skóry głowy. Wbrew pozorom ma dobry skład i na blogu na pewno znajdzie się bardziej obszerny wpis na jego temat.

DERMOFUTURE, SONICZNA SZCZOTECZKA DO TWARZY 
Szczoteczka, którą mam od pierwszego kwietnia, więc dokładnie 2 miesiące. Przestałam jej używać tylko na pięć dni, bo akurat rozładowała mi się na wyjeździe i przestraszyło mnie to, jak zmieniła się moja skóra w tak krótkim czasie – pojawiło się więcej zaskórników, kaszka, kilka wyprysków – to coś oznacza :O

Szczoteczki używam rano i wieczorem. Staram się masować twarz pokrytą żelem mniej więcej przez minutę, ale myślę, że często przedłużam sobie ten relaksujący moment. Nie wyobrażam sobie bez niej mojego etapu oczyszczania skóry. Dzięki niej nie mam już tak wielu suchych skórek, a podkłady zdecydowanie lepiej na mnie wyglądają. Skóra jest bardziej napięta, zniknęły mikroobrzęki, które często pojawiały się u mnie przed miesiączką. Kremy lepiej się wchłaniają. Podsumowując – szczoteczka cud! 😀


MAYBELLINE, COLOR SENSATIONAL 250 MYSTIC MAUVE
Szminka, którą zobaczyłam u Olgi z bloga apieceofally.pl, a którą na promocji w Rossmannie upolował dla mnie kochany Mateusz (taki chłopak to skarb :D). W maju lądowała na moich ustach zdecydowanie najczęściej. Nie jest do końca matowa – ma kremowe wykończenie. Nie posiada drobinek. Kolor to brudny róż lekko wpadający w fiolet – jak dla mnie idealny nudziak. Świetnie zgrywa się z typem mojej karnacji i zawsze, kiedy mam ją na ustach zyskuję masę komplementów. Ma ładny, słodki zapach, solidnie wykonane opakowanie, a na ustach trzyma się około 4 godzin. Nie wysusza ich i nie podkreśla suchych skórek. 

LOVELY, PERFECT LINE W ODCIENIU 01
Konturówka w kolorze łudząco podobnym do szminki, którą mam w swoich kosmetycznych zbiorach od dobrych kilku miesięcy. Rzadko jej używałam, bo nie myślałam, że kolory nude mogą mi się spodobać – zazwyczaj na ustach lądowała u nie fuksja lub odcienie intensywnego różu. Odkąd posiadam pomadkę Bourjois Rouge Edtition Velvet i tę, którą pokazywałam wyżej konturówka wróciła do łask. Może nie jest bardzo trwała, ale trzyma się na ustach zdecydowanie dłużej niż szminki. Ma kremową konsystencję i bardzo łatwo jest nią wyrysować idealny kontur ust. Do tego kosztuje niewiele – mniej więcej 6 złotych. Warto w nią zainwestować!
Co sądzicie o nowych zdjęciach? Podoba Wam się pomysł z lusterkiem? Znacie któregoś z moich ulubieńców? 
Pozdrawiam 🙂