KOSMETYKI

EKOCUDA VOL 4 W WARSZAWIE | RELACJA + ZAKUPY

8 maja 2018
ekocuda vol 4 warszawa relacja i zakupy

Cześć!

Ekocuda to niewątpliwie jedna z największych w Polsce imprez zrzeszająca fanów naturalnej pielęgnacji, makijażu i szeroko pojętego zdrowego trybu życia. Organizowana jest od kilku lat w Warszawie, od niedawna także w Gdańsku. W tym roku złożyło się tak, że Ekocuda odbywały się równolegle z konferencją Meet Beauty, nie mogłam więc przepuścić okazji i urwałam się z kilku wykładów. Od dawna miałam ochotę wybrać się na te targi, ale zazwyczaj terminy mi nie pasowały, bo albo tydzien wcześniej miałam jakiś wyjazd, albo zbliżało się ważne kolokwium czy zaliczenie. Czasem brakowało też pieniędzy, a nie opłacało mi się jechać po jeden kosmetyk – to nieekonomiczne (widzicie, jakie ciężkie jest życie studenta? :P). Jeśli jesteście ciekawi mojej krótkiej relacji oraz opisów tego, co kupiłam – serdecznie zapraszam na dzisiejszy wpis.

ekocuda wrszawa relacja z targów

relacja z targów ekocuda

Relacja z targów

Jeśli obserwujecie moje konto na Instagramie to pewnie wiecie, że byłam bardzo podekscytowana na samą myśl o targach. A jeśli w ciągu ostatnich kilku tygodni wpadliście na bloga to mieliście również okazję zobaczyć przygotowaną przeze mnie wishlistę z kosmetykami, którym chciałabym się bliżej przyjrzeć. Od razu powiem, że moje plany trochę rozjechały się ze stanem rzeczywistym, ale i tak jestem zadowolona z zakupów.

Na wstępie chciałam wspomnieć, czym są Ekocuda. To nic innego jak targi kosmetyków naturalnych, które łączą i zrzeszają wielu wystawców – i tych mniejszych, i większych. Zorganizowane były dopiero 4 edycje, ale każda z nich cieszy się ogromną popularnością i to nie tylko w blogosferze. W Warszawie przy stoiskach były tłumy – czasem ciężko było o coś zapytać lub swobodnie „pomacać” testery. Z jednej strony to trochę denerwujące, ale z drugiej cieszę się, że coraz więcej osób interesuje się bardziej przyjaznymi dla skóry, ciała i środowiska produktami. W tym roku targi odbyły się w dniach 21-22 kwietnia i miały miejsce w Domu Towarowym Braci Jabłkowskich w Warszawie. Lokalizacja bardzo mi się spodobała – to niedaleko centrum, Pałacu Kultury i Złotcyh Tarasów, więc żadna z nas (nawet te, które na co dzień nie mają kontaktu z warszawskimi ulicami) nie miała problemu z dotarciem do celu.

targo ekocuda cvol 4 amile

targi ekocuda vol 4 resibo

targi ekocuda vol 4 alkemie

Początkowo wydawało mi się, że na targach znajdę tylko kosmetyki naturalne z kategorii pielęgnacja, włosy i makijaż. Okazało się, że dostępne były również środki czytsości, naturalne przekąski, herbaty ziołowe – prawdziwy misz masz. Każdy mógł znaleźć coś, co go interesowało. To, co bardzo mi się spodobało to fakt, że przed wydarzeniem udostępniane są ulotki i broszurki z planem targów, więc łatwo jest na nim zakreślić i później znaleźć interesujące nas sklepy. Dzięki temu nie męczymy się z bieganiem po 3 piętrach i szukaniem igły w stogu siana – w takim tłumie naprawdę łatwo jest coś przeoczyć.

Dodatkowo podczas targów organizowane są różne warsztaty i wykłady, więc oprócz samych zakupów można nauczyć się czegoś nowego lub posłuchać prelekcji na tematy, które są dla nas interesujące.

A co do marek… Bylo ich tyle, że nawet ciężko wszystkie spamiętać – od małych, rodzinnych manufatur, po wielkie „koncerny”. Szczególnie bliskie sa mi te pierwsze, zawsze lubiłam wspierać lokalnych przedsiębiorców i jestem dumna, kiedy komuś z otoczenia udaje się rozkręcić interesujący i dobrze prosperujący biznes.

To, co zapamiętałam najbardziej to fakt, że z każdym przedstwicielem marki można było wdać się w pogawędkę, byli nami zainteresowani, pomagali w kwestii doboru produktów i zarzucali nas ciekawymi informacjami na temat firmy i samych kosmetyków. Niektóre ze stoisk były tak pieknie udekorowane, że ciężki było od nich oderwać wzrok. Na wielu z nich można było również kupić produkty w niższych cenach, a jak wiadomo „grosz do grosza, a będzie kokosza”.

ekocuda vol 4 warszawa

Na koniec tego wpisu chciałam Wam pokazać, co sama upolowałam i krótko wspomnę o działaniu tych produktów.

  • Soap Szop, Balsam do ciała Yennefer

To chyba coś, na czym najbardziej mi zależało. Pisałam Wam już o tym w wishliście, więc pierwszym stoiskiem, na jakiego poszukiwania wyruszyłam było właśnie stoisko Soap Szop. Balsam pachnie niezmiesko, wiosenie, wyczuwam w nim głownie bez, ale może na ciele znajdę i nutkę agresu. Jest bardzo treściwy, więc prawdopodobnie będę nakładać go na mokre ciało i wcierać pozostałości ręcznkiem. Kupiłam go 4 zł taniej – za 40 zł. Spodziewajcie się pełnej recenzji!

  • Mydlarnia 4 szpaki, Super Blend

Potrzebowałam czegoś do pierwszego etapu demakiajżu, czyli rozpuszczania makijażu i innych zanieczyszczeń. Miałam skusić się na balsam oczyszczający ze Svoje, ale później w oko wpadła mi ta czysta mieszanka olei i maseł o bardzo puszystej, miękkiej konsystencji. Dziewczyny na stoisku zapewniały mnie, że proodukt na pewno się u mnie sprawdzi. Dodatkowo cena była okazyjna, bo za tak duże opakowanie zapłaciłam około 30 zł.

  • Hagi, Ochronna pomada do ciała z olejem monoi

Na te pomady czaiłam się już od dłuższego czasu – myślę, że to opcja idealna na moje suche łokcie i kolana oraz dłonie. Nie wiedziałam jednak na jaki zapach mam się zdecydować, bo sam opis produktu niewiele mi mówił. Na stoisku miałam okazję się przekonać i już wiem, że moim numerem jeden, szczególnie na ciepłe dni, będzie wersja z olejem monoi. Ma w składzie ekstrakt z mięty, więc pachnie miętową gumą orbit. Lubię takie odświeżające połączenia! Była w całkiem dobrej cenie – z 42 zł została przeceniona na 35 zł. Namówiła mnie na nią joyofjelly.

  • Yope, Żel pod prysznic kwiat lipy

Mam już w kolekcji jeden żel tej marki i właśnie jestem w trakcie jego używania. Jest na tyle delikatny i niewyuszający, że postanoiwłam wypróbować najnowszą wersję. Uwielbiam zapach kwiatu lipy i mam nadzieję, że nie będę zawiedziona. Dodam, że ta wersja ma w składzie, z tego co pamiętam, glikol propylenowy, więc nie każdemu może się to spodobać. Ja nie mam nic przeciwko temu składnikowi, szczególnie w kosmetykach, które i tak zmywam z mojej skóry. Kosztował 15 zł (chyba).

  • Eco Lab, Szampon do włosów farbowanych z olejem z Amli i Kafe Krasoty, szampon z hibiskusem

Zależało mi na zakupie ciekawych szamponów, miałam w planach uzupełnić zapasy tych z Fitokosmetik z glinkami, o których pisałam Wam na blogu, ale ostatecznie zdecydowałam się na nowości, które poleciła mi Aga. Latem zależy mi głównie na odbiciu włosów od nasady by nadać im większej objętości. Na pewno dam Wam znać, jak się u mnie sprawdzą. Ten z Eco Lab kosztował 20 zł, a z Kafe Krasoty – 18 zł.

4 szpaki ekucoda vol 4

ekocuda col 4 4 szpaki

Byłyście kiedykolwiek na targach Ekocuda? Myślicie, czy by się Wam na nich podobało? Jak oceniacie moje zakupy?

Pozdrawiam!

Spodoba Ci się także: