TRĄDZIK

AKTUALIZACJA TRĄDZIK | LUTY 2018

8 lutego 2018

Hej!

Obiecałam sobie regularnie wstawiać na bloga wpisy dotyczące mojego trądziku. Tak najłatwiej jest mi porównywać efekty mojej pielęgnacji i leczenia i sprawdzać, czy nie powinnam czegoś zmienić. Zastanawiałam się też nad tym, co ostatnio zaproponowałam we wpisie – czy powinnam zmienić formę tego podsumowania? Tym razem przygotowałam dla Was inny opis aktualnej pielęgnacji. Dajcie mi znać, czy to, jak teraz wygląda ten wpis Wam odpowiada, a jeśli nie – co powinnam dodać, lub zmienić 🙂 Będę wdzięczna! Zapraszam 🙂

Co się zmieniło?

Przede wszystkim poszłam na kolejną wizytę do ginekologa, tak jak wspominałam Wam w poprzednim wpisie. Okazało się, że jestem zdrowa, ale moja równowaga hormonalna może być zachwiana – szkoda, że poprzedni nawet nie wspomniał o badaniach, które powinnam była wykonać. Dostałam listę zadań – do kolejnej wizyty (która odbędzie się mniej więcej za 3 miesiące) mam wykonać następujące badania:

  • ALT
  • AST
  • bilirubina
  • układ krzepnięcia
  • testosteron
  • 17-hydroksyprogesteron
  • prolaktyna
  • TSH
  • glukoza na czczo (krzywa cukrowa)

Mam nadzieję, że uda mi się wykonać te badania jeszcze w ferie – czuję, że będę musiała podzielić je na kilka transz, bo nie wyobrażam sobie wykonać ich jednego dnia 😛 Jak widzicie, są tu i badania typowo „wątrobowe”, dotyczące hormonów płciowych, ale też krzywa cukrowa, która pokaże, czy mój trądzik nie ma może podłoża w skokach hormonu zwanego insuliną. Jak wiecie, lub nie, wypryski mogą u części osób powstawać po zjedzeniu czegoś słodkiego, bogatego w węglowodany. Niektórzy z nas mogą mieć również nietolerancję na glukozę. Poza tym mojego ginekologa zainteresował także poziom TSH, czyli hormonu tyreotropowego, którzy wydzielany jest przez przysadkę. Wpływa on na wydzielanie hormonów tarczycy. Jeśli zaś chodzi o moje odczucia – mam wrażenie, że stan mojej cery w ostatnim czasie trochę się pogorszył, ale w lutym wyszłam na prostą. Niestety nie służy mi suche powietrze, zimą zawsze miewam zaostrzenia trądziku. Mrozy powodują, że moja skóra jest zaczerwieniona, a wszystkie przebarwienia są bardziej widoczne. W styczniu miałam sporo zaliczeń, a do tego spędzałam na uczelni nawet kilkanaście godzin. Moje posiłki były przez to nieregularne, bardzo mało piłam – jak widać, odbiło się to nie tylko na moim samopoczuciu, ale także na stanie mojej skóry. Widzę, że stres negatywnie na nią działa, ale nie potrafię wyeliminować go całkowicie z mojego życia. Dodatkowo zdjęcia wykonywałam podczas miesiączki, a moja twarz jest wtedy lekko opuchnięta, podrażniona i czasem pojawiają się na niej wypryski – czas również ma znaczenie.

Czy coś zmieniło się w mojej pielęgnacji?

Tak, coraz bardziej skłaniam się ku jej naturalnej stronie i mieszam ją z różnymi, aptecznymi specyfikami. Większy nacisk kładę teraz na nawilżanie i dokładne oczyszczanie mojej skóry, a nie tylko jej oczyszczanie i traktowanie przeciwtrądzikowymi specyfikami. Całkowicie odstawiłam maści złuszczające – retinoidy na receptę. Używam tylko serum z retinolem, którego stężenie jest o wiele niższe.  Zrezygnowałam również z antybiotyków nakładanych miejscowo na wypryski. To by było chyba na tyle.

PORANNA PIELĘGNACJA CERY TRĄDZIKOWEJ, PORANNA RUTYNA, KOSMETYKI NA TRĄDZIK

 

Poranna rutyna

Kiedy wstaję, na mojej skórze utrzymuje się zazwyczaj cienka warstewka sebum i kosmetyków, które aplikowałam na nią poprzedniego dnia. Nie zawsze pędem biegnę do łazienki, by ją zmyć. Czasem stawiam na śniadanie, a czasem postanawiam najpierw  pościelić łóżko. Zupełnie mi ona nie przeszkadza, choć wiem, że kiedyś podeszłabym do niej z zupełnie innym nastawieniem.

Kiedy biorę się za pielęgnację, stawiam najpierw na oczyszczanie żelem lub pianką i wodą. Korzystam również ze szczoteczki sonicznej do Dermo Future. Aktualnie jestem w domu na feriach i zabrałam ze sobą piankę Vichy Purete Thermale, ale nie jestem z niej zadowolona – ma nieprzyjemny zapach, nie jest zbyt wydajna, szybko znika z twarzy, a poza tym – mam wrażenie, że wysusza moją skórę i powoduje uczucie ściągnięcia. Następnie nakładam krem pod oczy – w tym przypadku Vichy Slow Age, który jest niestety średniakiem i nie zamierzam do niego wracać. Następnie przecieram twarz tonikiem, by pomóc jej wrócić do lekko kwaśnego, naturalnego pH. Sięgnęłam po drugą butelkę hydrolatu z zielonej herbaty od Bielendy, bo na półkach  w Rossmannie nie znalazłam nic ciekawego, co miałoby równie dobry skład. Kolejnym krokiem jest aplikacja esencji Benton Fermentation Essence. Na twarz ląduje zazwyczaj jedna, maksymalnie dwie pompki. Stosuję ją jednak zbyt krótko, by wypowiedzieć się o tym, jak działa na moją cerę. Następnie na twarz nakładam krem lub filtr – oba z La Roche Posay – aktualnie Redermic C i Cicaplast SPF 50+. Na usta nakładam miodek Nuxe reve de miel, który chroni je przed zimnem i suchym powietrzem. To ostatni krok porannych zmagań nad umywalką.

WIECZORNA PIELĘGNACJA CERY TRĄDZIKOWEJ, WIECZORNA RUTYNA PIELĘGNACYJNA, KOSMETYKI NA TRĄDZIK

Wieczorna pielęgnacja

Wieczorne zabiegi są dłuższe lub krótsze, wszystko zależy od tego, czy mam makijaż, czy nie – jeśli nie, pomijam po prostu kilka pierwszych kroków, więc opiszę Wam sytuację razem z demakijażem. Najpierw sięgam po olejek, aktualnie kończę produkt od Dr Ireny Eris – oleożel Cleanology. To całkiem niezły kosmetyk, ale nie skuszę się na niego ponownie ze względu na cenę. Następnie zmywam twarz wodą – olej zmienia się wtedy w emulsję i tak usuwana jest większość podkładu, pudru i innych kosmetyków, które miałam na twarzy. Następnie delikatnie ją osuszam i przecieram płynem mincelarnym Avene Cleanace – jest delikatny dla skóry i oczu, nie szczypie, naprawdę go polubiłam. Ostatnim krokiem oczyszczania jest pianka, ta sama, której używam rano. Następnie aplikuję grubszą warstwę kremu pod oczy – wieczorem jest to Benton Fermentation Eye Cream. Przecieram twarz tonikiem z Bielendy z serii zielona herbata i przechodzę do aplikacji serum. Skończył się mój ulubieniec z LIQPharm – Liq CE – zastąpiłam je serum z zieloną herbatą z Bielendy. Stosuję je naprzemiennie z serum z retinolem z LIQPharm – Liq CR. Na serum nakładam krem odżywczy Resibo. Usta smaruję miodkiem Nuxe, a na wypryski aplikuję punktowo olejek z drzewa herbacianego Tisserand lub maść cynkową z kwasem salicylowym. Rzadko, na uporczywe niedoskonałości nanoszę maść z antybiotykiem Klindacin T. To ostatni krok mojej pielęgnacji.

Co sądzicie o mojej pielęgnacji? Znacie któryś z tych kosmetyków?

Pozdrawiam!

 

Udostępnij:
Follow by Email
Facebook
Google+
http://www.elfnaczi.pl/2018/02/aktualizacja-tradzik-luty-2018html
Twitter
Pinterest
Instagram

Spodoba Ci się także: