1. Strona Główna
  2. O mnie
  3. Serie na blogu
  4. Lifestyle
  5. Kosmetyki
  6. Kontakt
  7. INCI
  8. facebook icon instagram icon twitter icon snapchat icon/elfnaczi
Elf Naczi: BLOGOWY KRYZYS PO 4 LATACH PISANIA | CZY TO MNIE DOTYCZY?

sobota, 1 lipca 2017


BLOGOWY KRYZYS PO 4 LATACH PISANIA | CZY TO MNIE DOTYCZY?


blogowy kryzys, jak pisać ciekawe wpisy, kryzys twórczy

Hej!

Od kilku tygodni nosiłam się z zamiarem napisania posta lifestylowego, w którym zawarłabym kilka moich ostatnich przemyśleń. Wiem, że wolicie czytać wpisy kosmetyczne, ale czasem mam potrzebę uzewnętrznienia się i wyżalenia - w końcu kto zrozumie mnie lepiej, niż moi czytelnicy? Jeśli chcecie posłuchać o tym, co w ostatnim czasie mi dokucza - przejdźcie dalej. Mam nadzieję, że na koniec będziecie mogły zostawić w komentarzu jakieś słowo otuchy.


TRUDNE POCZĄTKI


Dziś mijają 4 lata od założenia bloga elfnaczi.pl. Na początku była to strona, którą traktowałam jak swój pamiętnik - pisałam o tym, co się u mnie działo, co kupiłam, jak idzie mi nauka. Po mniej więcej półtorej roku, może dwóch latach postanowiłam, że chciałabym zmienić to miejsce - na bardziej kobiece, kosmetyczne, lifestylowe. Z natury nie jestem humanistką, mam raczej ścisły, analityczny umysł, ale ciągnęło mnie do "sztuki" i tak wykreował się pomysł stworzenia własnej strony w sieci.

Początki były trudne, choć mam wrażenie, że przed prawdziwą "górką" jestem dopiero teraz. Kiedyś dodawałam wpisy nieregularnie i nikt nie zwracał na to uwagi, zresztą tak samo na zdjęcia, oprawę bloga i tekst.

Kiedy już miałam na siebie plan i zaczęłam wdrażać go w życie zauważyłam pozytywne aspekty tych zmian - więcej czytelników, komentarzy, wyświetleń. To coś, co każdemu twórcy przynosi wielką radość - widzimy wtedy, że nasza praca nie idzie na marne, a to, w moim mniemaniu, prawdziwy sukces!

SAMOROZWÓJ KLUCZEM DO SUKCESU


Jeśli znacie mnie osobiście wiecie, że należę do osób, które stawiają sobie cele i je osiągają. Mimo porażek nie poddaję się i dążę do tego, by się rozwijać. Myślę tu o różnych płaszczyznach mojego życia, także o blogu. Pokonywanie własnych słabości dało mi dużo pewności siebie. Ze wszystkiego co robię staram się wyciągać jak najwięcej, bo w końcu ten, kto czerpie z życia garściami jest człowiekiem szczęśliwym.

Dzięki temu portalowi nauczyłam się pisać naprawdę długie, aczkolwiek ciekawe teksty (przynajmniej tak myślę :P). Pogłębiłam swoją wiedzę na tematy, które mnie interesują. Nauczyłam się czytać składy INCI i dzięki temu stan mojej skóry bardzo się poprawił. Zaczęłam eksperymentować z fotografią - raz jest lepiej, raz gorzej, ale i tak uważam, że zrobiłam spory postęp. 

Dzięki blogowi poznałam też wiele wspaniałych osób, z którymi utrzymuję kontakty w życiu prywatnym. To pozwoliło mi uświadomić sobie, że za cyferkami i literkami stoją ludzie. Mam nadzieję, że dalej będę mogła się rozwijać, tworzyć dla Was coraz lepsze i bardziej inspirujące wpisy. Chciałabym mieć też okazję, by poznać jeszcze więcej z Was - to Wy jesteście moją motywacją i chcę, byście o tym wiedzieli.

blogowy kryzys, jak pisać ciekawe wpisy, kryzys twórczy

 

CO MNIE BOLI?


Siedzę w blogosferze 4 lata... 4 lata bacznie się jej przyglądam, czasem z większym, czasem z mniejszym zaangażowaniem. Jestem dobrym obserwatorem, który stara się nie wtrącać, ale notuje wszystkie podejrzane sprawy. Myślałam, że to JA jestem osobą zawistną, obojętną, prawdziwą zołzą. Może tego nie widać, ale uwierzcie mi - mam diabełka za skórą, tylko dobrze się ukrywam :P  Staram się być miła dla wszystkich, a jeśli coś mi nie odpowiada - kontaktuję się z tą osobą. 

Mam wrażenie, że panuje teraz moda na hejtowanie wszystkich po kolei. Temu nie pasuje to, że blogosfera jest taka, jaka jest, temu nie pasują zbyt idealne zdjęcia na Insta. Od kiedy inni mają prawo mówić nam jak mamy robić coś, co lubimy? Uważam, że jeśli nie szkodzimy przy tym osobom trzecim inni nie mają prawo ingerować w nasze życie. Dajmy sobie trochę luzu, nikt nie jest idealny, ale nie jest to powodem, dla których powinno wyśmiewać się z pewnych treści/osób/rzeczy, czy piętnować pewne zachowania. 

Dziwi mnie, że to te "duże" blogerki wywołują takie gównoburze, a czytelnicy jeszcze im przyklaskują. Dla mnie to działanie poniżej jakiegokolwiek poziomu. W moim mniemaniu odnosi to odwrotny skutek od zamierzonego - w moich oczach takie osoby tracą, pokazują jakie są zazdrosne, infantylne i jak boją się o swoją ciepłą posadkę. Mam nadzieję, że reszcie też spadną klapki z oczu i zamiast bić brawo pod takimi wpisami zaczną po prostu zamykać kartę i wychodzić - bez zostawiania zbędnych komentarzy. Wtedy takie działania umrą śmiercią naturalną, tylko taką widzę dla nich przyszłość.

CZY JESTEM ZAZDROSNA? MAM O COŚ ŻAL? TO BLOGOWY KRYZYS?


Na początku tego roku postanowiłam, że w końcu wezmę się za naukę i poczytam trochę o SEO, pozycjonowaniu i reklamie bloga. Myślę, że efekty mówią same za siebie, bo jakieś wzrosty mam. Jakieś... I właśnie o to się to wszystko rozchodzi. Mimo wkładania w bloga coraz więcej pracy i zaangażowania statystyki poleciały na łeb na szyję. 

Czy jestem zazdrosna o czyjeś wyświetlenia i obserwatorów, a nawet współprace? Tak. Jestem tylko człowiekiem i to uczucie nie jestem mi obce. Do pewnego momentu ta zazdrość pchała mnie do działania i działała na mnie jak lekki poganiacz. Z czasem jednak stwierdziłam, że zaczęłam się przez to wypalać.

Boli mnie fakt, że blogi, na których zdjęcia są robione kalkulatorem, a we wpisach widnieją 3 zdania na krzyż wiodą prym. Że współprace dotyczą tylko tych, którzy mają miliony wyświetleń i zarabiają przez to tyle samo monet. Boli mnie to, że nie docenia się kogoś, kto pisze rzetelnie - nawet jeśli wspomni o wadach. 

Przyznam się Wam do czegoś. Na blogu, w ciągu tych 4 lat zarobiłam 150zł! Gdybym miała podliczyć wydatki - no cóż, byłoby tego o wiele, wiele więcej. Nie wiem, co robię nie tak, że nie przyciągam producentów, a kiedy już nadarzy się okazja i wspominam o wynagrodzeniu - zwiewają gdzie pieprz rośnie. 

Nie wiem też, czy zauważyliście, ale ostatnio spadła jakość zdjęć - mój prawie 5 letni obiektyw się popsuł, a z racji tego, że nie pracuję nie mam jak kupić drugiego. Wiem, że może nie powinnam Wam o tym pisać, bo brzmi to jak pójście na łatwiznę i wzbudzanie litości, ale komu mam o tym powiedzieć? Nie pracuję, bo mój kierunek studiów mi nie pozwala, a naciąganie rodziców na nowe "zabawki" w wieku 22 lat wcale mnie nie bawi.

Dla bloga poświęcam dużo czasu - same przygotowanie zdjęć i treści do jednego wpisu to w moim przypadku 3-4 godziny pracy. A gdzie social media? Gdzie komentarze? Mimo mojego zaangażowania mam coraz mniej siły, bo nie jest to jedyne, co robię w życiu. Niejednokrotnie myślałam o zamknięciu bloga, ale po prostu szkoda mi tego, co już na nim zrobiłam. Nie raz pisałam, mimo braku weny, spadku formy, czy braku czasu. Przez bloga odmawiam sobie niektórych przyjemności i poświęcam mu swój wolny czas.

Mam nadzieję, że ta czwarta rocznica będzie przełomową. Może coś właśnie w tej chwili ruszy do przodu, a może stanie się tak, że w końcu zrobię sobie przerwę i zobaczę, czy brakuje mi pisania. Na początku ten wpis miał wyglądać inaczej, ale postanowiłam się otworzyć - kiedy trzymamy w sobie pewne sprawy za długo, zaczynają nas one przytłaczać i sprawiać, że czujemy się coraz gorzej. Mimo wsparcia przyjaciół i rodziny czuję, że powoli się wypalam i nie chodzi tu o samo tworzenie. Chodzi o poczucie, że to, co robię, nie podoba się jednej z moich docelowych grup. Zaczynam się wtedy zastanawiać, czy brakuje mi polotu, czy za mało wchodzę innym... wiadomo gdzie. Mam nadzieję, że ktoś mnie jeszcze doceni. Może niektórym ciężko jest zaakceptować to, że nie jestem głupiutką osobą, która każdy otrzymany kosmetyk opisze w superlatywach - jestem na jednym z najcięższych kierunków, sama zapracowałam sobie na swoje dobre imię i nie zamierzam tracić w waszych oczach na rzecz darmowych fantów.

Ma nadzieję, że to docenicie i pozostaniecie ze mną przez kolejnych kilka lat. A może nawet poślecie ten szczery wpis dalej w świat. Wiem, że życie nie jest sprawiedliwe, ale mam prawo mówić o tym głośno.

Arrivederci.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...