1. Strona Główna
  2. O mnie
  3. Serie na blogu
  4. Lifestyle
  5. Kosmetyki
  6. Kontakt
  7. INCI
  8. facebook icon instagram icon twitter icon snapchat icon/elfnaczi
Elf Naczi: KWIECIEŃ W ZDJĘCIACH | CZASEM SŁOŃCE, CZASEM DESZCZ

niedziela, 14 maja 2017


KWIECIEŃ W ZDJĘCIACH | CZASEM SŁOŃCE, CZASEM DESZCZ


podsumowanie kwietnia na Instagramie
Cześć!

Kwiecień plecień, bo przeplata, trochę zimy, trochę lata. Gdybym miała opisać kwiecień jednym zdaniem właśnie tak by ono wyglądało :P Pamiętam słońce, deszcze, grad - prawdziwy kalejdoskop. W kwietniu miałam dużo wolnego, pewnie też dlatego ten miesiąc minął mi tak szybko - na początku zajmowałam się nauką, później świętowaniem, sprzątaniem po remoncie i nadrabianiem blogowych zaległości.

Jeśli jesteście ciekawe, co wymyśliłam w lipcu, w jakich projektach brałam udział i co mi się przydarzyło - zapraszam do dalszej części posta :) Znajdziecie tam kilka słów podsumowań, które ja lubię pisać, a Wy lubicie czytać :)

podsumowanie kwietnia na instagramie 1

Na samym początku miesiąca, jeszcze przed wizytą u fryzjera postanowiłam sprawdzić rzeczywisty stan moich włosów. Na niektórych blogach pojawiały się na te temat oddzielne posty zebrane pod hasztagiem #nakedhairchallange. Polegało to na umyciu włosów mocno oczyszczającym szamponem i nie nakładania na nie żadnego kosmetyku. Włosy miały też wyschnąć naturalnie. Okazało się, że stan moich włosów nie jest taki zły, jak mogłoby się wydawać - jestem zadowolona z tego, jak się prezentują, bo okazały się zdrowe i lśniące. Brakowało im dociążenia, ale tak już z lekkimi, cienkimi włosami bywa - szczególnie jeśli są długie. A Wy jak oceniacie stan moich, a także swoich kosmyków?

Następna informacja będzie nieco zaskakująca i dla niektórych śmieszna - w ubiegłm miesiącu po raz pierwszy odwiedziłam czytelnię Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku. Tak, studiuję od października, ale jeszcze ani razu (do tamtego momentu) nie uczyłam się w bibliotece. Po prostu nie potrafię skupić się siedząc wśród obcych osób - wolę wrócić do domu i do oddać się tej przyjemności (tak, czasem nauka jest przyjemna :P). Muszę jednak przyznać, że "nasza" czytelnia ma naprawdę świetny klimat - w środku każdy czuje się tak jakby przebywał w Hogwarcie - fajnie jest tam zajrzeć w przerwie między zajęciami albo wtedy, kiedy w domu nie mamy potrzebnej nam książki. 

Jeśli chodzi o zapachy to numerem jeden w kwietniu był recenzowany przeze mnie wosk, czyli Cherry Blossom. Towarzyszył mi naprawdę często, praktycznie go wypaliłam - został mi mały fragment, który na pewno wypalę w najbliższej przyszłości. Zapraszam Was na bardziej szczegółowy opis, a tu napiszę tylko, że jest to zapach świeży, ale jednocześnie otulający, szczególnie po dłuższym czasie palenia. Mi kojarzy się z sadem, a to naprawdę pozytywne skojarzenie :) O Kraju Kwitnącej Wiśni nie wspominając :)

podsumowanie kwietnia na instagramie 2

Chciałabym Was też zaprosić na każdy post z serii #wiosennik - jej organizowanie i współtworzenie przyniosło mi wiele frajdy, a do tego jeszcze lepiej poznałam się ze świetnymi dziewczynami tworzącymi w blogosferze. W kwietniu pisałyśmy o:


podsumowanie kwietnia na instagrmie 3

Na początku kwietnia wybrałyśmy się z dziewczynami do kawiarni i z racji tego, że chciałyśmy przetestować coś nowego zdecydowałyśmy się na pobliskie (względem Pałacu Branickich :P) Maison du Cafe, czyli malutką kawiarenkę utrzymaną we francuskim stylu. Kawa była naprawdę dobra, wnętrze piękne (żałuję, że nie mam innych zdjęć oprócz tego), cieszy mnie również możliwość przygotowania każdego napoju na mleku roślinnym - to zdecydowanie ułatwia sprawę i nie komplikuje mi życia :P Ceny są przystępne, obsługa miła - ja polecam :) 

Jak co miesiąc pisałam o moich ulubieńcach, a marcu była nim między innymi paletka Too Faced Bon Bons. Wiele z Was była pozytywnie zaskoczona jakością tych cieni i ich pigmentacją (podobnie jak ja zresztą :P). Odsyłam Was do wpisu, bo można tam znaleźć ciekawe kosmetyki, a także pielęgnacyjny gadżet, którego używam praktycznie codziennie. Jeśli jesteście ciekawi - również odsyłam Was do zeszłomiesięcznego wpisu z ulubieńcami.

W kwietniu pisałam też o kosmetykach Lily Lolo, między innymi o dwóch pięknych pomadkach - Nude Allure i Romantic Rose. Nadal chętnie po nie sięgam, bo nadają ustom ładnego wyglądu - nie dość, że są dobrze napimentowane to naturalne składniki zawarte w ich składzie pielęgnują nasze wargi. Z tej dwójki moim faworytem jest zdecydowanie Nude Aluure, choć byłam pewna, że takie brzoskwiniowe kolory nie będą na mnie dobrze wyglądać. Jak widać - życie potrafi zaskakiwać :P

podsumowanie kwietnia na instagramie 4

W kwietniu remont mojego rodzinnego domu biegł już ku końcowi, dlatego mogłam w końcu cieszyć się faktem posiadania wanny i korzystać z długich, relaksujących kąpieli. Towarzyszami tych przyjemnych zabiegów były kosmetyki Sweet Bath - babeczki, puuding czy sól do kąpieli. Jestem fanką tego typu nietuczących słodkości - nie dość, że są ozdobą łazienki, pięknie pachną to jeszcze wykonane są ze składników naturalnych i pielęgnują naszą skórę. Te były napakowane olejkami, dlatego po takim relaksującym moczeniu się w wodzie nie musiałam już korzystać z balsamu.

W zeszłym miesiącu odpuściłam też sobie dietę - tylko troszeczkę, ale jedzenie czekolady niestety negatywnie odbiło się na stanie mojej skóry. Praktycznie nie jadam już tego typu słodyczy, ale mam czasem chwile słabości i się tego nie wstydzę :P Jestem tylko człowiekiem i potrafię poświęcić się dla kawałka, czy dwóch (ewentualnie połowy tabliczki :P). Jeden pryszcz w tę, czy tamtą to jeszcze nie koniec świata ;)

Jako, że był to dla mnie miesiąc niezwykle produktywny pisałam Wam wiele wpisów - z tego co pamiętam odpuściłam tylko jeden i jestem z siebie dumna. Zdjęcie z słuchawkami ma przypomnieć ten o gadżetach kobiety, które często mi towarzyszą - niektóre nawet codziennie. Z Waszych komentarzy wynika, że też macie takie przedmioty, z którymi praktycznie się nie rozstajecie - jeśli mielibyście coś wskazać (oprócz telefonu, żeby nie było tak łatwo :P), co by to było? :)

podsumowanie kwietnia na instagramie 5

Jeśli chodzi o zdjęcie koszyczka - bez bicia przyznaję się, że wolę Święta Bożego Narodzenia. Mają w sobie klimat, czeka się na nie tygodniami, jako dziecko wypatruje się pierwszej gwiazdki. Wielkanoc nie kojarzy mi się aż tak z rodziną. Owszem, jemy wspólne śniadanie, odwiedzamy dziadków, malujemy pisanki - ale czegoś mi w tym święcie brakuje. Czy Wy też macie takie dziwne przeświadczenie, czy tylko ja tak mam? :)

Drugim wpisem o Lily Lolo był ten o ich dwóch sypkich różach - Rosebud i Ooh la la. moje serce podbił ten drugi, stał się ulubieńcem kwietnia - ten post też możecie przeczytać już na blogu. Róże te są świetnie napigmentowane, ale wystarczy odrobina wprawy i nie ma możliwości zrobienia sobie nimi krzywdy. Zobaczcie, jak ten rumieniec wygląda naturalnie, nieskromnie przyznam, że mi pasuje. Na ustach wspomniana wyżej Nude Allure. Poza tym - nowe, krótsze włosy. PS czemu moje brwi na zdjęciach typu selfie wyglądają na grube, a w rzeczywistości i na normalnych ujęciach już takie nie są? :P

Na sam koniec jedno z najbardziej popularnych zdjęć na IG - moje zakupy z Rossmanna. W tym roku było skromnie, ale nie powiem, że niczego nie kupiłam. Wybrałam droższe kosmetyki, po które nie sięgnęłabym w cenie regularnej. Zdecydowałam się na dwie pomadki dr Ireny Eris Provoke - 703 i 705, EOS o zapachu i smaku truskawkowego sorbetu oraz nowości z Evree. Ze szminek Provoke jestem bardzo zadowolona - opanowały mój makijaż ust i pojawiają się na nich praktycznie codziennie - ich jakość jest świetna, a kolory bardzo twarzowe.

podsumowanie kwietnia na instagramie 6

W kwietniu wiele z nas polowało na gazety Glamour z dołączonym do nich jajeczkiem Blend it!. Wiem, że rozeszły się one jak świeże bułeczki - nic dziwnego, kiedy niektóre osoby kupowały po kilka sztuk - ja zdecydowałam się tylko na jedną, ponieważ nie wiedziałam, czy te gąbki będą mi odpowiadać. Miałam co do nich wielkie oczekiwania, ale już się rozczarowałam. Na pewno nie dorównają mojej ulubionej Real Techniques Miracle Sponge, o której pisałam ostatnio. Wejdźcie na moje Ins Stroy - tam tłumaczę dlaczego. 

Ostatnim już zdjęciem jest to, które w pewnym stopniu mnie ujęło. Pochodzi z ostatniej części wiosennika, czyli tej traktującej o kosmetykach kolorowych. W kwietniu na wielu moich zdjęciach królowała gipsówka - wiem, że wiele osób umieszcza ją teraz w swoich kompozycjach, ale i tak mam wrażenie, że moje zdjęcia pozostały nieco inne (mam nadzieję, że to nie tylko złudzenie, a prawda :D). Ten niepozorny kwiat podobał mi się już od dawna, ale dopiero blogerki uświadomiły mi, że można kupić go na sztuki - wcześniej myślałam, że jest używany do ozdoby bukietów i nie można jej kupić od tak :P

Jak podoba się Wam moja opowiastka o kwietniu? Co ciekawego wydarzyło się wtedy u Was?  Jakie macie plany na maj?

Pozdrawiam :*


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...