Uncategorized

ULUBIEŃCY LUTEGO | GOLDEN ROSE | PAESE | TISSERAND

17 marca 2017

Hej!
W końcu mamy weekend! Ja jestem z siebie dumna, bo w marcu, tak jak sobie założyłam, mimo kolokwiów i zaliczeń udaje mi się publikować posty we wtorki, piątki i niedziele! Jak widać, wszystko się da, wystarczyła tylko lepsza organizacja 😀
Kolokwium z anatomii nie poszło mi wcale tak źle, jak myślałam, jest nawet lepiej niż postawiona poprzeczka, dlatego od wczoraj mam dobry humor. Do tego słoneczna pogoda nadal się utrzymuje i w białostockim powietrzu czuć już wiosnę. 
Znając życie, następnych kilka tygodni zleci mi tak, że nie będę o nich pamiętać, więc uraczę Was dziś postem o ulubieńcach lutego – tradycyjnie będą to 3 kosmetyki – tym razem dwa kolorowe i jeden pielęgnacyjny. Jeśli jesteście ciekawi, jakie perełki znalazłam wśród produktów Paese, Golden Rose i Tisserand – zapraszam do dalszej części wpisu 🙂 

  • PAESE PUDER RYŻOWY MATUJĄCY

Jeszcze kilkanaście miesięcy temu byłam osobą ze skórą mieszaną w kierunku tłustej, której strefa T po kilku godzinach świeciła się jak choinka przy Ratuszu w przeciętnym polskim miasteczku 😛 Teraz udało mi się zapanować nad produkcją sebum, owszem, nadal lekko święcę się w wyżej wymienionych miejscach, ale zupełnie mi to nie przeszkadza, bo nie wpływa to negatywnie na jakość makijażu w ciągu dnia (a przynajmniej nie tak, jak kiedyś :P). 
Puder Paese pozwala mi dodatkowo utrzymać skórę w ryzach, przez co make-up dosłownie od rana do wieczora trzyma mi się w dobrym stanie. Puder ryżowy nie zapycha mojej skóry i jej nie wysusza, ale staram się dbać o jej nawilżenie podczas stosowania kosmetyków pielęgnacyjnych. Jest drobno zmielony, dlatego pudrowy efekt nie rzuca się aż tak mocno w oczy. Dobrze utrwala makijaż, dlatego może być stosowany zarówno na co dzień, jak i większe wyjścia. Puder w ciągu dnia absorbuje sebum, dlatego z czasem pudrowy, matowy efekt ustępuje lekkiemu błyskowi. Mam to opakowanie już prawie  8 miesięcy, w pudełku została mi nadal 1/3 kosmetyku. Matowi mocniej i na dłużej od pudru bambusowego. Polecam!

  • TISSERAND TEA TREE ESSENTIAL OIL ROLLER BALL

Od kilku miesięcy staram się łączyć naturalną pielęgnację z tą apteczną czy dermatologiczną i uważam, że daje to u mnie najlepsze efekty. Wtedy, kiedy nie używam maści z antybiotykiem staram się działać na wypryski innymi sposobami. Jednym z nich jest właśnie olejek z drzewa herbacianego. Wcześniej używałam zwykłego z apteki i mimo tego, że szybko usuwał niedoskonałości byłam w stosunku do niego sceptycznie nastawiona, bo  wysuszał to miejsce i na następny dzień nawet po przykryciu makijażem nie wyglądało dobrze.
Olejek z Tisserand kupiłam w TkMaxxie. Bazuje na oleju jojoba, który jest bezpieczny do stosowania w przypadku cery trądzikowej, posiada w składzie także olejek z drzewa herbacianego i inne olejki eteryczne, które działają na niedoskonałości jak magiczna różdżka! Bardzo lubię ten roller, stosuję go kilka razy w tygodniu. Pomaga zwalczać wypryski, nie wysusza skóry i jest przyjemny w użyciu. Mój hit!

  • GOLDEN ROSE LONGSTAY LIQUID LIPSTICK W KOLORZE 03

Niedawno w ulubieńcach pokazywałam Wam tę pomadkę, ale w „trupim” kolorze 10, w poprzednim miesiącu na moje usta często trafiała żywsza wersja, która przez niektórych uznawana jest za dzienny, delikatny kolor. Niestety w moim przypadku kolor nie jest tak delikatny, jak mogłoby się to wydawać, może przez to, że mam jasną skórę.
Na moich dość ciemnych ustach ten kolor wpada w fioletowy róż, wygląda na nich ładnie i uniwersalnie, pasuje do wielu makijaży. Jest chłodny, przez co optycznie wybiela zęby. Co jest ciekawe – w pomadce tej znajduje się różowy shimmer, który jest tak drobno zmielony, że nie da się wydzielić w nim pojedynczych drobinek. Po pomalowaniu ust widać go tylko na słońcu, jest to bardzo ciekawy efekt i chyba głównie przez wzgląd na tę cechę tak polubiłam tę pomadkę. Na ustach trzyma się bardzo długo, ale jednocześnie trochę je wysusza. Nie nakładam jej często, a na pewno nie codziennie – wtedy mogłaby mocno pogorszyć stan moich warg. Na imprezę z przyjaciółmi czy wieczorny wypad do kina jest jednak idealna – tylko coś bardzo tłustego jest w stanie ruszyć ją z ust 🙂

Mam nadzieję, że chociaż jeden z tych kosmetyków jest dla Was nowością – dla mnie pozytywnym zaskoczeniem był olejek z Tisserand – nigdy o nim nie słyszałam, dlatego nie oczekiwałam zbyt wiele. Bardzo się jednak co do niego myliłam 🙂 Puder Paese i szminkę Golden Rose kojarzyłam z innych blogów, więc wiedziałam, co brałam 😛
Wyniki rozdania pojawią się w niedzielę – muszę na spokojnie przejrzeć Wasze zgłoszenia, żeby nie oszukać i siebie i Was 😛
Który ulubieniec spodobał Wam się najbardziej? Jakie macie plany na weekend?
Pozdrawiam :*

Spodoba Ci się także: