1. Strona Główna
  2. O mnie
  3. Serie na blogu
  4. Lifestyle
  5. Kosmetyki
  6. Kontakt
  7. INCI
  8. /elfnaczi snapchat icon twitter icon facebook icon instagram icon
Elf Naczi: LUTY W ZDJĘCIACH | TYM RAZEM TO JA SIĘ POSTARAŁAM! :D

niedziela, 12 marca 2017


LUTY W ZDJĘCIACH | TYM RAZEM TO JA SIĘ POSTARAŁAM! :D



Cześć!

Jest niedziela a ja chciałabym zaprosić Was na jeden z lżejszych postów na moim blogu, który bardzo lubicie. Podsumuję dzisiaj luty w zdjęciach. Wbrew pozorom nie był to miesiąc nudy i stagnacji, a myślałam, że taki będzie ;P Jeśli jesteście ciekawi co się u mnie działo - zapraszam! Z kawą  herbatą! :D

W lutym nie szło mi dobrze z czytaniem książek - ostatecznie skończyłam tylko dwie, ale nie uważam, żeby był to słaby wynik. W marcu nie mam zbyt wiele czasu na czytanie, więc tego "rekordu" nie pobiję, ale mam nadzieję, że znajdę choć chwilę na książkę. W lutym przeczytałam tylko dwie książki J. Dashnera - "Więzień labiryntu" i "Próby ognia". Choć sa to propozycje dla młodzieży nie czytało mi się ich zbyt łatwo, ale sama fabuła mnie wciągnęła - tym bardziej, że druga część w 95%  różniła się od tego co mogłam zobaczyć na filmie.

W ubiegłym miesiącu recenzowałam Wam też kosmetyki Lily Lolo i jednym z nich była paletka pięknych, neutralnych cieni, po którą nadal z przyjemnością sięgam. Widziałam różne opinie na jej temat, ale nie wszystkie podzielam. Owszem, pigmentacja jest słabsza niż w przypadku cieni sypkich, ale na co dzień jest wystarczająco dobra. Na bazie cienie trzymają się cały dzień. Jeśli macie ochotę przeczytać coś więcej na jej temat - zapraszam pod ten [LINK].

Kilka tygodni temu zorganizowałyśmy z dziewczynami cykl wpisów poświęcony naszym paznokciom. Jestem z Was dumna - seria świetnie się przyjęła, a Wy komentowałyście każdy post i zaglądałyście do innych dziewczyn. Lubicie czytać posty związane ze współpracą z innymi dziewczynami z blogosfery? O czym chcielibyście poczytać następnym razem? Na zdjęciu post o moich ulubionych kosmetykach do paznokci - [LINK] :)

Wracając do tematu książek - chciałam napisać, że czytnik Kindle jest dla mnie trafionym prezentem. Wydawałam na książki fortunę, teraz mogę pozwolić sobie na czytanie większej liczby pozycji. Do tego czytnik jest niewielki i zabranie go w podróż nie przysparza większych kłopotów. Teraz, kiedy zainwestowałam w etui lubię zabierać go na uczelnię - często mam spore przerwy między wykładami, a nie zawsze mam ochotę się uczyć i książka jest wtedy idealnym wyjściem z "kryzysowej" sytuacji :P

Pozostając przy elektronicznych gadżetach w ferie wróciłam do gry mojego dzieciństwa Spell Force 2 i powspominałam stare, dobre czasy i granie w gry na zmianę z moim bratem :P Potrafiliśmy siadać razem do komputera i grać jedną kampanię, przy czym jedno grało, a drugie oglądało :P Oczywiście nie spędzaliśmy przed ekranem całego dnia, ale 4 zmiany po pół godziny to była norma :D Wiem, że grafika już nie ta, ale mam do tej pozycji sentyment.


Ulubieńcami stycznia była mgiełka Bath&Body Works, tusz Loreal Volume Million Lashes So Couture i znany wielu z Was rozświetlacz z My Secret. Nadal chętnie sięgam po te kosmetyki i pewnie nieprędko je odstawię. Mam za to problem z zeszłomiesięcznymi perełkami - muszę dobrze to przemyśleć, bo znalezienie tych trzech najfajniejszych nie należy do najłatwiejszych. Ostatnio rzadko trafiam na buble, a nie chcę ciągle polecać Wam tych samych produktów ;) [LINK]

Słoneczne wschody słońca w lesie to coś, za czym tęsknię - w Białymstoku, mimo tego, że mieszkam na obrzeżach nie widziałam czegoś podobnego. Mam jednak nadzieję, że słońce zastąpi mi kolorowe niebo i w końcu pojawi się na dłużej niż kilka dni. Niedługo mamy pierwszy dzień wiosny, mogłoby zacząć świecić o wiele częściej i nie znikać tak szybko na rzecz deszczu i chmur :P

W styczniu pisałam też egzamin z biofizyki, a w lutym jeździłam oglądać na Uniwersyet swoją pracę. Trochę się zawiodłam, spodziewałam się lepszej oceny, ale ostatecznie stwierdziłam, że cieszę się, że udało mi się zaliczyć wszystko w pierwszym terminie i wejść w drugi semestr z czystą kartą. Ta sesja nie będzie już tak prosta, bo czekają mnie aż cztery egzaminy + 2 praktyczne :C Mam nadzieję, że będziecie trzymać za mnie kciuki - chciałabym mieć spokojne wakacje i ominąć kampanię wrześniową :D

Kolejnym postem z serii FebNails jest ten, który porównuje manicure hybrydowy i tradycyjny, obnaża wady i zalety każdego z nich. "Zmusiłam" was do dyskusji i jeśli miałabym podsumować wyniki - na dzień dzisiejszy większość z nas preferuje manicure hybrydowy, chociaż nie do końca zrezygnowała też z tego tradycyjnego. Sama jestem w tej grupie i choć od dwóch miesięcy nie miałam na paznokciach lakierów hybrydowych przyznam, że za nimi tęsknię. Cały post możecie przeczytać tu [LINK].

Jednym z prezentów walentynkowych była książka Hygge, czyli duńska sztuka szczęścia. Podobno hygge nie jest już w modzie, ale lubię czasem sięgnąć po takie lekkie pozycje i mam nadzieję, że niedługo przyjdzie na nią porą. Teraz przydałaby się raczej mojej mamie - nasz dom stoi w rozsypce i jest składany od nowa - wyobrażacie sobie pewnie ile nerwów nas to kosztuje :P Spokój i harmonia poszukiwane!


W lutym wygrałam konkurs u kochanej, wrednej i rudej osoby, czyli Justyny - drobiazgowarupieciarnia.blogspot.com. Nie spodziewałam się, że uda mi się zgarnąć jedną z tech nagród, która była zestawem peelingów Body Boom :D Miałam wielką ochotę na ich przetestowanie, a teraz mam taką możliwość. Aktualnie używam peelingu kawowego z Nacomi, ale chętnie je sobie porównam - jestem ciekawa, czy zauważę jakąś drastyczną różnicę. W tle - koteł - księżniczka, czyli Pipella :D 

Luty nie mógł być miesiącem bez selfie, dlatego wstawiłam je AŻ dwa :P Pierwsze z nich widzicie powyżej, nie wiem, co mam o nim napisać, może tylko tyle, że jakaś niepodobna do siebie na nim jestem :P Bardzo podoba mi się natomiast to, jak ułożyły mi się włosy - mogłyby wyglądać tak codziennie, nie mam nic przeciwko. Do tego mazurska woda bardzo dobrze działała na moją skórę - w domu w ogóle nie miałam wyprysków, a skóra była nawilżona. Po powrocie do Białegostoku sytuacja zmieniła się o 180 stopni - mocno chlorowana woda i smog mi nie służą :P

Z racji tego, że niedawno obchodziliśmy Dzień Kota chciałabym przedstawić Wam dwie kocice, które grzeją miejsce na mojej kanapie :D Pierwsza z nich, ta mała kuleczka to Pipella, która jest moim mruczkiem i przytulakiem. Zawsze kładzie się ze mną, ogląda filmy i nie odstępuje mnie na krok, szczególnie wieczorami :P Mogę ją nosić na rękach, w sumie wszystko jej jedno :P Gimnastyczka ze zdjęcia niżej to Perełka, 9-10 letnia kotka, która zaginęła i po 6 latach do nas wróciła - wychudzona i biedna, ale wróciła. Teraz leżałaby tylko w domu, przy grzejniku i nigdzie nie wychylała nosa. Bije si z Pipi, bo obie chcą rządzić... A podobno kocie kobiety miały umieć się dogadać :P

Odwołując się do wyżej wspomnianego smogu - miałam wrażenie, że jeśli będę studiować blisko lasów, Mazur, czyli zielonych płuc Polski i w mniejszym mieście - jakość powietrza będzie bardzo dobra, a ja będę mogła cieszyć się wizytami w parkach blisko uczelni. Zdziwiłam się, kiedy czytałam wyniki badań - w Bydgoszczy, w samym centrum powietrze jest bardzo dobrej jakości, a u nas, w Białymstoku, tylko umiarkowanej. Spodziewałam się czegoś lepszego, ale sama nic z tym nie zrobię, mam nadzieję, że w przyszłości się to zmieni :C

Ostatnim wpisem z serii FebNails, który chciałam Wam zaproponować jest moja recenzja najlepszego żelu do skórek, który w mig rozprawia się nawet z twardszymi skórkami, które potrafią przysporzyć nam sporo kłopotów. Wiele z Was go lubi i poleca tak jak i ja, wcale się nie dziwię, że ten kosmetyk zyskał już łatkę kosmetyku kultowego. Z pełną recenzją zapoznacie się pod tym [LINKiem].


Pozostając w temacie paznokciowym - na nowo zakochałam się w lakierach Golden Rose, które oprócz Essie i Sally Hansen są moimi ulubionymi. Ten ze zdjęcia ma piękny, nieoczywisty kolor, który w zależności od światła zmienia swoją barwę - raz wydaje się bardziej czerwony, raz buraczany, a raz brązowy - coś niesamowitego. Lubię takie wielowymiarowe odcienie i najczęściej po nie sięgam. Teraz mam na paznokciach Fiji, ale ten pewnie niedługo znów wyląduje na moich pazurkach.

Pod koniec lutego miałam też okazję uczestniczyć w blogowym spotkaniu zorganizowanym przez Asię z bloga nienaltowskablog.pl i Michalinę z bloga brylantina.blogspot.com. Spotkanie było świetne, wiem, że niedługo szykuje się kolejne i mam nadzieję, że uda mi się w nim uczestniczyć. Na początku mocno się stresowałam, szczególnie przed wejściem do lokalu, ale teraz wiem, że nie było powodu. Dziewczyny są tak świetne, że nie powinnam w ogóle myśleć o żadnym stresie :P Pełną relację przeczytacie w osobnym poście - [LINK].

Na kolejnym zdjęciu możecie zobaczyć to, co udało mi się zużyć w styczniu. Było tego naprawdę sporo, znów zbliżam się do momentu, w którym zużyłam praktycznie wszystkie kosmetyki, które mam aktualnie zaczęte i zużycie czegoś nowego zajmie mi więcej czasu, niż tego, co było już zaczęte. Jakby tego było mało znów uzbierałam trochę kosmetyków - a to małe zakupy, a to upominki ze spotkania - moje plany minimalizacji zapasów jakoś nie mogą się zrealizować :P [LINK].

Na sam koniec - probówki, probóweczki z biochemii. Ostatnio niestety mamy nudne zajęcia, ale w tamtym semestrze było naprawdę ciekawie - czasem lubię pobawić się odczynnikami, szczególnie wtedy, kiedy doświadczenia są barwne i wychodzą nam ciekawe kolory. Gorzej, kiedy inkubuje się coś półtorej godziny i w międzyczasie bardzo nudzi :P Na szczęście prowadząca pozwala się wtedy uczyć albo po cichu rozmawiać, więc te chwile mijają nam naprawdę szybko :P

Jak minął Wam luty? U mnie było intensywnie, tak jak widzicie. Które zdjęcie najbardziej przypadło Wam do gustu?

Pozdrawiam i życzę miłej niedzieli :*


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © www.elfnaczi.pl Blog Urodowo-Lifestylowy | Wszelkie prawa zastrzeżone