1. Strona Główna
  2. O mnie
  3. Serie na blogu
  4. Lifestyle
  5. Kosmetyki
  6. Kontakt
  7. INCI
  8. /elfnaczi snapchat icon twitter icon facebook icon instagram icon
Elf Naczi: STYCZEŃ W ZDJECIACH | SESJA, SESJĄ, W KOŃCU WOLNE! :P

piątek, 17 lutego 2017


STYCZEŃ W ZDJECIACH | SESJA, SESJĄ, W KOŃCU WOLNE! :P


 
Cześć!

Styczeń był ciężki, ale bardziej przeraża mnie fakt, ze po feriach będzie już tylko gorzej :P Letni semestr na mojej uczelni oznacza większą harówkę pod względem opanowania materiału, ale też dochodzi mi sporo przedmiotów i większość swojego dnia będę pewnie spędzać na uczelni. Ale dobra, kończę marudzić i przechodzę do tematu dzisiejszego posta - podsumuję Wam ubiegły miesiąc w zdjęciach :) Jesteście ciekawi, co się się u mnie działo? W takim razie zapraszam do dalszej lektury! :D 

Od Sylwestra do dnia pierwszych zajęć praktycznie nie odrywałam się od ebooków :P  Jeśli pamiętacie mój post z planami na ten rok, obiecałam sobie, że będę więcej czytać i ostro wzięłam się za realizację tego punktu. W tym miesiącu udało mi się przeczytać 4 pozycje - ani to mało, ani dużo, jak na tak zabiegany miesiąc, jaki miałam, uważam, że nie jest to zły wynik. Teraz, w ferie, nadrabiam braki i wyrabiam normę na następnych kilka miesięcy :P Mam nadzieję, że osiągnę to, co sobie postanowiłam :)

W styczniu pierwszy raz miałam okazję jeść pitaję, czyli smoczy owoc. Przyznam szczerze, że spodziewałam się czegoś zupełnie innego i trochę mnie przez to te owoc rozczarował. Słysząc jego opis - truskawkowa gruszka, wyobrażałam sobie owoc o wyrazistym smaku, a zastałam nijakie coś o konsystencji kiwi. Więcej się chyba na nie nie skuszę, choć to bardzo zdrowy owoc. Po prostu nie lubię się zmuszać do jedzenia czegoś, co mi nie smakuje :C

Na początku tego roku postanowiłam też zamówić sobie kilka nowych wosków. Ostatnie zamówienie składałam w lipcu tamtego roku, minęło więc od niego sporo czasu. Zdecydowałam się na nowości Yankee Candle i kilka wosków Wood Wicka, bo do tej pory firmę tę znałam jedynie od strony świec. Jak na razie, dwa były w użyciu - Smoke Wood i Sea Salt Caramel. Ich recenzje możecie przeczytać na blogu! :)


Myślałam, że zima opuściła nas na dobre i już nie wróci. niestety były to tylko płonne nadzieje - powróciła, i to ze zdwojona siłą :P Raz w styczniu, drugi raz zaraz po rozpoczęciu moich ferii. Owszem, za oknem jest pięknie, często sama zachwycam się urodą drzew oprószonych śniegiem czy symetrycznych, wręcz doskonałych płatków. No ale ludzie, zamarzam w temperaturze -5, a na termometrze nierzadko jest powyżej -10 :D Nie powinnam wychodzić z domu :P

Styczeń kojarzy mi się też z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy. Wiem, że akcja ma wielu zwolenników, ale też przeciwników, ja na pewno będę popierać tę inicjatywę dotąd, dokąd będzie istniała. Gdyby nie sprzęt opatrzony czerwonym serduszkiem wiele dzieci nie miałoby w Polsce szans na odpowiednią diagnozę, leczenie, czy nawet na... życie. Niech i Owsiak zarabia na tym 1 milion, 5, 10... Ale 50 nadal idzie dla szpitali - czy to źle?

Na blogu mogliście też przeczytać wpis o gagatku z ostatniego zdjęcia z tej trójki. Pędzel Lily Lolo świetnie sprawdza się u mnie przy aplikacji pudru - jest miękki i puszysty, przez co wykończenie kosmetyku nie jest aż tak bardzo matowe. Nakłada się też jego mniejsza ilość, przez co efekt jest bardziej subtelny. Pełną recenzję możecie przeczytać pod [tym linkiem].


W zeszłym miesiącu postanowiłam spróbować swoich sił i wysłałam zgłoszenie do BaByliss. Miałam szansę zostać ambasadorką ich słynnych lokówek, ale chyba się nie udało, bo mail żaden do mnie nie dotarł :P Z drugiej strony, ja już to przemyślałam - Nie używam lokówek, więc chyba nie jest mi potrzebna :P 

Szczęśliwa Skóra to książka, którą mam zamiar przeczytać w najbliższej przyszłości. Ostatnio jakoś ciężko jest mi się zabrać za książki urodowe, więcej siedzę jednak w klimatach fantsy. Najważniejsze jest jednak to, że realizuję swój cel - w styczniu przeczytałam 4 obszerne książki i jestem z siebie dumna! :D Na dzień dzisiejszy mam ich na liście 7, jest luty, a ja za dolną granicę obrałam 30. Chyba się uda :)

Każdy student wie, że styczeń to miesiąc kolokwiów i sesji, mi też upłynął po takim znakiem, ale na szczęście wszystko udało mi się zaliczyć w pierwszym terminie. Uff - kiedy szukałam siebie na liście z wynikami i zobaczyłam pozytywną notę - byłam zadowolona i spełniona. Nie po to tak czekałam na 3 tygodniowe ferie w domu, żeby non sto siedzieć przy książkach i nadrabiać braki do poprawek :P Na zdjęciu - mięśnie szyi, jedna z prostszych rzeczy na ostatnim kolokwium z anatomii :P


Kolejny wpis o studiach, tym razem z cyklu jak chodzę ubrana na kolokiwa :P Zazwyczaj zakładam sukienki, najczęściej decyduję się na czerń i coś eleganckiego, a jak mam gorszy humor albo źle się czuję (czyt. babskie dni :P) zakładam to, w czym mi najwygodniej. Tu Elf Naczi jako czarna wdowa xD Na szczęście z kolokwium wyszłam z dość pozytywnym nastawieniem, mam nadzieję, że punkty, które zobaczę po feriach też wprawią mnie w tak pozytywny nastrój :D

Pytałam na IG, zapytam ponownie - kto,tak jak ja, lubi kwiaty? Moim zdaniem nadają nawet najbardziej surowemu wnętrzu łagodniejszego klimatu. Zazwyczaj decyduję się na róże i goździki, choć tulipanami czy żonkilami też nie pogardzę (chociaż te ostatnie najbardziej lubię w sezonie wiosennym, z drugiej strony, raczej wtedy są "dostępne" :P). Niektórzy twierdzą że to strata pieniędzy, ale u mnie kwiaty stoją ponad tydzień, więc nie jest z tym tak źle :P Nie palę, nie piję, to chociaż na kwiaty te 10 złotych wydam xD


Zbliżając się już ku końcowi chciałam przypomnieć Wam akcję, w której też postanowiłam wziąć udział. Mowa tu o Pink Lips Project. Styczeń jest miesiącem walki z chorobą, która dotyka wiele, nawet bardzo młodych kobiet. Walki z chorobą, która zbiera wielki żniwo. Dlaczego? Bo jest bardzo późno diagnozowana, wtedy, kiedy nie ma już ratunku, wtedy, kiedy nawet najnowocześniejsza aparatura i metody zawodzą. Rak szyjki macicy to podstępny zabójca, dlatego warto się badać, od najmłodszych lat. Niestety to, że dopiero skończyłaś 20-stkę nie oznacza, że nie zachorujesz. Postępujmy rozważnie, życie mamy tylko jedno...

I na koniec - bardziej optymistyczny akcent, czyli artystyczne zdjęcie zatytułowane "Ja, mój kocyk i moja kawa". To trójkąt idealny, chociaż brakuje w nim jednej składowej - kota. Kawę staram się ograniczać, jak mogę, bo wypłukuje magnez, a przez niedomykalność zastawki mam na ten pierwiastek większe zapotrzebowanie. Moi znajomi fundują sobie 3-4 kawy dziennie, a ja 5 w tygodniu :P Na szczęście udaje mi się bez niej funkcjonować, a piję ją nie dla dodatkowej dawki energii, a raczej dla smaku. Poza tym kawa w małych ilościach jest dla nas zdrowa! :D

Co ciekawego działo się u Was w styczniu? Które z tych zdjęć najbardziej przypadło Wam do gustu?

Pozdrawiam :*


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © www.elfnaczi.pl Blog Urodowo-Lifestylowy | Wszelkie prawa zastrzeżone