Uncategorized

LISTOPAD W ZDJĘCIACH | SŁODKO-SŁONY MIESIĄC

13 grudnia 2016

Hej!
Uff, najgorsze jest już za mną, kolokwia napisane, przed świętami zostało mi już tylko jedno 😀 znów zapadła tu cisza, a to wszystko dlatego, że ostatnio mam w mieszkaniu tak słabe dzienne światło, że nawet gdybym o 8 czatowała na parapecie z aparatem – nic by z tego nie wyszło :C Ostatnio jest więcej słońca i mam nadzieję, że już tak pozostanie 😀
Co do samego listopada – minął mi naprawdę szybko i nie zauważyłam nawet kiedy. Odkąd wróciłam na zajęcia znów żyję z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień,co nie za bardzo mi się podoba. Do tego wszyscy czują już święta i nic nam się nie chce, a przecież uczyć się trzeba 😛 Jeśli jesteście ciekawi, co ciekawego miałam Wam do pokazania w listopadzie – zapraszam do dalszej części wpisu 🙂

Na pierwszym zdjęciu widać na paznokciach efekt kuracji serum z mirrą z Indigo. Nadal jestem pod wrażeniem, bo ostatni nic tak fajnie nie działało na moje paznokcie. Serum ma przyjemny skład pełen naturalnych składników, a mirra rzeczywiście się w nim pojawia. Efekty widać naprawdę szybko – 2 tygodnie pozwolą nam na poprawę stanu paznokci i skórek – moje wzmocniły się kilkukrotnie i nie pękały już tak szybko. Chcielibyście przeczytać o nim coś więcej na blogu? 🙂
Babeczki, babeczki, babeczki… Kto też jest takim łasuchem jak ja? Uwielbiam wszystko co słodkie, niestety te babeczki nie były dla mnie, bo mleko w kremie mnie od nich odpędzało 😛 Muszę jednak przyznać, że wyglądały bardzo fajnie i, co najważniejsze, szybko znikały z patery! Teraz będę czarowała jakieś inne – na grupową Wigilię 🙂 Macie jakiś przepis godny polecenia?
Co do trzeciego zdjęcia – czy Wy też tak macie, że kiedy świeci słońce jest Wam 3 razy łatwiej podnieść się z łózka i nic nie jest w stanie zepsuć Wam humoru (no, prawie nic :P)? Na pogodę nie mogłam narzekać, wielkich mrozów nie było, a śnieg trzymał się zaledwie kilka dni. Nie lubię zimy – marzną mi wtedy ręce, stopy i twarz, potem muszę w domu odtajać, a doba się przecież nie wydłuża 😛

Do niedawna nie używałam peelingów – ciągle o nich zapominałam i nawet postawienie jednego pod prysznicem nie pomaga ;/ Ostatnio zmobilizowałam się jednak i zużywam otwarty z Wellnes & Beauty z Rossmanna, a potem wezmę się za ten ze zdjęcia. To kokosowy peeling kawowy z Nacomi. Nie dość, że to polska firma z kosmetykami z super składami, to jeszcze cena jest o wiele bardziej kusząca niż tego z Body Boom. Na promocji w Hebe zapłaciłam za niego niecałe 25 złotych – aż szkoda była nie wziąć, nieprawdaż? 😛
Długie jesienne wieczory są dla mnie momentem, w którym mogę „odpocząć” przy dobrej książce (czytaj – jakiś podręcznik, ale nie Bochenek :P). Przypomniałam sobie o paleniu świec i wosków – miałam od nich krótki odpoczynek, ale w końcu zatęskniłam i teraz wrzucam kawałki do kominka z czystą przyjemnością. Niestety stan rzeczy ma się inaczej, jeśli chodzi o moje storczyki – nigdy mnie to nie spotkało, a teraz zadziało się u wszystkich na raz. Mimo dobrego nawadniania i odżywiania schną – nawet pączki, mimo tego, że liście są mięsiste i zielone :CCCC Komuś przydarzyło się coś podobnego?
Jedzenie to ważna część mojego życia ♥ 😛 Na włosowym spotkaniu, organizowanym przez Agnieszkę z bloga wwwlosy.pl konsumowałyśmy pitcę. Wybrałyśmy się do Czarnej Owcy w Białymstoku. Pizzę bardzo lubię, natomiast, jak wiecie, muszę ograniczać ser. Zamówiłam więc propozycje bez sera i… nie polecam. Sos był słodki, salami ostro-słone, a ciasto bardzo cienkie, mączne i dodatkowo mocno obsypane mąką. Jadłam wiele lepszych, a jej cena wcale nie należała do najniższych :C Szkoda, bo sam lokal i atmosfera tam panująca wydawały się być naprawdę fajne. Może wrócę, ale spróbuję czegoś innego.

Pozostając w temacie spotkania – odkryłyśmy z dziewczynami (i chłopakiem :D) magiczne miejsce – gastropub Oskocznia. Wnętrze nas zauroczyło ceny są jak najbardziej na plus, a napoje i desery smaczne. Herbata, nie dość, że świetnie smakowała, to jeszcze była pięknie podana. Do tego siedzenie w wannie, bycie otoczonym retro sprzętami i miła obsługa działają na plus i ma się ochotę do tego miejsca wracać – ja na pewno się tam jeszcze pojawię 😀 
Po dłuższej przerwie wróciłam też do hybryd – tym razem postanowiłam na ciemny, kałamarzowy granat z domieszką turkusu. Zależnie od światła ten kolor wygląda inaczej i przez to jest taki ciekawy. To Bonjur, Bonne Nuit. Niestety minęły już dwa tygodnie i muszę je zdjąć – odrosty nie dają mi żyć 😛 
Na sam koniec – przy okazji maszyny do pisania (o której zawsze marzyłam :P) – chciałam wspomnieć krótko o studiach. Jest naprawdę fajnie, ale dość ciężko jest mi się przestawić – o ile nauka z anatomii jest dla mnie raczej przyjemnością, tak z innych przedmiotów wszystko zależy od asystenta. Nauki jest całkiem sporo, ale mam też czas na obejrzenie filmu, dodatkowe zajęcia i znajduję jeszcze przy tym czas na normalny sen 😛 Obawiam się trochę histologii – pierwszego kolokwium nie zaliczyłam, drugie poszło mi lepiej, ale nasza prowadząca ocenia tak surowo, że sama nie wiem, czy je zdam… Poprzednie zaliczyło u mnie w grupie 5 osób z 16, w innej, która pisała takie samo 14 z 17… Czyżby coś było nie tak? 😛 Czy może wymyślam? 😛
A jak Wam minął listopad? Szybko i bezboleśnie? A może zaliczyliście jakieś wzloty (o upadki pytać nie będę :P)?
Pozdrawiam :*
Udostępnij:
Follow by Email
Facebook
Google+
http://www.elfnaczi.pl/2016/12/listopad-w-zdjeciach-sodko-sony-miesiachtml
Twitter
Pinterest
Instagram

Spodoba Ci się także: