1. Strona Główna
  2. O mnie
  3. Serie na blogu
  4. Lifestyle
  5. Kosmetyki
  6. Kontakt
  7. INCI
  8. /elfnaczi snapchat icon twitter icon facebook icon instagram icon
Elf Naczi: ZAKOCHAJ SIĘ W JESIENI | ZAPLANUJ PIELĘGNACJĘ!

poniedziałek, 24 października 2016


ZAKOCHAJ SIĘ W JESIENI | ZAPLANUJ PIELĘGNACJĘ!



EDIT - Ten post miał pojawić się wczoraj, ale ostatnio mam problemy z lustrzanką i niestety nie mogłam wrzucić go wczoraj. Zdjęcia są robione w sztucznym świetle, ale w weekend postaram się zamienić je na inne - te robione w świetle dziennym. Przepraszam za opóźnienie.

Hej!

Mamy kolejną niedzielę października, zapraszam Was więc na nowy post z serii Zakochaj się w Jesieni. Tym razem przygotowałyśmy z dziewczynami coś typowo kosmetycznego - bo takie tematy poruszamy głównie na naszych blogach.

Jesień jest dla mnie okresem zmiany w pielęgnacji czy makijażu. Dzisiaj poruszymy temat numer jeden. Jest on mi bliższy i zdecydowanie dla mnie ważniejszy. Jeśli jesteście ciekawi, jakie zmiany szykują się w moim pielęgnacyjnych rytuałach - zajrzyjcie do dalszej części tego wpisu.



Jak wiecie - mój trądzik od zeszłego roku zdecydowanie się uspokoił - wypryski pojawiają się na mojej skórze sporadycznie - przed miesiączką, zmianą wody czy po prostu wtedy, kiedy pozwolę sobie na większą ilość czekolady. Nadal walczę jednak z bliznami i przebarwieniami, a jesień jest idealnym momentem, żeby sięgnąć po broń większego zasięgu.

Jesienią wracam do kwasów - tym razem wybrałam znane mi już serum z 10% kwasem migdałowym z Bielendy i tonik z tej samej serii. Od listopada zamierzam powoli wprowadzać też kwas azaleinowy, który ukierunkowany jest na zwalczanie przebarwień potrądzikowych i delikatnych, małych, ropnych zmian. Niestety wiem, że wiele osób po Skinorenie wysypało, ale może mnie ta przypadłość ominie - jeśli nie - będę szukała innych środków - równie skutecznych i nie powodujących negatywnych zmian w stanie mojej skóry.


Równolegle z kwasami zamierzam intensywniej nawilżać skórę twarzy - sezon grzewczy mi nie służy i ostatnio na moim nosie znów zaczęły pojawiać się suche skórki, które nieestetycznie wyglądają za każdym razem, kiedy sięgam po podkład i puder. Moimi ulubieńcami w tej kwestii są, jak na razie, żel aloesowy i krem przywracający równowagę lipidową - Effaclar H. Pamiętajcie o tym, że nawet skóra mocno przetłuszczająca się potrzebuje odpowiedniej dawki nawilżenia, a kiedy ograniczamy jej dostęp do takich składników i stosujemy drażniące - będzie jeszcze bardziej się bronić i spowoduje to nadprodukcję sebum. Dobrym rozwiązaniem są też olejki dostosowane do potrzeb konkretnego typu skóry. Sama ich nie używam, bo kilka miesięcy temu moja zbuntowała się po ich długim i częstym stosowaniu. Jeśli miałabym wybrać najlepsze dla skóry trądzikowej, mieszanej i wrażliwej - byłby to olej jojoba (przecudowny, ma skład podobny do ludzkiego sebum, nigdy mnie po nim nie wysypało) i olej konopny (niska zawartość kwasów nasyconych, jeden z najczęściej polecanych olei do cery trądzikowej). Na wypryski polecam natomiast olej tamanu - śmierdzi kurczakiem, ale pozwala na szybsze zagojenie się zmian, a i blizny i przebarwienia są później zdecydowanie płytsze i jaśniejsze.


Mimo tego, że słońca mamy jak na receptę nadal stosuję filtry z SPF 50+. Nie sięgam po nie codziennie - czasem widzę, że skóra chce od nich odpocząć, ale mimo wszystko często lądują na mojej twarzy. To, że jest pochmurno, nie oznacza, że promieniowanie UV do nas nie dociera - wręcz przeciwnie - zimą jesteśmy nawet bardziej narażeni na powstawanie przebarwień, ponieważ światło odbija się od śniegu i ekspozycja nawet przy niewielkim słońcu powoduje wystawienie skóry na sporą ilość promieniowania. Filtrem, który aktualnie towarzyszy mi w pielęgnacji jest ten z La Roche Posay - żel - krem suchy w dotyku. Pozostawia skórę matową, nie bieli jej i nie przyspiesza procesu znikania makijażu z twarzy. To mój kilkuletni już ulubieniec :)


Makijaż zmywam standardowo płynem micelarnym ale nowością, którą mogę polecić Wam z całego serca jest olejek do demakijażu. Obojętnie jaki - czy będzie to zwykły olej do pielęgnacji twarzy, czy oliwa z oliwek, a może specjalnie przygotowana mieszanka - wszystko jedno. Moja skóra już dawno nie była tak dobrze oczyszczona, dodatkowo zauważyłam, że mniej się przetłuszcza, a suche skórki pojawiają się sporadycznie na czole, nosie i brodzie. Na poziom nawilżenia policzków narzekać nie mogę :) Od dwóch miesięcy używam olejku do demakijażu Resibo i już wiem, że zostaniemy  przyjaciółmi :P Do kompletu z żelem używam też szczoteczki sonicznej i zauważyłam ogromną poprawę - zaskórników pojawia się u mnie zdecydowanie mniej, a kremy czy sera wchłaniają się teraz o wiele lepiej. Moja pochodzi z Dermofuture i wcale nie była taka droga - koszt z przesyłką to niecałe 160 zł :)


Zostając w temacie pielęgnacji twarzy chciałabym też wspomnieć kilka słów o naszych ustach. Nie wiem jak to się ma u Was, ale ja nawet po kilku minutach na dworze bez pomadki - czy to ochronnej, czy po prostu szminki - mam zamiast ust spękany wiórek... Jesienią sięgam po dobrze nawilżające masła i balsamy, niedawno trafiłam na masło z Nacomi i jestem nim zachwycona - czegoś o tak naturalnym składzie i bogatej konsystencji szukałam już od dawna.


Co do pielęgnacji ciała - jestem w tej kwestii leniwa, ale staram się najczęściej jak mogę smarować je wszelkimi masłami do ciała. Często wybieram też olejki, bo zdecydowanie szybciej się je nakłada, ale na razie postanowiłam zużyć to, co jest otwarte. Nadal zachwycam się zapachem masła, którego aktualnie używam - to propozycja od The Body Shop - wersja pachnąca marakują. Ma ono zbitą, twardą konsystencję, która pod wpływem ciepła naszej skóry delikatnie się "topi" i nie sprawia problemów przy rozsmarowywaniu. Nawilża skórę na tyle, że nie muszę wracać do niego codziennie. Myślę, że za regularną cenę bym ich nie kupiła, ale na promocji udało mi się złowić 5 sztuk za 120 złotych, a to już całkiem fajna kwota :P



Na sam koniec pozostawiłam włosy i paznokcie. Są dla mnie równie ważne jak reszta - uważam, że stanowią pewien rodzaj wizytówki mojej osoby. O włosy dbam już od dawna i w końcu udało mi się osiągnąć mniej więcej stan idealny - są błyszczące, lśniące, nadal wypadają, ale na miejsce tych, które wypadły pojawia się kilka nowych. Aktualnie używam szamponów Alterry naprzemiennie z szamponem Insight do włosów wypadających. Raz w tygodniu sięgam po coś bardziej oczyszczającego, czyli Pilomax Piroctone Olamine, który posiada magiczny składnik wymieniony w nazwie - na pewno napiszę Wam coś więcej o tym szamponie, bo jest, moim zdaniem, wart uwagi. Po każdym myciu nakładam maskę - na 2-3 minuty - moimi ulubionymi na ten moment są ta z Pilomax - Henna Wax do włosów ciemnych i Petal Fresh Anti Aging. Włosy suszę, ale tylko i wyłącznie zimnym nawiewem. W celu zabezpieczenia końców po każdym myciu nakładam na nie silikonowe serum, ponieważ nie znalazłam niczego innego, co chroniłoby je w tak dużym stopniu. Korzystam z Gliss Kur, gdyż oprócz silikonów zabiera też olejki, które pozytywnie wpływają na moje kosmyki. Przy problemach z rozczesywaniem pomaga mi mgiełka dwufazowa z Gliss Kura, która pięknie pachnie ♥



Co zamierzam dodać do tej pielęgnacji jesienią? Wcierki i olejki! Olejowanie pomaga mi utrzymać kondycję moich włosów w ryzach, na razie kończę olejek z Indigo, a później będę stosować olejki Alverde - jestem ciekawa, czy będą działały tak, jak te z Alterry. Wcierki pomagają mi walczyć z wypadaniem włosów. Aktualnie korzystam z wcierki Jantar i olejku do skóry głowy z Nacomi, ale w kolejce czeka już suplementacja z Vitapilem.


Jeśli chodzi o paznokcie i dłonie - to moja pięta Achillesowa. Stosowałam już milion różnych sposobów, ale często albo nie pomagają, albo nie potrafię być systematyczna i nie przynoszą oczekiwanych rezultatów. Tutaj oleje też działały u mnie najlepiej i zamierzam wrócić do regularnego stosowania ich i smarowania nimi skórek i paznokci. W przerwach od hybryd będę stosowała manicure japoński, który idealnie wspomaga mnie w walce o piękne pazurki - wzmacnia je, nabłyszcza i sprawia, że nie łamią się i nie kruszą tak szybko. Moimi ulubieńcami w tej kwestii są kosmetyki Indigo - krem do rąk, serum z mirrą i masło Shea. Chciałabym znaleźć też jakąś fajną odżywkę bez formaldehydu - macie coś godnego polecenia?

Jak widzicie - moja pielęgnacja nie jest skomplikowana - wyznaję zasadę, że małe kroczki powtarzane przed dłuższy czas dadzą świetne efekty. Jestem ciekawa, jakie pielęgnacyjne plany mają dziewczyny - będę czytać ich posty - mam nadzieję, że dowiem się czegoś ciekawego, bo mam braki w pielęgnacji które powinnam czymś zapełnić :P Zapraszam Was na blogi dziewczyn:

Jakie kroki zamierzacie wprowadzić jesienią, aby Wasza pielęgnacja byłą w 100% dostosowana do tej pory roku? Znacie kosmetyki które Wam pokazałam? Koniecznie wejdźcie na blogi dziewczyn! 

Pozdrawiam :*


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...