1. Strona Główna
  2. O mnie
  3. Serie na blogu
  4. Lifestyle
  5. Kosmetyki
  6. Kontakt
  7. INCI
  8. /elfnaczi snapchat icon twitter icon facebook icon instagram icon
Elf Naczi: WRZESIEŃ W ZDJĘCIACH | TAK INTENSYWNEGO MIESIACA JUŻ DAWNO NIE BYŁO

wtorek, 11 października 2016


WRZESIEŃ W ZDJĘCIACH | TAK INTENSYWNEGO MIESIACA JUŻ DAWNO NIE BYŁO



Cześć dziewczyny!

Wrzesień był dla mnie pięknym, łaskawym i pełnym pracy i niespodzianek miesiącem! Już dawno nie czułam się taka szczęśliwa, a to chyba dlatego, że był to moment przygotować na moje wymarzone studia, a także czas, w którym obchodzę swoje urodziny. Mam Wam do pokazania kilka ciekawych momentów, które chciałabym opisać zdecydowanie szerzej, niż na Instagramie. Jeśli jeszcze mnie nie śledzicie - serdecznie zapraszam, a teraz, bez zbędnego przedłużania, zapraszam na nowy post!

Jak już wspominałam, sierpień był dla mnie miesiącem bez hybryd. Po tak długiej rozłące postanowiłam do nich wrócić, bo moje paznokcie wcale nie były w złym stanie. Niestety nie wyszły one idealnie - chyba moje ręce odzwyczaiły się od tak precyzyjnej pracy - na szczęście za drugim razem było o wiele lepiej :D  Na trzech pierwszych palcach widzicie Chic Nude, a na serdecznym i małym - złoty metal manix. Niestety metal manix nie jest dla mnie - dry top zaczął mnie uczulać i pojawiła się u mnie onyholiza. Dam mu drugą szansę - jeśli coś będzie nie tak, pozostanie mi używanie go jako złotego brokatu, co też wygląda całkiem efektownie :)

Pierwsze dni miesiące spędzałam na urlopie u Mateusza - to ostatnie chwile, jakie spędzaliśmy w jego rodzinnym domu - przeprowadził się wcześniej ode mnie, bo już na początku ubiegłego miesiąca. Na szczęście były to naprawdę ciepłe dni i mogliśmy korzystać z tej pogody do woli. Efekty tego leniuchowania możecie zobaczyć na dwóch kolejnych fotografiach :)



Jako dziecko uwielbiałam patrzeć w niebo - szczególnie wtedy, kiedy pojawiają się na nim chmurki, a za nimi świeci słońce. Zawsze wymyślałam kształty, jakie według mnie reprezentowały. Były smoki, księżniczki, zamki i złe czarownice. Lubicie czasem wrócić do dawnych lat i siedząc na zielonej trawie puścić wodze fantazji? Ja tak! 

We wrześniu zgłosiłam się do konkursu Glov. Można było zostać promotorem ich rękawiczek do zmywania makijażu. Niestety nikt się do mnie nie odezwał - mam za mało folołersow, smuteg :P

7 września był pamiętny dzień - moje 21 urodziny. Z tej okazji przygotowałam dla Was niezwykle prywatny post, który był jakby pamiętnikiem, a przecież od pamiętników zaczynałam pisać tego blogu. Autoportret pozwolił mi pozbyć się negatywnych myśli i zaakceptować stan rzeczy takim, jaki jest. Cieszę się, że ten wpis został tak cieple przyjęty - dziękuję Wam za wszystkie pozytywne komentarze, życzenia i słowa zrozumienia ♥ Jeśli jeszcze go nie widzieliście - koniecznie nadróbcie straty!


Wracając do tematu urodzin - mój tort był bardzo tematyczny - stetoskop, maseczka, strzykawki i te sprawy - nie powiem, moja mama jest bardzo pomysłową osobą. Niestety cukiernia się pomyliła i zamiast wersja toffi przyjechała do mnie czekoladowa - na szczęście nie mogę narzekać, bo był naprawdę przepyszny i szybko zniknął ze wszystkich talerzy.

We wrześniu przygotowywałam się też do konkursu ze strony zblogowani.pl organizowanym wspólnie z Annabelle Minerals. Sesja była świetna, a ja jestem bardzo zadowolona z wyników współpracy mojej i Mateusza.  Niestety przy ogłaszaniu wyników mocno się rozczarowałam - nie mówię, że powinnam ten konkurs wygrać, ale wszystkie logi, które typowałam do miejsca na podium na tym podium się nie znalazły. Konsultowałam moje spostrzeżenia z innymi blogerkami i im też działania firmy wydały się bardzo podejrzanie. Moim zdaniem nie wszystko było zorganizowane zgodnie z regulaminem, a moje argumenty w ogóle nie zostały wzięte pod uwagę. Zraziłam się do tego typu konkursów - mam wrażenie, że liczy się tylko ilość obserwatorów a nie przekaz. Obietnice producenta umie wypisać każdy - gorzej, jeśli trzeba zaczerpnąć ze źródeł swojej kreatywności. 

Przechodząc do bardziej przyjemnych tematów - w galerii niedaleko mojej rodzinnej miejscowości odbywał się mini zlot fanów Star Wars. Mnie i Mateusza nie mogło tam zabraknąć, a że gdzieś w głębi duszy zawsze interesowała mnie ciemna strona mocy - nie mogłam odpuścić zrobienia sobie zdjęcia z samym Darth Vaderem!


Bukiet, który otrzymałam od mojego chłopaka i brata na urodziny trzymał się naprawdę długo, a ja nie mogłam przepuścić okazji, żeby go nie uwiecznić. Kocham kwiaty, chyba jak każda kobieta, a taki ze strony chłopaków bardzo mi się spodobał i nawet ujął za serce. Mam nadzieję, że wszystkie życzenia się spełnią, a ja będę najszczęśliwszą osobą pod słońcem! Trzymam za to kciuki!  

Elf to moje drugie imię, nie mogło więc zabraknąć zdjęcia z wiankiem. Uwielbiam takie klimaty - baśnie, fantastyka, legendy - to chyba mój konik, a to, że się nimi interesuję zawdzięczam mojemu tacie. To on zaszczepił we mnie żyłkę, dzięki której z zamiłowaniem sięgam po książki o tej tematyce, a Władca Pierścieni stoi na półce moich książkowych ideałów. Cóż mogę rzec - dziękuję tato!

Wrzesień również był dla mnie dobrym miesiącem ze względu na to, że znów udało mi się coś wygrać. Tym razem był to box pełen azjatyckich kosmetyków wygrany u Land of Vanity. Serdecznie zapraszam Was na jej bloga :) Pisałam o Tybecie, ulubionych książkach i o tym, że bum na Azję mnie ominął, bo byłam nią zafascynowana dużo wcześniej :) Magda to doceniła, za co bardzo jej dziękuję :)


Pod koniec miesiąca pisałam Wam, że bardzo lubię swoje włosy. Może i mają one swoje gorsze dni, ale nie ma nic, co byłoby idealne, a ja im te słabsze momenty po prostu wybaczam. Ostatnio nie mogę narzekać na ich stan, mam w planach jeszcze bardziej o nie zadbać - niestety jesienne wypadanie zaczęło dopadać i mnie, a chcę temu jak najszybciej zapobiegać. Stosuję kilka produktów o których pewnie jeszcze napiszę na blogu - chcielibyście przeczytać coś na temat włosów? Dajcie znać w komentarzach :) 

Rzadko odwiedzam kościoły, ale ten w Świętej Lipce naprawdę mnie zauroczył. Uwielbiam stare malowidła, rzeźby, organy. Ktoś, kto o to dba musi się nieźle napracować, ale naprawdę widać tego efekty. Mam nadzieję, że takie zabytki nigdy nie zostaną zapomniane - byłaby wielka szkoda gdyby stały tak pozostawione same sobie - skazane na degradację i zapomnienie. Jeśli szukacie ciekawego miejsca na Mazurach czy Warmii, a architektura sakralna nie jest Wam straszna - serdecznie zapraszam! Pokaz gry na pięknych organach wygląda niesamowicie! Do tego jest to miejsce objawień, a ja w takim otoczeniu wyczuwam dziwną aurę - może rzeczywiście coś w tym jest?


Praktycznie na koniec miesiąca pojawił się u mnie mój wymarzony atlas anatomiczny, prezent od dziadków i rodziców - Prometeusz! Jest bardzo ciężki i duży, ale mimo tego z chęcią noszę go na zajęcia i nie wyobrażam sobie nauki anatomii bez niego - ryciny są tak przejrzyste, że nie mam później większych problemów ze znalezieniem struktur na preparatach. Jeśli jesteście ciekawi jak wygląda - chętnie mogę pokazać Wam wszystkie trzy tomy na Snapchcie. A jeśli jesteście zainteresowani jego kupnem - serdecznie Wam go polecam ♥

W moje ręce wpadła też maść polecana mi przez Ewę z bloga Mademoiselle Eve - Skinoren. Jeszcze nie zaczęłam jej stosować, więc nie mogę Wam opowiedzieć o wynikach kuracji. Ma ona minimalizować wypryski i działać na przebarwienia potrądzikowe - oczekuję poprawy głównie w tej drugiej kwestii, bo z wypryskami nie mam już aż tak dużych problemów. Niestety wiele z Was pisało mi, że ten krem zapycha - mam nadzieję, że u mnie obędzie się bez tego - jeśli nie, będę szukać dla niego równie ciekawego odpowiednika :)


Lily Lolo, a raczej Costasy postanowiło kontynuować współpracę z moim blogiem, mogłam więc wybrać kolejne trzy kosmetyki, które dla Was przetestuję. Wybór padł na bazę pod cienie, cień sypki Smoky Brow i mgiełkę do utrwalania i scalania makijażu. Testy trwają, a na początku listopada postaram się napisać Wam recenzję każdego z tych produktów. Mogę tylko powiedzieć, że jestem oczarowana cieniem - tak wielowymiarowego odcienia już dawno nie widziałam ♥ 

Niedawno przekroczyłam też liczbę 666 obserwatorów. Napiszę krótko - kocham Was, wszystkie moje diabełki i nie spodziewałam się, że kiedykolwiek będzie Was tu tak dużo! Dziękuję! :*

Na sam koniec pokazałam moje zdjęcie niepełnej kolekcji lakierów i pyłków Indigo :D Jestem w tej marce zakochana, bo lubię wspierać to, co Polskie. Ich hybrydy świetnie współpracują z moją płytką, a o żadnym uczuleniu nie ma nawet mowy - chociaż robię sobie regularne przerwy od hybryd i bardzo dbam o stan moich paznokci. Jesteście ciekawi, jakie odcienie znajdują się w moich zbiorach? Chcielibyście zobaczyć na blogu jakąś propozycję jesiennego manicure? Odpowiedzi zamieszczajcie w komentarzach :)

Śledzicie mnie na Instagramie? Co ciekawego porabialiście we wrześniu? Które ze zdjęć spodobało Wam się najbardziej?

Pozdrawiam!


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...