Uncategorized

WŁOSOWA AKTUALIZACJA PAŹDZIERNIK 2016 | W KOŃCU NATURALNY KOLOR!

26 października 2016
Hej!
Na blogu dawno nie pojawiła się włosowa aktualizacja, a ja mam w tej kwestii sporo do powiedzenia! 😀 Ostatnio na temat moich włosów pisałam w maju, a sporo się od tego czasu zmieniło. Jak pisałam Wam w poprzednim poście – uważam, że włosy są moją wizytówką – kobieta z zadbanymi kosmykami wygląda bardziej elegancko i po prostu piękniej. Jeśli jesteście ciekawe, jakie zmiany zaszły w mojej pielęgnacji oraz jak oceniam stan moich włosów – zapraszam do dalszej części tego wpisu 🙂

Przez kilka ostatnich miesięcy moim głównym priorytetem było zahodowanie włosów do takiej długości, żebym mogłam obciąć ostatnie części pofarbowanych końców. Cel udało mi się osiągnąć już na przełomie sierpnia i września i wtedy właśnie mocno podcięłam włosy – zdecydowałam się na długość lekko poniżej ramion – chciałam pozbyć się wszystkich rozdwojonych końcówek.

Jak aktualnie wygląda moja pielęgnacja i jakie mam plany na przyszłość?
Myję włosy co 2 dni, wieczorem, ponieważ rano nie wyrobiłabym się na zajęcia 😛 Korzystam z łagodniejszych szamponów – wybieram Alterrę Granat Aloes lub Kofeina Biotyna, chociaż najczęściej na moim skalpie ląduje jednak Insight do włosów wypadających. Szampony te doskonale domywają włosy – bez względu na to, czy mam na nich olej, czy nie. 
Po każdym myciu nakładam na włosy maskę, bądź odżywkę, nigdy nie trzymam jej jednak dłużej niż 5 minut – zazwyczaj jest to czas w jakim wykonuję toaletę, czyli prysznic. Moim włosom w zupełności to wystarcza i nie mogę narzekać na ich gorsz stan. Używam naprzemiennie 3 maseczek – dwóch z Pilomaxu – Henna Wax i Arabica, a także odżywki z Petal Fresh – Age Defrying
Raz w tygodniu wykonuję prawdziwy „włosing” 😀 Na skalp nakładam olejek pobudzający ich wzrost z Nacomi, ana długości ląduje olejek w sprayu z Indigo, który świetnie sprawdza się w tym celu. Korzystam wtedy z mocniej oczyszczającego szamponu – Pilomax Piroctone Olamine, który super sprawdza się w przypadku skóry głowy z problemami. Po myciu nakładam na włosy maseczkę proteinową z Gliss Kura – moje włosy nie są wtedy tak lejące i czasem potrafią się lekko napuszyć ale wiem, że dawka protein też jest im potrzebna – w końcu nic innego nie pomoże mi uzupełnić braków i ubytków keratyny. 
Wcierki po jakie sięgam to jak na razie tylko i wyłącznie Jantar. Nie używam jej jednak tak, ja zaleca producent, czyli codziennie, bo jednak za mocno obciąża moje włosy u nasady. Ograniczam się raczej do 2-3 razy w tygodniu i w zupełności mi to wystarcza – przy takiej częstotliwości też udało mi się zaobserwować pozytywne zmiany. Od listopada zamierzam używam Vitapilu i w formie lotionu, i tabletek. 
Na końcach ląduje po każdym myciu serum silikonowe z olejami Gliss Kur Hair Repair. Dobrze zabezpiecza moje końce przed uszkodzeniami mechanicznymi a dodatkowo zawiera olejki, które w jakimś stopniu wpływają na stan nawilżenia tych partii, które są najbardziej narażone na odwodnienie z prostego względu – mają największy kontakt z otoczeniem i są najstarsze. Jako pomoc przy rozczesywaniu używam odżywki w sprayu, także z Gliss Kura.
Włosy suszę po każdym myciu, zimnym nawiewem, gdyż uważam, że to zniszczy je w mniejszym stopniu niż położenie się spać z mokrą głową. Niestety mimo suszenia mam na włosach odgniotki po kucyku, które na szczęście mocno mi nie przeszkadzają – pozostawiam je samym sobie, nie będę ich prostować czy bardziej kręcić. Na co dzień czeszę się szczotką z włosia dzika, czasem tylko korzystam z Tanglee Teezera. Maski wmasowuję i wcieram, na razie zrezygnowałam z wczesywania, bo mam wrażenie, że narusza ono moje cebulki, które w efekcie stają się słabsze i bardziej skłonne do wypadania.
Podsumowując – jestem bardzo zadowolona z obecnego stanu moich włosów. Są miękkie, lśniące i oprócz wypadania – nie mam z nimi większych problemów. Cieszę się, że w końcu udało mi się wrócić do mojego naturalnego koloru włosów – moja przyjaciółka mówi mi, że już nigdy nie powinnam ich farbować, ponieważ jest on tak unikalny, że jeszcze nigdy nie widziała u nikogo podobnego 😛 Może coś w tym jest – rzadko spotyka się bardzo ciemne, naturalne włosy  o kasztanowych refleksach 😀
Na pierwszym zdjęciu widzicie włosy w świetle dziennym, na drugim – z fleszem.
Jak wygląda Wasza włosowa pielęgnacja? Co sądzicie o stanie moich włosów?
Pozdrawiam :*

Spodoba Ci się także: