1. Strona Główna
  2. O mnie
  3. Serie na blogu
  4. Lifestyle
  5. Kosmetyki
  6. Kontakt
  7. INCI
  8. /elfnaczi snapchat icon twitter icon facebook icon instagram icon
Elf Naczi: PĘDZLE A'LA REAL TECHNIQUES Z ALIEXPRESS | CZY WARTO?

piątek, 7 października 2016


PĘDZLE A'LA REAL TECHNIQUES Z ALIEXPRESS | CZY WARTO?



Cześć!

Jak wiecie, nie popieram kupowania podróbek, a jeśli decyduję się już na podobny produkt, to wychodzi on z rąk innej firmy i jest po prostu kosmetykiem inspirowanym. Przeglądając Instagram natknęłam się na te pędzle - coś na kształt Real Techniques, jednak nie są one w żaden sposób naznaczone - każdy z nich to no - name. Musicie przyznać, że na zdjęciach wyglądają naprawdę cudownie. A jak sprawują się przy wykonywaniu makijażu? Mogę je polecić, czy raczej powiem, żeby omijać je szerokim łukiem? Jeśli chcecie znaleźć odpowiedzi na te pytania - koniecznie zajrzyjcie do dalszej części tego wpisu :) Zapraszam!


Pędzle zamówiłam jeszcze w wakacje i czekałam mniej więcej miesiąc na to, żeby do mnie przyszły. Zapłaciłam za nie nie więcej niż 5,5 USD. W Polsce za taką samą kwotę miałabym może jeden pędzel Hakuro, ewentualnie dwa, kiedy wybrałabym te do oczu. Czy za tak niską kwotę możemy spodziewać się wysokiej jakości produktu? Czy warto zastanowić się nad zakupem tych pędzli? Niżej opowiem Wam o każdej sztuce, a na koniec podsumuję cały zestaw.



Największy pędzel to ten przeznaczony do pudru. Ma długą rączkę, nieco szpiczastą. Sam jest eliptyczny, zaokrąglony, ma dość długie, ale niezbyt mocno zbite włosie syntetyczne. Jest miękki, ale bardzo sztuczny i plastikowy w dotyku. Można nim fajnie omieść twarz pudrem, ale raczej nie da się go w nią wprasować.


Pędzel do konturowania jest już innego koloru, niż jego poprzednik. Również ma długą rączkę, a włosie jest podobnej jakości. Jest też o wiele krótsze i gęściej osadzone w skuwce. Nabiera produkt, ale nie chce przenieść go na twarz, przez co ciężko wykonuje się nim jakikolwiek makijaż. Tylko w przypadku rozświetlacza radzi sobie jako tako.


Kolejny pędzel ma nieco krótszy trzonek i jest o wiele mniejszy od poprzedników. Ta lekko szpiczasta kuleczka przeznaczona do nakładania różu. Niestety tak jak w przypadku poprzednika - mimo tego, że produkt finalnie ląduje na pędzlu, to nie można przenieść go choćby w 50% na policzki. Skutkuje to tym, że musimy dokładać kilka warstw kosmetyku, żebyśmy mogli cokolwiek na jabłuszkach zobaczyć.


Ostatni pędzel do makijażu twarzy to narzędzie o ciekawym kształcie. Wydaje mi się, że służy do nakładania podkładu - z jednej strony jest płaski, z drugiej, jakby dachówkowaty - na przekroju moglibyśmy dostrzec trójkąt (mam nadzieję, że po moim tłumaczeniu zrozumiecie, jaki to kształt :P). Jest tak samo sztywny i sztuczny jak pozostałe, nie mogę nawet znaleźć dla niego ciekawej funkcji. Można nim ewentualnie przypudrować okolice pod oczami, ale cudów spodziewać się nie należy.


Jeden z trzech pędzli do oczu, które znalazły się w tym zestawie to pędzel do malowania kresek. Tu akurat fakt, że ma prawie plastikowe włosie pomaga - nie wygina się mocno, nie wpija kosmetyku więc łatwo jest nim rozprowadzać kremowe lub żelowe produkty. Używałam go do makijażu ust i jestem zadowolona - jedna z najlepszych sztuk w tym secie.


Mała kuleczka do blendowania to coś, co każda z nas, która wykonuje makijaż oczu, powinna mieć w swojej pędzlowej kolekcji. Tym gagatkiem nałożymy cień na całą powiekę i lekko go rozetrzemy, natomiast do pracy z kilkoma cieniami i budowania wielowymiarowego makijażu się nie nadaje. Moim zdaniem ma zbyt mocno zbite włosie, które jest dodatkowo krótkie i to potęguje ten negatywny efekt. Przez to jest dość sztywny i twardy, a to nie pomaga w tworzeniu płynnych przejść między warstwami.


Ostatni pędzel do oka to nieco spłaszczona, duża kulka. Jego rozmiar jest zdecydowanie zbyt duży to wykonywania makijażu oka, ale jakość wykonania jest nieco inna - na końcu włosie jest rzadsze a przy tym bardziej plastyczne, co ułatwia z nim pracę. Niestety jego rozmiar nie pozwala mi go używać w ten sposób, do jakiego został przeznaczony. Lepiej jest nakładać nim rozświetlacz lub puder w miejscach, które są ciężej dostępne.

 

Jak oceniam cały ten zestaw? Za taką sumę nie powinnam spodziewać się niczego, czego jakość bardzo pozytywnie by mnie zaskoczyła. Pędzle rzeczywiście wyglądają pięknie, ale praktycznie na tym ich użyteczność się kończy. Mają bardzo lekkie, plastikowe trzonki, a ich włosie w ogóle nie przypomina tego, z jakim miałam kontakt - jest sztywne, mało plastyczne i działa na dwa sposoby - albo pobiera produkt i później już go na twarz nie oddaje, albo nie chce zabrać go z opakowania. Plus za to, że trzonki są jednak ładnie wykonane, włosie jak na razie nie wypada i jest równo przycięte i dokładnie zabarwione. Poużywałam ich trochę, ale przyznam, że jestem przyzwyczajona do włosia lepszej jakości, a wcale nie posiadam tym droższych pędzli - moja kolekcja ogranicza się praktycznie do samego Hakuro. Umyję je i będą mi służyły jako ozdoba na biurku i do zdjęć - w tej roli na pewno spiszą się o wiele lepiej :D

Co sądzicie o takich tanich pędzlach? Czy według Was to podróbka, czy jednak produkt inspirowany?

Pozdrawiam i życzę miłego weekendu! Mam nadzieję, że w przyszłym tygodniu uda mi się publikować posty zgodnie z harmonogramem :)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © www.elfnaczi.pl Blog Urodowo-Lifestylowy | Wszelkie prawa zastrzeżone