Uncategorized

ULUBIEŃCY SIERPNIA | INDIGO | LILY LOLO

4 września 2016

Cześć!
Sierpień nie obfitował u mnie w makijażowe czy pielęgnacyjne nowości, ale postanowiłam wyciągnąć z mojej kosmetyczki coś, czego jeszcze nie używałam. Po dogłębnym testowaniu na urlopie, niekiedy w trudnych warunkach, wybrałam złotą trójkę sierpnia – znajdziecie tu dwie perełki do makijażu i jedną do pielęgnacji paznokci.
Jeśli macie ochotę przeczytać krótką opinię na temat serum Indigo z mirrą, różu Lily Lolo In the pink i szminki Lily Lolo – Temptation – zapraszam dalej!

INDIGO, SERUM OLEJOWE DO PAZNOKCI Z MIRRĄ

Sierpień był dla mnie miesiącem bez hybryd. Postanowiłam odbudować jakoś swoją naturalną płytkę, chociaż nie była ona mocno zniszczona, a jedynie osłabiona. Nie miałam ochoty bawi się w manicure japoński, który pochłania zdecydowanie więcej czasu, postanowiłam wrócić więc do regularnego olejowania paznokci i skórek. Do tego celu wybrałam olejek z mirrą z Indigo, który zapakowany jest w przepięknym, złotym opakowaniu z pędzelkiem.
Paznokcie smarowałam różnie – czasem tylko przed pójściem spać, czasem w ogóle. Zdarzały się dni, kiedy z oliwki korzystałam kilka razy. Po dwóch tygodniach moje paznokcie stały się wyraźnie twardsze, bardziej błyszczące, a wolny brzeg był o wiele bielszy. Skórki nie narastały tak szybko na płytkę i nie miałam problemów z ich zadzieraniem. To jeden z moich ulubionych gadżetów do pielęgnacji paznokci, myślę, że jest wart swojej ceny. Zużyję do końca, później dam paznokciom chwilę wytchnienia i na pewno do niej wrócę.

LILY LOLO, POMADKA DO UST W ODCIENIU TEMPTATION

Pomadkę dostałam przed wyjazdem od Lily Lolo – była jednym z trzech kosmetyków (o drugim będziecie mogli przeczytać trochę niżej), które otrzymałam do testów pod koniec lipca. Na początku zasmucił mnie fakt, że w opakowaniu kolor w ogóle nie przypominał chłodnego różu, o którym wspominał producent. Postanowiłam jednak dać jej szansę i zobaczyć, jak będzie wyglądała na moich mocno napigmentowanych utach. Okazało się, że jej kolor, to rzeczywiście chłodny róż, który wygląda jednak na tyle naturalnie, aby nosić go na co dzień – czy to na zakupy, czy na uczelnię. Pomadka jest bardzo kremowa, dobrze kryje i nie podkreśla suchych skórek. Jej wykończenie jest naturalne, lekko połyskujące. Nie ma drobinek. Znika z usta mniej więcej po 3 godzinach – kiedy nic nie jem. W innym wypadku blaknie znacznie szybciej, ale nie przeszkadza mi to, bo nie jest to pomadka zastygająca. Jeszcze w tym miesiącu na blogu pojawi się jej recenzja 🙂

LILY LOLO, PRASOWANY RÓŻ DO POLICZKÓW, IN THE PINK

Róże to jedne z moich ulubionych kosmetyków. Jestem świadoma tego, że czasem mogą skupiać uwagę na moich przebarwieniach na policzkach, ale wcale mi to nie przeszkadza. Róż od Lily Lolo ma naturalny kolor i łatwo jest nim zarumienić cerę. Całość wygląda niezwykle naturalnie, a moc, z jaką go widać, można oczywiście stopniować. Jedna warstwa daje dobrze widoczne, naturalne rumieńce, przy dwóch kolor mocno się odznacza. Jest zdecydowanie łatwiejszy w obsłudze niż sypkie róże mineralne – nie pyli, nie robi plam i nie jest tak mocno napigmentowany.
Wiem, że wiele osób narzeka na jego nieciekawy zapach – czuć go bezpośrednio z opakowania, natomiast po nałożeniu na policzkach nie jest w ogóle wyczuwalny.

Na zdjęciu niżej możecie zobaczyć swatche różu i szminki. Nie ingerowałam w tę fotografię, nie delikatnie ją rozjaśniłam. Nie nakładałam też na nią filtra, aby jak najdokładniej oddać kolory 🙂

Znacie moich ulubieńców? Co ciekawego wpadło Wam w oko w sierpniu? Może polecicie mi coś godnego przetestowania?
Pozdrawiam :*

Udostępnij:
Follow by Email
Facebook
Google+
http://www.elfnaczi.pl/2016/09/ulubiency-sierpnia-indigo-lily-lolohtml
Twitter
Pinterest
Instagram

Spodoba Ci się także: