1. Strona Główna
  2. O mnie
  3. Serie na blogu
  4. Lifestyle
  5. Kosmetyki
  6. Kontakt
  7. INCI
  8. /elfnaczi snapchat icon twitter icon facebook icon instagram icon
Elf Naczi: MOLPHARMA | KONOPNY DUET DO WŁOSÓW

niedziela, 28 sierpnia 2016


MOLPHARMA | KONOPNY DUET DO WŁOSÓW



Hej!

Tak jak obiecałam - wracam z regularnymi postami (przynajmniej do końca września, później będę musiała ustalić, ile postów tygodniowo będzie się tu pojawiać :c) i dziś chciałam zaprosić Was na recenzję kolejnych dwóch kosmetyków - tym razem z kategorii tych aptecznych :)

Czy mieliście okazję używać kosmetyków z olejem konopnym? Ja stosowałam go do nawilżania i natłuszczania twarzy - to jeden z cenniejszych olei, polecany dla skóry tłustej i z niedoskonałościami. Byłam ciekawa jak zadziała na moją skórę głowy i włosy - wcześniej nie pomyślałam o użyciu go w taki sposób. Jeśli jesteście ciekawi jak sprawdza się u mnie duet  od Molpharmy - szampon i balsam konopny do włosów - zapraszam dalej :)



Szampon:

Szampon powstał w oparciu o długoletnie doświadczenie farmaceutów zdobyte w recepturze aptecznej. Tworzy gęstą pianę, nawilża, regeneruje oraz zabezpiecza skórę głowy. Doskonały do suchych i wrażliwych włosów, a także zniszczonych farbowaniem. Połączenie aktywnych składników takich jak olej konopny, lecytyna jaj, D-panthenol i oliwa z oliwek powoduje, że po umyciu włosy stają się nawilżone i gładkie w dotyku, jednocześnie odporne na wysuszenie.

Balsam:

Naturalny balsam konopny do włosów, który idealnie wygładza strukturę włosa oraz nadaje im połysk i miękkość. Zawarte w nim składniki takie, jak olej konopny posiadają bogate właściwości odżywcze, dzięki czemu pomagają w utrzymywaniu i układaniu fryzury oraz znakomicie spisują się podczas rozczesywania włosów. Olej z konopi - intensywnie odżywia włosy i sprawia że łatwiej się rozczesują, działa łagodząco na podrażnioną skórę głowy, D-panthenol - nawilża włókno włosowe, gwarantuje połysk włosów, zmniejsza tendencję do rozdwajania się końcówek

Opakowania obu produktów są do siebie bardzo podobne. Szata graficzna jest minimalistyczna i rzeczywiście może kojarzyć się z produktami aptecznymi.  Etykiety są wykonane z papieru, ale jest on na tyle śliski i dobrej jakości, że nie dzieje się z nimi nic złego, kiedy sięgamy po kosmetyki mokrymi dłońmi. Zarówno szampon, jak i balsam znajdują się w białej butelce o pojemności 200 mililitrów. Szampon opatrzony żółtą etykietką i jest odrobinę niższy. Zamykany jest na klik, który dość łatwo się otwiera - na pewno nie połamiemy przy tej czynności swoich paznokci. Balsam ma zielone akcenty na etykiecie i ciekawe zamknięcie - moim zdaniem świetnie sprawdzi się w podróży, bo jego samoistne otworzenie jest czymś mało prawdopodobnym. Opakowania wykonane są z dość twardego plastiku, i o ile nie przeszkadza mi to podczas używania szamponu, tak z wyciśnięciem balsamu mam czasem problem - lepiej jest go stawiać do góry nogami, bo przyspiesza o cały proces wydobycia kosmetyku z butelki.


Zacznijmy od składu szamponu. Zaraz po wodzie w oczy rzuca nam się nieszczęsny SLES - nie jest to składnik, który wyeliminowałam całkowicie ze swojej pielęgnacji, ale nie sięgam po niego tak często, jak kiedyś. Zaraz za silnym detergentem mamy wspomniany przez producenta olej konopny. Jakież był moje zdziwienie, kiedy kosmetyk nie podrażnił mojej skóry głowy ani nie wysuszył włosów - zapewne było to zasługą odpowiedniej proporcji - duża zawartość oleju pomagała chronić kosmyki. W składzie znajduje się niestety dużo PEG-ów, a także parabeny :C Prawie na szarym końcu znaleźć możemy tokoferol, czyli witaminę E, zwaną też witaminą młodości i - na mecie - kwas mlekowy, który ma działanie nawilżające.

Balsam ma natomiast o wiele bardziej przyjemny skład. Na samej górze znajdziemy olej sojowy, delikatne detergenty, emolienty i tytułowy olej konopny. Zaraz za nim znajduje się kwas mlekowy i D-panhenol, które pozytywnie wpływają na nawilżenie włosów i ich ogólny wygląd. Karagen to polisacharyd bogaty w mostki siarczkowe (sulfonowe). Ciekawym składnikiem są też proteiny z pszenicy, które jednak nie są przez każde włosy dobrze tolerowane. Dalej nie znalazłam nic ciekawego - na szczęście tym razem obeszło się bez parabenów i PEG-ów. 

Żaden z kosmetyków mnie nie podrażnił ani nie uczulił, mimo tego, że ich skład nie jest w 100% naturalny. Ich działanie na włosy mnie zaskoczyło, ale o tym przeczytacie troszkę niżej :)

Zarówno szampon, jak i balsam są kosmetykami średnio wydajnymi. Szamponu na szczęście nie trzeba używać zbyt wiele, żeby cieszyć się obfitą pianą - prawdopodobnie to zasługa SLES, który dobrze się pieni.  Balsam jest lekki i łatwo rozprowadzić go równomiernie na długości włosów, ale na pewno nie staczy na tak długo, jak szampon - przeczuwam, że skończy się o wiele szybciej.


Szampon ma tradycyjną konsystencję, charakterystyczną prawie dla wszystkich tego typu produktów. Jest bezbarwny i nie występują w nim żadne drobinki czy perła (jak ma to miejsce w drogeryjnych odpowiednikach). Balsam ma lekką, delikatnie oleistą konsystencję przez co łatwo jest równomiernie nałożyć go na końce. Oba kosmetyki mają delikatne, ale przyjemne zapachy, które nie zostają zbyt długo na włosach - dla jednym może to być plusem, innym ta właściwość nie przypadnie do gustu :)

Produkty firmy Molpharma dostępne są na ich stronie, która niestety jest aktualnie w przebudowie. Możecie znaleźć ich też na Facebooku. Widziałam te kosmetyki w kilku aptekach internetowych, więc dostępność mogę określić jako średnią - kiedy strona producenta zacznie działać, będzie ona na naprawdę dobrym poziomie.


Ceny obu kosmetyków wahają się między 25, a 30 złotych, co jest raczej średnią półką cenową. W sklepach znajdziemy wiele tańszych, ale też droższych kosmetyków. Nie jest ona nie do przeskoczenia, i o ile nie przeszkadza mi tak mocno w balsamie, tak z ceną szamponu nie do końca się zgadzam - powinna być choć o 10 złotyh niższa.

Szamponu jak i balsamu używałam w duecie raz na tydzień - moje włosy nie potrzebują mocnego oczyszczania częściej niż raz na kilka myć. Szampon dobrze oczyszcza włosy i skórę głowy z silikonów, brudu czy innych zanieczyszczeń, ale nie sprawia, że piszczą one z czystości - jest to zasługa oleju konopnego, który znajduje się w składzie zaraz za SLESem. Dobrze się pieni, więc przyjemnie się go używa. Włosy są po nim ładnie odbite u nasady i lśniące - podejrzewam, że mogłoby obyć się bez maski, czy odżywki, ale po myciu zawsze nakładam je na moje kosmyki. 

Balsam ma lekko oleistą konsystencję, ale nie obciąża włosów. Wystarczy lekkie wtarcie we włosy, spienienie i wczesanie, żeby po 2 minutach z odżywką cieszyć się włosami jak po niejednej, lekkiej masce. Spodobało mi się jej działanie i zapach - przyjemny, słodki, nienachalny. 

Po zastosowaniu tego duetu na włosy były one miękkie, gładkie i lśniące. Szampon nie przyspieszał przetłuszczania ani nie wydłużał świeżości fryzury. Odżwyka nie obciążała włosów. Nie mam też zastrzerzeń co do opakowań - nawet problem ze zbyt twardym plastikiem przy odżywce udało mi się obejść. Nie podoba mi się jednak cena szamponu - moim zdaniem powinna być choć trochę niższa - nie jest to niestety produkt idealny.

Nie wydaje mi się - produkty Molpharmy są naprawdę dobre, ale żaden z nich nie oczarował mnie na tyle, żeby ponownie do neigo wrócić. Balsam jest zdecydowanie ciekawszą opcją niż szampon, więc jeśli chcielibyście wypróbować jeden z nich - wybierzcie odżywkę.


Znacie produkty Molpharmy? Czy olej konopny był Wam znany? Stosowałyście go na włosy?

Pozdrawiam :*

Produkty testowałam dzięki uprzejmości formy Molpharma, ale nie wpłynęło to na moją recenzję.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...