1. Strona Główna
  2. O mnie
  3. Serie na blogu
  4. Lifestyle
  5. Kosmetyki
  6. Kontakt
  7. INCI
  8. /elfnaczi snapchat icon twitter icon facebook icon instagram icon
Elf Naczi: SKIN79 | NATURAL 98 | YUM YUM CLEANSER | OCZYSZCZAJĄCY SORBET DO MYCIA TWARZY

czwartek, 23 czerwca 2016


SKIN79 | NATURAL 98 | YUM YUM CLEANSER | OCZYSZCZAJĄCY SORBET DO MYCIA TWARZY



Hej!

Czy Wy też lubicie testować kosmetyczne nowinki? Mnie kuszą na tyle, że często popełniam małe grzeszki i dokupuję sobie coś nowego, chociaż nie powinnam, bo najpierw chcę zużyć swoje zapasy :P Takim kosmetykiem był SKIN79 Natural 98 - Yum Yum Cleanser - czyli mus do mycia twarzy z nowej, bardziej naturalnej serii azjatyckich kosmetyków. Jesteście ciekawi jak sprawdziła się u mnie ta biała chmurka? Koniecznie przeczytajcie dalszą część posta :)




SKIN79 Natural 98 Yum Yum Cleanser 100g.
Nowa linia Natural 98 czerpie swą siłę z bogactw Natury. Wyjątkowa formuła odżywia skórę już na etapie demakijażu. Mus o energetyzującym, owocowym zapachu zawiera w sobie ekstrakt z nasion łzawicy (chiński jęczmień perłowy), który ma silne działanie antyoksydacyjne, zawiera substancję o właściwościach przeciwzapalnych oraz działaniu antyhistaminowym. Wyciąg z łzawicy pomocny jest w leczeniu cer trądzikowych, duża zawartość lipidów działa korzystnie na cery dojrzałe i suche. 

Mus doskonale oczyszcza skórę z makijażu i sebum bez konieczności podwójnego mycia twarzy. Ma lekko kwaśne pH 5, nie narusza bariery ochronnej.

* Yum Yum Cleanser najlepiej przechowywać w chłodnym pomieszczeniu.

SPOSÓB UŻYCIA: 

1. Nanieść odpowiednią ilość na suchą twarz i delikatnie masować.

2. Zwilżyć dłonie i rozmasować pozostałość musu. 

3. Dobrze spłukać letnią wodą.
 

Przyznam szczerze, że ten produkt przyciągnął moją uwagę właśnie opakowaniem. Słoiczek wykonany z solidnego, grubego plastiku jest zamykany na metalowy "zatrzask" - który mimo tego, że jest dość ciężki w zamykaniu, świetnie chroni zawartość przed wylaniem się - mogę nawet stwierdzić, że nie ma fizycznej możliwości aby mus opuścił wtedy słoik. Etykietka jest bardzo prosta, ale dobrze wykonana - znajdują się na niej nazwa i "logo" kosmetyku. Całość zapakowana jest w kartonik w neutralnym kolorze, który kojarzy się z ekologią, zbieraniem makulatury i kosmetykiem, którego proces tworzenia nie negatywnego wpływu na stan naszej planety. Opakowanie jak najbardziej na plus :)

Coix Lacryma-Jobi Ma-yuen Seed Water (66%), Sodium lauroyl Glutamate, Glycerin (gliceryna, substancja nawilżająca), Betaine (betaina - związek hydrofilowy o silnym działaniu nawilżającym), 1,2-Hexanediol, Carbomer, Hydroxyacetophenone, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Potassium Hydroxide, Citrus Junos Seed Oil (olejek z pestek drzewa Yuzu, jest to drzewko rodzące owoce podobne do cytryny, podobne właściwości ma też ten olej - odświeżające, rozjaśniające), Argania Spinosa Kernel Oil (olej arganowy - emolient, natłuszcza skórę), Camellia Japonica Seed Oil (olej z drzewa herbacianego, ma silne działanie antybakteryjne i antyseptyczne, stosowany w nadmiarze może wysuszać skórę), Prunus Armeniaca (Apricot) Kernel Oil (olej z pestek moreli - hamuje nadmierną utratę wody ze skóry), Olea Europaea (Olive) Fruit Oil (oliwa z oliwek - emolient, natłuszcza skórę), Ocimum Basilicum (Basil) Oil (olej z bazylii - poprawia wygląd matowej skóry, ma działanie przeciwtrądzikowe), Citrus Aurantium Bergamia (Bergamot) Fruit Oil (olej z pomarańczy bergamoty - natłuszcza skórę, rozjaśnia, działa jak zastrzyk energii), Eucalyptus Globulus Leaf Oil (olej z liści eukaliptusa - ma działanie antyseptyczne i odświeżające), Pelargonium Graveolens Flower Oil (olej z pelargonii pachnącej - geraniowy - uelastycznia, ściąga skórę, działa antyseptycznie i antybakteryjnie), Citrus Limon (Lemon) Peel Oil (olej ze skórki cytryny - odświeża, rozjaśnia skórę), Cymbopogon Schoenanthus Oil (olejek z trawy cytrynowej - działanie pobudzające odświeżające, antyseptyczne), Citrus Aurantifolia (Lime) Oil (olej z limonki, ma działanie tonizujące, ściągające, antyseptyczne, antybakteryjne i przeciwwirusowe oraz odświeżające), Citrus Aurantium Dolcis (Orange) Peel Oil (olej ze skórki pomarańczy - działanie podobne jak wyżej), Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Oil (olej rozmarynowy - ma działanie antybakteryjne i pobudzające), Cananga Odorata Flower Oil (olejek ylangowy - zmniejsza przetłuszczanie się skóry), Coix Lacryma-Jobi Ma-yeun Seed Extract (100ppm) (ekstrakt z nasion łzawnicy chińskiej - wspomniany przez producenta w opisie, ma działanie antyoksydacyjne oraz przeciwzapalne), Water, Butylene Glycol, Brassica Napus Extract (ekstrakt z rzepaku), Freesia Refracta Extract (ekstrakt z frezji), Forsythia Suspensa Fruit Extract (ekstrakt z forsycji), Oenothera Biennis (Evening Primrose) Flower Extract (ekstrakt z prymulki), Calendula Officinalis Flower Extract (ekstrakt z nagietka), Silica Dimethyl Silylate, Disodium EDTA.

Wybaczcie, ale tym razem ja, osoba słynąca z tłumaczenia praktycznie wszystkich składów, się tego nie podejmę :P Skład jest tak długi i tak bogaty, że odnalezienie działania każdego składnika przysporzyłoby mi naprawdę niemały kłopot. Mam nadzieję, że opisanie pokrótce działania najfajniejszych składników będzie dobrym zadośćuczynieniem :) A tych składników mamy tutaj naprawdę sporo! Działania ekstraktów znajdujących się pod koniec składu niestety nie mogłam nigdzie znaleźć.

Ekstrakt z łzawnicy chińskiej rzeczywiście znajduje się w składzie, wytłumaczę Wam jednak co oznacza skrót ppm. Według informacji podanych w składzie w całym kosmetyku znajduje się 100 ppm tego ekstraktu, czyli 100 części na milion, co daje 0,001%, a w przeliczeniu na gramy - 0,001 grama. Nie oznacza to jednak, że ta substancja nie działa - nawet niewielkie stężenia potrafią pozytywnie wpłynąć na naszą skórę.


Na początku myślałam, że moje 100 gramów kosmetyku naprawdę szybko się skończy - oszczędzałam go więc jak mogłam - myłam buzię raz żelem, raz musem, nabierałam go szpatułką, którą znalazłam w opakowaniu. Moje obawy były jednak bezpodstawne - produkt jest na tyle wydajny, że spokojnie można nakładać go palcami. Wystarczy go odrobina, bo na twarzy zmienia swoją konsystencję na bardziej kremową - używam go już ponad miesiąc, a zużycia jak nie było, tak nie ma :D


Konsystencja Yum Yum Cleansera jest tym, czym go do mnie przyciągnęło. Lubię używać kosmetyków pielęgnacyjnych o nietypowych konsystencjach - mam wtedy większą frajdę z ich stosowania, a zabawa z kosmetykiem to jedna z lepszych rzeczy, jaką możemy dostać w paczce razem z nim. Dla mnie jest to cytrynowy sorbet - bo taki też ma zapach - egzotyczny, orzeźwiający, niosący ze sobą energię. Dla nabiałożerców (a ja od nabiału stronię, nawet palcem nie dotykam :P) może być twarożkiem, ptasim mleczkiem albo ubitą na piankę słodką śmietanką. Bawcie się w słowotwórstwo, szukajcie dla niego nowych nazw - niektóre są naprawdę śmieszne :P


Produkt dostępny jest w sklepie internetowym SKIN79,  niedawno ta marka pojawiła się też w kilku Rossmannach, a lista sklepów ma się sukcesywnie zwiększać. Wiem, że kosmetyki SKIN79 można znaleźć też w drogerii Pigment w Krakowie - ja jednak dostępu do niej nie mam i informacji potwierdzić nie mogę. Ktoś, coś? :D

Aktualna cena tego kosmetyku to 79 zł, regularna cena jest wyższa - wynosi aż 110 zł. Dla niektórych osób może to być zbyt wygórowana kwota za niewielki produkt do mycia twarzy. Sama nie wiem, czy byłabym skłonna tyle za niego zapłacić, bo jestem kosmetycznym skąpcem. Z perspektywy czasu wiem jednak, że Yum Yum Cleanser jest wart swojej ceny.


Na początku miałam niemiłą przygodę z tym kosmetykiem. Kontaktowałam się nawet w tej sprawie z przedstawicielami marki na Facebooku. Po aplikacji musu na suchą twarz rano i umycie jej wodą i szczoteczką soniczną oraz aplikacji kosmetyków pielęgnacyjnych na mojej twarzy pojawiały się piekące, czerwone i opuchnięte place. Kilka dni szukałam winowajcy, wszystko wskazywało na to, że to Yum Yum Cleanser zaczął mnie uczulać...

TERAZ PRZESTROGA DLA WAS - Każdy kosmetyk składa się z kilkunastu, lub nawet kilkudziesięciu składników chemicznych - czy to pochodzenia naturalnego czy syntetycznego. Jak każda substancja - mogą wchodzić one w reakcję - tak było w moim przypadku - Cleanser wchodził w reakcję z filtrem przeciwsłonecznym i stąd reakcja alergiczna.

Kiedy przeniosłam mycie buzi tym produktem na wieczór nic podobnego nie miało miejsca i mogłam spokojnie oddać się relaksującym rytuałom, jaki oferował mi ten kosmetyk. Nie trzeba używać go zbyt wiele aby pokryć nim całą buzię. Po zetknięciu ze skórą i odrobiną wody zmienia swoją konsystencję na bardziej kremową. Dokładnie oczyszcza buzię z zanieczyszczeń i nadmiaru sebum. Ma w sobie delikatne drobinki, które masują skórę twarzy.

Nie zapycha, przyjemnie pachnie i jest bardzo wydajnym kosmetykiem. Urzekło mnie jego opakowanie - pięknie wygląda na łazienkowej półce. Cieszę się, że wśród azjatyckich kosmetyków można znaleźć coś o przyjaznym, bardziej naturalnym składzie - w tym przypadku znajduje się tu kilkadziesiąt ekstraktów - coś wielkiego. Mam nadzieję, że będzie takich kosmetyków coraz więcej.


Często zmieniam kosmetyki do mycia twarzy, więc nie wiem. Na pewno jeszcze kiedyś sobie o nim przypomnę, bo jest to jeden z ciekawszych produktów, jakich miałam okazję używać :D


Lubicie kosmetyki azjatyckie? Co sądzicie o marce SKIN79? Lubicie innowacyjne produkty do twarzy?

Pozdrawiam :)

Recenzja powstała we współpracy z firmą SKIN79, ale nie miało to wpływu na moja opinię :)
http://skin79-sklep.pl


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...