1. Strona Główna
  2. O mnie
  3. Serie na blogu
  4. Lifestyle
  5. Kosmetyki
  6. Kontakt
  7. INCI
  8. /elfnaczi snapchat icon twitter icon facebook icon instagram icon
Elf Naczi: ŁUPY Z MEET BEAUTY | KIEDY JA TO WSZYSTKO ZUŻYJĘ? :O

czwartek, 19 maja 2016


ŁUPY Z MEET BEAUTY | KIEDY JA TO WSZYSTKO ZUŻYJĘ? :O


Zdjęcie w tle pochodzi z bloga Ani - potejstronielustra.pl

Hej!

Wiem, że szał na posty z Meet Beauty już minął, ale przed maturą nie miałam kiedy pokazać Wam, co z konferencji przywiozłam. Po wyjściu ze stadionu czułam się jak prawdziwy buraczek cebulaczek - byłam obładowana torbami cięższymi ode mnie :P Dobrze, że nie musiałam wracać do Mateusza autobusem - nie wiem jak byśmy tę podróż przeżyli :P Jeśli jesteście ciekawi, co nam tak ciążyło - zapraszam dalej! Tylko ostrzegam - weźcie ze sobą kawę i ciastko, to może chwilę potrwać :D



Na stanowisku Pilomax, oprócz badania skóry głowy każda z nas dostała paczkę wypełnioną po brzegi kosmetykami tej firmy. O ile ich szampon do codziennego stosowania niezbyt się u mnie sprawdził, to ich maski są lubiane przez moje włosy. Wszystkie maski są tymi o mniejszej pojemności, ale dla mnie to zaleta, a nie wada - brakowało mi czegoś, co mogłabym zabierać na kilkudniowe podróże. W mojej paczce znalazł się szampon Olamin Wax, który ma pomóc mi w znormalizowaniu mojej skóry głowy - na zbliżeniach okazało się, że jest ona lekko podrażniona i przesuszona. Jeśli chodzi o maski, od mojej torby zawędrowały Aloes Wax w dwóch egzemplarzach, ale jeden już oddałam, Arabica Wax, która podobno brzydko pachnie i odżywka regenerująca do włosów ciemnych i farbowanych na ciemne kolory.


Jedną z najlepszych, według mnie, paczek była ta od Annabelle Minerals. Dostałyśmy podkład matujący Golden Fair, puder rozświetlający, cień do powiek Vanilla i róż do policzków Rose. Trzy z tych kosmetyków niestety oddałam na rozdanie - podkład jest za ciemny, pudrów używam tylko matujących, ewentualnie satynowych, a róż po prostu mam :P Mam nadzieję, że którejś z Was posłużą lepiej, niż mi - nie lubię kiedy coś leży na półce i się marnuje.



Na warsztatach makijażowych Lirene miałyśmy okazję dowiedzieć wielu ciekawostek o makijażu, a także o kosmetycznych nowościach tej marki. Podkład No mask jest jednym z najbardziej zachwalanych podkładów na blogach - dla mnie niestety okazał się być kosmetykiem za ciemnym i też na pewno zorganizuję z nim rozdanie w roli głównej :D Kosmetykiem pielęgnacyjnym, jaki dostałyśmy w tym zestawie był albo żel micelarny, albo płyn dwufazowy, który ma powodować wzmocnienie rzęs i ja otrzymałam właśnie ten drugi produkt :)


Na stanowisku Glov każda z nas mogła z bliska przyjrzeć się tym magicznym rękawicom oraz poznać kolorowe nowości tej marki (które moim zdaniem wyglądały naprawdę uroczo :P). W misce z dobrociami czekały na nas mini rękawiczki na palec, które służą usuwaniu makijażu oka lub ust. Wiem, że dziewczyny, które miały wizytówki mogły wybrać sobie Glov On the Go, ale ja o wizytówkach nawet nie pomyślałam, a szkoda :P Teraz wiem, co muszę zabrać na kolejną edycję. Tego gadżetu jeszcze nie testowałam, ale jak już sprawdzę co i jak - na pewno coś o nim napiszę - czy to tutaj, czy na profilu na Facebooku.


W paczce od Bielendy znalazł się odżywczy balsam do ciała, który powędrował do mojej przybranej cioci. Nie miał zachwycającego składu, wiedziałam więc, że raczej zostanie u mnie na dnie szafy i nie będę z niego korzystać. Podkład matujący ma zdecydowanie za ciemny odcień, więc wrzucę go do kolejnej rozdaniowej niespodzianki. Z produktów ze zdjęcia zużyję tylko maskę peel off - tej nawilżająco - dotleniającej jeszcze nie miałam, ale inne z tej serii fajnie działały na moją skórę. Masełko do ust też się nie zmarnuje - na pewno wrzucę je do torby, bo jest w formie wygodnego sztyftu.


Od Palmersa dostałyśmy mini balsamy i 2 próbki. Ich stoisko było oblegane od samego rana, a ja z Zuzią wybrałam się tam praktycznie pod koniec całej konferencji. Było mi smutno, kiedy Zuzia dostała balsam na rozstępy, a mnie panie zbyły i nawet nie chciały porozmawiać ze mną o nowościach z olejem kokosowym i masłem Shea. Miałam o nich dobre zdanie, ale ich reputacja trochę zmalała - przynajmniej w moich oczach. Balsam kupiłam sama w Hebe - mam nadzieję, że sprawdzi się tak dobrze, jak go zachwalały.


Tołpa mnie niestety rozczarowała. Nie byłam na ich warsztatach, ale zrobiłam "wywiad środowiskowy" i wiem, że nie wszystkim dziewczynom się one podobały. Osoby, które nie uczestniczyły w zajęciach otrzymały tylko jeden, ale bardzo ciekawy, na pierwszy rzut oka, produkt - krem BB upiększający. Bardzo się cieszyłam, bo szukałam czegoś lżejszego na lato. Kiedy go użyłam nieprzyjemnie się zaskoczyłam i powiem tylko jedno - nie polecam tego kosmetyku. Jeśli chcecie, mogę przygotować na jego temat oddzielny wpis - poświęcę się i potestuję ten bubel jeszcze trochę czasu, żeby była ona choć trochę bardziej szczegółowa :P


Stoisko Eveline też obadałam jako jedna z ostatnich dziewczyn i mimo szczerych chęci Pani konsultantki nic ciekawego już nie było. Balsam z chłodzącym efektem zużyję latem na newralgiczne partie ciała - brzuch, uda i pośladki. Tusz i ta brązowo-pomarańczowa szminka lądują w rozdaniu. Koralowo - różową pomadkę miałam już na ustach i przyznam, że świetnie będzie wyglądała w pełnym słońcu :D


Warsztaty paznokciowe podobały mi się najbardziej, więc nie jesteście pewnie zdziwieni, że paczka z Indigo też. Nie spodziewałam się, że dostaniemy tak wielką ilość kosmetyków :O I to w przepięknej, złotej torbie, która niestety nie znalazła się na zdjęciu. Na samej górze widzicie zestaw lakierów w kolorach nude - mam niewiele podobnych osobników w swojej kosmetyczce, więc jestem podwójnie zadowolona :D Obok w woreczku znajdują się próbki z różnymi zapachami kremów do rąk - będę mogła wybrać te, które najbardziej przypadną mi do gustu. W kolejnym fioletowym woreczku znajdują się 3 próbki perfum, a obok nich balsam do ciała, krem do rąk oraz olejek w sprayu. Po prawej stronie zapachów do samochodu znajduje się oliwka do skórek z mirrą, a niżej krem do rąk "rybka", polerka, dwie odżywki do paznokci i masło shea - które razem z polerką można wykorzystać do wykonania autorskiego manucire shea. Paczka bomba - wszystkie te kosmetyki będą przeze mnie używane z przyjemnością - mają świetne opakowania, pięknie pachną - oby jeszcze działanie było tak dobre, jak strona wizualna :D


Paczka od Shwarzkopfa również przypadła mi do gustu. Znalazł się w niej lakier malinowy z Got2Be, który przejęła już moja mama - sama lakierów nie używam, więc nie wiem jak sprawdziłby się na długich włosach. Odżywki w sprayu Gliss Kur lubię i w ciągu kilku ostatnich lat raczej nie zdradzałam ich z kosmetykami innych marek. Wersji Ultimate Repair jeszcze nie używałam, bo jest to nowość na drogeryjnych półkach. Puder dodający objętości nie jest dla mnie nieznanym produktem - używam go przed imprezami, bo na co dzień raczej denerwowałby mnie ten efekt tępych włosów. Olejek na końce na pewno zużyję, bo po każdym myciu zabezpieczam je właśnie silikonowym serum , a maskę pożrą suche i rozjaśniane włosy mojej mamy :D


Ostatnimi już zdobyczami są długopis - szminka, który robi furorę wśród moich znajomych :D Dalej mamy coś a'la błyszczyk w pomadce, czyli nowość Golden Rose Sheer Shine. Moja jest w kolorze brudnego różu - jest to dzienny nudziak i na pewno będzie lądowała na ustach wtedy, kiedy nie będę chciała podkreślać ust czymś bardziej wyrazistym. Jest to numerek 4. Lakier również jest jednym z nowszych kosmetyków tej marki - jest to seria Ice Chick, a ta ciemna śliwka to numerek 18. Częściej będę do niego wracać jesienną porą. 

Co przyciągnęło Waszą uwagę? Mnie najbardziej podobają się prezenty od Indigo i Annabelle Minerals. Szkoda tylko, że kolory i właściwości nie do końca mi odpowiadają :C

Pozdrawiam


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © www.elfnaczi.pl Blog Urodowo-Lifestylowy | Wszelkie prawa zastrzeżone