1. Strona Główna
  2. O mnie
  3. Serie na blogu
  4. Lifestyle
  5. Kosmetyki
  6. Kontakt
  7. INCI
  8. /elfnaczi snapchat icon twitter icon facebook icon instagram icon
Elf Naczi: PROMOCJA -49% ROSSMANN | HAUL | CO MNIE ZIRYTOWAŁO? | NA CO WARTO UWAŻAĆ?

poniedziałek, 9 maja 2016


PROMOCJA -49% ROSSMANN | HAUL | CO MNIE ZIRYTOWAŁO? | NA CO WARTO UWAŻAĆ?



Cześć!

Promocja w Rossmannie dobiega już końca (na szczęście nasze i naszych portfeli :P), więc dzisiaj chciałabym pokazać Wam co mi udało się kupić. Na samym początku przygotowałam sobie listę na pierwsze dwa tygodnie. Co do ostatniego - nie byłam pewna co chciałabym wrzucić do koszyka, dałam więc sobie wolną rękę. Jeśli jesteście ciekawi, czy trzymałam się swojego planu, czy może tym razem (tak samo jak w listopadzie :P) emocje mnie poniosły - zapraszam dalej :P



TYDZIEŃ PIERWSZY - TWARZ

Miało być szaleństwo, ale niestety mi nie wyszło :P Kilka dni przed promocją udałam się do drogerii w celu poszukania zamiennika dla mojego Loreal True Match N1 - chciałam w końcu przetestować coś nowego - używanie jednego podkładu od kilku lat może się znudzić - uwierzcie :P Niestety, mimo usilnych prób nie znalazłam niczego w tak jasnym odcieniu (który teraz jest dla mnie odrobinę za ciemny :C). Owszem, w szafach Rimmela znalazłam podkłady, które były jasne, ale niestety miały różowe tony, a mi bardziej pasują podkłady w neutralnych, może lekko żółtych odcieniach.

Jeśli chodzi o samą promocję, wybrałam się na nią pierwszego dnia na samo otwarcie - 9.10 byłam już na miejscu :P Szafy były już oblężone, ale na szczęście wzięłam to co chciałam i szybko uciekłam do kasy. W moim koszyku znalazł się jeden z moich ulubionych korektorów pod oczy - Loreal True Match w odcieniu 1 Ivory (18 złotych). Moją zachcianką w tym tygodniu była nowa paletka do konturowania twarzy na mokro - Loreal Infallible Sculpt, za którą zapłaciłam aż 38,50 zł. To chyba mój najdroższy zakup z całej promocji. Chciałam ją jednak wypróbować, a wiele blogerek wypowiadało się o niej w samych superlatywach - miałam już okazję jej używać i przyznam, że jestem nią pozytywnie zaskoczona. Zdaję sobie jednak sprawę, że do najtańszych nie należy i wiele dziewczyn z tego powodu ją skreśli. Jak już wybadam ją na każdy możliwy sposób na pewno przygotuję dla Was jej recenzję. Ostatnim już, i najtańszym zakupem był bibułki matujące z Wibo, które kosztowały tylko 3,40 zł i również były produktem objętym promocją -49%.


TYDZIEŃ DRUGI - OCZY 

Jeśli chodzi o oczy również kupiłam tylko to, co zaplanowałam. Ten tydzień zdominowały produkty Loreala :P Moim chciejstwem był tusz - to wszystko przez Paulinę z bloga redttights.blogspot.com - to przez jej recenzję nie mogłam przejść obok niego obojętnie. Mowa tutaj o Loreal False Lash Wings. Maskara kosztowała 32,97 zł. Postanowiłam wypróbować również nowość do brwi Brow Artist Sculpt, o której na razie jest u nas dość cicho - oglądałam jej recenzje na zagranicznym Youtubie i przyznam, że mocno mnie zaciekawiła. Maskara do brwi kosztowała 24,50 zł. Ostatnim produktem, jaki znalazł się u mnie w koszyku jest eyeliner, również z Loreala. Wybrałam wersję czarną - Super Liner Perfect Slim. Kresek rysować nie umiem, eyelinerami w kałamarzu często robię sobie grube linie, które przy mojej budowie oka nie są wskazane. Postanowiłam wybrać więc coś w pisaku z bardzo cienką końcówką i padło na Super Liner. Używałam go kilka razy i jestem zadowolona. Po raz pierwszy udało mi się narysować tak cienką linię, która miała za zadanie optyczne zagęszczenie linii rzęs. Jeśli będzie wydajny i nie zaschnie zbyt szybko na pewno stanie się moim ulubieńcem, do którego będę stale wracać. Kosztował 18,50 zł.


TYDZIEŃ TRZECI - USTA I PAZNOKCIE

W tym wypadku pozwoliłam sobie na totalną dowolność. Pojechałam do Rossmanna nieco później, kręciłam się przy szafach pół godziny i, uwaga uwaga, nic ciekawego nie znalazłam. Oprócz kredek do ust, które chciałam wypróbować szukałam jeszcze szminek w ciekawych kolorach. nic nie przyciągnęło mojej uwagi :C Chciałam kupić kolejne Rouge Edition Velvet od Bourjois, ale stwierdziłam,  że to za drogi biznes - tym bardziej, że to bardziej zachcianka niż potrzeba. Postanowiłam więc nie kupować nic na siłę i pozostałam przy trzech produktach z kolorówki. Pierwszym z nich jest szminka Wibo Juicy Colour, która znalazła się w rozdaniowej paczce. Kosztowała 5,85 zł. Dla siebie wybrałam dwie pomadki w kredce - fuksję Astor Soft Sensation 013 Magic Magenta (14,50 zł) i róż Rimmel 110 Make me Blush (14,40 zł).


Z balsamów do ust wybrałam Blistex w wersji mango i pomarańcza, który kosztował mniej więcej 5,50 i zł i Carmex o smaku Granatu - za który zapłaciłam mniej więcej tyle samo.


Jeśli chodzi o paznokcie do koszyka wpadł tylko niezawodny żel do skórek z Sally Hansen - Instant Cuticle Remover. Zapłaciłam za niego mniej więcej 11 złotych. 

CO MNIE ZIRYTOWAŁO?

Tłumy, otwierające wszystko kobiety, wyrywanie sobie produktów z rąk i ciągła walka o ostatnie sztuki. Wiem, że to normalne, bo na każdej takiej promocji dzieje się to samo, ale kiedy kobieta otwiera wszystkie tusze z droższych szaf (nie po jednej sztuce z każdego rodzaju, dosłownie wszystkie), a ja proszę o zwrócenie jej przez pracownicę i nic się w tym kierunku nie dzieje - człowiek traci wiarę w człowieka :P Większość szminek była ponapoczynana, wymaziana, połamana - jakby przez półki przeszedł tajfun... Czy nie można po prostu wziąć tego co się chce i kulturalnie ten kosmetyk kupić? Bez przepychania się łokciami i otwierania wszystkiego po kolei? Sama nie wiem - nawet świetnie wyglądające i dobrze ubrane kobiety zachowywały się w Rossmannie jak, za przeproszeniem, stado bydła...

NA CO WARTO UWAŻAĆ?

Na politykę podwyższania cen przez Rossmann. Zdarza się to najczęściej przy produktach, które sprzedają się w większej ilości - pomadek matowych z Bourjois, tuszy i podkładów Loreala, paletek Wibo. Ceny w internetowej drogerii Rossmanna podskoczyły już na starcie, ja niestety nie miałam wyboru i cen nie mogłam w żaden sposób porównać, bo w okolicy mam tylko jeden Rossmann i to oddalony ode mnie o dobre 25 kilometrów. Ceny skoczyły do góry nawet o 5-6 złotych, co moim zdaniem jest po prostu robieniem z klientów głupiej masy. To jawne oszustwo i moim zdaniem takie "czarne interesy" nie powinny mieć miejsca - nie lepiej zrobić promocję -40% a zostawić przy tym te same ceny, które były dzień przed jej rozpoczęciem? Wiem, że Rossmann zwracał pieniądze jeśli udowodniło się im, że podnieśli ceny, ale jak ja miałam to zrobić? Fotografować szafy tydzień przed? :P Nie wiem :P

Udało Wam się upolować to, co chciałyście na promocji w Rossmannie? Co sądzicie o polityce podnoszenia cen? Jak oceniacie zachowanie klientek?

Pozdrawiam ;)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © www.elfnaczi.pl Blog Urodowo-Lifestylowy | Wszelkie prawa zastrzeżone