1. Strona Główna
  2. O mnie
  3. Serie na blogu
  4. Lifestyle
  5. Kosmetyki
  6. Kontakt
Elf Naczi: WRÓŻĘ Z PUSTYCH PUDEŁEK | PROJEKT DENKO | LUTY 2016

środa, 9 marca 2016


WRÓŻĘ Z PUSTYCH PUDEŁEK | PROJEKT DENKO | LUTY 2016


Hej!

Jak minął Wam Dzień Kobiet? Ja byłam na wizycie u dermatologa a wieczorem plotkowałam z mamą, babcią i sąsiadką :P Z Mateuszem niestety spotkać się nie mogliśmy, ale mam nadzieję, że w przyszłym tygodniu uda mi się zagospodarować kilka dni na wyjazd do Warszawy :)

Dziś chciałam Wam pokazać produkty, które zużyłam w lutym. Z niektórymi pomogła mi mama - głownie tymi do ciała i włosów :P Wybaczcie mi też jakość dwóch ostatnich zdjęć - na miniaturce wyglądały na ostre a po zgraniu na komputer już tak różowo nie było. Starałam się jak mogłam, żeby je poprawić, ale nie jestem do końca zadowolona z efektów. Niestey pudełka po kosmetykach wylądowały w koszu i nie miałam okazji poprawić tych ujęć.

Jesteście ciekawi, co namiętnie zużywałam  w lutym? Zapraszam ;)



CIAŁO
Pisałam już recenzje tego olejku i nadal mam na jego temat taką samą opinię. Bardzo mi się spodobał, ponieważ dobrze nawilżał moje ciało i szybko się wchłaniał. Nie pozostawiał na skórze lepkiej warstwy, przez co nie trzeba było długo czekać na moment, w którym mogłam ubrać piżamy. Jedyne zastrzeżenia, jakie mam, to butelka - moja po zużyciu części olejku zaczęła przeciekać po położeniu, więc nie mogłam zabierać go w podróże. Na pewno sięgnę po inne wersje ;)
  • Mydło w płynie Isana, karmel i wanilia
Zazwyczaj nie pokazuję mydełek w projektach denko, ale to zauroczyło mnie swoim zapachem. Rzeczywiście jest to karmel połączony z wanilią. Bardzo słodki. Przypomina mi najlepsze cukierki z dzieciństwa - Dumle :D Lubię mydełka Isany za to, że są wydajne, tanie i nie wysuszają tak mocno moich dłoni. Niestety ta wersja nie jest już dostępna - była to zimowa edycja limitowana, więc nie kupię jej ponownie :C Na szczęście mam jeszcze połowę drugiego opakowania :D
  • Żel pod prysznic Dove, Purely Pampering, Mleczko kokosowe i jaśmin
Jeden z dwóch "zimowych" zapachów Dove jakie posiadałam w swoich zapasach. Niestety nie spodobał mi się tak bardzo jak wersja, która pojawiła się w poprzednim projekcie denko, czyli ta z pistacją. Ten żel miał taką sama konsystencję i działanie, ale zapach był o wiele słabszy i mniej wyczuwalny. Mogę go polecić dla osób, które nie lubią mocnych aromatów. Raczej nie kupię ponownie. 
  • Płyn do kąpieli, Luksja, Carmel Waffle
Płyn, który lałam do wanny w celu uzyskania piany. Podobał mi się, bo dawał gęstą pianę a do tego pachniał ładnie, ale niestety nieco chemicznie. Nie trzeba było go zbyt wiele, dlatego okazał się wydajnym produktem. Kiedyś miałam wersję o zapachu jagodowej babeczki. Myślę, że kupię ponownie. 
  • Żel do higieny intymnej, Facelle, do skóry wrażliwej
W końcu udało mi się namówić mamę do przetestowania tego produktu. Miałam okazję używać tego płynu, ale w wersji aloesowej, która niezbyt mi się spodobała - głównie przez zapach. Tym razem przygoda z tym kosmetykiem przebiegała przyjemniej. Żel mocno się pieni i dobrze, ale delikatnie oczyszcza nie powodując podrażnień. Warto zaznaczyć, że nie zawiera SLS, a ostatnio nawet w tak delikatne produkty producenci potrafią go wpakować. Na pewno kupię ponownie. 
Tym razem użyłam tego masełka ze 3 razy - resztą zajęła się mama. Pisałam o nim już wiele razy, więc wiecie, że są do jedne z moich ulubionych masełek. Na razie jednak chyba będziemy od nich odpoczywać - zużyłyśmy wszystkie zapasy - w łazience stoi już ostatni słoik. Polecam, ale na razie nie zamierzam kupić ponownie.
  • Antyperspirant, Rexona, Spring Morning
Antyperspiranty Rexony należą do jednych z moich ulubionych. W moim przypadku rzeczywiście działają, chociaż nie mam wielkiego problemu z nadmierną potliwością. Ta wersja miała przepiękny, malinowo-kwiatowy zapach, dlatego używałam jej z przyjemnością. Mam nadzieję, że figuruje w standardowej ofercie, bo chętnie bym do niej wróciła.
  • Mydło w płynie, Yope, Wanilia i cynamon
Mam dwie próbki tych mydełek, ale po zużyciu tej mam wielką ochotę na pełną wersję :D Mydełka w ogóle nie wysuszają dłoni - to tak, jak zmienić żel z SLS na bez. Zapach obłędny, chociaż nie przepadam za cynamonem. Na szczęście, według mojego nosa, nie jest on zbyt mocno wyczuwalny. Pewnie kupię choć jedno opakowanie, bo cena na szczęście nie odstrasza :P
  • Antyperspirant, Garnier neo, Fresh Blossom
To mój pierwszy antyperspirant w kremie. Postanowiłam dać mu szansę, bo to wersja pomiędzy tradycyjną kulką, a sztyftem. Za obiema wariantami nie przepadam, byłam więc ciekawa, jak spisze się u mnie ich mix. Jestem zadowolona! Nie dość, że antyperspirant dobrze działał, to jeszcze nie podrażniał ani nie wysuszał wrażliwej skóry pod pachami. Miał kwiatowo-owocowy, świeży zapach, który mi odpowiadał. Mam w zapasie jeszcze jedno opakowanie i zużyję je z przyjemnością.
  • Peeling do ciała, Wellnes & Beauty, Masło Shea i olej migdałowy
Lubię peelingi WB, ponieważ są wydajne, dobrze ścierają martwy naskórek i ładnie pachną. Do tego po ich użyciu skóra jest miękka i gładka w dotyku, a jest to skutkiem obecności olejków w tym kosmetyku. Jest to peeling solny, więc może podrażniać wrażliwą skórę - ja raczej nie miałam z tych problemów, chociaż czasem po goleniu potrafiło mnie coś zapiec. Będę szukała dla nich godny, cukrowych zamienników.
 

WŁOSY
  • Maska do włosów, Kallos Colour 
Jedna z moich ulubionych masek Kallosa. Może nie pachnie zbyt pięknie, ale zawiera filtry UV, dlatego lubię stosować ją w słoneczne pory roku. Jest gęsta, więc nie spływa z włosów. Moja czupryna dobrze się po niej rozczesuje, a kosmyki są lejące, gładkie i lśniące. Może nie jest to maska idealna, ale na pewno wrócę do niej latem.
  • Spray nadający objętość, CHI, Volume Booster
Jest to produkt, którego używała moja mama.  Ma krótkie, cienkie i farbowane włosy, którym często brak objętości nawet wtedy, kiedy są natapirowane i wysuszone na szczotce. Z pomocą przyszedł jej ten spray, który może i nie jest tani, ale rzeczywiście działa. Nie zawiera alkoholu a dzięki niemu włosy są ładnie odbite od nasady ;) Mamy już drugą buteleczkę, tym razem postaram się przetestować, jak będzie spełniał swe zadanie na długich puklach (o ile można tak nazwać proste włosy xD).
  • Odżywka do włosów, Balea, Oil Repair
Zazwyczaj nie stosuję odżywek - praktycznie przy każdym myciu nakładam na włosy maseczki, nawet wtedy, kiedy nie mogę ich trzymać na głowie zbyt długo. Odżywkę Balea kupiłam mniej więcej za 1 Euro, więc "po taniości" :P Moje włosy lubią emolienty, więc i na ten kosmetyk dobrze zareagowały - były dociążone, miękkie i pięknie błyszczały. Przy następnej wizycie w DM na pewno kupię drugą sztukę ;)
  • Szampon do włosów, Alterra, Granat i Aloes
Szampony a Alterry lubię i stosuję je zamiennie. Mam jednak kilka ulubionych wariantów, po które sięgam częściej. Jednym z nich jest ten z granatem i aloesem, który fajnie nawilża moje włosy. Nawet kiedy nie stosowałam po nim maski tylko samą odżywkę bez spłukiwania były gładkie. Na pewno nie dociążone, ale dało się to przeżyć. Na pewno niejednokrotnie będę do niego wracać.


PAZNOKCIE
  • Lakier do paznokci, Maybeline, Forever Strong, 610 Ceramic Blue i 240 Lilac Charm
Od czasu do czasu przeglądam moje zbiory z lakierami i wyrzucam najbardziej zgęstniałe sztuki. Te lakiery kupiłam zaraz po założeniu bloga, czyli mają mniej więcej 3 lata. Niebieskiego używałam bardzo często, więc zużyłam go połowę. Fioletowy rzadziej lądował na paznokciach, ale także bardzo go lubiłam. Te lakiery trzymały się u mnie mniej więcej 4 dni, więc jest to dobry wynik. Żałuję, że nie nadają się już do użytku, ale mam ich godnych następców ;)
 

TWARZ
  • Maska nawilżająca, Ziaja
Po maseczki z Ziaji sięgam regularnie - stosuję je nawet kilka razy w miesiącu. Fajnie się sprawdzają, ale na pewno nie jest to efekt WOW, jaki można osiągnąć bardziej naturalnymi maskami. Wersja nawilżająca rzeczywiście sprawia, że skóra jest bardziej napięta i delikatnie rozjaśniona. Będę do niej wracać.
  • Tonik, La Roche Posay, Effaclar
Może na zdjęciu wygląda słodko, jest taki malutki, że aż zmusza do uśmiechu. Nic bardziej mylnego! Jak dla mnie ten tonik jest koszmarkiem wśród tego typu produktów. Bazował na alkoholu, śmierdział nim na kilometr ;/ Wysuszał i podrażniał skórę. Dobrze, że nie sięgnęłam po pełnowymiarową wersję - czasem nie czytam składów i zaliczyłabym wielką wtopę. NIE POLECAM!
  • Jajeczko do makijażu, Ebelin
Gąbeczka ze zdjęcia ma mniej więcej 5 miesięcy. Nie używałam jej codziennie, ale kilka razy w tygodniu zdarzało mi się aplikować nią makijaż. Od grudnia leżała nieużywana, bo zagubiła się w torbie z zużytymi kosmetykami. Bardzo ją polubiłam i dzięki cioci mam jej dość spory zapas :D Jeśli w wakacje uda mi się jechać do Niemiec na pewno kupię jeszcze kilka sztuk ;)
  • Klindacin T
Po wizycie u dermatologa w grudniu wykupiłam nową receptę. Zmienił mi się tylko jeden lek - maść z antybiotykiem. Klindacin świetnie u mnie działał, stosowałam go punktowo na wypryski - rano i wieczorem. W 2dni wszystko przysychało i nie było już tak widoczne. Gorzej radził sobie z podskórnymi naciekami, ale w tej kwestii również wspomagał mnie w walce z trądzikiem. Na razie do niego nie wrócę, bo wczoraj dermatolog przepisał mi jeszcze inny specyfik.

Uff :P Znacie któryś z zużytych przeze mnie kosmetyków? Lubicie oglądać projekty denko?
 
Pozdrawiam :3
 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...