1. Strona Główna
  2. O mnie
  3. Serie na blogu
  4. Lifestyle
  5. Kosmetyki
  6. Kontakt
  7. INCI
  8. /elfnaczi snapchat icon twitter icon facebook icon instagram icon
Elf Naczi: MAX FACTOR | CLUMP DEFY | Maksymalne podkręcenie i pogrubienie?

środa, 30 marca 2016


MAX FACTOR | CLUMP DEFY | Maksymalne podkręcenie i pogrubienie?



 Hej!

Dawno nie pokazywałam Wam nic z kolorówki, dzisiaj przyszedł więc czas na recenzję tuszu do rzęs, którego aktualnie używam. Niejedna z Was (raczej powinnam napisać nas :P) narzeka na swoje rzęsy. Najczęstszymi przyczynami naszej rozpaczy jest ich długość, gęstość oraz stopień podkręcenia. 

Kiedy stosowałam sera do rzęs na swoje nie mogłam narzekać. Obecnie wróciły do swojej pierwotnej postaci i niestety muszę się mocno nakombinować, żeby makijaż oka wyglądał "jako tako" ;/ Jeśli jesteście ciekawi, czy tusz Max Factor Clump Defy spełnił moje oczekiwania - zapraszam Was do dalszej części posta.



Tusz do rzęs Clump Defy od Max Factor pozwoli na nasycenie rzęs z każdym pociągnięciem szczoteczki aby osiągnąć większą objętość przy utrzymaniu pięknie rozdzielonych i podkreślonych rzęs. Szczoteczka tuszu Clump Defy Max Factor nowej technologii posiada mocne, równo rozłożone włoski, które zapobiegają powstawaniu grudek i otulają rzęsy dając rezultat mega objętości. 

Opakowanie tuszu jest charakterystyczne dla tej serii produktów. Fioletowe, dość duże, opływowe. Jest matowe i przyciąga uwagę - choćby dzięki swojemu rozmiarowi. Ma płaskie dno, przez co można postawić produkt na półce, bez obaw, że się przewróci.

Sama szczoteczka jest silikonowa, w dość standardowym rozmiarze - będzie dobrze sprawdzać się przy makijażu zarówno małych, jak i większych oczu. Jest lekko wygięta w łuk, co jest flagową cechą tuszy podkręcających. "Włoski" są gęsto umieszczone na szczotce i dobrze wyczesują rzęsy. Warto dodać, że na grzebyku nie osadza się zbyt dużo tuszu - nawet tuż po otwarciu ilość kosmetyku, jaka ląduje na szczoteczce jest do przyjęcia.

Opakowanie ma pojemność 13 mililitrów.



Tusz ma ładny, głęboki czarny kolor, który nie blaknie - ani w ciągu dnia, podczas noszenia na oku, ani w czasie całego okresu stosowania. Uważam to za ogromny plus, bo nie lubię, kiedy tusze maja szarawe odcienie - mam wtedy wrażenie,  że moje rzęsy nie są podkreślone na tyle, ile powinny.

Przez swoją dużą pojemność tusz jest również wydajny. Kiedy stosuję go sama - kilka razy w tygodniu - ciężko zużyć mi go w całości przez okres 6 miesięcy (bo na tyle, według producenta, określony jest czas w jakim powinnyśmy ten kosmetyk zużyć). Na szczęście nie zasycha zbyt szybko, więc nie jest to duża strata - i tak wymieniam tusze co kilka miesięcy.

Co do trwałości - u mnie na oku wytrzymuje cały dzień. Niestety - nie w stanie nienaruszonym :C Przez kilka pierwszych godzin jest okej, później tusz nieznacznie się osypuje. Nie tworzy jednak efektu pandy - o to możecie się nie martwić. Wspomnę też, że mam tendencję do pocierania oczu dłońmi, więc część tuszu wykrusza się po prostu podczas tej czynności. Gdybym tak nie robiła, efekt końcowy na pewno byłby o wiele lepszy.

Tusz już na starcie ma praktycznie idealną konsystencję - niezbyt gęstą, ale też nie za rzadką. Nie skleja rzęs, ale trzeba go porządnie wyczesać - jest to tusz pogrubiający, potrafi się więc w dość dużej ilości osadzić na włoskach. W trakcie zużywania nie gęstnieje dość mocno - przyjemnie używa się go nawet pod koniec stosowania - pierwsze opakowanie zużyłam z przyjemnością.


Tusz dostępny jest we wszystkim drogeriach - począwszy od Rossmanna, po Hebe, Naturę i Super Pharm. Znajduje się też w ofercie większych supermarketów i sklepów internetowych. Jest to dość popularny produkt, więc nie będzie problemów z jego znalezieniem. 

Regularna cena tego tuszu waha się w granicach 50-60 złotych. Sama zawsze kupuję go  na promocji, np. -49% w Rossmannie i wtedy można znaleźć go za mniej więcej 30 złotych. W internecie jego cena oscyluje w granicach 26-30 złotych. Jak dla mnie nie jest to zbyt wygórowana cena za tusz - praktycznie wszystkie, które używam znajdują się właśnie w tej półce cenowej.

Gołe rzęsy | Jedna warstwa | Dwie warstwy

Mój pierwszy raz z tym tuszem miał miejsce mniej więcej dwa lata temu. Mama szukała czegoś nowego i koleżanka poleciła jej właśnie Clump Defy od Max Factora. Nigdy nie testowałyśmy tych tuszy - pozostawałyśmy wierne ulubionym maskarom z Loreala.

Na początku sceptycznie do niego podeszłam - lubię silikonowe szczotki, ale proste - tymi wygiętymi zdecydowanie trudniej manewruje mi się przy oku - być może dlatego, że mam opadającą powiekę i zdecydowanie łatwiej jest ją ubrudzić. Szczoteczka okazała się przyjemna w użytkowaniu - ma małe włoski, które dokładnie rozczesują rzęsy, a do tego ryzyko pobrudzenia całego oka jest dzięki temu zminimalizowane (wiem co mówię, mam do tego tendencję :P).

Tusz już na starcie ma dobrą konsystencję - nie jest ona ani za rzadka, ani za gęsta. Konstrukcja opakowania umożliwia nabieranie odpowiedniej jej ilości, przez co nie musimy martwić się jak zdjąć nadmiar kosmetyku ze szczotki.

Efekt jaki daje ten tusz jest moim zdaniem bardzo ładny, ale na pewno nie spektakularny. Zawsze nakładam go bardzo cienkimi warstwami - jedna, ale gruba może nieestetycznie posklejać rzęsy ;/ Moje są oporne na wszystkie możliwe sposoby - są proste jak druty i podkręcić je może tylko zalotka.

Tusz wydłuża rzęsy i delikatnie unosi je przy nasadzie dodając im tym samym większej objętości. Pogrubia i sprawia, że spojrzenie jest bardziej zalotne. Trzeba jednak uważać, żeby nie przesadzić z ilością - wtedy tusz nieładnie skleja rzęsy i sprawia, że mamy je dosłownie 3 na krzyż. Szybko zastyga i nie odbija się na powiekach w ciągu dnia.

Ma jeden mały minus - przy delikatnym tarciu potrafi się trochę osypać - nie jest to na szczęście zbyt widoczne.

Myślę, że tak. Używam już drugiego opakowania i jestem zadowolona z efektów, jakie daje na moich rzęsach. Może nie przebija mojego ulubionego VML, ale jest jego godnym zamiennikiem.

Tusze jakiej firmy są Waszymi ulubionymi? Jakich właściwości oczekujecie po idealnym kosmetyku tego typu? Miałyście okazję używać Clump Defy?

Pozdrawiam


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © www.elfnaczi.pl Blog Urodowo-Lifestylowy | Wszelkie prawa zastrzeżone