1. Strona Główna
  2. O mnie
  3. Serie na blogu
  4. Lifestyle
  5. Kosmetyki
  6. Kontakt
Elf Naczi: EVREE POWER FRUIT | ZABÓJCA SUCHYCH MIEJSC

wtorek, 1 marca 2016


EVREE POWER FRUIT | ZABÓJCA SUCHYCH MIEJSC




Hej!

Nie wiem czy wiecie, ale od zeszłego roku jestem wielką fanką olejków. Lubię stosować je zarówno w pielęgnacji twarzy, jak i ciała - nic tak nie nawilża mojej odwodnionej skóry. Olejki pozwoliły mi pozbyć się problemu suchych łokci, kolan czy kostek. Te z Evree są dostępne na naszym rynku już jakiś czas - na pewno nie można nazwać ich nowością. Krążyło o nich wiele pozytywnych opinii, a ja nie umiałam przejść obojętnie obok tak fajnych opakowań. Tak spotkałam się z olejkiem Evree Power Fruit i dziś chciałam podzielić się z Wami opinią na jego temat. Zapraszam ;)




Nawilżający olejek do ciała Power Fruit Evree ma dwufazową konsystencję. Pierwsza z nich to połączenie olejków: malinowego, winogronowego, jojoba, sezamowego oraz awokado. Druga faza to czysty kwas hialuronowy. Dzięki połączeniu składników o tak silnym działaniu nawilżającym, możliwe jest osiągnięcie efektu maksymalnego nawilżenia. 

Olejek zapakowany jest w kartonowe pudełeczko, które może być trochę mylące. Na półce wygląda na bardzo duże, natomiast jest ono o wiele większe niż produkt, który się w nim znajduje. Ja nie dałam się jednak nabrać na ten chwyt marketingowy - 100 mililitrów to 100 mililitrów - wiem, czego się po takiej pojemności spodziewać. W kartoniku ukryta jest niewielka buteleczka z grafiką podobną do tej na kartonowym opakowaniu. Jest wykonana z grubego plastiku w żółtopomarańczowym kolorze. Zamykana jest na klik, który niestety, po zużyciu 2/3 olejku przestał szczelnie się zamykać i po przechyleniu olejek wydostawał się na zewnątrz.

Na kartoniku znajdziemy wszelkie przydatne informacje - obietnice producenta, odpowiedź na pytanie do jakiej skóry przeznaczony jest olejek, rezultaty jakich możemy oczekiwać, skład i datę przydatności do użytku.


Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil - olej ze słodkich migdałów. Jest lekki, błyskawicznie się wchłania i pozostawia moją skórę napiętą. Działa w kilka chwil po aplikacji. Aqua (Water) - woda. Caprylic/Capric Triglyceride - emolient. Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil - olej z pestek winogron, również szybko się wchłania przez co skóra nie lepi się tak bardzo. Persea Gratissima (Avacado) Oil - olej z Avacado. Sesamum Indicum (Sesame) Seed Oil - olej sezamowy. Glycerin - gliceryna, czyli składnik nawilżający. Na skórze mojego ciała działa zdecydowanie lepiej niż na twarzy - dobrze nawilża i fajnie współgra z działaniem olejków. Rubus Idaeus (Raspberry) Seed Oil - olej z pestek malin. Warto dodać, że może być stosowany jako naturalny filtr UV! Simmondsia Chinesis (Jojoba) Seed Oil - olej Jojoba - jeden z najlepiej działających u mnie olejków. Sodium Hyaluronate - kwas hialuronowy (jego sól), pomaga wiązać wodę w skórze, więc wpływa na jej nawilżenie. Tocopheryl Acetate - witamina E, jest przeciwutleniaczem, czyli powstrzymuje szkodliwe wolne rodniki. Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Sodium Chloride,  Disodium EDT, BHA, Parfum,  Benzyl Salicylate, Hexyl Cinnamal, Hydroxycitronella, Butylphenyl Methylpropional, Limonene, Linalool, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde.
 
FAZA GÓRNA
  • olejek malinowy
  • olejek jojoba
  • olejek avocado
  • olejek winogronowy
  • olejek sezamowy
FAZA DOLNA
  •  kwas hialuronowy
 
Skład może nie należy do tych najbardziej naturalnych, ale ja jestem z niego zadowolona. Przed konserwantami i substancjami zapachowymi znajduje się wiele drogocennych olejków, które zostały wymienione przez producenta - stanowią więc znaczną część tego kosmetyku. To samo tyczy się kwasu hialuronowego  - występuje  w składzie dość wysoko. Może usunęłabym tylko końcówkę składu, żeby wrażliwcy i alergicy nie musieli martwić się ewentualnymi podrażnieniami czy uczuleniami. 
 
Ogólnie w tej kwestii zadowolona - chciałabym, żeby więcej drogeryjnych kosmetyków miało podobne składniki w swoim wnętrzu ;)


Olejek stosowałam co dwa, trzy dni na całe ciało. Czasem, kiedy moja skora była bardziej przesuszona sięgałam po niego częściej, a kiedy ciało było nawilżone odstawiałam go na kilka dni. Byłam raczej regularna - nie zdarzały mi się długie okresy, w których bym go nie nakładała. Aplikowany z taką częstotliwością starczył mi na niewiele ponad 2 miesiące stosowania. Jestem zadowolona z wyniku - spodziewałam się, że skończy mi się o wiele szybciej..

Olejek był taki wydajny, ponieważ miał lekką konsystencję. Podobno jego dwufazowa formuła jest innowacyjna, ale ja spotykałam już kosmetyki o podobnych właściwościach. Dzięki temu, że olejek po wymieszaniu jest lekki łatwo pokryć równomiernie całe ciało niewielką jego ilością. Kolejnym plusem takiej konsystencji jest fakt, że nie pozostawia on na skórze bardzo tłustej, lepiącej się warstwy - skóra jest natłuszczona, ale po kilku chwilach można zakładać na siebie ubrania ;)

Jeśli chodzi o zapach - spodziewałam się czegoś owocowego, może delikatnie malinowego, ale olejek pachnie perfumami. Zapach jest jednak przyjemny, na skórze wyczuwalny przez kilkadziesiąt minut. Nie jest jednak mocny i drażniący.

Kosmetyki Evree dostępne są stacjonarnie w Rossmannie, Hebe, Super Pharm i Naturze oraz ich internetowych drogeriach (rossnet i e natura). Można je kupić także w kilku sklepach internetowych. Każdy może więc się im przyjrzeć z bliska przed zakupem.


Regularna cena olejku Power Fruit to 30 złotych. Uważam, że 100 mililitrów produktu powinno być choć trochę tańsze. Dla niektórych to cena nie do zaakceptowania i ze względu na to nie decydują się na ich zakup. Ja swój upolowałam na promocji w Rossmannie i zapłaciłam za niego 20 złotych. Kolejne egzemplarze też na pewno będę kupowała w niższej cenie.

Olejku Evree zaczęłam używać wtedy, kiedy moja skóra na ciele była naprawdę mocno przesuszona. Mrozy, ciągłe ogrzewanie i suche powietrze sprawiły, że skóra na łydkach, przedramionach i dekolcie była wysuszona, swędziała, a momentami nawet szczypała. Zwykłe kremy czy balsamy mi nie pomagały, postanowiłam więc wrócić do tego, co sprawdza się u mnie najlepiej. Sięgnęłam więc po nowość, o której dobre opinie krążyły na wielu blogach.

Olejek ma dwufazową formułę, wiec trzeba te warstwy połączyć przed każdym użyciem. Nie jest to kłopotliwe, ale trzeba wtedy pamiętać o dokładnym domknięciu opakowania - w innym przypadku kosmetyk może znaleźć się wszędzie - tylko nie w butelce. 

Jeśli chodzi o działanie - jest ono długotrwałe - skóra nawet na kilka dni po jest dobrze nawilżona i napięta, więc nie musiałam wcierać olejku codziennie. Sam rytuał był przyjemny - olejek gładko sunął po skórze i nie miałam problemów z jego równomiernym rozprowadzeniem. Po aplikacji szybko się wchłaniał i nie pozostawiał bardzo tłustej warstwy, której zresztą nie lubię. 

Od razu po aplikacji skora była bardziej napięta, myślę, że jest to spowodowane działaniem olejku ze słodkich migdałów. Przesuszenie znikło, nie było mowy o pieczeniu czy podrażnieniu. Jest to jeden z moich ulubionych drogeryjnych olejków :)

Tak, ale tym razem sięgnę po wersję Slim, która jest podobno jeszcze lepsza ;) Na razie jednak zużywam zapasy z Alverde, więc na kolejną buteleczkę trochę poczekam :P Polecam :D

Używałyście kosmetyków Evree? Jaki jest Waszym ulubionym?

Pozdrawiam :3



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...