1. Strona Główna
  2. O mnie
  3. Serie na blogu
  4. Lifestyle
  5. Kosmetyki
  6. Kontakt
Elf Naczi: PROJEKT DENKO | STYCZEŃ 2016 | JEST MOC ! :P

sobota, 6 lutego 2016


PROJEKT DENKO | STYCZEŃ 2016 | JEST MOC ! :P



Hej!

Żeby zbilansować to, co kupiłam i znaleźć miejsce na nowe rzeczy powinnam zużywać to, co mam aktualnie na "stanie" :P Ostatnio ostro się za to wzięłam (zresztą same chwaliłyście mnie pod ostatnim denkowym postem :P), bo nie chcę już gromadzić tak wielkich zapasów (dla mnie po 2-3 produkty tego samego typu to dużo). Dziś pokażę Wam więc produkty, które udało mi się wykończyć w styczniu. Nie ma tego tak dużo jak ostatnio, ale i tak jestem zadowolona z wyniku. Zapraszam :)




CIAŁO:
  • GAL, ODŻYWKA KERATYNOWA W KAPSUŁKACH TWIST OFF
To produkt, który kupiłam w aptece i używałam do olejowania paznokci. Miał bardzo fajny skład - dużo olejków - między innymi rycynowy i z ogórecznika. Jedna kapsułka spokojnie wystarczyła na posmarowanie wszystkich paznokci i skórek wokół nich. Zazwyczaj robiłam taki zabieg na noc i rano budziłam się z miękkimi, wypielęgnowanymi skórkami bez zadziorek. Przy regularnym stosowaniu kapsułki wzmocniły paznokcie, ale później stosowałam je tylko od czasu do czasu i efekt nie był już tak dobry. Myślę, że jeszcze do nich wrócę, bo były niedrogie i fajnie się sprawdzały. Taką kapsułkę łatwiej jest zabrać w podróż niż półlitrowy słoik oleju kokosowego :P
  • ŻEL POD PRYSZNIC, DOVE GO FRESH, OGÓREK I DRZEWO HERBACIANE
Żele pod prysznic Dove to już klasyka w moich projektach denko. Praktycznie nie używam już innych, bo te świetnie sprawdzają się na mojej skłonnej do wysuszania skórze. Pięknie pachną, są kremowe i dobrze się pienią. Ta wersja to zdecydowanie świeży, wiosenno letni zapach, ale moja mama wyjęła z szafki akurat taki :P Ich cena również jest zadowalająca - nie raz za 750 mililitrową butlę płaciłam 12-13 złotych, a te żele przez swoją konsystencję są naprawdę wydajne. Polecam osobom, które szukają odpoczynku od silnych detergentów :)


WŁOSY:
  • SZAMPON DO WŁOSÓW DODAJĄCY OBJĘTOŚCI, ALETRRA PAPAJA I BAMBUS
To jedna z moich ulubionych wersji szamponów z Alterry. Jestem im wierna od dłuższego czasu, bo moje włosy dobrze z nimi współpracują. Wersja z papają i bambusem naprawdę dodaje moim włosom objętości i delikatnie odbija je u nasady. Pięknie pachnie pomarańczową oranżadą i przyjemnie się ją stosuje. Szampon dobrze się pieni, a piana jest gęsta i dobrze wnika między włosy. Na promocji można dorwać te myjadła  za niecałe 6 złotych i jeśli lubicie delikatniejsze szampony, to naprawdę warto przetestować te :)
Szampony Batiste jak na razie najlepiej sprawdzają się na moich włosach - nie znalazłam jeszcze ich godnego zamiennika. Wersję Cheryy bardzo lubię za świeży, słodko-kwaśny zapach wiśni, który można spotkać np. w rozpuszczalnych gumach do żucia :P Jeśli chodzi o samo działanie szamponu - przedłuża świeżość moich włosów o kilka godzin. Stosuję go tylko w awaryjnych sytuacjach i tego samego dnia myję głowę i włosy. Pamiętajcie, żeby nie używać tych szamponów zbyt często i nie zostawiajcie ich na noc, bo mogą przyczynić  się do wypadania włosów. Od kliku miesięcy można znaleźć i kupić je w Rossmannie.


TWARZ:
  • POMADKA BALEA, BANANOWO - TRUSKAWKOWA
Ostatnio w denku pisałam Wam na temat arbuzowej pomadki tej firmy, dzisiaj przyszedł czas na zakręconą - bananowo-truskawkową. Od razu powiem, że z tamtej wersji byłam bardziej zadowolona. Tutaj skład był odrobinę lepszy, ale nie pasował mi smak (którego właściwie nie było) i zapach tej pomadki (mdły, bananowy, zero truskawek :C). Szkoda, bo zapowiadało się nieźle, a wyszło jak zawsze :P Do tej wersji nie wrócę, ale na pewno zaopatrzę się w podobną do arbuzowej :)
  • TUSZ DO RZĘS, LOREAL SO COUTURE
Mój numer jeden wśród tuszy do rzęs. Żaden poprzednik nie rozczesywał moich krótkich, ale gęstych włosków tak dobrze, jak ten. Pięknie wydłużał, pogrubiał i trzymał się na oku cały dzień. Nie było mowy o efekcie pandy czy osypywaniu - ten tusz był nie do zdarcia nawet przed niektóre płyny micelarne :P Ma w składzie alkohol, ale nie wpłynęło to zbytnio na stan moich rzęs. Polecam, polecam i jeszcze raz polecam :D
  • IZOTZIAJA
To maść, retinoid, o której wspominałam już w poprzednim projekcie denko. Działa złuszczająco na skórę powodując zmniejszenie ilości zaskórników, wyrównanie kolorytu cery i szybsze pozbycie się wyprysków. Wysusza skórę, a po 4 dniach stosowania z rzędu jestem obsypana suchymi skórkami :P Znacząco wpłynęła na kondycję mojej skóry - pory są widocznie oczyszczone, skóra bardziej napięta i mniej zanieczyszczona. Gdyby nie policzki - byłoby naprawdę ok. Kosztuje niewiele, bo mniej więcej 15 złotych i jest dostępna na receptę.
Na blogu znalazła się recenzja tego toniku.  W moim przypadku nie pomógł, a czasami nawet trochę szkodził. Mimo niezłego składu potrafił mnie podrażniać. Szkoda, że nie zauważyłam  pozytywnego działania tego specyfiku, bo zapowiadał się naprawdę fajnie. Przy stosowaniu maści złuszczających skóra często jest podrażniona, a ja nie chciałam nasilać tego efektu ubocznego innymi kosmetykami. Nie polecam i nie kupię. 
Recenzja tego produktu również pojawiła się na blogu. Płyn fajnie zmywał makijaż, ale był mniej wydajny do swojego różowego brata. Milo go wspominam, bo miał choć część cech idealnego płynu micelarnego - był delikatny, dobrze radził sobie nawet z mocniejszym makijażem i nie pozostawiał lepkiego, czy tłustego filmu ani mgły na oczach. Mógłby być jednak bardziej wydajny, bo jego cena w stosunku do pojemności względem Garniera jest dużo wyższa.
  • NACOMI, OLEJ JOJOBA
To mój pierwszy olejek do twarzy, którego regularnie używałam. Olej jojoba nie charakteryzuje się może najniższą komedogennością, ale jest kosmetykiem specyficznym - ma skład zbliżony do ludzkiego sebum, więc nie powinien zaszkodzić nawet skłonnej do zapychania skórze. Nie zauważyłam,aby coś złego działo się z moją skórą podczas jego stosowania - wręcz przeciwnie - byłą ona ładnie napięta, nawilżona, a suche skórki były mniej problematyczne i pojawiały się rzadziej. Polecam ten olejek każdej posiadaczce skóry tłustej i skłonnej do niedoskonałości - na pewno będziecie zadowolone :) Jedynym minusem był brak pipety albo chociaż jakiejś zatyczki w nakrętce - czasem przez tak duży otwór wylewało mi się zbyt dużo oleju, co spowodowało jego szybsze zużycie.
  • NAJEL, MYDŁO ALEPPO Z OLEJEM Z CZARNUSZKI
W tym przypadku to również mój debiut. Nie wiedziałam jak moja skóra zareaguje na ten naturalny czyścik, ale na szczęście to mydło również okazało się strzałem w dziesiątkę. Dokładnie oczyszczało moją skórę, chociaż nie zawierało SLS-ów. Po umyciu twarzy tym mydełkiem "piszczała" ona z czystości. Konieczne było stosowanie toników, ale ja i tak włączyłam je do regularnej pielęgnacji. Sebum, zanieczyszczenia, resztki makijażu - temu mydłu nic nie było straszne :P Teraz mam inną wersję, ale nie wykluczę, że wrócę do tej :)
O tym kremie również pisałam już na blogu. Użyłam go do twarzy tylko kilka razy, bo nie za bardzo podobała mi się warstwa, jaką po sobie pozostawiał i bałam się, że będzie mnie zapychał. Ostatecznie zużyłam go do pielęgnacji szyi i dekoltu. Nie nawilżał zbyt mocno, ale skóra po jego zastosowaniu była przyjemnie gładka, ale to uczucie utrzymywało się tylko do momentu, w którym nie umyliśmy twarzy. Skład również nie był zbyt ciekawy. Osobiście nie polecam i nie kupię go ponownie.
  • LA ROCHE POSAY, KREM EFFACLAR K
Postanowiłam odpocząć od Effaclaru Duo [+] i postanowiłam wypróbować jego brata z tej samej serii - Effaclar K. Teh krem miał być podobny do poprzednika i chyba muszę się z tym zgodzić. Nie podrażniał mojej skóry, po jego zastosowaniu ładnie wyglądała. Nie działa tak szybko jak Duo [+], ale mam wrażenie, że efekty jakie daje, są bardziej długofalowe. Wyrównał koloryt mojej cery i sprawił, że nie wyglądała tak szaro jak zawsze. Pomagał w oczyszczaniu i zmniejszaniu widoczności porów. Mam jeszcze jedno opakowanie i pod koniec jego używania na pewno napiszę Wam oddzielną recenzję na temat tego kremu. Myślę, że kupię go ponownie.
Kolejny produkt, który debiutował już na moim blogu. Podobnie jak ja uważacie, że zbyt mocno wysusza nawet mieszaną czy tłustą skórę. Mi to wcale w walce z trądzikiem nie pomagało - wręcz przeciwnie - im bardziej sucha i spękana była moja skóra tym więcej krostek się na niej pojawiało. Na pewno nie kupię pełnej wersji, ten żel niestety nie wpisuje się w moje potrzeby. 
  • SYNERGEN, DUET ŻEL-MASECZKA DO TWARZY
Nigdy nie widziałam tych maseczek w Rossmannie, a że były na promocji, to wrzuciłam sobie jedną do koszyka. Zabieg składał się z żelu, którym mieliśmy oczyścić twarz i maseczki, którą potem na nią aplikowaliśmy. O ile żel okazał się naprawdę fajnym produktem, łagodnym dla skóry o tyle maska już tak bardzo mnie nie zachwyciła- miała alkohol wysoko w składzie i trochę mnie przez to podrażniła. Gdyby żel sprzedawany był solo w większych pojemnościach - na pewno bym do niego wróciła. Przez maseczkę raczej nie kupię ponownie.

Znacie któryś produkt z mojego styczniowego denka? Wolicie taką formę tych postów - mini recenzje - czy może mam robić je o wiele krótsze?

Pozdrawiam :3


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...