1. Strona Główna
  2. O mnie
  3. Serie na blogu
  4. Lifestyle
  5. Kosmetyki
  6. Kontakt
Elf Naczi: LOREAL | TRUE MATCH | IVORY 1 | KOREKTOR IDEALNY

piątek, 26 lutego 2016


LOREAL | TRUE MATCH | IVORY 1 | KOREKTOR IDEALNY



Hej!

Na moim blogu bardzo rzadko pojawiają się recenzje kosmetyków kolorowych. Przyczyną nie jest fakt, że ich nie używam, bo mam ich dość dużo, ale raczej to, że ostatnio mam większy problem z trądzikiem i nie chcę recenzować szminki kiedy mam wokół ust kilka czerwonych plam. Według mnie wygląda to nieestetycznie i wolę jeszcze trochę poczekać - aby efekt i dla mnie, i dla Was był zadowalający.

Idąc na kompromis postanowiałm Wam dziś opowidzieć o jednym z moich ulubionych korektorów, którego używam do maskowania cieni pod oczami. Natura (a raczej geny) obdarzyła mnie dość mocno widocznymi sińcami w tej okolicy, więc takie kosmetyki mogą się u mnie nieźle wykazać. Prawie jak test w ekstremalnych warunkach :P

Dzisiaj opowiem kilka słów na temat korektora Loreal - True Match, który posiadam w najjaśniejszym kolorze, czyli Ivory. Jeśli jesteście ciekawi jak sprawdził się w tuszowaniu zasinień - zapraszam dalej ;)



Korektor z popularnej serii True Match. Dopasowuje się do koloru oraz struktury skóry. Dzięki zawartości Opti - Match świetnie wyrównuje kolor skóry, ukrywa niedoskonałości oraz cienie pod oczami. Nie wysusza. Beztłuszczowa formuła.
Produkowany jest w 9 odcieniach - po 3 odcienie dla każdego rodzaju skóry (ciepły, neutralny i chłodny).

Opakowanie korektora podobne jest do innych kosmetyków z serii True Match - dominują tu przeźroczyste opakowania ze srebrnymi akcentami. Korektor należy do tych, z rodzaju "błyszczyków" - zakrętka zakończona jest gąbkowym, niewielkim aplikatorem. Z opakowania wydostaje się odpowiednia ilość produktu. Na górze umieszczona jest naklejka z nazwą koloru - w moim przypadku jest to numerek 1 - Ivory. Warto zaznaczyć, że nie należy ono do największych - pojemność tego kosmetyku to zaledwie 5,5 mililitra. 

Testowałam kosmetyk na różnych polach i moim zdaniem jego pigmentacja jest różna - zależnie od tego JAK i GDZIE jest aplikowany. Jeśli chodzi o okolicę wokół oczu - zazwyczaj nakładałam go palcem - ładnie się wtedy wtapiał, a krycie nadal pozostawało dość duże - lub gąbeczką Ebelin - wtedy krycie było o stopień niższe, ale korektor wyglądał na bardziej mokry niż po aplikacji palcami.

Próbowałam również maskować nim wypryski. Tu krycie wydawało mi się niższe, niezależnie od tego jak go nakładałam. Pamiętajcie jednak, że moje przebarwienia są dość mocno widoczne - na jasnej skórze wręcz świecą się jak czerwone diodki. Korektor delikatnie je przykrył, ale więcej od niego nie wymagałam. Jak sama nazwa wskazuje nie jest to kamuflaż - w celu zamaskowania większych przebarwień muszę po prostu używać bardziej treściwego produktu.


Aqua, Cyclopentasiloxane, Hydrogenated Polyisobutene, Glycerin, Sorbitan Isostearate, Propylene Glycol,Titanium Dioxide, Ozokerite, Phenoxyethanol, Magnesium Sulfate, Disteardimonium Hectorine, Diosidium Glutamate, Methylparaben, Acrylates copolymer, Butylparaben, Aluminum Hydroxyde, Alumina, Magnesium Ascorbyl Phosphate, Calcium Pantetheine Sulfonate, Dextran Sulfate, Silica. May Contain: CI 77891 / Titanium Dioxide, CI 77499, CI 77492, CI 77491 / Iron Oxides, Mica.

Jest mi zdecydowanie ciężej opisać skład kosmetyków kolorowych niż pielęgnacyjnych. Wydaje mi się jednak, że nie jest zły - co prawda zawiera parabeny i konserwanty, ale nie jest to produkt ani naturalny,a ni organiczny. Mi krzywdy nie robi -  nie wysusza, nie zapycha, nie podrażnia wrażliwej skóry wokół oczu. 
Aktualnie nie używam tego korektora codziennie, ale została mi go tylko resztka - zostawiłam ją specjalnie po to, aby napisać tego posta. To malutkie opakowanie starczyło mi na około 5-6 miesięcy codziennego stosowania! Nie oszczędzałam go przy nakładaniu, ale też nigdy nie należałam do osób, które nakładają duże ilości korektora pod oczy. Zazwyczaj kończyło się to tym, że większa ilość nie równała się mocniejszemu kryciu, a przez anatomiczną budowę oka mam tendencję do zbierania się produktów w zmarszczkach czy załamaniach. 

Jeśli chodzi o trwałość - nie mam mu nic do zarzucenia. Nałożony w rozsądnej ilości i dobrze przypudrowany trzymał się na skórze cały dzień i nie musiałam go w między czasie poprawiać. Z niedoskonałości znikał szybciej, bo już po kilku godzinach od nałożenia.

Nie jest ani rzadka, ani gęsta. Łatwo sunie po skórze i wklepany palcem dobrze się w nią wtapia. Korektor jest bezzapachowy. Ma ładny, jasny, żółtawy kolor, który dobrze maskuje fioletowe zasinienia. Ciemniejsze warianty nie są już tak żółte - ich odcień jest bardziej neutralny.


Korektor Loreal True Match dostępny jest we wszystkich drogeriach i sklepach, które mają w swoim asortymencie szafy Loreal. W Polsce dostępne są 4 odcienie tego kosmetyku - ja posiadam najjaśniejszy z nich.  Można go również kupić w wielu sklepach internetowych i to właśnie tam znajdziecie go w bardziej okazyjnej cenie.

Standardowa cena tego kosmetyku to mniej więcej 36 złotych, warto jednak polować na promocje. Mi udało się kupić go za 18 złotych, czyli połowę ceny z drogerii. W drogeriach internetowych jego zakup to koszt mniej więcej 20 złotych.

Jak wspomniałam we wstępie zawsze miałam problem z cieniami pod oczami. Nie wynika to ani z  niewyspania, ani z choroby czy też przemęczenia. Nie mam więc na to większego wpływu - kremy ani nawadnianie nie pomaga. Pozostało mi więc walczyć z nimi w bardziej doraźny sposób, czyli po prostu je maskować.

Korektor Loreal byl moim drugim, którego używałam w tym celu. Wcześniej pod oczy nakładałam podkład, później przerzuciłam się na mocno kryjący kamuflaż Catrice. Ciężkie produkty sprawiały, że mimo stosowania kremów skóra stała się przesuszona i szorstka. 

True Match Concealer kupiłam na promocji w Rossmannie. Polecała go RLM, a że spodobało mi się jego krycie i jasny kolor postanowiłam po niego sięgnąć. Wiedziałam też, że będzie dobrze współpracował z podkładem z tej samej serii. Korektor nie wysusza skóry, dobrze się na niej trzyma i nie wchodzi w załamania. Do tego jest wydajny, a jego cena na promocji wcale nie jest wysoka. Moim zdaniem dobrze maskuje cienie pod oczami i ujednolica kolor powieki. Ma dość suche, matowo - satynowe wykończenie, podobne do tego, jakie daje podkład z tej serii. 

Po kilku miesiącach używania stał się moim ulubieńcem i jestem pewna, że będę do niego wracać.

Tak. Nie znalazłam jeszcze korektora o tak fajnym kolorze i kryciu, który nie byłby ciężki i nie wysuszałby mojej skóry. Cenię go za to, że nie zbiera się w załamaniach i daje naturalny efekt. Polecam :D


Od lewej - bez korektora, jedna warstwa korektora - korektor + puder 

Znacie korektor Loreal True Match? Podobają Wam się jego właściwości i efekt, jaki daje? Jakie korektory na mocne zasinienia polecacie?


Pozdrawiam!


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...