1. Strona Główna
  2. O mnie
  3. Serie na blogu
  4. Lifestyle
  5. Kosmetyki
  6. Kontakt
Elf Naczi: PROJEKT DENKO | Grudniowa mobilizacja i porządki w kosmetykach!

czwartek, 14 stycznia 2016


PROJEKT DENKO | Grudniowa mobilizacja i porządki w kosmetykach!


Hej dziewczyny!

Jestem z siebie dumna - w grudniu udało mi się wykończyć praktycznie wszystkie otwarte kosmetyki :D Niedługo będę mogła przejść do nowości i już nie mogę się niektórych doczekać. Do działania zmobilizowały mnie chyba przedświąteczne porządki - przez puste opakowania nie zamykała mi się szafka, a jak wiecie, nie wygląda to zbyt estetycznie. Postanowiłam więc raz dwa zużyć to, co zaplanowałam, zrobić zdjęcia i pozbyć się niepotrzebnych śmieci. Jesteście ciekawi, co znalazło się w dzisiejszym projekcie denko? Zapraszam dalej :) 




CIAŁO:
  • ŻEL POD PRYSZNIC, DOVE PURELY PAMPERING, PISTACJA I KWIAT MAGNOLII
Jak wiecie od niedawna stałam się fanką żeli Dove. Nie wysuszają one mojej podatnej na to skóry, pięknie pachną, są kremowe i dobrze się pienią. Na początku obawiałam się, że ta wersja zapachowa nie do końca się u mnie sprawdzi - lubię pistacje, ale sam zapach żelu wydawał mi się odrobinę dziwny. Po kilku użyciach zmieniłam zdanie i moja opinia uległa zmianie. Zapach był słodki, czuć było te lekko słonawe pistacje. Otulał i sprawiał, że kąpiel była naprawdę odprężająca. Na zimę - jak znalazł. Kupię ponownie.
  • ŻEL POD PRYSZNIC, OCEANIA AROMATIC, LEMON ENERGY
Używałam tego żelu jako płynu do kąpieli. Dawał fajną piankę i ładnie pachniał a do tego był tani i ogólnie dostępny - pochodzi z Biedronki. Nie wyróżniał się może niczym szczególnym i pewnie do niego nie wrócę, bo jednak płyny do kąpieli bardziej się pienią i zazwyczaj mają intensywniejsze zapachy.
  • ŻEL POD PRYSZNIC, ORIGINAL SOURCE, WIŚNIA I POKRZYWA
Limitowana, halloweenowa edycja żelu Original Source. Lubię ich używać ze względu na intensywne i pobudzające aromaty. Ten tutaj zostawił u mnie Mateusz, więc nie zużyłam całego opakowania sama. Zapach był dziwny, coś mi przypominał, ale nie jestem w stanie stwierdzić co :D Miał lejącą konsystencję jak każdy żel tej marki. Fajna odmiana raz na jakiś czas. Na pewno kupię jeszcze inne wersje zapachowe.
  • OLEJEK DO CIAŁA, BABYDREAM FUR MAMA
Był to pierwszy olejek, po który sięgnęłam po dłuższej przerwie w olejowaniu ciała. Zdałam sobie sprawę, że działa to na nią zdecydowanie lepiej niż wszelkiego rodzaju balsamy. Skład tego kosmetyku bardzo mi się spodobał, a do tego zapach odpowiadał mi zdecydowanie bardziej niż wersji dla malutkich dzieci. Olejek świetnie nawilżał ciało, stosowałam go co 2 dni i nie musiałam się martwić suchą skórą na łydkach czy innych partiach ciała najbardziej narażonych na wysuszanie. Jego cena jest rewelacyjna i na pewno do niego wrócę.
  • PŁYN DO HIGIENY INTYMNEJ, LACTACYD SENSITIVE
Jeden z moich ulubionych płynów do higieny stref intymnych. Dobrze oczyszcza, ale nie podrażnia przy tym delikatnej skóry. Pisałam o nim już wiele razy, więc na pewno wiecie, że kupię go ponownie :)
  • MASŁO DO CIAŁA, FARMONA TUTTI FRUTTI, KIWI I KARAMBOLA
Masełko, które miałam okazję testować już na własnej skórze, tym razem zużyła mama. Jak wspomniałam wyżej, w paragrafie z olejkiem do ciała, zimą stawiam na najbardziej nawilżająco-natłuszczające produkty. Masłem musiałabym smarować się codziennie, a nie jest to moja najbardziej ulubiona czynność i pewnie często bym z niej rezygnowała ryzykując przy tym gorszym stanem skóry. Latem chętnie do nich wrócę, teraz poziom nawilżenia jaki dają mnie nie zadowala.


WŁOSY:
  • MASKA DO WŁOSÓW, KALLOS ALGAE
Maska bardzo przypadła do gustu mojej mamie - sama nie byłabym w stanie wykończyć jej w tak krótkim czasie. Litrowe opakowanie kosztuje mniej więcej 15 złotych, a jakość w stosunku do ceny to, w moim przypadku, prawdziwa bajka. Dzięki tej maseczce moje włosy były pięknie wygładzone, lśniące i dociążone. Nie przyspieszała ich przetłuszczania, ale nigdy nie kładłam jej od nasady aż po końce. Zapach na początku nie do końca mi odpowiadał, ale się do niego przyzwyczaiłam. W ruch poszło kolejne opakowanie. Warto dodać, że w składzie naprawdę występuje ekstrakty z alg i glonów, więc nie jest to tylko chwyt marketingowy. Dla mocno zniszczonych włosów może okazać się niewystarczająca, ale myślę, że na włosach  średnioporowatych może fajnie zadziałać :)
  • SZAMPON DO WŁOSÓW, ALTERRA, MORELA I PSZENICA
Szampony Alterry stosuję zamiennie i praktycznie nie zauważyłam między nimi różnic. Ta wersja jednak ostatnio mnie trochę zawiodła. Wydaje mi się, że czasami powodowała u mnie delikatny łupież. Wątpię, że był od spowodowany niedokładnym spłukaniem szamponu, a odżywek czy masek na skalp nie nakładam. Na razie nie będę wracać do tej wersji - mam jeszcze wiele innych do wyboru :D


TWARZ:
  • PIANKA DO TWARZY, HIMALAYA HERBALS, NEEM Z MIODLĄ INDYJSKĄ
Kosmetyk ten znalazłam w Hebe i zaciekawił mnie na tyle, że postanowiłam go kupić. Jak wiecie, byłam rozczarowana pianką z Nivei, ta natomiast sprawowała się już zdecydowanie lepiej. Nie zawierała silnych detergentów, ale nie była też od nich w pełni wolna -w składzie można było znaleźć ALS, który powodował na mojej skórze delikatny efekt ściągnięcia. Jedna pompka tej pianki wystarczyła na dokładne oczyszczenie twarzy, Produkt miał bardzo ładny zapach. Nie wiem czy do niej wrócę - mam jeszcze wiele innych żeli do przetestowania na swojej liście i rzadko powielam się w tej kwestii :)
  • KREM DO TWARZY, EFFACLAR DUO [+]
To krem, który rzeczywiście wspomaga moją walkę z trądzikiem. Po wakacyjnej przerwie zdecydowałam się do niego wrócić i uważam, że jest to dobra decyzja. Razem z produktami od dermatologa walczy z przebarwieniami, grudkami i małymi wypryskami. Nie jest cudotwórcą, ale jego działanie jest widoczne. Bardzo fajnie sprawdza się pod makijażem, bo delikatnie matuje i utrzymuje w ryzach moją strefę T. Mam w zapasach jeszcze jedno opakowanie - zużyję je i pewnie odpocznę od niego, żeby moja skóra za bardzo się nie przyzwyczaiła :)
  • TUSZ DO RZĘS, LOREAL VOLUME MILLION LASHES
Cała seria tych tuszy to moi faworyci w tej kategorii. Wiodą prym już od kilku lat i raczej nie zastąpię ich innym produktem. Czasem testuję coś nowego, ale kiedy nie wiem po co sięgnąć, wracam do sprawdzonego ulubieńca. Złota i fioletowa wersja to moi faworyci i praktycznie zawsze można znaleźć je w mojej kosmetyczce :) Kupię ponownie :D
  • KREM POD OCZY, DERMEDIC, HYDRAIN HIALURO
Bardzo fajny krem pod oczy, który dobrze nawilżał. Sprawdził się zdecydowanie lepiej niż poprzedni, o którym pisałam. Miał lekką, szybko wchłaniającą się konsystencję i nie powodował, że korektor utrzymywał się w okolicach oczu krócej lub zbierał się w załamaniach. Na razie szukam czegoś bardziej treściwego, ale latem powinien zdać egzamin i zastanowię się nad powrotem do tego kosmetyku.
  • SERUM, BIELENDA PROFEESIONAL, SUPER POWER MEZO SERUM Z 10% KWASE MIGDAŁOWYM
Kolejny produkt do twarzy, który świetnie się u mnie sprawdził. To kosmetyk, który aplikowałam nocą pod olejki. Wspomagał walkę z przebarwieniami, delikatnie złuszczał naskórek i sprawiał, że moja skóra stała się bardziej promienna i napięta. Krostki znikały z mojej twarzy szybciej, nawet wtedy, kiedy miałam przerwę od maści. Teraz stosuję inny produkt, ale do tego z Bielendy wrócę na pewno. Mój drogeryjny hit.
  • POMADKA OCHRONNA DO UST, BALEA, ARBUZ
Pomadka za grosze o wspaniałym zapachu i smaku. Skład też był fajny i używałam jej z przyjemnością. Smarowałam nią usta w ciągu dnia, stałą na moim biurku żebym o niej nie zapominała. Kiedy będę w DM po raz kolejny na pewno wezmę jeszcze inne smaki, bo ta pomadka bardzo fajnie nawilżała usta :)
  • MASEŁKO DO UST, NIVEA, JAGODA
Powiem tak - te masełka znudziły się i mnie i moim ustom ;/ Nie nawilżają już jak na początku i raczej do nich nie wrócę. Brakuje mi w nich smaku, a zapach też nie należy do najintensywniejszych. Wiem, że mają wielu zwolenników, mnie pierwsze, karmelowe opakowanie też kupiło, ale w tym momencie to już chyba za dużo. Nie kupię ponownie. 
  • ZIAJA, OCZYSZCZANIE LIŚCIE MANUKA, PASTA GŁĘBOKO OCZYSZCZAJĄCA PRZECIW ZASKÓRNIKOM
To już moje drugie opakowanie tego produktu i przyznam, że jestem z niego bardzo zadowolona. Jest to peeling mechaniczny więc nie mogłam go stosować, kiedy miałam na twarzy wypryski, ale kiedy się zagoiły wracałam do niego regularnie, raz w tygodniu. Pozbywał się suchych skórek i delikatnie oczyszczał, ale nie oznaczało to całkowitego pozbycia się zaskórników. Nie mniej były one mniej widoczne, a cera wyglądała na mniej zanieczyszczoną. Na 100% wrócę do tego produktu.
  • ZIAJA, MASECZKI DO TWARZY, NAWILŻAJĄCA I OCZYSZCZAJĄCA
To jedne z najtańszych i najlepiej sprawdzających się na mojej skórze maseczek. Nawilżająca naprawdę sprawia, że skóra jest bardziej błyszcząca, rozjaśniona, nawilżona. Ozzyszczająca pomaga w szybszym gojeniu wyprysków, ale nie są to spektakularne efekty. Regularnie do nich wracam, bo dzięki nim moja skóra wizualnie wygląda zdecydowanie lepiej. 
  • MASKA W PŁATKU, BIELENDA, SUPER POWER MEZO MASKA
Używałam jej pierwszy raz, więc nie wiem do końca, czy jest warta swojej wyższej ceny :P Po przeleżeniu z bawełnianym płatkiem nasączonym płynem około 20 minut moja skóra była delikatnie rozjaśniona i mocniej napięta. Raczej do niej wrócę, jeśli uda mi się ją upolować na promocji i przetestować razem z innymi produktami z tej serii.
  • PŁATKI KOSMETYCZNE, CAREA
To moje ulubione płatki do demakijażu. Nie rozwarstwiają się, są mięciutkie i nie zostawiają zbyt dużej ilości pyłku.  Nic dodać, nic ująć. Polecam :D
  • ŚWIECA, IKEA, SINNLIG, LODY WANILIOWE
To jedna z dwóch wersji zapachowych świeczek z Ikei, którą rzeczywiście czuję podczas palenia. Może zapach nie zabija intensywnością, ale jest przyjemny, otulający o bardzo słodki. Po jej odpaleniu od razu poprawia mi się nastrój. Na pewno będę do niej wracać :)

Któryś z tych produktów jest Wam znany? Jak Wam poszło zużywanie produktów w grudniu?

Pozdrawiam :3


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...