1. Strona Główna
  2. O mnie
  3. Serie na blogu
  4. Lifestyle
  5. Kosmetyki
  6. Kontakt
  7. INCI
  8. /elfnaczi snapchat icon twitter icon facebook icon instagram icon
Elf Naczi: DDD | ECOSPA | MATRAS | MINTISHOP | Moje zakupy z 1 grudnia

czwartek, 10 grudnia 2015


DDD | ECOSPA | MATRAS | MINTISHOP | Moje zakupy z 1 grudnia



Cześć!

Jak wiecie, 1 grudnia był dniem darmowej dostawy. Już wcześniej zanotowałam sobie, co chciałabym kupić, żeby znowu nie wydać fortuny na niepotrzebne rzeczy. Na początku nie planowałam zakupów w drogerii Mintishop, ale mój pędzel do pudru z Essence zaczął tracić włosie i niedługo będę musiała go pożegnać :C Stwierdziłam, że czas więc zainwestować w nowy egzemplarz. W Matrasie kupiłam też kilka ksiżżek, ale dzisiaj pokażę Wam tylko jedną, przeznaczoną dla mnie - nie chcę żeby osoby, które mają dostać resztę w formie prezentu dowiedziały się o tym przed czasem :P W Ecospa uzupełniłam zapas olejków i postanowiłam w końcu po raz pierwszy wypróbować glinkę i hydrolaty :) Jeśli chcecie przeczytać kilka słów o każdym z produktów - zapraszam do dalszej części wpisu :)



Na początku na oku miałam Elementarz Stylu Kasi Tusk (za którą jakoś bardzo nie przepadam, ale podobno książka pięknie wydana :P) lub Love x Style X Life Garance Dore. Nie mogąc się zdecydować na konkretną z nich zapytałam mojej przyjaciółki co o tym sądzi. Stwierdziła, że dobre opinie ma Slow Fashion - Modowa rewolucja Joanny Glogazy i żebym to właśnie na ten tytuł się zdecydowała. Posłuchałam jej i mam nadzieję, że nie będę zawiedziona :P Na początku trochę się rozczarowałam, bo książka jest wydana na zwykłym, niezbyt estetycznie wyglądającym papierze. Mam nadzieję, że nadrobi zaległości treścią. Znajdziecie ją w księgarni Matras za niecałe 27 złotych.


Jak wspomniałam we wstępie posta, życie mojego pędzla do pudru z Essence chyba dobiega końca. Zaczęło z niego wypadać włosie i z każdym myciem jest coraz gorzej :C Postanowiłam się zabezpieczyć i tym razem zdecydowałam się na pędzel Hakuro H55. Dodatkowo po filmie Red Lipstick Monster do koszyka wpadł też mniejszy brat do makijażu oka, czyli Hakuro H79.


Hakuro H55 kosztował 41 złotych. Jest świetnie wykonany, żaden włosek nie wystaje poza delikatny łuk. Pędzel jest dość mocno zbity, przez co będzie można wprasować nim puder w twarz i dzięki temu mocniej utrwalić makijaż. Trzonek nie jest długi (ale z tego co wiem dłuższy od tych, które są w pędzlach Zoeva), dlatego pędzel dobrze leży w dłoni. Druga nowość to Hakuro H79, czyli naturalny maluszek do blendowania cieni. Mikołaj doniósł mi, że na święta przyjedzie do mnie nowa paleta, postanowiłam więc zaopatrzyć się w lepszy pędzel do nakładania i rozcierania cieni. Jest to pierwsza sztuka z koziego włosia, jaką mam w swojej kolekcji, mam więc nadzieję, że będę umiała się nią zaopiekować aby długo mi posłużyła.


Największe zamówienie zdecydowanie pochodzi ze strony Ecospa.pl. Od dawna kusiły mnie naturalne produkty, a że polubiłam się z olejkami i kończą mi się moje aktualne sztuki postanowiłam zamówić kolejne. Pierwszy raz zdecydowałam się między innymi hydrolaty. Niestety, wtedy kiedy składałam zamówienie nie  był dostępny hydrolat z czytska, który jest polecany do skóry trądzikowej. Poczytałam trochę na temat każdego z oferty i w końcu wybrałam dwa egzemplarze. Pierwszym z nich jest hydrolat z lipy ekologiczny. Pomaga on łagodzić stany zapalne i zaczerwienienia, które u mnie pojawiają się naprawdę często. 100 mililitrów kosztowało 12,60 zł. Drugim, chyba najdroższym hydrolatem z oferty jest ten neroli, czyli z kwiatu pomarańczy. Działa ściągająco i ma działanie antyseptyczne, przeciwzapalnie i przeciwgrzybicznie. Ma sprawiać, że skóra będzie wyglądała promiennie. Jestem bardzo ciekawa jego działania. Ta buteleczka kosztowała 14,60 zł za 100 mililitrów.


Zamówiłam też w końcu glinki, które dla mojej skłonnej do trądziku i przebarwień skóry mają być wybawieniem. Zdecydowałam się na glinkę żółtą, która jest delikatniejsza niż zielona. Ma najwyższą zawartość żelaza spośród znanych glinek. Ma właściwości remineralizujące, delikatnie oczyszczające i regulujące. Minimalizuje pory i matuje skórę, a ponadto ma działanie przeciwzapalne i detoksykujące. 100 gramów kosztowało 7,90 złotego. Ta, którą widzicie na górze, zapakowana w folijkę, to również 100 gramowa porcja glinki - była dodawana losowo jako gratis.Glinka zielona (moja wersja to Montmorillonite), jest chyba najbardziej znana wśród trądzikowców. Ma właściwości dezynfekujące, absorpcyjne i gojące oczyszczające, ściągające, antybakteryjne, ujędrniające, a także polepszające krążenie i detoksykujące. Pomaga w leczeniu trądziku i wyprysków. Za 100 gramowy słoiczek zapłaciłam 8,40 zł.


Teraz, gdy mam niewiele wyprysków, szczególną uwagę zwracam na regularne złuszczanie naskórka. To dzięki niemu pożegnałam wiele zaskórników na dobre. Powoli pozbywam się też przebarwień potrądzikowych, a różnego rodzaju peelingi mi w tym pomagają. Korund 125 mikronów zamówiłam właśnie w celu wzbogacania peelingów, czy nawet zwykłych żeli do mycia twarzy. 100 gramów kosztowało tylko 5 złotych, a taka ilość starczy mi na wieki. Ziarenka są bardzo drobne i potrafią być wszędzie (jak dobrze się przyjrzycie, znajdziecie je również na zdjęciach xD) , ale czuję, że będą nieźle ścierały martwy naskórek. Na pewno będę próbowała go również na całe ciało.


Ostatnią już porcją kosmetyków naturalnych są oleje i żel aloesowy. Olej konopny polecało mi wiele osób w ramach walki z trądzikiem. Podobno ma nieprzyjemny zapach, ale szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy na skórze. Kosztował 6,90 zł za standardowe 30 mililitrów. Drugim olejkiem jest ten z pestek arbuza. Ma silne działanie nawilżające, ale jest jednym z najlżejszych olei, prze co polecany jest do skóry tłustej, odwodnionej. 30 mililitrowa buteleczka kosztowała 8 złotych. 10 mililitrowy maluszek na końcu to olej z nasion malin. Działa nawilżająco, przeciwalergicznie, przeciwzapalnie, pobudza regenerację skóry, wspomaga gojenie się ran, działa przeciwzaskórnikowo. Jest o wiele droższy od poprzedników, bo kosztuje 7,90 za mniejszą pojemność. Wszystkie oleje mają niską zawartość komedogennych olei, więc powinny się u mnie sprawdzić. 

Ostatnim już produktem jest żel aloesowy, który ma wspomóc mnie w walce z przebarwieniami. Ma on działanie nawilżające, wspomaga odbudowę naskórka, działa antybakteryjnie i przeciwzapalnie a także pobudza produkcję kolagenu. Mam zamiar mieszać go z olejkami. Kosztował 8,90 zł za 30 mililitrów.


To już całe zakupy. Wpadło Wam coś w oko? Zamówiłyście coś podczas dnia darmowej dostawy? Lubicie naturalne kosmetyki?

Pozdrawiam :3


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © www.elfnaczi.pl Blog Urodowo-Lifestylowy | Wszelkie prawa zastrzeżone