1. Strona Główna
  2. O mnie
  3. Serie na blogu
  4. Lifestyle
  5. Kosmetyki
  6. Kontakt
  7. INCI
  8. /elfnaczi snapchat icon twitter icon facebook icon instagram icon
Elf Naczi: Moja kolekcja kosmetyków kolorowych :D

wtorek, 23 czerwca 2015


Moja kolekcja kosmetyków kolorowych :D


Hej!

Żeby wynagrodzić Wam moją długą nieobecność postanowiłam przygotować posta obfitującego w zdjęcia i do tego o dość obszernej treści. Jak wynika to z mini nagłówka i tytułu - będę dzisiaj opowiadać o wszystkich kosmetykach kolorowych jakie posiadam. Czy jest ich mało, czy dużo - musicie ocenić sami :D Ostatnio wygrałam kilka dodatkowych rzeczy, troszkę kupiłam, wyrzuciłam niepotrzebne, niektóre znalazły innego właściciela. Kolekcja więc wydaje się być w miarę przemyślana :P Mam nadzieję, że ten temat Was zainteresuje :) Jeśli tak - zapraszam dalej! :D



Na zdjęciu wyżej widzicie prawie wszystkie kosmetyki kolorowe, które posiadam :D  Nie jestem fanką posiadania zbyt wielu produktów, moją jedyną słabostką są tutaj mazidła do ust :P Jak sami możecie zauważyć to właśnie ich jest najwięcej, więc do nich przjedziemy na samym końcu :P Bez przedłużania przechodzimy do opisu poszczególnych kosmetyków - troszeczkę tego jest :P


PODKŁADY

  • Bourjois, 123 Perfect w odcieniu 51 Light Vanilla
Jest to podkład, który mam od czasów promocji w Rossmannie 1+1. Jest już na wykończeniu i na blogu na pewno pojawi się jeszcze jego bardziej szczegółowa recenzja. Tutaj mogę jego wspomnieć, że jest to naprawdę fajny podkład, ale niestety kolor jest dla mnie za ciemny. Jestem już delikatnie opalona a odcień nadal wygląda na mnie troszeczkę jak pomarańczka :P Po dobrym rozblendowaniu daje jednak radę. Trzyma się cały dzień, wygodnie nosi się go na buzi. Nie ma tendencji do zapychania, krycie jest okej. Minusem jest na pewno fakt, że ciemnieje po aplikacji.
  • Rimmel, Wake me up w odcieniu 100 Ivory
Podkład ten dostałam w ramach konkursu pakiet inspiracji Rimmel Wake me up. To przez to mam teraz tak dużo podkładów :P W mojej kolekcji zawsze istniał tylko jedenkosmetyk tego typu, dokupowałam następny dopiero wtedy kiedy pierwszy się kończył. Tego podkładu jeszcze nie używałam, aplikowałam go na twarz tylko jeden raz, więc nie mogę napisać Wam o nim nic więcej. Moja twarz wraca do normy, więc krycie zadowala mnie w niezłym stopniu. Jeśli chodzi natomiast o kolor - strasznie ciemna na najjaśniejsza drogeryjna wersja :P Jeśli się sprawdzi to może zamówię go sobie prze internet. Na amerykańskim rynku dostępna jest jaśniejsza wersja.
  • Loreal, True Match w odcieniu N1 Ivory
Jest to już kolejne opakowanie tego podkładu. Chyba 5 w całej mojej karierze :P Mimo wad jest to jak na razie mój ulubieniec. Ma tendencje do podkreślania suchych skórek, ale gdy nie mam z nimi problemu sprawdza się super. Ma idealny odcień - ani za żółty, ani za różowy i idealnie jasny. Cena w internecie też przyzwoita, krycie oceniam na dobre. Maskuje zaczerwienienia, ma tylko problem z większymi niedoskonałościami. Posiada największy SPF z pokazanych tutaj przeze mnie podkładów - 17 (nie jest to dużo, ale ja i tak stosuję pod kremy dodatkowe filtry z SPF 50+). Pisałam już o nim posta, jeśli Was zainteresował więcej informacji znajdziecie [TUTAJ] :D
  • Annabelle Minerals, testery podkładów kryjącego, matującego i rozświetlającego w odcieniu natural fairest
Zamówiłam próbki bardziej naturalnych podkładów, bo postanowiłam się przerzucić na bliższą naturze pielęgancję, a co za tym idzie i przyjaźniejszą dla skóry kolorówkę. Na początku totalnie się nie sprawdziły, ale to dlatego, że borykałam się z ogromnym problemem suchych skórek. Do tego strasznie mnie wysypało, czy to przez stres, czy to przez chorobę - sama nie wiem. Teraz, gdy moja skóra jest dużo lepiej nawilżona i jej stan się poprawił tstowałam je ponownie i dawały zadowalający mnie efekt. Najlepiej sprawdziły się u mnie kryjący i matujący. Może kiedyś się na nie skuszę, bo są naprawdę dobrej jakości. A do tego to polskie produkty :D


Górny rząd od lewej - Annabelle Minerals - kryjący, matujący, rozświetlający
Dolny rząd od lewej - Loreal True Match N1, Rimmel Wake me up 100, Bourjois 123 Perfect 51

PUDRY

  • Rimmel, Stay Matte 003 Peach Glow
Jest to jeden z moich ulubionych prasowanych podkładów. Matuje naprawdę fajnie, kolory są dość jasne i dobrze stapiają się ze skórą. Nie zapycha, ładnie się u mnie prezentuje i nie zapycha mojej skóry. Minusem jest na pewno jego opakowanie, które niestety szybko się niszczy. Więcej informacji na jego temat znajdziecie [TUTAJ].


  • Paese, Puder bambusowy z jedwabiem
Mój ulubieniec w kategorii pudrów sypkich. Matuje na długi czas, nie zapycha, jest bardzo wydajny. Jakoś w stosunku do ceny jest świetna. Znowu minsem jest opakowanie, bo produkt łatwo się z niego wysypuje i marnuje. Na szczęście opakowanie zostało poprawione. Pisałam o nim we wczorajszym poście [TUTAJ].


PALETY

  • Sleek, Oh so special
Jets to paletka, którą mam w swojej kolekcji najdłużej. Bardzo podobają mi się kolory w tej palecie, dzięki którym możemy wyczarować zarówno dzienny, jak i wieczorowy makijaż. Przeważają tutaj róże, beże, znajdzie się ciemny brąz, szarość, a nawet fiolet. Cienie mają bardzo dobrą pigmentację, niesetty matowe mają tendencję do osypywania się. W kwestii makijażu oczu guru nie jestem i ta paleta bardzo mi pasuje :D Więcej na jej temat pisałam [TUTAJ].
  • Sleek, Del mar vol 1
Jest to moja druga paleta Sleeka, w tej przeważają soczyste maty. Idelna na lato, zawiera wszystkie potrzebne kolory do wykonania mnóstwa inspirowanych egzotykiem makijaży. Często sięgam po nią właśnie w ciepłej porze roku, bo zimą nie lubię takich szaleństw na swojej powiece. Znajdzie się tutaj i coś dla fanów niebieskiego i pomarańczowego :D Neonowy róż też jest w paczce 12 cieni :P Zastanawiałam się czy nie kupić wersji numer 2, która pojawiła się niedawno w sprzedaży, ale troszkę szkoda mi na nią pieniędzy - wiem, że i tak bym jej zbyt często nie używała :C
  • Makeup Revoltion, Iconic 3
Szał na te palety trwa już od dawna i w sumie wcale się temu nie dziwię. Za 20 złotych otrzymujemy 12 naprawdę dobrej jakości cieni. Inspirowanych paletami Naked od Urban Decay. Wybrałam wersję 3, czyli najbardziej delikatną i wpadającą w róż imitującą najnowszą paletę UD. Maty potrafią się osypywać, pigmentacja jest dobra, ale nie tak jak Sleeka, mimo to nie narzekam, bo nie stawiam wysokich wymagań tym cieniom. Dzienne makijaże można wykonać nią bez problemu. Z wieczorowym będzie gorzej, ale na te zazwyczaj chodzę do kogoś, kto wykonuje mi makijaż, więc nie ma co narzekać :P
  • Inglot, paleta na 5 cieni - w środku 110 i 423
Cienie te, razem z paletką, kupił mi Mateusz. Są one wysokiej jakości, dobrze napigmentowane i nawet bez bazy utrzymuje się na mojej tłustej powiece całkiem nieźle. Cienie mają ciekawe wykończenia, moje sa akurat perłowo/satynowe bez drobinek - moim zdaniem otwierają oko i makijaż nimi wykonany wygląda świeżo.



ROZŚWIETLACZE

  • Lovely, Gold Highlighter
Jest to mój ulubiony rozświetlacz. Jak już Wam gdzieś wspominałam, jest to moje drugie opakowanie bo pierwsze zginęło śmiercią tragiczną. Produkt kosztuje grosze o daje na policzkach ciekawy efekt. Nałożony w rozsądnej ilości nawet na mojej neutralnej skórze prezentuje się dobrze. Używam go praktycznie codziennie i nie wyobrażam sobie bez niego makijażu :D Znowu mogę przyczepić się do opakowania, ale za taką cenę nawet nie ma o czym gadać :P Choć uważam, że Wibo bardziej się w tej kwestii postarało - mogłam się dokładnie przyjrzeć ich opakowaniu, gdyż moja mama ma właśnie Dimond Iliminator.  Pisałam o nim w ulubieńcach, dokładnie [TUTAJ]
  • Makeup Revolution, Vivid baked highlighter w odcieniu Peach Lights
O tych rozświetlaczach również było głośno w blogsferze. Zachęcona pozytywnymi opiniami postanowiłam sięgnąć po jeden z nich i wybrałam peach lights, który miał najbardziej odpowiadać odcieniowi mojej cery. Niestety okazał się być on bardzo różowy, przez co niechętnie nakładałam go powyżej swoich kości policzkowych. Teraz leży w kącie i się kurzy, może jeszcze kiedyś wróci do moich łask. Może się do niego przemogę i wyjdzie mi to na dobre :P Muszę popróbować :D


Na górze: Lovely, Gold higlighter
Na dole: Makeup Revolution, Vivid baked highlighter w odcieniu Peach Lights

POJEDYNCZE CIENIE DO POWIEK

  • Maybelline, Color Tattoo w odcieniu 35 On and on bronze i 25 Everlasting navy
Kosmetyki te kupiłam na promocji 1+1 w Rossmannie. On and on bronze stal się hitem internetu i wiele osób zachwalało ten produkt. Byłam więc bardzo ciekawa i muszę to potwierdzić - produkt ten jest naprawdę dobry. Jednka niezbyt często maluję swoje oczy cieniami do powiek, więc poszedł onw  odstawkę. Odcień granatowy natomiast miał mi służyć jako eyeliner do kresek - problem w tym, że kreski również maluję bardzo rzadko :P Podsumowując - produkty bardzo dobre, ale nie niezbędne w mojej kosmetycze. Używam ich niezbyt często, mam wrażnienie, że się u mnie marnują :C


Na górze: 25 Everlasting navy
Na dole: 35 On and on bronze

KOREKTORY

  • Annabelle Minerals, korektory w odcieniach Light, Medium, Dark
Wzornik korektorów zamówiłam na próbę razem z testerami podkładów. Odcień idelany dla mnie to ten pomiędzy light i medium, więc często mieszam te odcienie. Fajnie sprawują się pod oczami, z pełnym zakryciem niedoskonałości czy blizn niestety sobie u mnie nie radzą - albo ja nie umiem z nich odpowiednio korzystać :P Podsumowując - korektory mi się podobają, ale podobnie jak podkłady podkreślają suche skórki. Może jak doprowadzę swoją skórę do względnego stanu używalności zamówię pełne wersje.
  • Catrice, Camouflage cream w odcieniu 010 Ivory
Jest to mój drugi słoiczek tego korektora. Bardzo go lubię, ponieważ świetnie radzi on sobie z zakryciem moich niedoskonałości. Jest tani i wydajny, wystarcza moim potrzebom. Kolor mógłby być delikatnie jaśniejszy, ale przy dokładnym rozblendowaniu granic nie ma mowy o odznaczaniu się na tle mojej jasnej karnacji. Kiedyś używałam go też pod oczy, ale uważam, że jest na tą okolicę odrobinę za ciężki. Więcej pisałam o nim w [TYM] poście.

  • Loreal, True Match w odcieniu 1 Ivory
Jest to mój nowy korektor po oczy, któy sprawdza się bardzo dobrze. Jest żółty, przez co maskuje moje cienie i sińce pod oczami. Potrafi trochę wysuszać, ale ja dobrze nawilżam okolice oczu. Jego krycie jest mniejsze od poprzednika, ale mi to nie przeszkadza. Przez to, że jest bardzo jasny ładnie rozśwetla spojrzenie. Delikatnie zbiera się w załamaniach, ale u mnie każdy korektor tak ma :C Bardzo go lubię, ale będę szukała dla niego jeszcze deliktaniejszego zamiennika.


Na górze: korektory Annabelle Minerals, od lewej - dark, medium, light
Na dole: od lewej - korektor Catrice 010 Ivory, korektor Loreal 1 Ivory

RÓŻE
  • Maybelline, Dream touch blush w odcieniu 05 Mauve
Jest to stosunkowo nowy róż, zresztą kolega obok również :P Kupiłam je na promocji -49% w Rossmannie. Ten, o którym teraz mowa ma kremową konsystencję i fajnie się dzięki temu z nim pracuje. Rumieniec jaki uzyskujemy jest naturalny. Róż nie tworzy plam i długo trzyma się na policzkach. Używałam go intensywnie w tym miesiącu, może trafi do moich ulubieńców :D

  • Bourjois, Róż w odcieniu 34 Rose d'or/ Golden Rose
Moim zdaniem jest to róż nie do zużycia. W poprzednim miesiącu gościł na moich policzkach naprawdę wiele razy a w ogóle nie widać, żebym go kiedykolwiek dotykała :P Jest wypiekany, intensywnie pachnie. Opakowanie bardzo mi się podoba, lubię zamknięcia na magnes. W środu znajduje się lustereczko, za co wielki plus. W opakowaniu widać jak róż opalizuje na złoto, na policzkach efekt jest mniej widoczny, ale dzięki temu róż prezentuje się niezwkle świeżo. Więcej pisałam o nim w ulubieńcach maja, czyli [TUTAJ].


Po lewej: Bourjois 34 Rose d'or
Po prawej: Maybelline Dream touch blush w odcieniu 05 Mauve


PRODUKTY DO STYLIZACJI BRWI

  • Loreal, Brow Artist Plumper w odcieniu medium/dark
O tym produkcie nie mogę powiedzieć zbyt wiele. Jak na razie leży grzecznie w moich zapasach i jeszcze go nie używałam, bo nie chcę, żeby się zmarnował :P Jeśli chodzi o kolor, jest chłodny, brak w nim rudych tonów. Kupiłam go na promocji -49% w Rossmannie i czeka na swoją kolej. Czytałam o nim wiele pozytywnych opinii na innych blogach.
  • Wibo, Eyebrow stylist
Produkt za grosze a naprawdę dobrze się sprawuje. Jego cena promocyjna oscylowała w granicach 4 złotych. Nadaje włoskom delikatnego koloru i utrzymuje je w ryzach przez narawdę długi czas. Używam codziennie w duecie z Color Tattoo i jestem bardzo zadowolona. Ma w sobie delikatne złote drobinki, ale nie widać ich po nałożeniu na brwi.
  • Maybelline, Color Tatoo w odcieniu  40 Pernament taupe
Produkt, który jest ze mną już bardzo długo. Idealny odcień do podkreślania moich brwi, szczególnie teraz, gdy mam już tak duże odrosty swojego koloru włosów. Jego aplikacja jest naprawdę prosta, a sam produkt potrafi przetrwać tam, gdzie powinien być przez cały dzień. Jest to chłodny, szaro-brązowy odcień idealny dla dziewczyn o ciemnych włosach. Polecało go wiele osób i ja rówież należę do tego grona :D



PRODUKTY DO OCZU

  • Max Factor, Kohl Pencil w odcieniu 090 Natural Glaze
Jest to moja nowa kredka na linię wodną. Sprawuje się świetnie, jest to kolor naturalny, beżowy, więc nie wygląda na oku karykaturalnie :P Jest miękka, przez co delikatnie sunie po dolnej powiece. Nie podrażnia moich oczu za co jestem jej wdzięczna. Cena regularna trochę odstrasza, ale ja kupiłam ją na promocji i mogę to jakoś przeżyć :P
  • H&M, Chocolate eyeliner
Kredkę tą kupiłam w HM za poleceniem Agnieszki Grzelak. Kredka jest miękka, dobrze napigmentowana, a kolor nasycony. Ładnie wygląda na powiece, jednak u mnie nieestetycznie się odbija. Muszę popróbować makijaż kredką na zagruntowanej bazą powiece. Może to pomoże mi z moim problemem.
  • Wibo Eyeliner w kolorze czarnym
Jeden z moich ulubionych eyelinerów za niewielkie pieniądze. Ma króciutki pędzelek, przez co kreski maluje sę zdecydowanie łatwiej. Nie korzystam z niego zbyt często, bo nie lubię się bawić z makijazem oka. Na większe wyjścia, czy imprezę z przyjaciółmi jest jednak fajny i trzyma się na powiece naprawdę długo, a ja potrafię ją nawet pocierać :P


Lewa strona: Wibo eyeliner
Środek: H&M, Chocolate eyeliner
Prawa strona: Max Factor, Kohl Pencil w kolorze 090 Natural Glaze

BAZY POD CIENIE

  • Paese, Eyeshadow base
Baza, którą bardzo lubiłam i słuzyła mi przez długi okres czasu. Niestety jest już na wykońzeniu i delikatnie zasycha, dlatego będę musiała się z nią pożegnać. Mocno podbijała kolory cieni. Dzięki niej na mojej tłustej powiece kolor utzymywał się cały dzień. Nie utrudniała blendowania cieni, zmniejszała ich osypywanie. Kosztowała niewiele i z czystym sercem mogę ją polecic.
  • Wibo, Eyeshadow base
Następczyni bazy od Paese. Delikatnie podbija kolor cieni i utrzymuje moją powiekę w ryzach. Kolory nie są już tak głębokie jak w przypadku poprzedniczki, ale nadal nie mam na co narzekać. Niweluje mocne osypywanie się cieni. Nie tak dobra jak ta baza, która się kończy, ale na pewno zużyję ją przy moim makijażu. Oczy maluję rzadko i nie jestem bardzo wymagająca w tej kwestii :P



TUSZE DO RZĘS

  • Bebauty, Blue eye color & volume mascara
Jest to moja ulubiona wakacyjna mascara. Zastępuje mi cały makijaż oka i przyciąga uwagę. Potrafi troszkę sklejać rzęsy, ale ja pomagam sobie wtedy grzebyczkiem. Co do objętości - średnio jej nadaje, nie zauważyłam jakiejśc dużej różnicy. Ma silikonową, niezbyt dużą szczoteczkę. Nie osypuje się i nie brudzi powieki. Więcej możecie przeczytać [TUTAJ].
  • Rimmel, Tusz do rzęs Wake me up z ogórkiem
Nowa mascara, jeszcze jej nie używałam. Dostałąm ją razem z podkładem w paczce inspiracji od marki Rimmel. Otwierałam ją tylko, wąchałam i muszę przyznać, że naprawdę pachnie ogórkiem :D Mam nadzieję, że się sprawdzi, idzie w ruch już niedługo.
  • Loreal, Volume Million Lashes So couture
Jedna z moich ulubionych maskar. Ładnie wydłuża rzęsy, delikatnie je przy tym pogrubiając. Ma świetną szczoteczkę, silikonową, która nie drapie w oko. Tusz ma specyficzny, perfumowany zapach, który osobiście mi się podoba. Zużyłąm już jedno opakowanie i byłam bardzo zadwolona, postanowiłam więc do niej wrócić. Na razie czeka na swoją kolej :D
  • Max Factor, Clump Defy
Jest to tusz do rzęs, którego używm obecnie i który już mi się kończy (a raczej zaczyna podsychać). Mam go już około  miesięcy, więc czas wymienić go na inny. Podobało mi się w nim to, jak unosił rzęsy, nadawał im objętości nie sklejając ich prz tym. Znacząco pogrubiał, moje rzęsy wyglądały prawie jak sztuczne - porównując je bez makijażu i z tuszem :P Ma silionową szczoteczkę z gęsto osadzonymi włoskami, które ułatwiają dobre wyczesanie tuszu. Na pewno jeszcze do niego wrócę.



KONTURÓWKI DO UST

  • Lovely, Perfect line o numerkach 1 i 2
Konturówki kupione za około 3,5 zł na promo w Rossmannie. Fajnie sprawdzają sie nawet solo, są miękkie, nie migrują poza kontur ust. Kolor 1 to zgaszony róż, nude, który będzie pasował do większości pomadek, bo ujednolica kolor ust i mozęmy dorysować nim braki w czerwieni wargowej. 2 to natomiast nasycona fuksja, którą wybrałam, bo pomadek w podobym odcieniu mam najwięcej. Obie testowałam, uważam, że jak za taką cenę sprawdzają się naprawdę fajnie.


Lewa strona: Lovely, perfect line 1
Prawa strona: Lovely, perfect line 2

PRODUKTY DO UST W BŁYSZCZYKU

  • La luxe, Super long lasting lip liquid tint w odcieniu 116 sweet candy
Produkt kupiony w Biedronce przez moja mamę, który okazał się być dla niej za mocno wyrazisty :P Jest to prawdziwy tint, który wżera się w usta i pozostawia na nich intensywny kolor. Ten tutaj jest mocno różowy, landrynkowy, taki, jaki właśnie wskazuje jego nazwa. Utrzymuje się najdłużej z widocznych tutaj błyszczyków, nie wysusza ust, ładnie się zjada. Lubię go stosować szczególnie w letnie, upalne dni.
  • Bourjois, Rouge edition velvet w odcieniu 10 Don't pink of it
Jedna z moich perełek w kolecji. Matowy efekt, który urzymuje się na ustach naprawdę długo. Kolor jest piękny, dzienny, coś w stylu uelpszonego odcienia naszych ust. Nie powiedziałabym, że jest to pomadka nude, bo jednak jak sami możecie zauważyć kolor jest dość ciemny, nie rzuca się to jednak tak bardzo w oczy. Na ustach siedzi długo, jednak nie pozostawia na nich warstewki koloru. Suche posiłki wytrzymuje, przy piciu nie daje rady. Bardzo go lubię, często wybieram go gdy idę na zajęcia i nie chcę wykonywać mocnego makijażu.
  • Manhattan, Lip jelly w odcieniu 51J
Jest to jedyny przeźroczysty błyszczyk, któy posiadam. Kosztował gorsze, ale lubię go za efekt jaki daje. Jest mocno błyszczący, dość rzadki, ale nie wylewa się poza kontury ust. Nie klei się, za co go również cenię. Ma ładny zapach i dobrze smakuje. Nie wysusza ust i lubię go stosować na codzień.
  • Manhattan, Soft mat lipcream w odcieniu 95G
Na swatchach kolor ten wyglądał zupełnie inaczej. Jest niestety nietrafiony i nie lubię go używać. Jest dla mnie za brązowo pomarańczowy. Uwydatnia żółć zębów, wypłkuje mnie całkowicie z koloru. Miałam go an ustach może raz. Leży nieużywany, muszę z nim coś zrobić :P
  • Manhattan, Soft mat lipcream w odcieniu 45H
Jest to bart/siostra produktu o którym mówiłam wyżej. Jedyny odcień czerwieni w mojej kosmetyczce. Jest dość chłodny, ładnie prezemyuje się u większości osób. Wysycha do pełnego matu, przez co może podkreślać suche skórki. Trzyma się bardzo długo i kolor schodzi równomiernie. Aplikator jest wygodny. Produkt ma przyjemny, waniliowy zapach.
  • Lovely, Extra lasting w odcieniu 2
Jedna z moich ulubionych matowych pomadek w kolekcji. Ciemna, nasycona fuksja. Wysycha do pełego matu, utrzymuje się na naszych ustach naprawdę długo. Niedroga, a trwała. Może podkreślać suche skórki i wysuszać usta, ale ja jestem zawsze na to przygotowana. Poza tym - nie używam codziennie takich produktów.


Górny rząd: La luxe 116, Bourjois 10, Manhattan 51J
Dolny rząd: Manhattan 95G, Manhattan 45H, Lovely 2

SZMINKI DO UST

  • Maybelline, Color senstational w odcieniu 103 Iridescent Rose diamonds
Delikatna szminka, idelana na codzień. Ma w sobie drobinki, które jednak nie przeszkadzają mi bardzo. Ma bardzo łądny zapach. Delikatnie rozjaśnia usta. Nie nawilża i jest dosyć "szorstka". Daje efekt zmrożonych ust. Fajna do stosowania wiosną, jesienią i zimą.
  • Maybelline, Color sensational w ocieniu 904 Vivid Rose
Soczysty, różowo-czerwony kolor, który na zdjęciach wygląda na mocny róż. Odcień dość ciepły, niestety moje zęby wyglądają przy nim na żółte. Ma zdecydowanie bardziej nawilżającą formułę od siostry. Utrzymuje się dość długo, ma delikatnie waniliowy zapach.
  • Rimmel, Lasting finifh by Kate Moss w odcieniu 020
Jedna z moich pierwszych fuksjowych szminek. dobrze napigmentowana, matowa, średnio wysuszająca usta. Nawet po starciu na ustach widoczny jest jej kolor. Wygodnie mi się ją nosi, nie migruje poza kontur ust. Jednak z moich ulubionych pomadek. Ma przyjemny, świeży zapach.
  • Maybelline, Super stay 14 Hr lipstick megawatt w odcieniu 135 Flash of fuchsia
Moja ulubiona szminka. Fuksja z domieszką fioletowego pyłku, która na ustach wygląda neonowa. Szminka bardzo matowa, mocno wysusza i momentalnie podkreśla wszytskie suche skórki. Uwielbiam ją jednak za efekt jaki daje. Ma bardzo łądny, świeży, cukierkowy zapach.
  • Bebeaty, Tint lipstick w odcieniu 1
Liptint w szmince, za którym średnio przepadam. Wolę jednak ten z La luxe. Ciemnieje na ustach i wpija się w nie, ale nie tak mocno jak produkt z poprzedniej kategorii. Ma ładny zapach, niestety kolor nie do końca mi odpowiada - na początku jest ładny, ale potem staje się coraz cieplejszy. Używam głównie latem.
  • Essence, Come to town lipstick w odcieniu 02 Wrapped in pink
Szminka bardzo fajna, kremowa, jednak potrafi wybiegać za kontur ust. Ma też dziwny, babciny zapach. Kolor jest natomiast ładny, jesienny, zgaszony fiolet z domieszka różu. Używam jej głównie jesienią i zimą. 
  • Essence, Longlasting lipstick w odcieniu 12 Blush my lips
Ta pomadka Essence sprawdza się u mnie zdecydowanie lepiej. rzed wszystkim nie migruje poza kontur ust. Ma ładny, czerwono-różowy kolor idealny na lato. Zapach jest dość szyuczny, chemiczny, ale mocno mi to nie przeszkadza, Jest kremowa i lekko sunie po ustach. Utrzymuje się średnio, ale jestem skłonna do poprawek w ciągu dnia, jesli chodzi o usta oczywiście :P
  • I heart Makeup, Lip geek w odcieniu Ken will want me
Bardziej "barbiowej" szminki nie miałam. Opakowanie tak słodkie, że aż mi czasem niedobrze z tej słodkości :P Szminkę natomiast barzo lubię, jest njabardziej kremowa ze wszystkich, które tu widzicie. Pielęgnuje usta, jest dobrze napigmentowana. Kolor jest chłodny, dlatego lepiej nosi mi się ją jesienią i zimą, ewentualnie w deszczowe dni. Odcień jak najbardziej dzienny. Na ustach trzyma się przyzwoicie, nie wychodzi tam, gdzie nie powinna. Nie ma zapachu ani smaku.
  • Kobo, Colour Trends w odcieniu 304 Dusky Rose
Piękny odcień, kremowy, pół mat, jeśli można go tak ocenić. Szminka ma delikatny zapach. Długo utrzymuje się na ustach. Kolor dobry zarówno na dzień, jak i na wieczór. Jest o jeden z moich ulubionych odcieni pomadek, bardzo dobrze i pewnie się w nim czuję. Nie migruje poza kontur, trzyma się dobrze, nie podkreśla suchych skórek.
  • Kobo, Colour Trends w odcieniu 305 Sensual Purple
Koło fioletu ten kolor na pewno nigdy nie leżał. Moim zdaniem jest to ciemna czerwień w kolorze wina. Bardzo ładny odzień, szczególnie na wieczór. Lubię go nosić, kiedy za oknem pochmurno i chłodno. Właściwości ma identyczne jak poprzedniczka. Bardzo ją lubię, noszę jednak rzadziej niż pozostałe.

Górny rząd: Maybelline Colorsenstional 103, Maybelline Colorsenstational 904, Rimmel by Kate Moss 20, Maybelline Super Stay 135, Bebeauty 1
Dolny rząd: Essence 02, Essence 12, I hear makeup, Kobo 304, Kobo 305
To by było na tyle. Myślałam, że ten post nigdy się nie skończy. Jak widzicie trochę się tego u mnie uzbierało, ale musicie wziać pod uwagę, że nie wszystko sama kupiłam :P Zazwyczaj mam u siebie tylko po jednym podkładzie, tuszu czy pudrze. Za to nie da się nie zauważyć, że jestem maniaczką szminek :P Mam nadzieję, że post Wam się spodobał :D

Macie coś również w swojej kolekcji? Jakiego rodzaju kosmetyków macie najwięcej?

Pozdrawiam :3


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...