1. Strona Główna
  2. O mnie
  3. Serie na blogu
  4. Lifestyle
  5. Kosmetyki
  6. Kontakt
Elf Naczi: lutego 2015

sobota, 28 lutego 2015


[HAUL] część pierwsza - zakupy z Glittera i kosmetykizameryki.pl



Hej!

Dzisiaj nadszedł czas na pierwszą część Haulu, czyli dzisiaj pierwsze skrzypce będą grały kosmetyki i akcesoria do włosów. Te pierwsze pochodzą z internetowej drogerii kosmetykizameryki.pl a wspomniane wyżej gumki, opaski i wsuwki kupiłam w Glitterze, Jeśli jesteście ciekawi co wpadło do mojego koszyka, zapraszam do czytania :3


Oprócz rzeczy, które możecie wygrać w rozdaniu zamówiłam sobie tusz, gdyż mój  przestał już nadawać się do użytku i "przy okazji" wybrałam sobie 2 szminki - jedną, którą mogłabym nosić na codzień, nawe na uczlenię, a drugą mocniejszą, czyli takie jakie lubię przy wyjściach na misto, z przyjaciółmi, czy po prostu ze względu an mój gust :D


Jedna z nich to pomadka od Maybelline 14Hr Lipstick Megawatt w kolorze 135 Flash of fuchsia. Jest to piękny kolor, jak sama nazwa wskazuje - fuksja, z odrobiną chłodnych, niebiesko-fioletowych drobinek, których niestety nie widać na swatchach :C Kosztowała niecałe 9 złotych, czyli naprawdę niewiele w porównaniu z ceną, za którą możemy je kupić w Rossmannie. 

Ta, którą widzicie po lewej to wytwór Makeup revolution, a raczej ich filli - I  ♥ makeup. Jest to lip geek - Ken will want me. Nie dość, że opakowanie bardzo przypomina te z kolekcji Barbie to jeszcze nazwa taka trafiona :D Ogólnie wydaje mi się, że kształt opakowania inspirowany jest firmą MAC. Cena szminki to 12 złotych, jest ona kremowa, łątwo sunie po ustach. Dobrze kryje. Kolor to piękny, zimny róż.





W Glitterze upolowałam powyższe gadżety za jeszcze niższą cenę niż -75% :D Jak Wam kiedyś wspominałam, w Bydgoszczy likwidują ten sklep i w połowie lutego obniżyli wszystkie ceny do max 15 zł :D Wszystkie rzeczy ze zdjęcia kosztowały po 5, więc naprawdę nie jest to duży wydatek. Oryginalne ceny to:

-25 zł za opaski
-9 zł za wsuwki na czarnym katoniku
-30 zł za wsuwki w plastkowym opakowaniu
-40 zł za zestaw z donoutem

Za oryginalne ceny w życiu bym tych rzeczy nie wzięła :P Wydają mi się właśnie o te 75% za wysokie, przecież nie ma tu nic o nadzwyczajnej jakości. Nie mniej jednak zaoszczędziłam, gdyż powinnam przy kasie zostawić 104 zł a wydałam 20 :D 84 zł zostały w kieszeni :D


Lubicie robić zakupy? Co sądzicie o tych rzeczach? Zapłacilibyście tyle za akcesoria z Glittera?

Pozdrawiam :3

W Rossmannie znajdziecie nową gazetkę z promocjami [KLIK]





piątek, 27 lutego 2015


[GRWM] Wypad na miasto! Mnóstwo zdjęć :D



Hej!

Jestem już spokojna, bo znam wyniki egzaminu! :D Mogą mnie witać w II semestrze na farmacji :D Tak szybko się mnie nie pozbędą :P Postanowiłam się znowu wziąć trochę bardziej za to, co tutaj umieszczam i mam dziś dla Was GRWM. Jak wiadomo, będzie tu więcej zdjeć, niż treści, ale mam nadzieję, że Wam się spodoba! :D I nie przestraszcie się mnie bez makijażu ;D Miłego czytania i oglądania :3


Tak wyglądam bez makijażu :D Moja skóra ostatnio troszkę się poprawiła, ale nie mogę sobie poradzić z przebarwieniami :C To wszystko przez jasną karnację - gdybym była troszkę ciemniejsza nie rzucałyby się one tak w oczy i wszystko byłoby okej :D Przez poprawkę mam trochę zasinione oczy (ale mam tak zawsze, takie geny :P) i zrobiły mi się jakieś worki :P Jeśli jesteście ciekawi co nałożyłam na skórę przez makijażem, zapraszam do poprzedniego [GRWM].


Jako podkładu użyłam tym razem mojego ulubioneg Loreal True Match w kolorze N1, czyli NAJJAŚNIEJSZYM :p Niestety moja cera jest teraz na niego trochę za sucha i podkreślił moje skórki :C  Nie mniej jednak prezentuje się dość fjnie i nie ma co narzekać :P Zaaplikowałam go pędzlem Hakuro H50s.



Pod oczy i na niedoskonałości nałożyłam kamuflaż od Catrice, również w najjaśniejszym odcieniu. Muszę koniecznie znaleźć coś innego pod oczy, bo osttanio trochę mi się buntują :c Ewentualnie trzeba dłużej spać, żeby w pełni odpocząć :P



 Na powieki nałożyłam bazę pod cienie Paese i dziś zdecydowałam się na paletę Iconic 3 od Makeup Revolution. Na całą powiekę nałożyłam pierwszy, najjaśniejszy cień, żeby wyrównać jej koloryt. W załamanie nałożyłam czwarty, jasny, matowy cień, aby nadać spojrzeniu trochę głębi. W wewnętrzny kącik poleciał cień Inglot 110.








Przypudrowałam twarz pudrem w kamieniu Rimmel Stay Matte w kolorze 003. Mogłam jednak wziąć jedynkę :C W internecie zobaczyłam że jest jaśniejsza,w  drogerii ta wydawała się być njbardziej zbliżona do koloru mojej skóry. Nie odznacza się jedna i jestem z tego faktu zadowlona. Matuje na dość długo, ale efekt ten nie jest płaski, co również jest plusem - nie chcemy wyglądać jak córki młynarzy obsypane cielistą mąką :P



Rzęsy wytuszowałam maskarą od Max Factora - Clump Defy. Mam ją po raz pierwszy, poleciła mi ją moja mama, naprawdę spełnia swoje zadanie dobrze. Nie patrzcie na to, że efekt jest słaby - rzęsy są o wiele dłuższe i pięknie wyglądają, ale są proste jak druty xD One nawet z zalotką nie chcą współpracować, szybko wracają do poprzedniego kształtu :P




Brwi wyrysowałam delikatnie cieniem Maybelline Color Tatoo - 040 Pernament Taupe, który nadal robi w siecie wielką furorę. Najpierw wypełniłam ubytki za pomocą pędzla Hakuro H85, następnie wyczesałam je szczoteczką z Essence. Zauważyliście, że znów pożegnałam się ze swoimi krzaczkami? :P 



Ostatni produkt i gwóźdź programu to pomadka Maybelline 14Hr Lipstic Megawatt w odcieniu Fuchsia flash. Jest cudowna, na żywo widać w niej niebiesko-fioletowe drobinki. Utrzymuje się kilka dobrych godzin, wgryza się w usta, jest po prostu nie do zdarcia. Może wysuszać, ale nie używam jej codziennie więc mi to nie przeszkadza.


Mam nadzieję, że podoba Wam się końcowy efekt :D Wizażystką nie jestem i nigdy nie będę, moje umiejętności są na niskim poziomie i ciągle staram się rozwijać, więc przyjmę konstruktywną krytykę na klatę! :D 




Perfumą na dziś została woda on Calvina Kleina - In 2 U - piękna i nietuzinkowa, przyciąga uwagę, ale nie powoduje bólu głowy :D Idealna dla młodych dziewczyn, ale i dojrzałych kobiet :3





Lubicie makijaże z akcentem na ustach? Może wolicie, żeby to oczy były na pierwszym planie?

Pozdrawiam :3

PS W Biedronce pojawiły się świeczniki, podobne do moich, które podobały się wielu z Was. Może nawet ładniejsze :D Znajdziecie je w tej gazetce! [KLIK]




czwartek, 26 lutego 2015


[RECENZJE] Ziaja - Oczyszczanie. Liście manuka - Żel myjący normalizujący na dzień/na noc



Jestem z powrotem, poprawka już za mną. Jak poszło, okarze się jutro, staram się być dobrej myśli, ale wiem, że super mi nie poszło :C Nie ma się jednak co załamywać, tym bardziej, że przecież jeszcze swojego wyniku nie znam :3 Jako, że jestem zmęczona i ostatnio niezbyt długo sypiałam, dzisiaj na blogu tylko krótka recenzja i zmykam spać. Mam nadzieję, że juro uda mi się napisać coś dużo ciekawszego, żeby zaspokoić Waszą ciekawość :3 Więc, przechodzę do rzeczy.

Każdy, kto posiada cerę mieszaną bądź tłustą, skłonną do niedoskonałości wie, jak ciężko jest o nią zadbać. Problemem jest utrzymanie równowagi w nawilżeniu skóry i odpowiednim jej oczyszczeniu. Ja jeszcze nie znalazłam żelu, który byłby w stanie w 100% spełnić moje oczekiwania. Testowałam już naprawdę wiele z nich, były lepsze, trafiały się gorsze, ale hitu nie było - nie nadszedł jego czas :P Dziś chciałam Wam opowiedzieć o moich odczuciach po stosowaniu Żelu myjąco - normalizującego na dzień/na noc od Ziaji. Sprawdził się, a może okazał się totaknym bublem? O tym w dalszej części posta.



Żel znajduje się w naprawdę estetycznym opakowaniu z pomką. Jest ono nie tylko ładne, ale i higieniczne - dzięki pompce nic nie dostaje się do środka, a wydobywanie produktu nie jest niczym trudnym. Pompka nie zacina się, do samego końca działa bardzo sprawnie. Naklejki na opakowaniu nie zdzierają się, są przejrzyste i łatwo wyczytać z nich informacje, ktorych szukamy. Żel jest wydajny, stosowałam go raz dzennie, rano i 1 buteleczka starczyła mi na około 2 miesiące. W opakowaniu mieści się 200 mililitrów żelu. Miałam okazję zużyć 2 całe pojemniczki. Żel ma przyjemną konsystencję, nie jest ani za rzadki ani za gęsty, nie pieni się bardzo mocno, ale mi to nie przeszkadzało. Dodatkowo produkt cudownie pachnie, mycie nim buzi dzięki temu plusowi to naprawdę czysta przyjemność.

Co obiecuje nam producent?
Oczyszczający, spłukiwalny żel myjący. Nie zawiera mydła. Przywraca skórze naturalną równowagę i świeżość.
Substancje czynne głęboko oczyszczające:
- ekstrakt z liści manuka o działaniu antybakteryjnym,
- ściągająco-normalizujący zinc coceth sulfate.
Substancje czynne nawilżająco - kojące:
- kwas laktobionowy, alantoina i prowitamina B5.
Czysta i świeża skóra
- zapewnia efekt dokładnie oczyszczonej skóry,
- łagodzi podrażnienia i zaczerwienienia skóry,
- kwas laktobionowy ułatwia redukcję sebum,
- poprawia nawilżenie i miękkość naskórka,
- przygotowuje skórę do zabiegów pielęgnacyjnych. 

Nie jestem jednak z osób, które w 100% ufają napisom z etykietek. Na pewno mogę zgodzić się z faktem, że żel dobrze oczyszczał skórę. Nie piekł w oczy, chociaż starałam się nie stosować go na te wrażliwe okolice. Po użyciu pojawiało się u mnie delikatnie ściągnięcie, ale nie było to jakoś mocno niekomfortowe, gdyż zawsze po myciu twarzy stosuję krem nawilżajacy. Nie sprawił jednak, żeby moja skóra wydzielała mniej sebum. Nie podrażniał, ale również nie łagodził skóry i zaczerwienień. Nie powodował nasilenia objawów związanych z trądzikiem, na który choruję już od kilku lat.

Skład: Aqua (Water), Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Coco Glucoside, Zinc Coceth Sulfate, Glycerin, Panthenol, Allantoin, Lactobionic Acid, Propylene Glycol, Leptospermum Scoparium Leaf Extract, Cocamide DEA, Sodium Chloride, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Sodium Benzoate, )Parfum (Fragrance), Benzyl Salicylate, Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool, Citric Acid

Na drugim miejscu w składzie znaduje się siarczan, który bardzo wysusza skórę. Nie jest to składnik pożądany - wolałabym na jego miejsce jakiś łagodniejszy detergent. Cocamidopropyl Betaine - łagodna substancja myjąca zarówno dla skóry jak i błoń śluzowych. Coco Glucoside łagodzi działanie innych detergentów, więc tutaj bardzo dobre posunięcie ze strony producenta. Dalej mamy Zinc Coceth Sulfate to substancja wykazująca działanie antybakteryjne.  Glycerin, Panthenol, Allantoin są substancjami łagodzącymi, nawilżającymi, dobrze wpływają na naszą skórę. Wbrew powszechnej opinii gliceryna NIE JEST komadogenna, więc nie ma się co jej obawiać. Lactobionic Acid to kwas pomagający złuszczać martwy naskórek, poprawia nawilżenie skóry i wspomaga walkę z przebarwieniami. Dalej mamy jeszcze hydrofilowy ekstrakt z liści drzewa manuka - posiada właściwości  antybakteryjne, stosoway leczniczo na podrażnienia, oczyszcza również naszą skórę.

Jak dla mnie, żel może nie jest idealny, ale gdyby nie SLES miałby bardzo ciekawy skład. Polecam każdemu, kto boryka się z podobnymi problemami co ja, należy jednak uważać na przesuszenie skóry. Za niewielką cenę mamy kosmetyk, który może pomóc i ma naprawdę dobre właściwości oczyszczajace. Ja po 2 - miesięcznym stosowaniu całej serii zauważyłam poprawę w stanie mojej skóry.

Produkt dostępny jest w sklepach Ziaji, aptekach, drogeriach a także na wielu stronach online. Cena za 200 mililitrów waha się od około 7 do 9 złotych, więc jest to naprawdę niewiele.

Moja ocena:

7/10


Miałyście okazję stosować ten żel? Lubicie produkty Ziaji?

Pozdrawiam

PS PRZYPOMIANM O ROZDANIU, WYSTARCZY KLIKNĄĆ W BANNER NA PASKU BOCZNYM ŻEBY SIĘ DO NIEGO PRZENIEŚĆ

PS 2 Wolicie takie ciągłe recenzje, czy z wydzielonymi kategoriami jak robiłam to zawsze? Testuję nowe formy i jestem ciekawa, co Wam bardziej odpowiada :3

poniedziałek, 23 lutego 2015


[PRZECZYTAĆ TYLE ILE MASZ WZROSTU] Trylogia Czarmego Maga - Gildia Magów, Nowicjuszka, Wielki Mistrz i Prequel - Uczennica Maga


Hej!

Czas pobytu w domu niestety mi się skończył i postanowiłam dzisiaj napisać Wam coś bardziej konkretnego :D Nie samymi kosmetykami człowiek żyje, a ja ostatnio dość intensywnie spożytkowałam swój czas przeznaczony na czytanie :3 Nie myślcie, że przeczytałam tylko te 4 książki w ciągu kilku ostatnich miesięcy :P Zebrało się ich troszkę więcej, ale o nich na pewno opowiem w kolejnych postach. Dziś na warsztat idą cztery z nich.

Chciałabym zacząć od Uczennicy Maga Trudi Canavan. Jest to prequel do całej trylogii. Była to moja pierwsza książka z całej tej serii. Wciągnęła mnie niesamowicie i czytałam ją już... 4 razy :D Mniej więcej raz, dwa razy do roku sięgam po nią, jest to jedna z moich ulubionych lektur. Opowiada o dziejach magów jeszcze sprzed powstania Gildii. Wydarzenia mają miejsce kilkaset lat wstecz w porównaniu do tych, o których dowiadujemy się w Trylogii Czarnego Maga. W książce znajdziemy wiele wątków, począwszy od magii po miłosne zawirowania głównych bohaterów. Każdy znajdzie tu coś dla siebie, poza tym, postacie są tak wielowymiarowe, że trudno znaleźć tą swoją ulubioną. Książka podzielona jest na części, narrator opowiada nam o losach kilku bohaterów z różnych perspektyw - spotkamy i  osoby z ludu Kyralian i ich opozycjonistów - groźnych ichanich z Sahaki. Poznamy również losy kobiet, które mają ograniczone prawa w kraju, który zostaje pokonany przez pierwszą nację. Język jest przejrzysty, zrozumiały, nowe pojęcia wypisane są w słowniczku na końcu. Opisy, zarówno walk, przyrody jak i te o bohaterach nie są nudne i łatwo przez nie przebrnąć. Na koniec chciałam wspomnieć, że niektórzy polecają, żeby przygodę z tą serią zacząć jednak od Trylogii a skończyć na Prequelu. Dlaczego? W tej książce wyjaśnionych jest wiele rzeczy i okazują się one później zbyt oczywiste. Mi to jednak nie przeszkadzało :) Warto również wspomnieć, że Uczennica Maga została napisana jako ostatnia, już po ukończeniu całej serii.
Gildia Magów opowiada o pewnej dziewczynie ze Slumsów - Sonei, której udaje się samoistnie rozwinąć swoją magiczną moc. Cała fabuła skupia się wokół jej ucieczek przed magami, ukrywaniu wśród przyjaciół z półświatka i sposobach magów na jak najszybsze jej złapanie. Nie wie ona jednak, że grozi jej śmiertelne niebiezpieczeństwo - niekontrolowana moc może ją w każdej chwili zabić. Nie będę dalej sypać spoilerami, wspomnę tylko, że styl pisania jest podobny jak w poprzedniej części. Czyta się łatwo, rozdziały ułożone są tak, żeby ciągle stanowiły niedosyt dla czytelnika - mamy ochotę czytać i czytać i czytać bo znów nie wiadomo co się zaraz stanie. Akcja jest dynamiczna i jej rozwój jest zdecydowanie szybszy niż w Uczennicy Maga. Ma na to wpływ również rozmiar książki - jest ona krótsza niż ta, o której wspominałam w poprzednim akapicie. Tutaj również znajdziemy wykaz nowych słów i pojęć, który może być dla nas naprawdę przydatny jeśli chcemy mieć dokładny obraz świata, o którym czytamy.
Druga część trylogii - Nowicjuszka była dla mnie chyba "najnudniejszą" częścią. Nie dlatego, że była gorzej napisana - co to to nie :D Dowiadujemy się tutaj po prostu więcej o samych magach, gildii, jest to bardziej opis miejsca, w którym obraca się nasza głowna bohaterka. Nie mniej jednak Trudi postanowiła i w tej części wpleść kilka nieoczekiwanych zwrotów akcji i gdy Sonea zaakceptowała magów i swój pobyt w nowym miejscu pojawiają się kolejni antagoniści, którzy przyprawiają jej wiele kłopotów. Poznajemy rodzaje magii - oczywiście, idąc trochę schematycznym tropem pojawia się również ta zła. Według mnie pisarka właśnie w tej części ujawiniła swoje prawdziwe "ja" i jej talent pisarski osiągnął punkt kulminacyjny. Nie ma tu już nieścisłości, które mogłyby pojawić się w poprzedniczce. Pod względem literackim ta książka stawia innym z podobnego gatunku naprawdę wysoką poprzeczkę. Nie bez powodu Trudi została okrzyknięta najlepszą pisarką fantasy ostatniego dziesięciolecia :3

Ta część - ostatnia - Wielki Mistrz jest moim zdaniem najlepsza. Nie mogłam się od niej oderwać, dzieliłam sobie jednak tą cegiełkę na porcje, bo nie chciałam, żeby tak szybko się skonczyła. Głównymi postaciami są Akkarin - wspomniany w tytule Wielki Mistrz i Sonea - bohaterka pojawiająca się i w poprzednich książkach. Ta powieść jest zarówno fascyjnująca, wzruszająca i po prostu cudowna. Zakończenie zostaje w pamięci, każdy czytelnik pewnie chciałby, żeby było ono inne, ale jest tak nieoczekiwane, że po skończeniu patrzyłam w puste już strony przez kilka dobrych minut. W tej książce możemy znaleźć to, jak wielkim cudem jest miłość czy przyjaźń, a także jaki ból sprawiają bohaterom decyzje innych. Po przeczytaniu epilogu ewidentnie spodziewamy się kolejnej trylogii spokrewnionej z tą tutaj. Ta część utwierdziła mnie w przekonaniu, że trafiłam na jedną z najlepszych serii XXI wieku ( a przynajmniej jego początku ). Po przeczytaniu czułam jednak niedosyt, a może było to coś innego... Wiem, po prostu chciałam WIĘCEJ i żałowałam, że chwile spędzone nad tą częścią prozy po prostu się skończyły :C


Podsumowując - polecam przeczytać tą serię każdemu fanowi fantasy. Kocham Tolkiena, ale Trudi czytało mi się zdecydowanie lepiej. Z senstymentem wracam do tych książek i co nieraz przypominam sobie wydarzenia o których tak bardzo lubię czytać. Każdy znajdzie w tej trylogii coś dla siebie - dużo magii, odrobinę przyjaźni i opowieść o skomplikowanym życiu młodej dziewczyny. Jest wiele momentów, w których ogarnia nas złość, czy wzruszenie. Łatwo jest podążać z losem bohaterów, utożsamiać się z nimi. Spokojnie mogę przydzielić tym tytułom ogólną notę:

  10/10

I doliczyć sobie kolejne 20 centymetrów w moim wyzwaniu :D Łącznie osiągnęłam poziom 32 centymetrów, jeszcze prawie 140 przede mną :3 Niedługo opowiem wam o kolejnych książkach i mam nadzieję, ze polecę Wam coś naprawdę ciekawego!

Lubicie fantasy? Spotkaliście się już z Tessią, Jayanem, Soneą i Akkarinem?

Pozdrawiam :3


sobota, 21 lutego 2015


ROZDANIE U ELFNACZI.BLOGSPOT.COM 21.02.2015-21.03.2015




Hej!

Przygotowałam dla Was miłą niespodziankę i w dzisiejszym poście ogłaszam dla was rozdanie! Chciałam Wam podziękować za to, że poświęcacie czas na mojego bloga i wybrałam kosmetyki, które są uniwersalne i spodobają się każdej kobiecie :D Mi podobają się bardzo i teraz sama się zastanawiam, dlaczego nie kupiłam sobie drugiego takiego kompletu :D Nagrody są super bo wygrać u mnie można:

- Paletę Makeup Revolution Iconic 2
-Szminkę Makeup Revolution w kolorze Flashing
-Lakier do zdobień NYC 003 Pinkasso

Kolory są uniwersalne i każdemu będą pasowały, więc bierzcie się do robory i dodawajcie własne zgłodzenia! :D

 Regulamin
   Organizatorem i sponsorem  rozdania jest autorka bloga "Naczi & Kapitan Widmo - elfnaczi.blogspot.com".
Zgłoszenia przyjmowane są od 21.02.2015 do 21.03.2015 (do 23.59)
Spośród wszystkich prawidłowych zgłoszeń, drogą losowania zostanie wybrany zwycięzca, 
który otrzyma Zestaw kosmetyków składający się z 3 kosmetyków ( paletki, szminki i lakieru)
 Rozdanie nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.).

ABY WZIĄĆ UDZIAŁ W ROZDANIU, NALEŻY:
zostawić komentarz ze zgłoszeniem pod TYM postem, wstawić banner na własnym blogu (lub jeśli nie ma się bloga opublikować post o rozdaniu na facebooku/google+)
oraz być publicznym obserwatorem bloga -1 los 

DODATKOWE LOSY:
Dotychczasowi  publiczni Obserwatorzy (należy zaznaczyć w poście, że było się obserwatorem, nie warto jednak oszukiwać - będę te wiadomości weryfikować)
(lista Obserwatorów do momentu ogłoszenia rozdania) - 1 los
Lubię na Facebook - 1 los
Obserwowanie na Instagramie1 los
Notka o rozdaniu lub wspomnienie o tym w poście i wklejenie tak bannera przekiwrowującego do rozdania - 2 losy


Wyniki zostaną ogłoszone w przeciągu 3 dni od daty zakończenia rozdania. Autorka bloga, czyli ja jestem sponsorem nagród. Osoby, które najpierw zostaną obserwatorami, a następnie "uciekną" z bloga zostaną na zawsze zdyskwalifikowane i wykluczone z brania udziału w moich rozdaniach.


BANNER ZNAJDUJE SIĘ NA KOŃCU TEGO POSTA!


Formularz zgłoszeniowy :

Obserwuję jako : XYZ
Banner  : (link do bloga)
Dotychczasowy obserwator : TAK/NIE
Lubię na Facebooku :  Imię i pierwsza litera nazwiska
Obserwuję na Instagramie : Nick
Post : link do posta


Życzę powodzenia i miłej zabawy!

Pozdrawiam