1. Strona Główna
  2. O mnie
  3. Serie na blogu
  4. Lifestyle
  5. Kosmetyki
  6. Kontakt
Elf Naczi: [RECENZJE] The Body Shop masło do ciała wild argan oil

piątek, 23 stycznia 2015


[RECENZJE] The Body Shop masło do ciała wild argan oil



Hej!

Ciągle jestem w szoku bo udało mi się zaliczyć test z historii filozfii i to chyba na 4,5 :O Jestem w szoku bo tylko raz przeczytałam notatki (czyli kopiuj - wklej z Wikipedii) :P Dzisiaj dałam sobie spokój, ale od jutra muszę choć odrobinę wziąć się za naukę, bo od pierwszego wtorku lutego zaczynam egzaminy :C Nie chce się, ale trzeba, a po sesji w końcu wyjeżdżam do domu i bardzo się z tego powodu cieszę. Nie przedłużając przechodzę do meritum posta bo i tak jest już naprawdę późno :P


Nawilżające masło wzbogacone olejem arganowym z Maroka to luksusowy rytuał piękna dla Twojego ciała. Zapewnia 24 godzinne nawilżenie, sprawia, że skóra staje się miękka i gładka.
Olej arganowy, dzięki zawartości kwasów tłuszczowych nawilża, regeneruje i chroni skórę. 
Głęboko w afrykańskich górach Atlas, na terenie Maroka, rośnie dzikie drzewo arganowe - to jedyne miejsce, gdzie występuje ono w sposób naturalny. Tutaj berberyjskie kobiety ręcznie zbierają i pieczołowicie rozłupują orzechy najwyższej jakości, z których następnie powoli wyciska się ekstrakt - przejrzysty olej, gotowy do wykorzystania przy produkcji nowej linii Argan Oil Bath & Bodycare od The Body Shop. 

Pełna wersja masełka, czyli 200 mililitrów kosztuje 60 złotych. Te dostałam w ramach testów jeszcze przed premierą "wygrywając" casting na facebookowym profilu TBS :P W liście, który dostałam razem z masełkiem było napisane, że ta konkretna wersja (miniaturka 50 mililitrów) kosztuje 20 złotych. Jak dla mnie drogo, niestety nie stać mnie na to, żeby kupować sobie tak drogie masła do ciała :C Tutaj minus :C



Dostępne tylko i wyłącznie w sklepie The Bod Shop. Stacjonarnie. Sklepu internetowego nie ma. Można również szukać na allegro, ale cena jest naprawdę podobna.

Bardzo zwarta i gęsta, jak na prawdziwe masło przystało. Treściwa, roztapia się w kontakcie z ciepłem naszej skóry. Łatwo się wmasowuje i rozproadza po ciele. Wchłanie się również dość szybko, ale pozostawia delikatną, tłustą wartsewkę, co nie każdemu może się podobać.



Słoiczek wykonany z twardego plastiku. Łatwo się odkręca. Solidnie wykonane. Naklejki nie ścierają się, nie odklejają, projekt moim zdaniem estetyczny i bardzo ładne. Takie opakowania są charakterystyczne dla maseł TBS, to tutaj wyróżnia się złotym kolorem i niebieskimi etykietkami.

Te, które widzicie na zdjęciach ma 50 mililitrów. Tradycyjne, dostępne w sklepach są 4 razy większe, czyli mieszczą 200 mililitrów produktu. Są dostępne również "giganty" (stawiając je przy Isanie już nie :P) 400 mililitrowe, ale nie wiem czy akurat ta wersja jest dostępna w takiej pojemności. Z tego co mi się wydaje - nie.



I tutaj właśnie nie ma efektu WOW. Na początku mamy wodę, masło shea i masło z kakaowca. Olej arganowy, który widnieje w tytule całej serii jest naprawdę daleko w składzie - bliżej  mu ku końcowi niż początkowi. Za taką cenę oczekiwałabym, że tego głównego składnika znajdzie sie w produkcie więcej. Niestety, zawiodłam się. Dodatkowo w kosmetyku można znaleźć olej palmowy, którego temat jest kontrowersyjny.

Jak dla mnie wydajność tego kosmetyku jest niska. Gdybym używała go do całego ciała astarczyłby mi może na 5  razy. Do smarowania stóp i dłoni też nie starczył na zbyt długo. Aby moja sucha skóra poczuła ukojenie naprawdę musiałam nałożyć dość dużo kosmetyku.



Słyszałam wiele zachwytów nad produktami The Body Shop. Niestety jak dla mnie ich cena jest za wysoka a do tego nie mam do nich dostępu, bo najbliższy sklep znajduje się w Warszawie. Co ja myślę o masełku z tej serii? Gdybym miała sama je kupić, za pieniądze z własnej kieszeni nie zrobiłabym tego. Masełko nawilża, ale nie jest to jakieś dogłębne odżywienie - takie samo, albo nawet lepsze otrzymuję po posmarowaniu stóp kremem z mocznikiem od Isany, któy w promocji można kupić za 3 złotych i jest go w opakowaniu więcej. Zapach masełka jest ciężki, ja wyczuwam tu nuty jakichś perfum, długo go czuć na ciele, więc nie każdemu może spodobać. Pozostawia na ciele delikatną wartewkę, która nie wchłania się zbyt szybko. Nie jest to totalny bubel, ale nie mogę go nazwać moim hitem.

Moja ocena to

5/10

Nie kupię, ze względu na cenę. Za 15 złotych kupiłam balsam z Rossmanna i jak dla mnie poziom nawilżenia jaki daje jest podobny. Nie warto przepłacać.


Miałyście okazję testować te masło do ciała? Podobało się Wam? Lubicie kosmetyki The Body Shop?

Pozdrawiam :3


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...