Uncategorized

[GRWM] Mój codzienny makijaż na uczelnię :D

21 stycznia 2015
Hejo!
Wróciłam do swiata żywych, ale pewnie niedługo i tak zniknę, bo przychodzi ta zła sesja :O Już kilka razy przymierzałam się do napisania jakiegokolwiek posta, ale jakoś mi to nie wychodziło, bo albo brakowało czasu, albo przychodziłam zmęczona, albo po prostu w dzień wolny złapał mnie leń i oprócz przymusowej nauki nic nie chciało mi się robić :c
Dzisiaj przygotowałam więc ciekawszego posta, mam nadzieję, że Wam się spodoba, bo takiego jeszcze u mnie nie było 😀 Dzisiaj na tapecie (na szczęście nie w dosłownym tego słowa znaczeniu xD) mój codzienny makijaż, z jakim pokazuję się ludziom na Uniwersytecie 😀 Jeśli jestescie ciekawi jak to wygląda – zapraszam do oglądania i czytania :3

Uprzedzając pytania o to co mam na paznokciach – jest to lakier Essie Canyon Coral o którym mówiłam w ostatnim haulu 😀 Nie wygląda tutaj pięknie, bo wysechł mi top coat a to już 3 dzień noszenia 😀 Ale nie przejmuję się, na razie odprysków nie ma, jedynie końcówki starły się delikanie od pracy na komputerze. Jego recenzja pojawi się przy bliższym poznaniu, abym mogła Wam o nim opowiedzień troszkę szczegółów 😀

Po pierwsze na umytą żelem i przetartą tonikiem buzię nakładam dwa kremy. pod oczy wędruje Ziaja z bławatkiem, która u mnie sprawdza się naprawdę fajnie, a na całą twarz nakładam krem z Pharmaceris A – lekki krem głęboko nawilżający. Ten również jest fajny, na początku myślałam, że będę miała po nim wysyp, ale okazało się, że taka sytuacja nie miała miejsca – i dobrze!

Następnie nawilżam swoje usta masełkiem od Nivei – tym razem wybór padł na jagodowe (chociaż na obrazku jest borówka, jakby ktoś pytał :P), w swojej kolekcji mam jeszcze kokosowe i karmelowe. 

Podkładem, którego aktualnie używam jest Bourois ( nie wiem czemu, ale za każdym razem mam problem z napisaniem nazwy tej firmy :P) 1 2 3 Perfect, który średnio lubię. Ogólnie na twarzy zachowuje się dość dobrze, ale ja nie umiem nakładać go pędzlem, dodatkowo oksyduje na twarzy i robi się jeszcze ciemniejszy, choć dla mnie nawet ten wylany z buteleczki nie jest odpowiednim odcieniem ;c Niestety muszę go zużyć i na razie cierpię mając wrażenie, że moja twarz jest ciemniejsza od szyi 😛 Odcień do 51 Vanilla Clair

Wypryski (których nie mam teraz wiele) i przebarwienia oraz cienie pod oczami maskuję korektorem z Catrice – Camouflage Cream w najjaśniejszym odcieniu. Wiem, że jest on trochę zbyt ciężki do nakładania na wrażliwą skórę wokół oczu, ale jak na razie nie znalazłam kamuflażu, który by mi zakrył te siniaki ;__; Plusem jest fakt, że nie wyusza mojej skóry i nie podrażnia jej.

Kolenym krokiem jest przypudrowanie twarzy. W tym celu używam pudru Stay Matte z Rimmela i delikatnie oprószam nim twarz. Daje matowy efekt, ale jest to subtelne wykończenie i nie wygląda jak twarz maska/płaska twarz 😛 Ten tutaj to numerek 003 – w drogerii wydawał się jaśniejszy, ale na szczęście dopasowuje się do odcienia mojej skóry 😀

Rzęsy tuszuję maskarą od Loreala, która jest moim ulubieńcem. Jest to Volume Milion Lashes So couture, Szczoteczka jest delikatna więc nie drażni moih wrażliwych powiek a jej wielkość pozwala na pomalowanie nawet najmniejszych włosków. Formuła nie skleja rzęs i nie robi z nich pajęczych nóżek a dodatkowo nie zmusza moich oczu do produkowania hektolitrów łez, jak to się czasami zdarza 😛

Brwi podkreślam Color Tattoo w odcieniu 040 – Pernament taupe – myślę, ze produktem dla większości znanych, a dla części z nich nawet kultowym :3 Lubię go za to, jaką ma formułę i to, że efekt widoczny na brwiach można stopniować. Ja swoich nie wyrysowuję jakoś mocno, bo nie lubię mieć brwi odrysowanych od linijki (albo szklanki :P)

Ostatnim krokiem, który jest opcjonalny, to pomalowanie ust – nie decyduję się na to z prostego względu – brak czasu, a do tego nie chcę się rzucać wykładowcom w oczy xD  Tutaj wybrałam tint z Bell, który niedawno był w Biedronce.

Pędzle jakich użyłam to kabuki z Essence do pudru oraz szczoteczka do wyczesywania brwi z Essence.  Ścięty pędzelek to Hakuro H85.

Tak prezentuje się cały makijaż. Mi jego wykonanie zajmuje około 10 minut – jest więc to tempo ekspresowe 😀 Nie ma tutaj nic skomplikowanego, staram się tylko maskować moje problematyczne przebarwienia i wypryski a uwydatnić to, co lubię – czyli usa i oczy.

Co sądzicie na temat malowania się do szkoły? Preferujecie coś takiego jak ja, czy nie macie oporów przed mocniejszym makijażem?

Pozdrawiam

Udostępnij:
Follow by Email
Facebook
Google+
http://www.elfnaczi.pl/2015/01/grwm-moj-codzienny-makijaz-na-uczelnie-dhtml
Twitter
Pinterest
Instagram

Spodoba Ci się także: