1. Strona Główna
  2. O mnie
  3. Serie na blogu
  4. Lifestyle
  5. Kosmetyki
  6. Kontakt
Elf Naczi: stycznia 2015

czwartek, 29 stycznia 2015


Mini haul :3





Hejooo!

Robię sobie przerwę od nauki i przyszłam napisać szybkiego posta. Dzisiaj Oliwia (BFF :D) pokazała mi sklep Glitter, który jest likwidowany i wszystko jest przecenione o 75%. Oczywiście jak sroka nie mogłam napatrzeć się na tą biżuterię, która naprawdę była warta uwagi ( a przynajmniej jej część :P ). Nie mogłam się zdecydować co wziąć i wybrałam w końcu 3 naszyjniki i stojaczek na biżuterię (mój jeden zmarł śmiercią tragiczą a nie miałam okazji go wymienić) i za wszystkie te rzeczy zapłaciłam 39 złotych! ;D W (Lidlu) upolowałam też Zniszcz ten dziennik za 20 złotych ;D Coś czuję, że będzie seria! :D


Stojaczek jest dość duży i prezentuje się na półce bardzo elegancko. Cała moja biżuteria się na nim zmieściła i wygląda to ciekawie :D Najbardziej podoba mi się miejsce na pierścionki. Cena przed promocją to 70 zł, ja zapłaciłam niecałe 18.


Patrzyłam również na kolczyki, ale nie znalazłam nic, co porwałoby moje serce :P Może jednak się zastanowię i pójdę do sklepu gdy będzie mniej ludzi i będę mogła skupić się na sobie a nie na pilnowaniu torebki i unikaniu przepychania :P W końcu do koszyka trafiły 3 naszyjniki, bardzo delikatne, które wybraliśmy razem z Mateuszem :3


Pierwszy składa się z trzech serduszek w różnych kolorach - złotego, srebrnego i różowego złota. Kosztował 30 zł, a ja kupiłam go za 8 złotych.


Drugi ti dwie, malutkie, złote, przeplatające się obrączki - jedna gładka a druga ozdobiona niewielkimi cyrkoniami. Jego cena również wynosiła 30 zł, a po przecenie 8.


Ostatni już - srebrne, płaskie kółeczko było najtańsze i kosztowało 25 zł. Po promocji tylko 7 złotych - żyć, nie umierać :P





Tutaj możecie jeszcze zajrzeć jakie ksiażki znajdziecie taniej w LIDLU <KLIK>


Podoba Wam się biżuteria? Miałyście w rękach książkę Zniszcz ten dziennik?

Pozdrawiam :3


środa, 28 stycznia 2015


[AKTUALIZACJA WŁOSÓW] Styczeń - miesiąc po keratynowym prostowaniu


Hej!

Dzisiaj szybki post, ale myślę, że będzie dla Was ciekawy. Ja uczę się do sesji i nie mam na raziezbyt dużo czasu, co nie oznacza, że ot tak zostawię bloga :P Oby do  i potem wolne :D Do czasu sesji poprawkowej :P

Nie przedłużając zapraszam Was na aktualizację pielęgnacji włosów. Równy miesiąc temu ( 27 grudnia ) byłam na zabiegu keratynoego prostowania włosów. Jak na razie jestem bardzo zadowolona i nadal dbam o swoje włosy tak samo, jak przed zabiegiem, aby efekty utrzymywały się jak najdłużej. Włosy zyskały jednak na objętości i czasem nie są już idealnie proste, szczególnie, gdy kładę się spać w wilgotnych. Jestem jednak bardzo zadowolona, gdyż włosy mają zdecyowanie niższą porowatość, nnie plączą się tak bardzo i dzięki temu ani ich nie łamię, ani nie wyrywam podczas czesania. Przejdźmy do produktów, jakich używałam w ciągu tego miesiąca.

Szampony: Różne wersje Alterra oraz Hipp dla dzieci. Nie stosowałam ani razu szamponu z SLS/SLES gdyż moje włosy nie są ani obiciążone, ani przyklapnięte. Nie chciałam znów podrażniać skalpu, który buntował się po zmianie wody z mazurskiej na kujawsko - pomorską :P

Odżywki: Nie stosuję odżywek do włosów - są jak dla mnie za lekkie i niedostatecznie pielęgnują moje włosy.

Maski: Kallos - Keratin, Algae, Color i Crema al Latte oraz Biovax do włosów osłąbionych i wypadających oraz ta z keratyną (niebieska). Maski staram się stosować na zmianę i trzymać na włosach jak najdłużej, czasem jednak udaje mi się to tylko na kilka minut.

Oleje: Olej kokosowy, Alterra Cytryna i Brzoza oraz Papaja i Migdał.

Wcierki: od 1,5 tygodnia Jantar.

Dodatkowo: Czesanie Tangle Teezerem, związywanie włosów na noc.

Styczeń - Flesz

Styczeń - Bez flesza

Listopad - Styczeń - Bez flesza

Listopad - Styczeń - Flesz

Podoba wam się zmiana moich włosów? Macie jakieś sprawdzone sposoby na dodatkowe nawilżenie włosów?

Pozdrawiam :3



piątek, 23 stycznia 2015


[RECENZJE] The Body Shop masło do ciała wild argan oil



Hej!

Ciągle jestem w szoku bo udało mi się zaliczyć test z historii filozfii i to chyba na 4,5 :O Jestem w szoku bo tylko raz przeczytałam notatki (czyli kopiuj - wklej z Wikipedii) :P Dzisiaj dałam sobie spokój, ale od jutra muszę choć odrobinę wziąć się za naukę, bo od pierwszego wtorku lutego zaczynam egzaminy :C Nie chce się, ale trzeba, a po sesji w końcu wyjeżdżam do domu i bardzo się z tego powodu cieszę. Nie przedłużając przechodzę do meritum posta bo i tak jest już naprawdę późno :P


Nawilżające masło wzbogacone olejem arganowym z Maroka to luksusowy rytuał piękna dla Twojego ciała. Zapewnia 24 godzinne nawilżenie, sprawia, że skóra staje się miękka i gładka.
Olej arganowy, dzięki zawartości kwasów tłuszczowych nawilża, regeneruje i chroni skórę. 
Głęboko w afrykańskich górach Atlas, na terenie Maroka, rośnie dzikie drzewo arganowe - to jedyne miejsce, gdzie występuje ono w sposób naturalny. Tutaj berberyjskie kobiety ręcznie zbierają i pieczołowicie rozłupują orzechy najwyższej jakości, z których następnie powoli wyciska się ekstrakt - przejrzysty olej, gotowy do wykorzystania przy produkcji nowej linii Argan Oil Bath & Bodycare od The Body Shop. 

Pełna wersja masełka, czyli 200 mililitrów kosztuje 60 złotych. Te dostałam w ramach testów jeszcze przed premierą "wygrywając" casting na facebookowym profilu TBS :P W liście, który dostałam razem z masełkiem było napisane, że ta konkretna wersja (miniaturka 50 mililitrów) kosztuje 20 złotych. Jak dla mnie drogo, niestety nie stać mnie na to, żeby kupować sobie tak drogie masła do ciała :C Tutaj minus :C



Dostępne tylko i wyłącznie w sklepie The Bod Shop. Stacjonarnie. Sklepu internetowego nie ma. Można również szukać na allegro, ale cena jest naprawdę podobna.

Bardzo zwarta i gęsta, jak na prawdziwe masło przystało. Treściwa, roztapia się w kontakcie z ciepłem naszej skóry. Łatwo się wmasowuje i rozproadza po ciele. Wchłanie się również dość szybko, ale pozostawia delikatną, tłustą wartsewkę, co nie każdemu może się podobać.



Słoiczek wykonany z twardego plastiku. Łatwo się odkręca. Solidnie wykonane. Naklejki nie ścierają się, nie odklejają, projekt moim zdaniem estetyczny i bardzo ładne. Takie opakowania są charakterystyczne dla maseł TBS, to tutaj wyróżnia się złotym kolorem i niebieskimi etykietkami.

Te, które widzicie na zdjęciach ma 50 mililitrów. Tradycyjne, dostępne w sklepach są 4 razy większe, czyli mieszczą 200 mililitrów produktu. Są dostępne również "giganty" (stawiając je przy Isanie już nie :P) 400 mililitrowe, ale nie wiem czy akurat ta wersja jest dostępna w takiej pojemności. Z tego co mi się wydaje - nie.



I tutaj właśnie nie ma efektu WOW. Na początku mamy wodę, masło shea i masło z kakaowca. Olej arganowy, który widnieje w tytule całej serii jest naprawdę daleko w składzie - bliżej  mu ku końcowi niż początkowi. Za taką cenę oczekiwałabym, że tego głównego składnika znajdzie sie w produkcie więcej. Niestety, zawiodłam się. Dodatkowo w kosmetyku można znaleźć olej palmowy, którego temat jest kontrowersyjny.

Jak dla mnie wydajność tego kosmetyku jest niska. Gdybym używała go do całego ciała astarczyłby mi może na 5  razy. Do smarowania stóp i dłoni też nie starczył na zbyt długo. Aby moja sucha skóra poczuła ukojenie naprawdę musiałam nałożyć dość dużo kosmetyku.



Słyszałam wiele zachwytów nad produktami The Body Shop. Niestety jak dla mnie ich cena jest za wysoka a do tego nie mam do nich dostępu, bo najbliższy sklep znajduje się w Warszawie. Co ja myślę o masełku z tej serii? Gdybym miała sama je kupić, za pieniądze z własnej kieszeni nie zrobiłabym tego. Masełko nawilża, ale nie jest to jakieś dogłębne odżywienie - takie samo, albo nawet lepsze otrzymuję po posmarowaniu stóp kremem z mocznikiem od Isany, któy w promocji można kupić za 3 złotych i jest go w opakowaniu więcej. Zapach masełka jest ciężki, ja wyczuwam tu nuty jakichś perfum, długo go czuć na ciele, więc nie każdemu może spodobać. Pozostawia na ciele delikatną wartewkę, która nie wchłania się zbyt szybko. Nie jest to totalny bubel, ale nie mogę go nazwać moim hitem.

Moja ocena to

5/10

Nie kupię, ze względu na cenę. Za 15 złotych kupiłam balsam z Rossmanna i jak dla mnie poziom nawilżenia jaki daje jest podobny. Nie warto przepłacać.


Miałyście okazję testować te masło do ciała? Podobało się Wam? Lubicie kosmetyki The Body Shop?

Pozdrawiam :3


czwartek, 22 stycznia 2015


[RECENZJE] Garnier Płyn micelarny 3 w 1



Hej!

Udało mi się znaleźć trochę czasu i mam dla Was kolejnego posta. Dzisiaj o płynie micelarnym z Garniera, który podbił serca naprawdę wielu dziewczyn. Jeśli jesteście ciekawi co ja o nim sądzę zapraszam do czytania :3


Płyn micelarny 3 w 1 to prosty sposób, by usunąć makijaż oraz oczyścić i ukoić całą skórę (twarz, oczy, usta) za pomocą jednego gestu. Nie wymaga spłukiwania. 

To pierwszy inteligentny produkt oczyszczający od Garniera, w którym została zastosowana technologia miceli. Nie musisz już trzeć, by pozbyć się zanieczyszczeń i makijażu - micele wiążą je niczym magnes. Efektem jest idealnie czysta skóra bez pocierania. Bezzapachowy. 



Cena wacha się w granicach 16-18 złotych, ale na promocji można go dorwać za około 12 złotych. Ja w Biedronce kupiłam swój za bodajże 10.99, więc naprawdę super cena jak za taką jakość.


Producent na opakowaniu informuje nas, że płyn wystarcza na 400 demakijaży ( a za jeden demakijaż przyjmuje 1 płatek ) i moim zdaniem u mnie mniej więcej tyle tego było.  Wystarczył mi na ponad 3 miesiące codziennego stosowania, więc ten wynik mówi sam za siebie :D



Wszystkie drogerie - Natura, Hebe, Super Pharm i Rossman. Do tego jest dostępny również w internecie. Lepiej dostępny być chyba nie może :P Za to naprawdę duży plus, bo tylko wyskoczymy do sklepu i go mamy :D Do tego czasem pojawia się w Biedronce przy okazji urodowych gazetek.

Przejrzyste, ładne i poręczne. Trochę duże, ale zabierając go w podróże można przecież przelać odpowiednią ilość do innego pojemniczka. Zamykane na klik, nic nie trzeszczy, nic się nie psuje, otwór nie jest zbyt duży i nie wylewa się przez niego zbyt dużo produktu. Etykiety trwałe, nie ścierają się i wyglądają estetycznie. Taki design mi się podoba.



Aqua, Hexylene Glycol, Glycerin, Disodium Cocoamphodiacetate, Disodium EDTA, Poloxamer 184, Polyaminopropyl Biguanide

Skład krótki, nie ma miliona parabenów i innych szkodliwych substancji. Mnie nic nie uczula i nie podrażnia, a mam dość wrażliwą skórę. Nie wiem jak sprawdzi się u "sucharków" bo moja cera jest mieszana. Niektórzy porównują jego delikatność z Biodermą, więc musi coś w tym być. Ja Biodermy nie miałam więc się nie wypowiem :P

Aż 400 mililitrów. Butla jest naprawdę duża, bo zazwyczaj spotykamy takie produkty w pojemnościacj 200, maksymalnie 250 mililitrów. Tutaj otrzymujemy prawie dwukrotnie więcej, więc musimy rzadziej wychodzić po niego do sklepu.

Jak dla mnie jest to najlepszy płyn micelarny, który miałam okazję wypróbować i przetestować. Nie podrażnia mnie, nie uczula, nie powoduje wysypu krostek czy zapychania skóry. Nie wysusza. Makijaż zmywa naprawdę ekspresowo, dobrze pozbywa się również tuszu do rzęs czy szminek w intensywnych kolorach. Jest bardzo wydajny. Nie pozostawia na skórze lepkiej warstwy, na oczach nie pozostaje nam denerwująca mgiełka. Jak dla mnie - świetny produkt za naprawdę dobrą cenę.

Nie pozostało mi nic innego jak wręczyć mu okrągłe
10/10


Tak! Podobno mają wyjść 2 nowe wersje - dla cery tłustej, skłonnej do niedoskonałości i dla cery normalnej lub mieszanej i chcę wypróbować obie. Mam nadzieję, że będą tak samo dobre jak ta tutaj. Polecam każdemu, może się sprawdzi i dzięki temu ktoś również znajdzie swojego ulubieńca.


Testowałyście? Lubicie?

Pozdrawiam :3


środa, 21 stycznia 2015


[INSTAGRAM] Podsumowanie grudnia 2014


Hej!

Z racji tego, że ostatnio była taka długa przerwa w postach zapraszam Was dzisiaj na jeszcze jednego, tym razem niekosmetycznego. Zdaję sobie sprawę z tego, ze jest już prawie koniec stycznia a ja podsumowuję grudzień, ale jakoś tak wyszło :P Na pocieszenie mogę Wam tylko powiedzieć, że w poprzednim miesiącu miałam rekordowo dużo zdjeć na tej platformie społecznościowej :D Zapraszam wszyskich do oglądania i czytania opisów. Więc, do dzieła! :D

Nie mogłam się powstrzymać i przepuścić takiej okazji - Maxi Jajko musiało być moje :P Szkoda, że zabawka wcale nie była taka duża :C 
Lizaki wykonane ręczenie - jabłkowy i jeżynowy - były tak samo smaczne jak i ładne :D

Party Pop po zaliczeniu kolokwium z chemii - sponiewiera wszystko i wszystkich :D

Moja inwencja twórcza i naklejanie ozdób na matową taśmę - jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma :D

Planowanie postow i czytanie Focusa w toku :D

Softlips - chyba mój nowy ulubiony balsam. Na zdjęcoi smak miętowy :D Polecam!

W końcu do domu <3

Zmęczeni po podróży :D

Ja i moja nowa przyjaciółka :D Chcę być taka chuda jak ona :D

Tęskniłam za Zośką :D Takiej łobuziary dawno już nie widziałam :P

Podróż na przedświąteczne zakupy :D

Wigilia to tak specjalna okazja, ze nawet nie zapomniałam o biżuterii :D Jestem w szoku :D

Zdjęcie z choinką - zimowy must have :D

Kocham twistbandy <3

Byłam w kinie na Hobbicie - 2 razy :D Czy polubiłam? O tym jeszcze poopowiadam :D

Babeczka z tygryskiem :D Było w niej więcej chemii niż smaku xD

Mój sylwestrowy look :D Nic ciekawego, ale zawsze warto się pokazać :P
Lubicie takie podsumowania? 

Pozdrawiam :3