1. Strona Główna
  2. O mnie
  3. Serie na blogu
  4. Lifestyle
  5. Kosmetyki
  6. Kontakt
  7. INCI
  8. /elfnaczi snapchat icon twitter icon facebook icon instagram icon
Elf Naczi: [RECENZJA] Makeup Revolution Blush&Contour - Sugar and Spice

niedziela, 12 października 2014


[RECENZJA] Makeup Revolution Blush&Contour - Sugar and Spice



Hejo!
   Umieram, zaraz idę się uczyć, ale postanowiłam skorzystać z weekendu i napisać dla Was posta. Od czwartku choruje na coś pomiędzy grypą a przeziębieniem, mam nadzieję, że szybko wrócę do siebie, bo muszę uczęszczać na każde zajęcia a nie chcę się na nich czuć tak, jak czuję się dzisiaj. 

   Dawno nie było niczego z kolorówki, więc wziełam pod lupę produkt, z ktorego korzystam ostatnio bardzo często. Jest to paleta do konturowania twarzy z Makeup Revolution. Nosi ona nazwę Blush & Contour i jest to wersja Sugar and Spice. Jeśli jesteście ciekawi czy jest warta zkupu - zapraszam do czytania posta! :D


   Po pierwsze, paleta zapakowana jest w estetycznym, matowym, czarnym kartoniku, który opatrzony jest złotymi napisami. Mój trochę się zniszczył, ale przeżył podróż podczas przeprowadzki i chwała mu za to :P  W kartoniku znajduje się paleta wykonana z grubego, solidnego plastiku. Jest ciężka, przez co wydaje się być ekskluzywna. W środku znajduje się lusterko, które zajmuje górną połowę puzderka. Opakowanie jest dość ciężkie i masywne.


  Po drugiej stronie znajduje się 8 średnich kółek, z których 2 pierwsze to bronzery. Numer 1 to ciemny, chłodny brąz z brokatowymi drobinkami, drugi to jaśniejszy, ciepły brąz, który niestety na zdjęciach wygląda jak pomarańcz. 3 z górnego rzędu to cukierkowy róż, pięknie podkreśla rumieńce. Ostatni z tego poziomu bardziej sprawdza się jak rozświetlacz. Jest piękny, wypiekany, nie ma w nim drobinek. Na szczytach kości policzkowych daje białą, chłodną taflę - mi podoba się bardzo.


   Pierwszy od dołu to mocny, wiśniowy kolor, najbardziej kremowy ze wszystkich 8. Jest też najmocniej napigmentowany i lepiej nie nabierać go zbyt dużo na pędzel, bo można sobie nie zrobić krzywdę, czyli rumieńce jak u Jagny. Szóstka to różowy, jednak bardziej zgaszony i stonowany niż jego kuzyn spod 3. Łatwo wykreować nim delikatny, dziewczęcy i naturalny look. Przedostatni to mieszanka różu i brzoskwini, pasuje do wszystkich makijaży, bo nie jest zbyt nachalny. Świetny dla początkujących, bo raczej nie można zrobić nim brzydkich placków na policzkach. Ostatni to wypiekany, intensywny róż, nie kremowy, ale błyszczący. Bez drobinek, w konsystencji podobny do rozświetlacza z tej palety.


   Ja za swoją paletkę zapłaciłam 30 złotych, co w przeliczeniu na jeden kolory wynosi naprawdę niewiele. Opakowanie wykonane jest rewelacyjnie, nie skrzypi, jest solidne, ciężkie i estetyczne. Lusterko staje się przydatne w sytuacjach kryzysowych, jest na tyle duże, że spokojnie można przy nim wykonać cały makijaż. Samym różom, bronzerom i rozświetlaczowi nie mam nic do zarzucenia - dobrze się z nimi pracuje, łatwo jest je rozblendować. Za niską cenę dostajemy świetną jakość. 


   Palety nie można kupić stacjonarnie, jest dostępna tylko w drogeriach internetowych. Ja z czystym sercem ją polecam, każdy znajdzie tu coś dla siebie. Jest dostępna również inna wersja kolorystyczna, która bardziej wpada w brązy, brzoskwinie i inne ceglaste odcienie bardziej pasujące do ciepłych typów urody. Moim zdaniem zasługuje ona na ocenę 

10/10


Testowałyście produkty marki Makeup Revolution? Lubicie takie palety, czy wolicie pojedyncze kosmetyki?

Pozdrawiam


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...