1. Strona Główna
  2. O mnie
  3. Serie na blogu
  4. Lifestyle
  5. Kosmetyki
  6. Kontakt
Elf Naczi: grudnia 2013

poniedziałek, 30 grudnia 2013


Karnawał czas zacząć - Lakier Vipera Belcanto 138



Gdy zobaczyłam ten lakier tydzień temu zakochałam się :D Nie dość, że jest mocno niebieski, to dodatkowo nadaje się świetnie na sylwestrową zabawę. Kupiłam go w osiedlowym sklepiku za 10,80 zł. Myślę, że jeśli znajdziecie je gdzieś u siebie to będą w podobnej cenie.


Lakier może służyć jak top coat, ale także jako samodzielny lakier. Ja chciałam pokazać go bez lakieru bazowego - aby każdy mógł zobaczyć jego pełną okazałość. 2 warstwy dają już ładny efekt, ale pomalowałam 2 paznokcie 3 warstwą, żeby pokazać różnice w wyglądzie. Lakier zawiera w sobie drobniutkie srebrne i niebieskie drobinki oraz większe, holograficzne. 
Lakier utrzymuje się 2-3 dni, więc nie należy ani do bublów, ani do cudownych wynalazków :D


Schnie dosyć szybko, a pędzelek jest wygodny. Pojemność lakieru to 13 mililitrów, więc jest stosunkowo duży. Drobinki rozkładają się w miarę równomiernie, stąd nie trzeba długo pracować nad tym, aby paznokieć dobrze wyglądać.


Tutaj widoczna jest różnica między 2 i 3 warstwami. Na palcu wskazującym i środkowym nałożyłam 3 warstwy, na pozostałych dwie.

Najgorsze pewnie będzie jego zmywanie :P


8/10

Mam nadzieję, że podobała wam się moja recenzja i skorzystacie z tego lakieru. Jeśli nie zdążę jutro napisać już dziś życzę wam miłego Sylwestra.  Paa :3



sobota, 28 grudnia 2013


Sole amonowe czy amoniak? Co gorsze? Z czym to się je?



Ostatnio przez takie hasło trafiło do nas kilka osób, więc postanowiłam przybliżyć trochę ten problem :P Fryzjerką nie jestem i nie będę, ale ostatnio interesuję się moimi włosami trochę bardziej i chcę Wam przybliżyć ten temat, oczywiście w granicach moich możliwości :D

Amoniak, jak każdy, kto słuchał na lekcjach chemii wie, to gaz złożony z 1 atomu azotu i 3 atomów wodoru. Jest toksycznym, bezbarwnym gazem o charakterystycznym zapachu. Działa drażniąco, powodując zapalenie błon śluzowych, trudności w oddychaniu itp. Dlaczego ta trucizna znajduje się w farbach? Pomaga on otworzyć łuski włosa, przez co pigment lepiej się utrzymuje, a kolor jest intensywny przez dłuższy czas. Amoniak nie pozostaje we włosie, ulatnia się. Prawdą jest, że niszczy włosy, ale u mnie np. nie wywołał podrażnień i wzmożonego wypadania włosów. Zauważyłam, że podczas wypłukiwania włosy stały się jedynie trochę bardziej wysuszone i matowe, tylko tyle.

Sole amonowe są natomiast cieczami. Kumulują się one we włosie, powodując jego pęcznienie i niszczą go od środka. Nie mają zapachu, dlatego większości laików wydaje się, że farby bez amoniaku naprawdę są zdrowsze dla naszej czupryny. Nic bardziej mylnego. Z własnego doświadczenia wiem, że włosy zaczęły wypadać garściami a podczas spłukiwania farby zebrałam ich może ze 200 (cała garść, myślałam, że zostanę łysa) :C. Moje włosy od lipca, po dzień dzisiejszy nie są w doskonałej formie. Mimo, że malowałam je tylko 4 razy, w tym raz farbą bez amoniaku (Syoss Oleo Intense - najgorsze gówno jakie widziałam - słaby kolor, nierówne pokrycie, okropna aplikacja i do tego tona wypadających włosów), nadal wypadają. Mam wrażliwy skalp, jednak na tyle odporny, że nie reaguje alergicznie na SLS i SLES, więc nie wiem co jest przyczyną.  Moja fryzjerka sama stwierdziła, że skoro w farbie nie ma amoniaku, to czymś musi on być zastąpiony, gdyż moich prawie czarnych włosów taka farba by nie pokryła :P

Podsumowując - jeśli ktoś decyduje się na farbowanie, to lepiej niech kupi zwykłą farbę z amoniakiem. Potem niech maluje tylko odrosty i dba o prawidłowe nawilżenie i natłuszczenie włosa - wyrządzi to na pewno mniejszą krzywdę niż wynalazki z solami amonowymi. Należy pamiętać, że pootwierane łuski da się pozamykać odpowiednią pielęgnacją, a zniszczenia od środka nie są już tak łatwe do usunięcia.

Mam nadzieję, że pomogłam niektórym z Was, pozdrawiam ;)



czwartek, 26 grudnia 2013


Studniówka - biżuteria :3



Z okazji świąt, dzisiaj tylko króciutki post i kilka zdjęć :P  Ogarnęło mnie jakieś lenistwo i nie chce mi się nic robić... To chyba spowodowane jest świątecznym przejedzeniem :P Teraz tylko pozostało się modlić, żeby nie przytyć ;___; xD


Chciałam pokazać dzisiaj część prezentów <czytaj dwa :P>, a które zarazem będą pełniły funkcję biżuterii na studniówkach :D Jest to naszyjnik i kolczyki - uważam, że więcej mi nie potrzeba, ewentualnie zdecyduję się na jakąś bransoletkę :D


Obie rzeczy pochodzą z Croppa i są utrzymane w tej samej stylistyce :D Moja sukienka jest czarna, postanowiłam więc dobrać złote dodatki (oczywiście na ustach i paznokciach zagości klasyczna czerwień :D). Szukałam czegoś z pazurem, żeby złamać słodycz małej czarnej :D


Kolczyki na pewno moim zdaniem należą do ciekawych. Jeden z nich jest czymś w formie nausznicy z łańcuszkiem - bardzo mi się to spodobało - zawsze coś innego, może wyróżnię się w tym tłumie :P


Naszyjnik kosztował 24,99 zł, a kolczyki...


... 15,99 zł, czyli majątku to nie kosztowało :P Zaraz ktoś powie, że to prezent, a znam cenę :D Oj tam, oj tam, sama go sobie wybierałam :P


Przepraszam za słabe zdjęcia, ale moja wena artystyczna gdzieś wyparowała :P Pozdrawiam i życze powrotu do zdrowia największym obżartuszkom :D




wtorek, 24 grudnia 2013


Wesołych Świąt Robaczki :3



Życzę wszystkim Wesołych Świąt i miłego Sylwesrtra :P Idę ogarniać się na wigilijną kolację, więc dzisiaj post będzie bogaty w  zdjęcia, ale ubogi w treść :3 








Pozdrawiamy :3



niedziela, 22 grudnia 2013


Zakupy studniówkowe część 2 :3



Po pierwsze tak, wiem, ten post miał się pojawić jutro, a znalazł się tu tydzień później xD Po drugie, pierwszej części nie ma, bo jak na razie chcę zostawić w tajemnicy jaką będę miała na sobie sukienkę :P Mogę tylko ogólnie streścić, że będzie krótka i czarna :3
Chcę zaprezentować tutaj moje ostatnie zakupy ze strony kosmetykizameryki.pl Jak już wspomniałam wcześniej drogeria ta jest świetna i myślę, że zostanę jej wierna przez długi długi czas :D


Pierwszą rzeczą z listy, może nie do końca studniówkowej, jest mój pierwszy Tangle Teezer. Jak na razie jestem z niego zachwycona, zapłaciła, za niego niecałe 35 złotych, więc wcale nie tak drogo :D Pierwszy raz w życiu mogłam rozczesać mokre włosy bez ich bolesnego (:C) wyrywania :D Miałam mieć tą w wersji niebiesko różowej, ale niestety nie zdążyłam z zakupem :C Zadowalam się więc klasyczną czernią.


Tym razem już coś konkretnego z mojej Prom Wish Listy - czerwony lakier Essie w kolorze Snap Happy. Moim zdaniem jest śliczny, bardzo klasyczny i zawsze modny. Zdecydowałam się na dodatki w kolorze czerwonym, więc lakier też musi taki być ^^ Ma gruby pędzelek, ale nie miałam go okazji jeszcze testować. Mam nadzieję, że będzie tak trwały jak inne lakiery z tej firmy. Za ten lakier zapłaciłam 12 złotych.



Ostatnimi produktami są dwie szminki z Miss Sporty. Są to różne odcienie czerwieni o numerach 055 Dream i 058 Malaga. Ten pierwszy należy do bardziej klasycznych odcieni, wpada w delikatne bordo, natomiast drugi ma krwistoczerwoną barwę, nie omieszkam stwierdzić, że to czerwień z nutką pomarańczy. Swatche można zobaczyć na dole. Zobaczymy jak szybko będą się zjadały i jak będą prezentować się na ustach. Dodam tylko ze mają piękny arbuzowy zapach. Kosztowały niecałe 5 złotych.




Pozdrawiam wszystkich i życzę Wesołych Świąt spędzonych w rodzinnym gronie. Buziaczki :*




poniedziałek, 16 grudnia 2013


O nowym szablonie słów kilka :D



Jako że jestem wybredna i w ogóle markotna i marudna , stwierdziłam, że w naszym blogu czas na zmiany :D Najpierw miałam wizję nagłówka z azteckimi wzorami, męczyłam o to długo Pana Kapitana, a gdy spełnił już on me żądania...  Czar prysł :P Jak zwykle coś mi się nie podobało xD

Żeby nie denerwować juz więcej nikogo sama usiadłam i zrobiłam szablon, resztę zdziałał mój kochany facet ^^ Zaczęliśmy bawić się CSS, a raczej jedna osoba z tej dwójki :P

Żadnych nowości nie mam, może tylko to, że coś tam dzisiaj tańczyliśmy na wf, ale poloneza to mało to przypominało :P Boję się, że w szpilkach mi ten taniec nie wyjdzie :C

Jak na razie pozdrawiam i życzę miłej nocki :D Jutro być może  pojawi się post z moimi zdobyczami z internetowej drogerii kosmetykizameryki.pl



sobota, 14 grudnia 2013


Essence Fruity - owoce na paznokciach :D



Jestem osobą, która lubi czasem przełamywać rutynę :D Jak wiadomo, jesień i zima kojarzy się innym z ciemnymi paznokciami, ewentualnie klasyczną czerwienią czy nude'owym kolorem. Tak, ja również jestem w tej grupie, ale czasami lubię zaszaleć i w pochmurny dzień mieć na paznokciach błękitną, czy lekko różową mgiełkę lakieru. Tak właśnie jest z tym pomysłem, który zobaczycie zaraz na zdjęciach.


Te naklejki na paznokcie kupiłam kiedyś w szafie essence. Podejrzewam, że było to późną wiosną, ewentualnie latem :D Są według mnie słodkie i cudowne. Pięknie wyglądają, jak prawdziwe miniaturki owoców. Ale czy mam jakieś "ALE" :P


Na początek - plasterki owoców zapakowane są w okrągłe, zakręcane i przeźroczyste pudełeczko wyłożone różową gąbeczką. Wydaje się ich niewiele, ale jak widać, mimo tego, że używam ich stosunkowo rzadko, mam je już kilka miesięcy. Do opakowania dołączony był również klej, który moim zdaniem, jest w ogóle nieprzydatny. Nie jest wyciskany, co jest minusem. Na zakrętce nie ma pędzelka jak w lakierze, jest natomiast plastikowa szpatułka, którą ja nie jestem w stanie nanieść tego kleju na płytkę paznokcia.


Poza wyglądem nie mogłam doszukać się plusów tej ozdoby. Przyklejałam je na świeży lakier, następnie pokrywałam Top coatem - w najlepszym wypadku odpadały kilka godzin później, w najgorszym, zaraz po zamieszczeniu. Potrafię zrozumieć fakt, że są one "3D", więc prędzej czy później odpadną, ale nie po tak krótkim czasie! Po pracach z klejem efekt był ten sam. Najgorsze zbyło to, że zostawiały po sobie nieestetyczny odcisk w kształcie kółka zwieńczony brakiem lakieru w  środku.


Zapłaciłam za nie około 5-7 złotych. Dostępne były w tym sezonie w szafach essence, nie wiem, jak będzie w kolejnych. Na pewno dadzą coś innego, więc ja swoje opakowanie trzymam jako "edycję limitowaną". Nie polecam ich, chyba że ktoś miałby zamiar jakoś wtopić je w tipsy, żele, akryle czy hubrydowy lakier.


5/10

Dziś postaram się napisać jeszcze jednego posta, o tym, dlaczego nie było mnie aż cały tydzień. Może wyjdzie, może nie ;) Jak da się zauważyć, zmieniamy coś na blogu, wariacje i w ogóle szok ;P Nie mogę znaleźć stylu, który w końcu bardzo by mi się spodobał :3 Kapitan ma przeze mnie trochę pracy, choć to, co zrobiłam do tej pory (podpis i nagłówek) to moje dzieło :3

Pozdrawiam



niedziela, 8 grudnia 2013


Ziaja. Kuracja lipidowa. Fizjoderm Krem - coś co uratowało moją przesuszoną skórę.



Od 4 dni powróciłam kuracji antytrądzikowej. Nadal mam przepisane te same leki od dermatologa, a mianowicie są to dwie maści. Jedna z antybiotykiem i retinoidem, która ma za zadanie spowodować zwiększenie łuszczenia skóry i zapobieganiu rozwojowi bakterii oraz drugą, która jest tylko złuszczająca - do późniejszego stosowania, kiedy pozbędę się już wyprysków i krostek.
Jako że maści stosowałam już wcześniej wiedziałam co i jak mam robić.Wieczorem posmarowałam twarz tą z antybiotykiem i położyłam się spać.

Co czekało mnie rano? Niespodziankaaa! Na brodzie i w okolicach nosa i ust miałam czerwone, piekące place. Smarowałam to 2 dni kremami, odstawiłam żel - nic nie pomogło. Skóra była szorstka, spierzchła, zaczerwieniona i bardzo wrażliwa oraz podrażniona. Tak, jakbym doznała poparzenia. Myślałam już, że nic mi nie pomoże. Poprosiłam tatę o kupno jakiegoś dobrze nawilżającego kremu. Poszedł do apteki i tam pani poradziła mu właśnie ten krem.


Podeszłam do niego sceptycznie. Lubiłam produkty ziaji, stosowałam już kilka. Były dobre, ale cudów nie działały. Smarowałam twarz kilka razy w ciągu dnia, potem grubszą warstwą na noc i co? Skóra jest o wiele gładsza, nie spodziewałam się takich rezultatów po 1,5 dnia stosowania. 


Krem ma trochę dziwny zapach, ale mi to nie przeszkadza. Ma średnią konsystencję - nie jest za gęsty, nie jest za rzadki, dobrze rozprowadza się go na twarzy. Szybko się wchłania, zostawia delikatny, tłusty film, dlatego raczej jako baza pod makijaż się nie nadaje. Na początku czułam lekkie pieczenie, ale to normalne - moja skóra była bardzo podrażniona.


Nie wiem jak sprawdzałby się na skórze atopowej, bardzo skłonnej do alergii. Moja jest mieszana i skłonna do alergii, więc na ten temat nie mogę się wypowiedzieć. W składzie ma kilka olejków, jest na bazie wody. Alkohole pojawiają się na dole tej listy. Jak na razie nie zauważyłam, żeby przesuszał, ale aby o tym mówić, muszę stosować go dłużej. Jak na razie, moim zdaniem, sprawdza się tak, jak obiecuje to producent.
Co do pudełka i opakowania - minimalistyczne, bardzo poręczne. Krem nie wypływa z tubki, jest ona zakręcana. Za 50 mililitrów kremu zapłaciłam niecałe 16 zł - pojemność jest adekwatna do ceny, do rezultatów również.


Ktoś z was miał okazję stosować ten krem? Co o nim sądzicie? W ogóle, jak oceniacie produkty ziaji?







sobota, 7 grudnia 2013


Profil urodowy



Postanowiłam dzisiaj stworzyć swój urodowy profil. Będzie to takie posumowanie faktów na temat mojej urody, cery, włosów czy paznokci lub ciała. Mam nadzieję, że to się spodoba i nie będę już musiała się powtarzać w kolejnych notkach :P
Włosy :
  • ciemny brąz ( teraz przefarbowane na ciemną czerwień)
  • długość za łopatki, można powiedzieć, że niewiele brakuje im do około połowy pleców, ale zamierzam je delikatnie skrócić ( o 1-3 cm )
  • włosy cienkie, niezbyt gęste, niestety po farbowaniu wypadające
  • bardzo długo schną
  • ciężkie do stylizacji
  • średnioporowe ze skłonnością do niskoporowatości ( zaczęłam o nie bardziej dbać i są w coraz lepszej kondycji )
  • farbowane 4 razy, 2 razy na bardzo ciemny brąz, 2 razy na ciemną czerwień
  • przy nasadzie przetłuszczają się , a końcówki mają tendencję do przesuszania się
  • wymagają bardzo dobrej ochrony przed warunkami środowiska, są delikatne

Cera :
  • skóra mieszana , czoło i nos tłuste , pozostała część sucha
  • skłonna do zanieczyszczeń , wyprysków i zaskórników
  • jasna , skłonna do piegów
  • brak zmarszczek
  • reaguje alergicznie na pewne antybiotyki, kremy, podkłady itp.
  • skłonna do przesuszeń, trudna w utrzymaniu prawidłowego nawilżenia

Paznokcie i dłonie :
  • krótkie, spiłowane na kwadratowe z naturalnie zaokrąglonymi końcami 
  • własne , nie noszę tipsów
  • często się rozdwajają i łamią
  • skora dłoni przesuszona, ciężko zadbać o prawidłowe jej nawilżenia

Ciało :
  • skóra sucha
  • karnacja jasna
  • skłonności do alergii
  • po depilacji często zaczerwieniona, zauważalne są wrastające włoski
  • opala się na czerwono, pojawiają się piegi, oparzenia słoneczne
  • opalenizna nie brązowieje,  skóra łuszczy się, a koloryt nie ulega większej zmianie

Zapachy :
  • nuty kwiatowo – owocowe
  • słodkie
  • na większe wyjścia coś bardziej eleganckiego, ciężkiego
  • zapachy dobrze "widoczne" dla otoczenia

KOCHAM  :
  • olejki do włosów i maski
  • lakiery do paznokci , odżywki
  • świeże perfumy
  • błyszczyki (niezbyt widoczne) i pomadki (ciemne, mocne i wyraziste)
  • tusze do rzęs, które pogrubiają i wydłużają rzęsy
  • podkłady i pudry matujące, nie podkreślające suchych skórek, naturalne, niestwarzające efektu maski, delikatnie zakrywające niedoskonałości



piątek, 6 grudnia 2013


Kłos, essie i grube skarpety - zimaaa nadchodzi :D



Dzisiaj post bardziej w obrazach niż w treści, ale myślę, że części powinno się to podobać :D Większość ludzi jest wzrokowcami a więc postaram się połechtać ich zmysł wzroku i  dodać milion zdjęć :D
Na pierwszy ogień idzie mój kłos. Drugi w życiu :D Koleżanka, która ma dar tworzenia fryzur pochwaliła mnie, że wyszedł ładny. Wtedy i ja zaczęłam tak o nim myśleć :P Ma się ten talent ^^


Po drugie postanowiłam spiłować paznokcie na krótko i pomalowałam je lakierem z Essie. jest to mój pierwszy lakier Essie, więc na razie nie chcę pisać jego recenzji, a tylko dodać poglądowe zdjęcia, żeby każdy mógł zobaczyć jak ten kolor prezentuje się w rzeczywistości :D


Według mnie jest piękny - bardzo takie lubię. Malowało się nim całkiem przyjemnie - sechł też szybko. Delikatne uszkodzenia spowodowane są moim kręceniem w kółko i robieniem zadań z chemii - wybaczcie :D


Kupiłam go w sklepie kosmetykizameryki.pl za 11,99 zł. Słyszałam, że w stacjonarnych drogeriach SuperPharm kosztuje on około 35 zł, a więc naprawdę się opłacało :D


Jest to numer 242 o nazwie Where's my chauffeur?


Mama wie, że jestem zmarźlakiem, więc kupiła mi super skarpetko - kapcie ^^ Są w piękne, norweskie wzory. Reniferki, śnieżynki i takie tam. Z przodu zwisają dwa puszyste bąble :D


Na podeszwach mają śmieszne antypoślizgowe kropeczki. Ja tam uważam, że to plus, bo mam skłonności do poślizgów i częstego przewracania się xD Może chociaż raz mnie to uratuje :D


W środku mają słodkie futerko - białe, bardzo mięciutkie. Dzięki niemu w stopy nie jest zimno, a wręcz przeciwnie. Szybko da się je zagrzać, więc są świetne na długie i zimne zimowe wieczory :D


To by było na tyle. Jutro może pojawię się z jakąś recenzją, ale nie jestem pewna - nie mam jeszcze pomysłu na posta. Jak na razie Pozdrawiam i życzę bogatego Mikołaja ^^